Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
1.0

Lamborghini Huracan LP 610-4: Na drugie ma brutal

Po dziesięciu latach fascynowania się Gallardo wielbiciele Lamborghini niecierpliwie wypatrywali następcy potwora z V-dziesiątką pod maską. Oto dziś bierzemy w obroty Lamborghini Huracána LP 610-4. I on nas też...

Roman Skąpski, Marcus Peters 2014-12-15

Czy to z powodu tej wściekłej zieleni, kształtu klina, jakby wyciosanego toporem, czy zwierzęcego ryku silnika? A może chodzi o wszystko razem? Faktem jest, że w mieście Lamborghini to po prostu zjawisko, nie ma przechodnia, który by się za nim nie obejrzał. Co drugi sięga po komórkę, żeby zrobić zdjęcie.

I właśnie o to chodzi, bo w ten sposób nowy model spełnia swoje pierwsze zadanie – rzuca się w oczy. Lamborghini musi być bardziej widoczne niż Ferrari i bardziej niż McLaren. Lambo to marka rzadka wśród rzadkich, a nowy model pojawia się tylko od święta, tym razem na uroczysty moment trzeba było czekać całą dekadę.

No, ale teraz Huracán, następca Gallardo, wreszcie staje w blokach startowych – dziki, wręcz brutalny i zdecydowany na wszystko. I to by była druga powinność, jaką spełnił mały Lambo, zanim jeszcze ruszyliśmy z miejsca.

Napęd 4x4 ogranicza miejsce na przedniej osi, więc bagażnik jest mikry Z tyłu – groźnie

 

Jednak leci z nami pilot
Lekkie naciśnięcie guzika na pilocie i z tradycyjnie otwieranych drzwi wysuwają się klamki – jak na dzikiego potwora to wręcz zawstydzająca uprzejmość. No cóż, spróbujmy wśliznąć się za kierownicę. Aua! Udo uderza w wystającą krawędź fotela zrobioną z włókna węglowego. Następnym razem muszę lepiej celować.

Co by nie mówić, nad głową jest o włos więcej miejsca niż w Gallardo, ale wnętrzu Huracána i tak daleko do „przestronności” Ferrari 458 Italii, czyli głównego konkurenta małego Lambo. Kokpit, jak w Aventadorze, przypomina miejsce pracy pilota odrzutowca. Przed oczami kierowcy znajduje się wyświetlacz pokazujący wskazania pokładowych przyrządów. Na prawo od niego, na środkowej konsoli, są trzy wirtualne wskaźniki informujące o ciśnieniu i temperaturze oleju silnikowego oraz o napięciu akumulatora. Włącznik biegu wstecznego wygląda jak samolotowa dźwignia, którą pilot popycha jednym ruchem ręki, z kolei przycisk startera kryje się pod czerwoną osłoną. To on budzi do życia dziesięciocylindrowy silnik dobywający z siebie upojny grzmot.

Lepszy od Gallardo, ale ani o włos bardziej przydatny na co dzień

Pociągnięcie łopatki przy kierownicy powoduje załączenie jedynki. Dwumiejscowe auto rusza z lekkim szarpnięciem, co wiedzą wszyscy mający kiedykolwiek do czynienia z Lamborghini – to typowe dla przekładni z dwoma sprzęgłami i trwa tylko do czasu, aż olej w skrzyni biegów się rozgrzeje. Nie ma żadnego porównania z surową pracą sekwencyjnej skrzyni biegów w Gallardo, Włochom szczęśliwie udało się usunąć słaby punkt poprzedniego modelu. W automatycznym trybie pracy skrzynia DSG zmienia bieg po biegu aż do siódemki, nawet gdy Huracán jedzie z miejską prędkością. V10 mruczy sobie coś pod nosem, a pod światłami nagle milknie – bo dzisiaj nawet Lamborghini ma start/stop.

Spójrzmy jeszcze, co tu do czego służy. Najważniejsze włączniki zgromadzono na i przy kierownicy. Podobnie jak w motocyklu jest przycisk świateł drogowych i przełącznik kierunkowskazów. Drugi znajduje się na prawym ramieniu kierownicy i zawiaduje wycieraczkami pracującymi w trybie plus/minus(?), do czego trzeba się przyzwyczaić. Niestety, podczas ulewy wycieraczki nie całkiem dają radę.

Wnętrze jak w myśliwcu. Ilość plastiku, nie zawsze pierwszej klasy, trochę zaskakuje
 

Na dodatek nasz testowy egzemplarz miał zeza, bo światło lewego LED-owego reflektora kończyło się tuż przed maską. Ponieważ Lamborghini Huracán ma bardzo wydłużone nadwozie, jego przednie słupki dachowe są wysunięte daleko ku przodowi i bardzo mocno pochylone. Zasłaniają pole widzenia z przodu tak samo jak „żaluzje” pokrywy silnika utrudniają widzenie tego, co z tyłu. Czujników parkowania nasz egzemplarz nie miał, dlatego parkując woleliśmy zawsze zostawić nieco większy odstęp do następnego auta.

Ale nawet pomijając ten drobiazg, twierdzimy, że miasto nie jest tym, co Lamborghini lubi najbardziej. Na nierównościach, wystających studzienkach czy podjazdach grożą mu bolesne otarcia, jeśli kierowca mienia nierówności, dzięki którym nie czuć tak bardzo, że jedzie się po dziurawej drodze. Ferrari wprowadziło je seryjnie już 20 lat temu do F355 GTB, ale w Huracánie trzeba ekstra płacić, nasza testówka takich amortyzatorów nie miała. Na nierównościach zawieszenie albo wystrzela gdzieś do góry, albo nadwozie zaczyna się kołysać.

Wyboje sprawiają, że w środku mocno trzęsie, a opcjonalne kubełkowe fotele nie są w stanie tego zatuszować. Wyglądają świetnie i bardzo dobrze trzymają w uścisku ciało kierowcy, ale trochę poskąpiono im miękkiego wypełnienia. Na dodatek, na złej drodze słychać stuki zawieszenia, a z mocno plastikowej centralnej konsoli dobiega jakieś skrzypienie.

Po pierwszym kopnięciu w pedał gazu 5,2-litrowy V10 natychmiast sprawia, że zapominam o tych nieistotnych dźwiękach. Teraz to on ma głos. Nawet przy załączonym wysokim biegu auto sprawnie przyspiesza od niskich obrotów. Ale dopiero powyżej 4000 na minutę, gdy otwiera się przepustnica na układzie wydechowym, wyraźnie słychać dudnienie silnika, który zaczyna kręcić jak szalony, by powyżej 7000 obrotów wydać z siebie metaliczne wycie, jak to robią jednostki wyścigowe. Jeśli kierowca wybierze tryb Sport albo Corsa, będzie mógł dodatkowo pieścić ucho seksownym dudnieniem wydechu.

Wszystko razem brzmi jak ścieżka dźwiękowa thrillera z nieprzytomnie pędzącą maszyną w roli głównej, i z całym zestawem towarzyszących jej mechanicznych dźwięków. Huracán gna jakby urwał się z uwięzi, w ciągu 3,1 s rozpędza się do setki, jednym susem przeskakuje 200 km/h i nie odpuszcza gdy na liczniku ma ponad 300 km/h. W tej konkurencji Ferrari 458 Italia zostaje w tyle.

Koniec z piruetami w zakrętach
Odkąd wyposażono je w skrzynię DSG Lamborghini nie tylko płynnie żongluje przełożeniami, ale też przestało grozić kierowcy, że obróci się wokół własnej osi, jeśli ten zmieni bieg jadąc szybko w zakręcie. Teraz pędzi po raz obranym torze i nawet koleiny nie są w stanie wyprowadzić go z równowagi, najwyżej ostre hamowanie. Podczas tego manewru Huracán zachowuje się typowo dla aut z silnikiem umieszczonym tuż przed tylną osią – lekko odchyla się od obranego kursu, jednak kierowca wciąż może go kontrolować.

Uwaga, niebezpieczeństwo! Czerwonym guzikiem uruchamia się silnik Bateria przycisków służy do zestrajania układu ESP – można to zrobić na trzy sposoby

 

Tak samo na zwykłej drodze. Koniec z nieobliczalnością, przeciwnie – gdy kierowca przesadzi, przód auta próbuje uciec z zakrętu. To klasyczna, lekka podsterowność, która daje do zrozumienia, że dalej kierowca posuwać się już nie powinien. Układ kierowniczy jasno i dobitnie informuje jaka jest przyczepność przednich kół. Nie trzeba być Schumacherem, żeby prowadzić ten samochód.

Dopiero na torze, po wyłączeniu ESP, Huracán pokazuje zupełnie inne oblicze. Jeśli w zakręcie świadomie zmienić obciążenie silnika, np. ustawiając auto w poprzek toru, można nie dopuścić do podsterowności. Ale uwaga – w drifcie koła tylnej osi błyskawicznie odzyskują przyczepność i auto ucieka w przeciwną stronę niż chce kierowca. Trzeba mieć bardzo dobry refleks, żeby temu zapobiec.

Po prostu szorstki typ
Właśnie w takiej sytuacji Huracán ujawnia prawdziwy charakter. To ostry zawodnik, który nikomu się nie podlizuje, bo to kierowca ma się do niego dopasować, Huracán po prostu robi swoje. Na przykład wypija średnio 15,9 l benzyny na 100 km. Dobrze wiedzieć, że w Sant’Agata Bolognese wciąż powstają sportowe auta wedle starej recepty – z potężnym silnikiem, dające zero komfortu i maksimum wrażeń z jazdy. Taki właśnie jest Huracán, Lamborghini z krwi i kości.

 


Roman Skąpski - redaktor „auto motor i sport”

Po nowe Lamborghini nie trzeba się już fatygować za granicę. W lipcu tego roku firma Porsche Inter Auto otworzyła salon sprzedaży w Warszawie. W ofercie znajdują się modele Huracan w cenie około 1,1 mln zł (zależnie od kursu euro) oraz Aventador za ok. 1,8 mln zł. Do listopada sprzedano i przyjęto zamówienia na dziesięć samochodów.

 

Dane techniczne

Data publikacji 12/2014
Silnik benzynowy, V10
Rozrząd dohc, 4 zawory na cylinder
Moc kW (KM) 449 kW (610 KM)
Przy obrotach (/min) 8250/min
Pojemność skokowa [cm3] 5204 cm3
Maksymalny moment obrotowy [Nm] 560 Nm
Przy obrotach (/min) 6500/min
Rodzaj paliwa LOB98
Przeniesienie napędu na cztery koła
Skrzynia biegów 7-biegowa dwusprzęgłowa
Wielkość przełożeń 3,31/2,58/1,96/1,24/0,98/0,98/0,84:1
Bieg wsteczny 2,65:1
Przełożenie przekł. głównej 2,49:1, 3,938:1
Nadwozie 2-drzwiowy, 2-miejscowy samochód sportowy
Układ jezdny Zawieszenie przednie: podwójne wahacze poprzeczne, sprężyny śrubowe, amortyzatory, stabilizator Zawieszenie tylne: podwójne wahacze poprzeczne, sprężyny śrubowe, amortyzatory, stabilizator Układ kierowniczy: przekładnia zębatkowa, wspomaganie elektromechaniczne, 2,75 obrotu kierownicą
Hamulce z przodu tarczowe went., śred. 380 mm (ceramiczne)
Hamulce z tyłu tarczowe went., śred. 356 mm (ceramiczne)
Układy wspomagające ABS, ESP
Rozmiar kół i opon przód 8,5 J x20, tył 11 J x 20, Pirelli P Zero, przód 245/30 R 20 Y, tył 305/30 R 20 Y
Koło zapasowe zestaw naprawczy
Współczynnik oporu powietrza Cx 0,36
Powierzchnia czołowa [m2] 2,00 m2
Dł/szer/wys [mm] 4459/1924/1165 mm
Rozstaw osi [mm] 2620 mm
Rozstaw kół przód/tył [mm] 1668/1620 mm
Średnica zawracania w prawo/lewo [m] 11,9/12,0 m
Poj. zbiornika paliwa [l] 80 l
Masa własna [kg] 1545 kg
Rozkład masy przód/tył [%] 41,6/58,4%
Dopuszczalne obciążenie [kg] 455 kg
Zużycie paliwa wg. normy NEDC (w mieście) [l/km] 17,8 l/100 km
Zużycie paliwa wg. normy NEDC (poza miastem) [l/km] 9,4 l/100 km
Zużycie paliwa wg. normy NEDC (średnie) [l/km] 12,5 l/100 km
CO2 (limit) [g/km] 290 g/km
Norma emisji spalin Euro 6
Koszty utrzymania – ubezpieczenie OC (1 rok) zł negocjowane indywidualnie
Gwarancja podzespoły (lata) 3 lata bez limitu kilometrów
Gwarancja lakier (lata) 3 lata bez limitu kilometrów
Gwarancja perforacji nadwozia (lata) 3 lata bez limitu kilometrów
Cena modelu testowanego (zł) 1 100 000 zł
Wyposażenie wersji testowanej ABS, poduszki powietrzne dla kierowcy i pasażera, poduszki boczne oraz chroniące głowę, elektroniczny system stabilizacji toru jazdy, komputer pokładowy, automatyczna klimatyzacja, hamulce ceramiczne, reflektory w technice LED, fotele częściowo regulowane elektrycznie.
0-80 km/h (s) 2,3 s
0-100 km/h (s) 3,1 s
0-130 km/h (s) 4,5 s
0-160 km/h (s) 6,3 s
0-180 km/h (s) 7,8 s
400 m (km/h)/(s) 10,8 s (213 km/h)
Prędkość maksymalna (km/h) 325 km/h
Zużycie paliwa minimalne (l/100 km) 11,2 l/100 km
Maksymalne (l/100 km) 25,4 l/100 km
średnie podczas testu (l/100 km) 15,9 l/1 00 km
zasięg (km) 503 km
Na postoju 53 dB(A)
Poziom hałasu wewnątrz db(A) przy 80 km/h 72 dB(A)
Poziom hałasu wewnątrz db(A) przy 100 km/h 74 dB(A)
Poziom hałasu wewnątrz db(A) przy 130 km/h 77 dB(A)
Poziom hałasu wewnątrz db(A) przy 160 km/h 79 dB(A)
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 80 km/h 76 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 100 km/h 94 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 130 km/h 122 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 160 km/h 150 km/h
Droga hamowania (m) ze 100 km/h na zimno (nie obciążony) (m) 32,8 m
ze 100 km/h na ciepło (nie obciążony) (m) 33,5 m
Wyposażenie dodatkowe Aktywne zawieszenie 15 240 zł Czujniki parkowania (przód/tył) 9 144 zł System Lifting (podnoszony przód) 15 240 zł Kute obręcze kół z lekkich stopów (20”) srebrne 24 384 zł czarne błyszczące 30 479 zł System nawigacyjny 14 021 zł Przezroczysta pokrywa silnika 30 479 zł

PODSUMOWANIE

Lamborghini Huracan LP 610-4

Ocena:
4
(, )
W porównaniu z Lamborghini Gallardo Huracán jest znacznie lepszym samochodem, ale w porównaniu z modelami konkurencji okazuje się autem starej szkoły – twardym i ekstremalnym. Ostrej jazdy powinni w nim próbować naprawdę tylko wytrawni kierowcy.
Nadwozie
akceptowalna ilość miejsca, praktyczny wyświetlacz, logiczna obsługa, sztywne nadwozie
bardzo mały bagażnik, mało miejsca nad głową, słaba widoczność, utrudnione wysiadanie, na złej drodze – skrzypienie
Napęd
bardzo dobre osiągi, silnik uwielbiający obroty, skrzynia bardzo szybko zmieniająca przełożenia
lekkie szarpanie przy ruszaniu „na jedynce”, gdy olej w przekładni nie jest rozgrzany
Bezpieczeństwo
bardzo dobre hamulce, wysoka odporność na zderzenia
ubogie wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa
Komfort
wydajna klimatyzacja, niski hałas od wiatru
twarde fotele kubełkowe (opcja) bez regulacji oparcia, niski komfort resorowania
Właściwości jezdne
bardzo dobra trakcja, bezpośredni układ kierowniczy, zwinność,łatwość prowadzenia przy włączonym ESP
podczas jazdy na granicy możliwości auta, przy wyłączonym ESP skłonność do nad-, podsterowności
Eksploatacja
3-letnia gwarancja bez limitu kilometrów
wysoka cena, coroczne przeglądy

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Lamborghini kazało nam czekać 10 lat na następce Gallardo. Teraz "baby Lambo" wjeżdża w nowej odsłonie. W teście nowe Lamborghini Huracan LP 610-4.</p><br /><br /><a href="/testy/test-Lamborghini-Lamborghini-Huracan,18616,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2014-12-15 12:25:33
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij