Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Liczy się treść

Land Rover mówi, że na świecie jest wielu ludzi, dla których słowo "samochód" oznacza Defendera. To jedyny pojazd jaki widzieli, bo tylko ten mógł do nich dotrzeć. Jedyny i niepowtarzalny Defender - teraz w nowej wersji.

2008-07-01
Land Rover Defender W modelu 2007 zachowano zalety Defendera, poprawiając komfort - silnik jest znacznie lepiej wyciszony i mocniejszy, układ wentylacji o niebo lepszy.

Kiedy wygram w totolotka, co stanie się w tym tygodniu albo w przyszłym, a najdalej w przyszłym miesiącu, kupuję Ferrari 599 GTB. Wspaniałe, agresywne coupé, trochę retro w stylu Daytony sprzed 40 lat. Silnik z przodu, 12 cylindrów i 620 koni, napęd na tył i skrzynia ∫ la F1, szybka jak myśl. Samochód jedyny w swoim rodzaju.

Drugi będzie Land Rover Defender. Też lekkie retro, też aluminiowe nadwozie w stylu tamtego z 1948 roku, który nazywał się po prostu Land Rover, bo innego Land Rovera nie było. W najnowszej wersji pod maską ma turbodiesla z Forda Transita, moc 122 KM. Defender to też samochód jedyny w swoim rodzaju. I chyba bardziej ekstremalny niż 599 GTB.

Nowe wersje Defendera pojawiają się niezwykle rzadko. Jeśli chodzi o ramę i nadwozie, Defender A.D. 2007 jest w zasadzie identyczny z modelem z 1984 roku, w którym po raz pierwszy zastosowano sprężyny zamiast resorów piórowych. Natomiast największe zmiany dotyczą dwóch elementów: zespołu napędowego oraz wnętrza, a ściślej - przodu kabiny. Inne są też układ siedzeń oraz detale w rodzaju napisu na pokrywie silnika. Do wyboru jest czternaście odmian nadwozia (osobowe, użytkowe i pick - upy) w trzech wersjach rozstawu osi, oznaczanych 90, 110 i 130. Nadwozie jest wyższe niż szersze i w krótkiej wersji mierzy niespełna cztery metry długości.

Być może 2007 rok będzie pamiętany jako ten, w którym Defender otrzymał nowy silnik. Turbodiesel Land Rovera mocno bazuje na jednostce znanej z Forda Transita, ma pojemność 2,4 l, rozwija moc 122 KM i wytwarza moment obrotowy o wartości 360 Nm. Główne modyfikacje dotyczą układu smarowania oraz sterownika. Aby zmieścić nową jednostkę, pokrywa silnika ma też inny profil. Do pary jest nowa, sześciobiegowa, mechaniczna przekładnia ze znacznie niższym przełożeniem pierwszego biegu - dla uzyskania większej siły napędowej.

Podczas zwykłego przemieszczania Land Rover jest wystarczająco żwawy i trudno o sytuację, w której pojawiłby się deficyt osiągów. Do kabiny dociera zaskakująco mało hałasu silnika i po raz pierwszy można w Defenderze rozmawiać nie krzycząc. Sprzęt audio nie tylko można usłyszeć - gra on lepiej niż bez zarzutu. Z kronikarskiego przyzwyczajenia podajemy, że sprint do setki zajmuje niecałe 16 s, a subiektywne odczucia dynamiki jazdy są całkiem przyzwoite. Inaczej niż w wypadku 599 GTB, prędkość maksymalna jest ograniczona, a swoje 132 km/h Defender osiąga jakby od niechcenia.

Sztywne osie z przodu i z tyłu to przepis na wszystko, tylko nie na porządne właściwości jezdne na asfalcie. Zakrętów Land Rover nie pokonuje, tylko po nich przejeżdża, bez jakiejś zauważalnej precyzji układu kierowniczego. Każdy gwałtowniejszy manewr wywołuje protest układu jezdnego, przechył nadwozia i monumentalną podsterowność. Preferowana jest jazda niespieszna. Na kiepskim asfalcie zawieszeniu nie jest łatwo utrzymać porządny kontakt kół z nawierzchnią, a nadwozie wykonuje ruchy jakby było zawieszone na gąbce. Najechanie na większy wybój oznacza szarpnięcie całym autem.

Jeszcze nigdy w dziejach ludzkości wnętrze Defendera nie było poddane tak gruntownym zmianom. Całkiem nowa - ten "piarowy" zwrot jest tu wyjątkowo na miejscu - jest deska rozdzielcza. Wykonana z jednego elementu wygląda przyzwoicie i nie trzeszczy. Kolejny debiut to obrotomierz na tablicy przyrządów, jeszcze inny to elektrycznie opuszczane szyby. Kierowca ma pierwszorzędną widoczność do przodu i na boki, a po opuszczeniu szyby także na cały bok auta, co ma znaczenie w pełnym pułapek terenie. Gorzej jest z ilością miejsca. Drzwi znajdują się tak blisko fotela, że chwilami nie bardzo wiadomo co zrobić z lewym łokciem, niewiele lepiej jest pod względem miejsca na nogi. Wysocy kierowcy muszą sobie "wypracować" odpowiednią pozycję za kółkiem.

Poprzedni model kupowało się mając świadomość, że nie będzie chłodził kiedy ma chłodzić i nie będzie grzał kiedy ma grzać. W nowym ten miły problem przestał istnieć. Wydajność układu nawiewu okazuje się w sam raz, a klimatyzacja (manualna, dopłata 7106 zł) sprawnie wykonuje swoją robotę.

Tym lepiej, bo tradycyjnie Defenderom i ich kierowcom nie raz przyjdzie pokonywać teren, po którym nie da się chodzić, a co dopiero jeździć. W warunkach, w których poruszasz się w tempie kilkunastu albo wręcz kilku kilometrów na godzin ę, Land Rover ożywa. Kombinacja prześwitu (314 mm), kątów natarcia, zejścia i rampowego (odpowiednio 49, 47 i 147 stopni) oraz głębokości brodzenia (500 mm; dane dla Defendera 90 z ogumieniem 235/85 R16) nie ma sobie równych wśród aut produkowanych seryjnie. Centralny mechanizm różnicowy równomiernie rozdziela moment obrotowy na przednią i tylną oś, jest wyposażony w blokadę, a po załączeniu reduktora auto zamienia się w traktor.

DEFENDERY MNIEJ ZWYCZAJNE I ZUPEŁNIE NIEZWYCZAJNE

Defender to ewenement. Żaden inny pojazd nie nadaje się do przeróbek tak, jak Land Rover. Obok odmian "wyprawowych", wyposażonych w zestaw ekstremalnych akcesoriów, czasem ze wzmocnionym zawieszeniem i układem napędowym, są wersje do bardzo specjalistycznych zastosowań.

W Polsce największym wytwórcą specjalnych wersji Defenderów jest firma Team z pod wrocławskiej Długołęki, dealer Land Rovera. "Jest cała gama pojazdów, które przygotowujemy dla specyficznych odbiorców, jak straż pożarna, policja, straż graniczna, kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego, energetyka i inni" - mówi szef firmy Marek Pasierbski. "To nie są jednak samochody o wysokim stopniu przetworzenia". Takimi są np. Defendery kopalniane, które jeżdżą m.in. w kopalniach KGHM, pracując po 20 godzin na dobę kilometr pod ziemią. "Auta mają tam do czynienia z wyjątkowo agresywnymi warunkami, w których dominują solanka, wilgoć i temperatura ok. 30-40 stopni. Tempo zużycia jest 3-5 razy wyższe niż na powierzchni. Dlatego wprowadziliśmy do konstrukcji elementy, których fabryka nie wykorzystuje. Ściągnęliśmy m.in. ze Stanów specjalną technologię nakładania powłok poliuretanowych, która uwolniła nas od zmory korozji".

"Z kolei Huzar to nie tyle prototyp, co demonstrator" - mówi Marek Pasierbski o pancernym pojeździe z napędem na sześć kół, pomalowanym w wojskową panterkę. "Pomysł urodził się, kiedy polski kontyngent pojawił się w Iraku i okazało się, że samochody, które mają Polacy nie są w żaden sposób opancerzone. Chodziło o zademonstrowanie możliwości podwozia Defendera jako platformy transportowej. W tej chwili robimy takie platformy dla warszawskiego Rawaru, który z kolei zabudowuje na nich sprzęt wojskowy służący do wykrywania i niszczenia nisko lecących samolotów". Pierwsza dostawa sprzętu jest w drodze do klienta - armii indonezyjskiej.



Defender miele podłoże, szukając skrawków przyczepnego terenu i skutecznie je wykorzystując. Chwilami trzeba go spiąć ostrogami, mocno dodając gazu - podrywa się, jakby tylko na to czekał. Nagle okazuje się, że koła zachowują znakomity kontakt z nawierzchnią. W grząskim chwilami czujesz, że gdybyś się zatrzymał, nie ruszysz z miejsca, ale on sam z siebie się nie zatrzymuje. Skuteczność Land Rovera, zwłaszcza w rękach doświadczonego kierowcy, jest w zasadzie stuprocentowa. Dla ułatwienia życia, silnik ma system przeciwdławieniowy, dzięki czemu podczas pełzania w ciężkim terenie nie ma ryzyka zgaszenia (chyba że naciśniemy hamulec). Wreszcie, jako opcja, jest oferowany układ kontroli trakcji razem z ABS (7787 zł).

Defender może dziś mocno odstawać od wyobrażeń o nowoczesnym samochodzie, ale to w czystej postaci pojazd roboczy. Treść w spartańskiej formie. Ma prostą, ale mocną konstrukcję, można mu w środku dżungli zrobić remont mając tylko ręczne narzędzia.

Jest tylko jedna możliwość, żeby z nim pokojowo żyć na co dzień nie potrzebując go do pracy. Nazywa się to coś fascynacja. Jak u niektórych z Ferrari.

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: Mariusz Barwińsk
i

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Land Rover mówi, że na świecie jest wielu ludzi, dla których słowo „samochód" oznacza Defendera. To jedyny pojazd jaki widzieli, bo tylko ten mógł do nich dotrzeć. Jedyny i niepowtarzalny Defender - teraz w nowej wersji.
    auto motor i sport, 2007-12-20 12:34:23
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij