Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Maserati MC 12 Corsa – Sam w wielkim mieście

Tylko jednemu z dwunastu Maserati MC 12 Corsa udało się zdobyć zezwolenie na jazdę po zwykłych drogach. Cóż, jeśli się ma kosmiczny wygląd i 700-konny silnik z piekła rodem - łatwo nie jest.

Marcus Peters 2010-05-01
Maserati MC 12 Corsa Cała prawda bez osłonek - gdy Maserati MC 12 Corsa da się namówić na techniczny striptiz, aplauz widzów jest gwarantowany.

Zmiana pasa ruchu jest w Maserati MC nie byle jakim wyczynem. Lusterko wewnętrzne? Nie ma. Zewnętrzne? Jak skrawek drgającej metalowej folii. Rzut oka w bok? Daremny, bo już na wysokości przedniej szyby zaczyna się martwe pole. Wszystko, co znajduje się obok Maserati MC 12 Corsa jest rozmyte; konkretne tylko to, co przed nim. Uwaga, droga wolna! Więc szybko gaz, błyskawiczny wyjazd w przód, potem zmiana pasa ruchu - to najbezpieczniejsza taktyka, nie grozi, że przeoczy się kogoś z boku. Bo 700 KM pod maską skazują Maserati na samotność nawet w środku miasta.

To nie jest samochód wyścigowy przeznaczony do jazdy miejskiej. Raczej "ścigant", któremu pozwolono wjechać do miasta. Historia zna takie przypadki. Na przykład legendarny Porsche 962, któremu w 1999 roku urząd komunikacji łaskawie przydzielił cywilną tablicę rejestracyjną. Maserati twierdzi, że w wypadku MC Corsy nie było to dotąd możliwe. Ale oto teraz auto z seryjnym numerem nadwozia 0001, jeden z dwunastu egzemplarzy, ma zwykłą tablicę z numerami Monachium.

MC 12 kryje w sobie pewien pozorny paradoks - jest drogową wersją wersji wyścigowej auta powstałego w wersji drogowej. Stąd biorą się cztery odmiany Maserati - Stradale, samochód wyścigowy, Corsa i wersja powstała na jej bazie. Tę ostatnią stworzyła firma Mille Miglia Motors, a kupił 38-letni monachijczyk za 1,2 miliona euro plus 200 000 euro za przeprowadzenie pewnych zmian i wydanie świadectwa dopuszczającego do ruchu po zwykłych drogach.

A konkretnie chodziło o żądanie rzeczoznawców, by dokonać ekspertyzy na okoliczność "smogu elektrycznego". Wydano też zakaz jazdy nocnej podczas deszczu z powodu znacznego ryzyka oślepienia kierowcy przez podatną na zadrapania przednią szybę z tworzywa sztucznego lexan. Ale całe przedsięwzięcie rozbiłoby się o coś zupełnie innego - brak opon i felg.

W końcu firma BBS wykonała dwa komplety felg, Dunlop dostarczył 19- calowe opony Sport Maxx w wersji specjalnej - ze szczególnie miękkiej mieszanki pozwalającej na gładkie przejście od tarcia zapewniającego maksymalną przyczepność, do takiego, które pozwala się toczyć "na luzie". Wszystko po to, żeby Corsa z centralnie umieszczonym silnikiem dawała nad sobą zapanować także w sytuacjach ekstremalnych. Ponadto zwiększono kąt skrętu kierownicy i kół, by auto mogło poruszać się także poza torem wyścigowym.

Mimo to jazda po mieście to walka. Na przykład żeby skręcić, trzeba wziąć taki zamach, jakby się jechało z przyczepą. Wszelkie skręty pod kątem większym niż 90 stopni można wykonać tylko cofając się w trakcie manewru. Zawracanie to cały spektakl - kolejne kilkakrotne podjeżdżanie i cofanie, z niezbędnym wielokrotnym kopnięciem w pedał gazu. Tylko rozsądek chroni przed pokusą wykonania nawrotu "na ręcznym". Opowieści o marnym wspomaganiu układu kierowniczego okazują się bujdą - układ jest nadzwyczaj czuły.

Czerwone światło, głowa pokornie pochylona żeby je dojrzeć, bo przed oczami wypada akurat poprzeczny pałąk klatki bezpieczeństwa. Półleżąc można obserwować otoczenie - przez wąską szparkę okna pasażera widać maszerujące po chodniku nogi, wszystkie wyglądają jakby spacerowały samopas i nie niosły żadnego tułowia.

Maserati przypomina tygrysa: jego terenem łownym jest tor wyścigowy, a miasto to dla niego klatka. Opony nerwowo podążają tropem wszystkiego, na co wpadną - szyny tramwajowe, koleiny, pasy wymalowane na jezdni. Zawieszenie nie przepuszcza żadnej nierówności, każdą daje odczuć. Na akceptację może liczyć tylko ten, kto potrafi ujarzmić skręcającą wedle własnego uznania kierownicę.

A przecież ten postrach mieszczuchów przy pierwszym poznaniu wydaje się tak niewinny. Drzwi otwierają się zupełnie normalnie. Nie ma żadnych stalowych prętów, ponad którymi trzeba by wyczyniać wygibasy, żeby dostać się do środka. Mimo to nowicjusze czują się trochę dziwnie, za bardzo onieśmiela ich to co we wnętrzu - pasy bezpieczeństwa na podobieństwo szelek, kierownica w kształcie dwóch rogów jak w Formule 1 i konsola z nieprzeliczoną ilością dźwigienek i pokręteł.

Najważniejsze elementy obsługi to centralny wyłącznik prądu i przycisk startera. Budzą do życia sześciolitrową V-dwunastkę. Rozlega się dudnienie, potem dźwięk przypominający piłę. Na zewnątrz - dzięki przepustnicom w rurach wydechowych jest zadziwiająco łagodny, we wnętrzu auta okazuje się dziki i surowy. Podczas startu wycie, stukot, chrzęst, brzęk i sapanie łączą się w dziwaczny odgłos jakby zwiastujący rychłą awarię silnika. Ale potężna maszyna o czterech zaworach na cylinder jest w pełni sił życiowych. Jej wał korbowy zdaje się bez najmniejszego tarcia wspinać na najwyższe obroty. Równie spontanicznie zatrzymuje się, gdy odciąć zapłon. Żadnych drgań jeszcze w chwilę po wyłączeniu stacyjki, żadnej pracy "z rozpędu". To silnik dla smakoszy. Gardłowy gulgot dobywający się podczas przyspieszania zdradza apetyt na paliwo. Ale w zamian nie oszczędza się oddając swoją moc - zawsze może i zawsze mu się chce, ma bzika na punkcie wysokich obrotów.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE

NadwozieDwumiejscowe coupé, długość x szerokość x wysokość 4990 x 2096 x 1090 mm, rozstaw osi 2800 mm, masa własna 1150 kg.
ZawieszenieNiezależne zawieszenie kół z przodu i z tyłu z podwójnymi wahaczami poprzecznymi, amortyzatory uruchamiane w układzie Pushrod, stabilizator z przodu i z tyłu, hamulce tarczowe z przodu i z tyłu, opony z przodu 295/30 ZR 19, z tyłu 345/35 ZR 19, Dunlop SP Sport Maxx.
SilnikDwunastocylindrowy w układzie V, dwa wałki rozrządu w głowicy na każdy rząd cylindrów (napęd łańcuchowy), pojemność 5999 cm3, moc 515 kW (700 KM) przy 8000 obr/min, maksymalny moment obrotowy 740 Nm przy 5500 obr/min. Napęd na tylne koła, sekwencyjna 6-biegowa skrzynia biegów.
OsiągiPrzyspieszenie 0-100 km/h 3,4 s Prędkość maksymalna 330 km/h
CenaMaserati MC 12 Corsa ok. 1 400 0000 euro

Dawno już opuściliśmy miasto, po każdej zmianie biegu i dodaniu gazu ciało kierowcy opadają fale gorąca. Zapas mocy silnika wydaje się niewyczerpany - przyspieszenia przyprawiające o utratę świadomości, od wolnych obrotów po granicę, przy której obroty są odcinane. Po prawej i lewej krajobraz traci swoją ostrość, świat pędzi, tymczasem palce kierowcy za pomocą łopatek na kierownicy wydają rozkazy sekwencyjnej skrzyni biegów.

Jeśli ktoś lubi, może poprosić Maserati, by pozostawiło na asfalcie ślady swojej obecności. Lotnisko koło Monachium. Przejęci tym, by nic nie zmąciło nam przyjemności rozpędzania MC Corsy, krótko przed zmianą kierowcy, rozgrzewamy opony - paląc gumy na asfalcie. Czuć przy tym nie tylko gumę - moment obrotowy o wartości 740 Nm sprawia, że żarzyć zaczyna się też asfalt. Kontroli trakcji, która mogłaby do tego nie dopuścić nie ma.

Namiastka toru wyścigowego - krótki taniec na gorących gumach pośrodku pasa startowego pozwala poczuć niewiarygodne przyspieszenia MC 12. Zawieszenie w przystępny sposób informuje kierowcę o bocznym przyspieszeniu, a mimo to trudno pojąć jak wielki potencjał kryje się w tym aucie. Tu czysta siła mięśni spotyka się z napiętymi do granic możliwości włóknami nerwowymi.

Za to w mieście, trzeba mieć nerwy jak postronki - zwłaszcza wtedy, gdy samochód ten osiągnie granice swoich możliwości: czyli podczas parkowania.

Tekst: Marcus Peters
Zdjęcia: Hans-Dieter Seufert

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 42 500 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Tylko jednemu z dwunastu Maserati MC 12 Corsa udało się zdobyć zezwolenie na jazdę po zwykłych drogach. Cóż, jeśli się ma kosmiczny wygląd i 700-konny silnik z piekła rodem - łatwo nie jest.
    auto motor i sport, 2010-05-01 09:55:26
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij