Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
1.5

KTM 450 SX-F, KTM X-Bow GT: Pojedynek na śniegu

Do walki na zasypanym śniegiem torze stają 285-konny KTM X-Bow i zaledwie 58-konny KTM 450 SX-F. Czy motocykl z kilkakrotnie słabszym silnikiem nie jest skazany na porażkę?

Jens Dralle 2014-03-26
KTM 450 SX-F, KTM X-Bow GT, pojedynek Motocykl mistrzów: KTM 450 SX-F Ekstremalny KTM X-Bow GT

Jesteśmy w austriackim Mandarfen. To właśnie tu, na wysokości 1700 m n.p.m., znajduje się specjalnie przygotowany dla aut tor zimowy. Na powierzchni 4,5 hektara można wyznaczyć kilka tras o różnym poziomie trudności. Co najważniejsze, jest to jedno z tych miejsc, w którym nigdy nie brakuje śniegu.

Zadanie na dziś. Chcemy sprawdzić, czy motocykl poradzi sobie w białym puchu tak dobrze jak samochód. Do walki stają wyczynowy KTM 450 SX-F o mocy 58 KM kontra ekstremalny KTM X-Bow z silnikiem o mocy 285 KM. Większość z nas zadaje sobie jedno pytanie – czy uwzględniając różnicę mocy jednostek napędowych, ten pojedynek ma w ogóle sens?

Rozgrzewka. X-Bow mknie po miękkim śniegu. Tylne opony o szerokości 255 mm brutalnie zdzierają warstwę białego puchu, a każdy rowek bieżnika w desperacji szuka przyczepności. W tych ekstremalnych warunkach samochód radzi sobie zaskakująco dobrze między innymi dlatego, że waży zaledwie 847 kg. Poza tym mechanizm różnicowy o zwiększonym tarciu wewnętrznym pomaga w przeniesieniu sporej mocy dwulitrowego silnika benzynowego tylko na tylne koła.

Na śniegu od sporej mocy ważniejszy jest sposób jej przenoszenia na koła.

Gdy my bawimy się X-Bowem, koledzy zdejmują motocykl z przyczepy. Na widok crossówki powoli tracimy pewność siebie. Przecież to wyczynowy sprzęt! Na dodatek dosiada go aktualny mistrz Austrii w motocrossie. Dla poprawy samopoczucia szybko zdejmujemy z przyczepy cztery opony z kolcami. Niestety niczego już nie poprawimy pod względem stosunku masy do mocy silnika. W przypadku motocykla wartość ta wynosi 1,8 kg na 1 KM. W przypadku X-Bowa proporcja zmienia się na niekorzyść samochodu: 2,97 kg/KM.

„Słabo to wygląda” – krzyczy do nas Lukas dosiadający motocykla i powoli odkręca kranik paliwa. Zanim zdążyliśmy zmienić opony, motocykl zniknął już za najbliższym zakrętem toru. Lukas powoli oswaja się z maszyną i śnieżnymi warunkami. Jazda na jednym kole! O co chodzi? Mechanicy wiwatują na widok popisującego się motocyklisty. Show must go on.

X-Bow ma już założone zimowe opony. Z tyłu dobiega pomruk 285-konnego silnika. Trzy, dwa, jeden... start! Po sygnale nadzieja na zwycięstwo w tym wyścigu szybko maleje. Wąskie opony błyskawicznie zagrzebują się głęboko w śniegu. Jedyna szansa, żeby nie dać plamy to szybka zmiana biegów na wyższe. Dwójka, trójka, czwórka. Za wszelką cenę staram się wykorzystać ogromny maksymalny moment obrotowy silnika – 420 Nm.

Pierwszy zakręt. Mocno hamuję, błyskawicznie skręcam kierownicą. X-Bow pewnie prowadzi się na kolcowanych oponach, a spod kół sypią się pióropusze śniegu. Częste przegazówki wprawiają turbosprężarkę w delikatną zadyszkę. Syk zasysanego przez nią powietrza rozbija się o śnieżne bandy.

Na nic zdają się sportowe geny X-Bowa. Kubełkowe fotele, mocno trzymające czteropunktowe pasy, regulowane pedały, z tyłu potężny czterocylindrowy silnik. Jazda w poślizgu na oponach z kolcami wymaga pewnych i precyzyjnych ruchów kierownicą. Efektowne poślizgi wychodzą mi o wiele lepiej podczas szybkiej jazdy na wyższych biegach. Lukas za wszelką cenę chce nas pogrążyć. „Przecież chcieliście się trochę pościgać, czyż nie?”.

450-tka KTM - a błyskawicznie przyspiesza i ani przez moment nie wygląda na to, by zawodnik miał stracić nad nią kontrolę. W ciasnych zakrętach musi wprawdzie mocno zwolnić, żeby w efektownym złożeniu pokonać kolejny zakręt. Na mecie wynik mistrza Austrii robi wrażenie. Uzasadniając swoją przegraną, możemy dorobić teorię, że w oponach X-Bowa było za mało kolców, by dało się na serio powalczyć z crossówką. Albo że śnieg był za miękki. Tak naprawdę cały ten wyścig był zaplanowany. Ale ciii... Nie mówcie tego Lukasowi.

Jens Dralle

amis

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Do walki na zasypanym śniegiem torze stają 285-konny KTM X-Bow i zaledwie 58-konny KTM 450 SX-F. Czy motocykl z kilkakrotnie słabszym silnikiem nie jest skazany na porażkę?Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-04-01 16:26:16
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij