Mówienie o jakimś aucie, że jest uniwersalne - czyli równie sprawne w terenie, jak i na szosie - to „wciskanie kitu". Przekonaliśmy się o tym raz jeszcze, poddając Land Rovera Defendera, Mitsubishi L200 i Mitsubishi Pinina identycznym próbom. I szosowym, i terenowym na testowym torze.
auto motor i sport 9/2004
Zobacz również
Galeria

Mają jedną wspólną cechę – napęd na cztery koła. I właściwie nic więcej ich nie łączy. Może jeszcze to, że Pinin i L200 są autami tej samej marki.

A co do właściwości jezdnych, to Pinin ma się tak do L200 i Defendera, jak płetwy do butów trekingowych.

Gdy w Defenderze włączy się reduktor i blokadę centralnego mechanizmu różnicowego, jest on w stanie sforsować większość przeszkód. Niestety, jego typowo terenowe opony są fatalne na asfaltowej szosie.

Mają jedną wspólną cechę - napęd na cztery koła. I właściwie nic więcej ich nie łączy. Może jeszcze to, że Pinin i L200 są autami tej samej marki. A co do właściwości jezdnych, to Pinin ma się tak do L200 i Defendera, jak płetwy do butów trekingowych.
Konstrukcja podwozia, zawieszenie oraz układ przeniesienia napędu Mitsubishi L200 są porównywalne z tymi, które zastosowano w Land Roverze. Obydwa samochody mają ramę, na której osadzono nadwozie. Z tego choćby powodu uznać je można za rasowe terenowce, czego nie da się powiedzieć o Pininie.
Także tylne zawieszenie Defendera i L200 nie powinno budzić wątpliwości, co do przeznaczenia tych aut. Sztywny most napędowy z resorami piórowymi (L200) lub sprężynami i centralnym wahaczem w kształcie litery A i z wzdłużnymi drążkami (Defender) budzą zaufanie co do wytrzymałości zawieszenia.
Pinin z samonośnym nadwoziem, kolumnami McPhersona z przodu oraz wielowahaczowym zawieszeniem z tyłu, pod względem konstrukcyjnym jest typowym autem osobowym. Jedynie nieco większy prześwit, układ przeniesienia napędu na cztery koła oraz wygląd stwarzają pozory uterenowienia.
W małym Mitsubishi zastosowano dość prosty układ przeniesienia napędu na cztery koła, składający się ze sprzęgła lepkościowego oraz centralnego mechanizmu różnicowego. Podczas jazdy rozdział momentu pomiędzy osiami wynosi 50 : 50. Auto nie posiada reduktora, a tym bardziej blokady centralnego mechanizmu różnicowego. Gdy przednie koła zaczną się ślizgać na błotnistym lub piaszczystym podjeździe, układ napędowy Pinina podejmuje wprawdzie samoczynne próby skierowania większego momentu na tę oś, której koła akurat się nie ślizgają, ale na ogół są to próby mało skuteczne. Gdy poczujemy już swąd sprzęgła, to sygnał do wycofania Pinina na równiejszą drogę. Czasami bywa za późno i wtedy pozostaje już tylko pomoc któregoś z rasowych terenowców.
Mitsubishi L200 wyposażono w układ z dołączanym napędem oraz w reduktor przełożeń skrzyni biegów. Po zwykłej drodze na ogół jeździ się z „zapiętym" napędem na tylną oś. Po przesunięciu dodatkowego drążka w kabinie kierowcy, następuje dołączenie napędu na przednią oś, dzięki czemu stabilność zdecydowanie się poprawia, bowiem moment rozkłada się pomiędzy osie w stosunku 50 : 50. Tym samym drążkiem włącza się reduktor skrzyni biegów (powoduje skrócenie przełożeń na poszczególnych biegach) i jednocześnie blokadę centralnego mechanizmu różnicowego. Od tego momentu przednia oś jest na sztywno „spięta" z osią tylną. Teraz, nawet w czasie poślizgu przednich kół, moment rozdzielany jest po 50% na każdą oś. Bez zablokowania centralnego mechanizmu różnicowego poślizg przednich kół powodowałby wstrzymanie obrotu kół tylnej osi.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!

















Opel Vectra II
Mocne uderzenie
