Oto auto, które w tej chwili jest rozbierane na części - równocześnie przez inżynierów w Monachium, Stuttgarcie i Ingolstadt. Rozpoczyna ono ofensywę nowych modeli Lexusa. W teście, mocniejsza z dwóch wersji - Lexus GS 430.
Zobacz również
Galeria

Futurystyczne linie i klasyczne proporcje – nadwozie nowego Lexusa GS to świetna wizytówka firmy w klasie, w której prezencja jest na wagę złota.

Cisza niemal idealna. Pierwsze wrażenie z jazdy najnowszym modelem Lexusa jest dla każdego takie samo.

Pod względem właściwości jezdnych GS nie musi się już niczego wstydzić. W porównaniu z poprzednikiem, nowy model jest o niebo lepiej przygotowany do dynamicznej jazdy.

Cisza niemal idealna. Pierwsze wrażenie z jazdy najnowszym modelem Lexusa jest dla każdego takie samo. Na postoju o pracy silnika świadczy jedynie uniesiona wskazówka obrotomierza, natomiast podczas jazdy do kabiny nie docierają odgłosy, jakich normalnie należałoby się spodziewać. Obraz za szybą się zmienia, ale jakby ktoś wy- łączył dźwięk. W rezultacie, niezależnie od prędkości, masz wrażenie, jakbyś jechał o połowę wolniej. Pomruk jednostki V8 słychać tylko przy wysokich obrotach, na byle jakich nawierzchniach do wnętrza przebija się szum toczenia opon. Ale podczas zwyczajnej jazdy, przy 90 km/h, jest tylko lekki szum powietrza.
Taki poziom wyciszenia musi robić wrażenie, bo nie świadczy tylko o napakowaniu auta materiałami tłumiącymi dźwięki. Jest to również efekt niezwykle starannego zaprojektowania najbardziej nawet niepozornych elementów nadwozia, jak np. uszczelki, klamki, lusterka boczne, listwy wokół szyb czy szczeliny pomiędzy poszczególnymi elementami.
Pod maską testowanego GS-a 430 pracował 4,3-litrowy silnik V8, przeniesiony bez zmian z poprzedniego modelu. Nie jest to najmocniejszy V8 w tym przedziale pojemności, bo Lexus po prostu nie bierze udziału w niemieckim wyścigu zbrojeń. Moc 283 KM i tak wystarcza do rozpędzenia ważącej 1735 kg limuzyny do 250 km/h, po drodze pozwalając zaliczyć setkę w 7,3 s. Ważniejsze jest to, że silnik GS-a niemal w każdej sytuacji dysponuje zapasem mocy. W przenoszeniu siły napędowej na tylną oś pośredniczy nowa sześciobiegowa przekładnia automatyczna. Sterownik skrzyni tak dobiera przełożenia, że podczas codziennej jazdy silnik mało kiedy wykracza poza niskie i średnie obroty. Wysoki moment obrotowy jest dostępny niemal od „zera" - już przy 1200 obr/min jednostka Lexusa wytwarza 325 Nm, czyli prawie 80 procent wszystkiego. Zmiany biegów odbywają się praktycznie niezauważalnie, natomiast kiedy trzeba, automat potrafi bardzo szybko zredukować nawet o kilka przełożeń albo wstrzymać się ze zmianą biegu (na wyższy) podczas przyspieszania.
In plus zaskakuje średnie zużycie paliwa. Spalanie rzędu 13 l/100 km w samochodzie tej wielkości, z silnikiem tej pojemności i o tej liczbie cylindrów to świetny wynik.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"