Zobacz również
Galeria

Mają jedną wspólną cechę – napęd na cztery koła. I właściwie nic więcej ich nie łączy. Może jeszcze to, że Pinin i L200 są autami tej samej marki.

A co do właściwości jezdnych, to Pinin ma się tak do L200 i Defendera, jak płetwy do butów trekingowych.

Gdy w Defenderze włączy się reduktor i blokadę centralnego mechanizmu różnicowego, jest on w stanie sforsować większość przeszkód. Niestety, jego typowo terenowe opony są fatalne na asfaltowej szosie.

Również Defender, który w odróżnieniu od L200 ma stałe przeniesienie napędu na cztery koła bez możliwości jego rozłączenia, wyposażony jest w reduktor oraz blokadę centralnego mechanizmu różnicowego. W Land Roverze można jednak włączyć reduktor bez blokowania centralnego mechanizmu różnicowego. I to właśnie reduktor oraz owa blokada zapewniają tę wyjątkową sprawność - nawet w bardzo cięż- kich warunkach - poruszania się aut terenowych.
O tym, jak ważnym uzupełnieniem są odpowiednie opony, świadczy bezpośrednie porównanie Defendera i L200. Ten pierwszy, wyposażony w opony do jazdy po błocie i piachu, lepiej radził sobie w terenie. Poza tym jego sztywniej niż w Mitsubishi dostrojone zawieszenie nie powodowało aż tak głębokich wychyleń, przez co odczuwało się nieco większą stabilność Defendera.
Odmiennych doznań dostarcza jazda poszczególnymi samochodami na zwykłej, asfaltowej drodze. Na niej Mitsubishi Pinin może uchodzić za wzór zachowania na prostej, w zakrętach, czy też podczas hamowania. To, co było jego słabością w terenie, czyli typowy dla współczesnych samochodów osobowych układ zawieszenia, czyni z Pinina zaskakująco sprawnego połykacza kilometrów.
Tylny napęd - producent zaleca takie ustawienie układu napędowego podczas jazdy w normalnych warunkach drogowych - a także bardzo duże wychylenia karoserii oraz wyraźnie niedociążona tylna oś sprawiają, że Mitsubishi L200 może dostarczyć sporo emocji. Szczególnie wtedy, gdy szybko wjedziemy w ostry zakręt lub auto podskoczy na jakiejś dziurze w łuku. L200 staje się nadzwyczaj podsterowne, a przy tym nadwozie potrafi wykonać bardzo głęboki skłon. Wyjątkowych doznań przysparza przejazd autostradą A4 w stronę niemieckiej granicy, gdzie na łączeniach betonowych płyt auto zachowuje się jak łódź na morzu podczas wiatru wiejącego z siłą 3-4 stopni w skali Beauforta.
Do tego dochodzą jeszcze wrażenia podczas hamowania - nie dość, że zatrzymanie Defendera lub L200 wymaga od kierowcy cierpliwości, to jeszcze trzeba przez cały czas korygować kierunek jazdy.
Uniwersalne auto? Uniwersalny jest parasol, bowiem równie dobrze chroni przed słońcem i przed deszczem.
Tekst: Jarosław Maznas
Zdjęcia: Jacek Ociepko
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
