Dlaczego małe auta mają sens? Bo w miejskim tłoku potrafią wcisnąć się w każdą lukę, a na dodatek mało palą. Czy podczas jazdy potrafią także sprawić frajdę?
Zobacz również
Przy zaledwie 3,5 m długości pięciodrzwiowe nadwozie, nieduży silnik, cena od 31 900 zł i ten zniewalający różowy kolor - Suzuki Alto w zasadzie spełnia podstawowe wymogi stawiane miejskim maluchom. Przyjrzeliśmy się wersji podstawowej (Classic) i niestety nie oczarowała nas bogactwem wyposażenia. Alto za 31 900 zł oprócz ABS-u ma tylko dwie czołowe poduszki powietrzne, brak mu nawet radia, o klimatyzacji i bocznych poduszkach nie wspominając. Żeby mieć Alto z „klimą", trzeba wybrać wersję Club droższą o 3000 zł; radio z CD i boczne poduszki powietrzne są dostępne dopiero w najdroższej wersji Comfort (36 900 zł). I tak jednak małe Suzuki okazuje się wyposażeniowym krezusem, jeśli zestawić je z Hyundaiem i10. Za najtańszą wersję „koreańczyka" trzeba zapłacić 32 690 zł (o 790 zł więcej niż za podstawowe Alto), a dostaje się mniej - nie ma nawet wspomagania układu kierowniczego ani poduszki powietrznej dla pasażera. Tej ostatniej nie dostanie się nawet w wersji Classic za 35 190 zł, jest w niej za to radio z CD, o klimatyzacji (manualnej oczywiście) nie ma co marzyć. Dopiero po wydaniu 41 190 zł na Hyundaia i10 Comfort można korzystać z „klimy", elektryki okiennej i lusterkowej oraz regulować wysokość fotela kierowcy. Tylko czy miejskie miniautko za ponad 41 tys. zł można nazwać niedrogim? Mamy poważne wątpliwości.
Bezwzględnie najtańsze w podstawowej wersji (Access) okazuje się Renault Twingo - kosztuje 29 900 zł i ma dwie poduszki powietrzne, poza tym brakuje mu tego samego, czego droższym konkurentom - nie ma klimatyzacji ani radia, próżno szukać wspomagania kierownicy. Wspomaganie i „klimę" manualną seryjnie można mieć w wersji Wind (33 550 zł), boczne airbagi dostępne są dopiero od wersji Rip Curl (37 050 zł), a za radio z CD trzeba dopłacić 750 zł. Wszystko to pokazuje, jak bardzo gołe są najtańsze wersje modeli oferowanych w Polsce - piszemy o tym szerzej na stronach 82-85. Do testowanych tu Suzuki Alto i Hyundaia i10 w ogóle nie oferuje się ESP, w Twingo jest ono dostępne za 1280 zł, ale do podstawowej wersji nie jest oferowane; w najbogatszej, za aż ponad 48 000 zł, jest seryjne. Można przypuszczać, że gdyby nie obowiązek montowania w nowych autach systemu ABS, producenci oszczędzaliby i na tym urządzeniu, które służy przecież bezpieczeństwu. Na szczęście jest seryjne w każdym z testowanych aut.
Minisamochody bez zahamowań
Efektywność hamulców testowanych aut jest słaba. Droga hamowania Alto (42,9 m) jest za długa, także dlatego, że zastosowano w nim hamulce bębnowe na tylnych kołach. Hyundai z wynikiem 41,9 m jest niewiele lepszy, mimo że ma hamulce tarczowe także na tylnej osi. Że da się lepiej, pokazuje VW Polo 1.2 (45 090 zł).

Wasze opinie na forum
- Użytkownik Samuraj 14.08.2011, 02:14
Hyundai i10, Renault Twingo, Suzuki Alto – drobne przyjemności
Niemcy z tym Optimum nieźle teraz zaszaleli, bo zwykłe Polo, no nie oszukujmy się, tanie
- Użytkownik garfield 13.08.2011, 16:53
Hyundai i10, Renault Twingo, Suzuki Alto – drobne przyjemności
Wygląda na to, że Hyundai zaczyna się cenić. To już powoli zaczyna robić się klasa
- Użytkownik Samuraj 13.08.2011, 01:42
Hyundai i10, Renault Twingo, Suzuki Alto – drobne przyjemności
CYTATNie, wcale... I do tego doszło jeszcze to "bezapelacyjnie" laugh.gif. No co, no nie.
- Użytkownik airmatic 12.08.2011, 23:42
Hyundai i10, Renault Twingo, Suzuki Alto – drobne przyjemności
CYTAT(84styleFury @ Aug 12 2011, 21:38) Twingo nr 1 Usciślijmy, że Twingo. Ale Numerem





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
