Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

KTM X-Bow – Walka z żywiołem

KTM atakuje. Dwa koła to za mało - na kręte drogi Europy austriacki specjalista od motocykli wypuścił dwumiejscowego gokarta. KTM X-Bow zachowuje się jakby właśnie zjechał z toru Formuły 1.

KTM X-Bow Wyścigowy samochód w najczystszej postaci - bez drzwi, bez okien, bez dachu.

KTM od zawsze miał skłonności do ekstremy, ale dotąd wystarczały mu pojazdy na dwóch kołach. Na podbój Sahary motocykle tej austriackiej marki wyruszyły już w latach 90. Ich pomarańczowa barwa na zawsze pozostanie w pamięci miłośników Rajdu Dakar. Zanim KTM stał się uznanym specjalistą od wyczynowych motocykli i zaczął odnosić sportowe sukcesy, minęło aż 40 lat. Przełomowy był rok 1974, kiedy Giennadij Moisiejew na KTM 250 zdobył tytuł mistrza świata w motocrossie; rok później zawodnicy na KTM-ach sięgnęli po mistrzostwo w enduro. Dobra passa trwa i KTM-y w offroadowym światku zdobywają coraz mocniejszą pozycję - w fi rmowych barwach jeździli wielokrotny motocrossowy mistrz świata Heinz Kinigardner, czy Fabrizio Meoni, zwycięzca Dakaru w 2002 roku. Adrenalinę poczuje każdy, kto dosiądzie jednego spośród 100 000 produkowanych rocznie KTM-ów - każdy sklepowy egzemplarz jest zbudowany z myślą o sporcie. Ostatnio offroad Austriakom nie wystarcza i wzięli się za motocykle wyścigowe (start w Grand Prix w klasach 125 i 250). Najnowszy owoc miłości do jazdy torowej to 4-kołowy X-Bow - można go zamówić za pośrednictwem strony www.ktm-x-bow.com; cena podstawowa pojazdu - 47 790 euro.

BP

DANE TECHNICZNE KTM X-BOW

DANE TECHNICZNE KTM X-BOW

Cena47 790 euro
KonkurenciAriel Atom, Lotus 2-Eleven
Silnikbenzynowy, R4, 2.0
Moc/przy obrotach240 KM/5500 obr/min
0-80 km/h3,4 s
0-100 km/h4,7 s
0-140 km/h8,8 s
0-180 km/h15,8 s
0-200 km/h22,1 s
Prędkość maksymalna220 km/h
Zużycie paliwa7,8 l/100 km
Emisja CO2b.d.
Silnikpojemność 1984 cm3, 310 Nm przy 2000 obr/min, skrzynia biegów 6M, napęd na tylne koła.
Nadwozie2-miejscowy roadster, dług. x szer. x wys. 3738 x 1900 x 1205 mm, rozstaw osi 2430 mm, masa własna 846 kg, rozkład masy przód/tył 36/64%, pojemność zbiornika paliwa 40 l.

W X-Bow wszystko koncentruje się wokół monocoque z włókna węglowego. Do niego przykręcono przednie poprzeczne wahacze trójkątne, za nimi jest rama pomocnicza utrzymująca silnik i tylne zawieszenie. Ani grama komfortu. Żadnej klimatyzacji, radia, bagażnika. Foteli nie da się wyregulować - recaro przykręcono na stałe. Zamiast nich przesuwać można pedały i kierownicę.

Dalej na liście nieobecnych znajdują się ESP, ABS, wspomaganie kierownicy, korektor siły hamowania. Wyposażenie z dziedziny bezpieczeństwa? Jest w postaci monocoque z włókna węglowego, klatki odpornej na zderzenia i czteropunktowych pasów. Zdejmowana kierownica chroni przed kradzieżą i ułatwia wsiadanie.

Jedynym znajomym, jakiego spotkamy w pojeździe który wyrzekł się wszystkiego co ludzkie, jest dwulitrowy silnik turbo z bezpośrednim wtryskiem. Pochodzi od Audi i zasadniczo jest montowany w modelach TTS i S3. W X-Bow czterocylindrowy agregat umieszczono poprzecznie przed przednią osią. Daje 240 KM mocy, w przygotowaniu znajduje się wersja stuningowana.

Jednak już od 310 Nm masa 846 kg pobudzana jest do żwawego ruchu. Nieziemski syk zwiastuje nadchodzącą falę najwyższego momentu obrotowego, która zmywa wszelki opór masy pojazdu. Moc aż się pieni i tylko błotniki zdają się zapobiegać jej rozbryzgiwaniu spod tylnych napędzanych kół. Na niższych spośród sześciu biegów kierowca doświadcza, co to znaczy przyspieszenie silnika turbo - wszyscy, których KTM wyprzedzi gapią się na niego jak zahipnotyzowani, a z letargu wyrywa ich dopiero gorący podmuch powietrza z dwulitrowego silnika X-Bowa. W liczbach wygląda to tak: od zera do 100 km/h w 4,7 s, co jest niezwykłym przeżyciem, ale i tak rozczarowuje. Producent obiecuje niewiarygodne 3,9 s.

Na autostradzie wystarcza pary, żeby na tyle odjechać chmurze własnych spalin, aby nie było ich czuć, ale ta sama sztuka nie udaje się już w wyścigu ze sportowymi autami o wielocylindrowych silnikach. Gdy X-Bow zakończy rozbieg, jego cyfrowy ekran wyświetli 240 km/h, a droga rozmaże się w oczach tracąc wszelką ostrość. W przeciwieństwie do głowy kierowcy, nadwozie jest stabilne, bo regulowane amortyzatory sprawują się wyśmienicie. Przednia ich para jest umieszczona poprzecznie do kierunku jazdy i prawie całkowicie odsłonięta. Zawieszenie jest zadziwiająco miękko zestrojone, ale nie uroni żadnej zmarszczki na asfalcie. Precyzyjna informacja, co dzieje się z kołami i komfort resorowania - oto marzenie miłośnika serpentyn. Hamować można tak późno, jak tylko pozwala siła drzemiąca w mięśniach łydek. Wtedy wiedzy o przyczepności kół dostarcza układ kierowniczy. Teraz pilot X-Bowa dowiaduje się, jakich sztuk dokonują kierowcy wyścigowi; we władanie bierze go siła odśrodkowa, ale pojazd pozostaje niewzruszony - przynajmniej dopóki kierowcy nie drgnie noga na pedale gazu. Bo jeśli drgnie, tył KTM-a przypomina sobie, że lubi nadsterowność i zaczyna się ślizgać. Nie gwałtownie, ale wyraźnie.

Tak jak w Lotusie Exige S, w KTM-ie X-Bow tylko mistrzowie jazdy poślizgiem potrafi ą utrzymać się na zadanym torze, wszyscy zaś zarozumialcy wypadają z zakrętu. Wsiadamy, gazu i jazda? Nie w X-Bow. Żeby osiągnąć możliwości dynamiczne Porsche Carrery S, ludzie z KTM-a zaserwowali swojemu pupilowi wyrafinowaną technikę. Podczas ekstremalnej próby na Hockenhei- mie owa technika odmówiła jednak współpracy - zaniemogła blokada mechanizmu różnicowego. KTM twierdzi, że to problem egzemplarza przedseryjnego i że już znalazł rozwiązanie.

Miejmy nadzieję. Chodzi w końcu o to, żeby X-Bow nie tylko prowadził się jak samochód Formuły 1, ale żeby potrafił sprostać takim samym obciążeniom. Żeby oferował coś więcej niż możliwość nieograniczonego szybą spoglądania na odsłonięte amortyzatory i podskakujące koła, natychmiastową reakcję na polecenia kierowcy, czy możliwość doświadczania na własnej skórze zmiennej pogody. I jeszcze więcej niż radość jazdy pełnym ogniem - samochodem bez elektronicznych aniołów stróżów.

Tekst: Marcus Peters
Zdjęcia: Hans-Dieter Seufert

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    KTM atakuje. Dwa koła to za mało - na kręte drogi Europy austriacki specjalista od motocykli wypuścił dwumiejscowego gokarta. KTM X-Bow zachowuje się jakby właśnie zjechał z toru Formuły 1.
    auto motor i sport, 2008-10-08 12:31:40
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij