Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Klasyczny Citroen DS 23 z 1972 roku i współczesny DS 5

60. urodziny to chyba nie najgorszy pretekst, żeby w ciepły, wiosenny dzień zabrać na przejażdżkę samochód, którym jeździli i generał de Gaulle, i Fantomas.  

Szymon Piaskowski 2015-08-15

Od lat krąży w świecie motoryzacji opinia, że Citroën to marka awangardowa, lubiąca niestandardowe rozwiązania, słynąca z komfortu i innowacyjnych pomysłów. A teraz zgadnijcie, jaki model zapoczątkował te wszystkie skojarzenia. Oczywiście DS (z francuskiego déesse znaczy bogini). Nam udało się znaleźć egzemplarz, który od nowości (!) jeździ po polskich drogach, najpierw w służbie Ministerstwa Handlu Zagranicznego, potem w prywatnych rękach pana Eligiusza Piaskowskiego. Do pary zacnemu solenizantowi przydzieliliśmy nowego DS-a, już bez szewrona Citroëna, za to z własnymi oznaczeniami marki DS, którą Francuzi ostatnio wskrzesili.

DEBIUT JAK MARZENIE
Kiedy w 1955 r., po latach „rozwoju produktu”, pokazano Citroëna DS na wystawie samochodowej w Paryżu, w ciągu 15 minut zebrano na niego prawie 750 zamówień. Do końca dnia niesłychana liczba 12 tys. klientów zdecydowała się na zakup modelu Citroëna. Napisać, że DS zrobił wtedy piorunujące wrażenie to jak nie napisać nic. W czasach, kiedy auta wciąż wyglądały jakby wszystkie zjeżdżały z jednej taśmy produkcyjnej DS był jak przybysz z kosmosu, nie tylko z powodu wyglądu zresztą. Dość powiedzieć, że badania nad zmniejszeniem oporów powietrza były wtedy traktowane prawie jak czarnoksięstwo, a francuscy konstruktorzy pochylali się i nad tym zagadnieniem, uzyskując w DS-ie świetny współczynnik Cx – 0,38.

Od razu po debiucie Citroën DS został okrzyknięty autem przyszłości, chociaż krąży plotka o słowach pewnego dziennikarza, który miał powiedzieć, że DS nie jest samochodem przyszłości, lecz teraźniejszości, a wszystkie inne auta są zacofane.

Metalowe zapięcia pasów wyglądają jak z samolotu Chromy i „wtopione” weń kierunkowskazy – detale są smakowite
   

Najbardziej rewolucyjne było oczywiście hydropneumatyczne zawieszenie, które serwowało takie wrażenia jak, nie przymierzając, latający dywan. W tamtych czasach francuskie drogi były w kiepskim stanie, a DS zapewniał na nich niespotykany wcześniej komfort. Można go poczuć nawet dzisiaj na przedwojennej kostce brukowej – ma się wrażenie jakby auto unosiło się w powietrzu. To samo dotyczy przejeżdżania przez progi zwalniające – z zewnątrz wygląda to tak, że nadwozie nie wykonuje nawet żadnego skłonu nadwozia, a jedyny ruch do góry i w dół wykonują koła, połykając nierówność. Takie umiejętności Mercedes w obecnej Klasie S nazywa Magic Body Control (magiczna kontrola nadwozia)...

PEREŁKA W KRAINIE RDZY
Citroën DS widoczny na zdjęciach to najbogatsza wersja Pallas z 1972 r. W rękach drugiego, obecnego właściciela znajduje się od 1978 r. Poszukiwania samochodu w dobrym stanie trwały 15 lat. Wreszcie, kiedy pan Eligiusz przeczytał ogłoszenie w „Ekspresie” o modelu wystawionym na aukcję udał się do Polmozbytu na warszawskiej Pradze i tam nabył swojego DS-a. Egzemplarz pana Eligiusza (który w swojej zawodowej karierze trudnił się m.in. lakiernictwem samochodowym), wyróżnia się świetnym stanem karoserii. DS-y, niezależnie od roku produkcji, były znane z tego, że gniły na potęgę, a w tym modelu rdza po prostu nie ma prawa się pojawić. To m.in. dlatego, że po zakupie właściciel poddawał go w czasie kolejnych 4 zim (w sumie przez około 20 miesięcy) zabiegom konserwacyjnym (auto dostało m.in. nowy lakier z palety Opla, oryginalnie samochód był czarny). Ten wysiłek się opłacił, bo po prawie 30 latach nadwozie wygląda jak nowe, a korozja omija go szerokim łukiem. Auto, które teraz na ulice wyjeżdża tylko ze specjalnej okazji, w latach 80. dzielnie służyło podczas wakacyjnych wojaży, m.in. ciągnąc przyczepę kempingową (zresztą własnej roboty pana Eligiusza) nad bułgarskie wybrzeże Morza Czarnego albo do Niemiec.

Podróż z obciążeniem dzielnie znosił 2,4-litrowy silnik benzynowy, który wg normy DIN ma 115 KM, natomiast norma SAE mówi o 124 KM. W codziennej eksploatacji palił on średnio około 10 l/100 km, a maksymalna prędkość jaką DS osiągnął na niemieckiej autostradzie to 170 km/h (choć wg słów właściciela, nie był to kres możliwości auta). Spora, jak na tamte czasy, moc oraz lekka konstrukcja (DS ma aluminiową maskę i dach z tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem szklanym!) umożliwiały przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 11,5 s. Bardzo skuteczne były hamulce, do tego stopnia, że we Francji często zdarzały się wypadki, w których DS-y były uderzane przez auta z tyłu, które nie zdążyły wyhamować.

Nocne eskapady ułatwiały światła drogowe, które (tu kolejna innowacja Citroëna) były mechanicznie połączone z kierownicą i skręcały zgodnie z jej obrotem. Światła mijania miały również funkcję samopoziomowania zależnie od ustawienia wysokości zawieszenia i od obciążenia auta.

Dźwignia do regulacji wysokości pneumatycznego zawieszenia Jednoramienna kierownica robiła w latach 50. piorunujące wrażenie
   

Jak przystało na luksusową limuzynę, nawet po latach drzwi (z szybami bez ramek) zamykają się lekko. Pan Eligiusz zdradza, że można je zamknąć, ruszając powoli na pierwszym biegu. Tego nie sprawdzamy, ale faktycznie drzwi kierowcy wystarczy puścić, gdy są w połowie otwarte, a zamkną się z solidnym, miękkim dźwiękiem.

Potem lądujemy, nie siadamy, na przednim fotelu, który jest miękki jak żaden fotel we współcześnie produkowanym aucie, wygodny i ma nawet podłokietnik (z tyłu oprócz podłokietnika jest też spora popielniczka). Szyby, choć sterowane klasyczną dźwignią, otwiera się i zamyka leciutko. Na tylnej kanapie miejsca jest tyle, że w czasach, kiedy nikt na to specjalnie nie patrzył, można było tam posadzić nawet pięć osób – to zasługa potężnego rozstawu osi (3125 mm), którym DS przewyższa np. obecną Klasę S Mercedesa.

Zegarek w nowym DS-ie (po lewej) to jedyne nawiązanie do starego modelu
   

NOWSZY, LEPSZY?
W nowym DS-ie wszystko jest zelektryfikowane. Fotele, choć z opcjonalną funkcją masażu, nie są tak fantastycznie wygodne jak w dawnym modelu. Silnik ery downsizingu ma 1,6 litra pojemności i 200 KM. W wersji Sport Chic dwa duże wydechy wydają nawet „strzał” przy zmianie biegu. Pozostawiamy bez odpowiedzi pytanie, czy taka sportowa charakterystyka przystoi DS-owi, który nam kojarzy się z komfortem absolutnym. Takim, na jaki stać tylko boginię, gdy czasami zstąpi na asfalt.

Citroën DS 23 Pallas 1972 r.

Nadwozie
4-drzwiowy, 5-miejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 4874 x 1803 x 1470 mm, rozstaw osi 3125 mm, masa własna 1320 kg.
Silnik i osiągi
4-cylindrowy silnik benzynowy, umieszczony wzdłużnie z przodu, pojemność 2347 cm3, moc 124 KM (wg normy SAE), maksymalny moment obrotowy 187 Nm przy 3000 obr/min, 5-biegowa przekładnia mechaniczna, prędkość maksymalna 179 km/h, przyspieszenie 0–100 km/h w 11,5 s, średnie zużycie paliwa 11,3 l/100 km.
Historia Citroena DS
> 1938 Rozpoczęcie prac nad następcą modelu Traction Avant. Projekt przyjmuje nazwę VGD (Voiture à Grande Diffusion) – auto produkowane masowo.
> 1955 Citroën DS 19 debiutuje na wystawie samochodowej w Paryżu.
> 1957 Prezentacja tańszej wersji modelu (ID).
> 1958 Do sprzedaży wchodzi odmiana kombi (dostępna m.in. w wersjach 7- i 9-osobowej) oraz kabriolet.
> 1967 Facelifting modelu. Citroën otrzymał smuklejszy przód oraz alternator w miejsce prądnicy prądu stałego.
> 1969 Wyprodukowanie milionowego egzemplarza. Model DS 21 jest oferowany z elektronicznym wtryskiem paliwa Bosch.
> 1975 zakończenie produkcji – w sumie powstało 1 455 746 egzemplarzy auta.
> 2009 Citroën wraca do nazwy „DS” i prezentuje miejskiego malucha – DS3.
 
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 44 490 PLN
Dostępne nadwozia: sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Ze świecą szukać drugiego takiego egzemplarza. Citroen DS, którego udało nam się znaleźć od nowości jeździ w Polsce. Postanowiliśmy sprawdzić, jak po 42 latach sprawuje się to auto i jak wygląda w zestawieniu z nowym DS 5.</p><br /><br /><a href="/testy/Klasyczny-Citroen-DS-23-z-1972-roku-i-wspolczesny-DS-5,20390,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2015-08-11 13:34:32
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij