Zobacz również
Ani „japończyk", ani „koreańczyk" nie zapewniają kierowcy idealnej pozycji do jazdy. Nieco bardziej „ludzka", ze względu na niżej osadzone siedzenie oraz możliwość trochę dalszego jego odsunięcia, jest w Alto. W obu samochodach siedzi się z kolanami mocno zgiętymi, a kierownice regulowane są jedynie w zakresie góra-dół. Ale to akurat w maluchach nikogo nie powinno dziwić.
Dziwią natomiast niektóre braki w wyposażeniu Suzuki. W testowanej, bogatej wersji, mającej na swoim pokładzie nawet układ kontroli trakcji, czy też cztery poduszki powietrzne, tylne szyby są uchylane, a nie otwierane korbką, jak w Picanto, a lusterko środkowe - pozbawione regulacji na wypadek oślepiania kierowcy w nocy przez auto jadące z tyłu. Jest jeszcze jedna niedogodność, dotycząca elektrycznie regulowanych szyb przednich. W podłokietniku drzwi kierowcy znajduje się tylko jeden przycisk. Oznacza to, że w niektórych sytuacjach, np. gdy chcemy zapytać o drogę, trzeba się nagimnastykować, bo otwarcie prawej szyby bocznej jest możliwe tylko z miejsca pasażera.
Pod względem łatwości obsługi nie ma na co narzekać. W Kii i Suzuki do ustawienia nawiewu służą trzy pokrętła, dźwigienki przy kierownicy są nieprzeładowane funkcjami, a wszystkie przyciski - duże i dobrze widoczne. Niewielki minus Alto otrzymuje za zbyt niskie umieszczenie włącznika świateł awaryjnych. Natomiast większa „krecha" należy mu się za brak zamykanego schowka oraz mikroskopijne kieszenie w drzwiach, które pomieszczą co najwyżej cienki atlas. Picanto ma i zamykany schowek, i szersze wnęki w drzwiach, i trzy, zamiast dwóch, wnęki na napoje.
Bagażnki obu aut są bardzo skromne, mniejsze nawet niż w krótszym Smarcie. „Koreańczyk" mieści 157 l, natomiast Alto o 28 l mniej. Do ponad 100 litrów różnica między nimi wzrasta po złożeniu tylnej kanapy - 882 l w Kii wobec 774 l w Alto. Ale to nie wszystko. Picanto ma znacznie szerszy i zdecydowanie niżej umieszczony otwór załadunkowy oraz dzielone (60/40) oparcie tylnego siedzenia. W Suzuki składa się całe oparcie, a w obu samochodach miejsca pod podłogą bagażnika starcza tylko na dojazdowe koło zapasowe.
Więcej przyjemności z jazdy, o ile o takiej w przypadku maluchów można mówić, daje Alto. Ma sztywniejsze zawieszenie, mniej się wychyla na boki przy ostrych manewrach i nieco pewniej utrzymuje kierunek jazdy na wprost. W zakrętach zaś przez dłuższy czas pozostaje neutralne. Picanto prowadzi się podobnie, a największą wadą jego układu jezdnego jest silna i szybka podsterowność. Pod względem precyzji prowadzenia Suzuki także jest lepsze od Kii. Oba mają wprawdzie niezbyt bezpośrednie układy kierownicze, jednak z minimalnym wskazaniem na auto japońskie, w którym wspomaganie pozwala lepiej odczuwać to, co dzieje się z przednimi kołami. W Picanto występuje jeszcze jeden problem - przy szybkich manewrach następujących po sobie, np. w slalomie, wspomaganie nie nadąża za kierowcą, co powoduje wystąpienie wyraźnych sił na kierownicy.
Ale coś za coś. Kia na każdym centymetrze drogi okazuje się wygodniejsza od Suzuki. Pojedyncze niedoskonałości wybiera gładko i dość szybko, za to o wiele częściej niż u konkurenta wydaje z siebie niepożądane stuki, na kostce zaś jej kierownica wpada w wyraźne wibracje. Alto czasem podskakuje i bardzo nie lubi nierówności poprzecznych.
Co wybrać? Póki nie są znane ceny modelu Suzuki, trudno o jednoznaczne wskazanie. Maluch Kii jest autem bardziej dojrzałym i lepiej wykonanym, natomiast Alto daje przede wszystkim więcej przyjemności z jazdy, choć przy bliższym spotkaniu - okazuje się samochodem po prostu „tanim". Pozostaje nam więc czekać na cenniki.
Tekst: Maciej Struk
Zdjęcia: Jacek Hanusz
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
