Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Melex N.Car – miejski desant

Kilometr za osiem groszy. Koszty paliwa to zmora biznesu. A jakby tak jeździć zupełnie bez paliwa? Melex to potrafi , i nie tylko to.

Julian Obrocki 2009-09-07
Melex N.Car Najpopularniejsze z rodziny to wersje z dwuosobową kabiną i z otwartą platformą towarową.

Dawne skojarzenia, że Melex to tylko wózek golfowy, już dawno są nieaktualne. Dziś gama kilkudziesięciu zupełnie różnych modeli tworzy jedną z najbogatszych ofert motoryzacyjnych na świecie. I właśnie rusza produkcja zupełnie nowych modeli pod nazwą N.Car (New Car). To zdumiewające, bo przecież Melex jest fabryką po przejściach. Dawno temu, za Gierka, był naszym sztandarowym hitem, czołową na świecie fabryką pojazdów elektrycznych. Najlepszy wózek golfowy świata, zamówienia do USA po... 10 tys. sztuk (!). Potem lata 80., cła, embargo Reagana, spadek sprzedaży aż 20-krotny. Do tego kłopoty macierzystego WSK w Mielcu i w 2004 r. Melex upada. Doczesne szczątki fabryki kupuje były dyrektor FSO Andrzej Tyszkiewicz i z żoną rusza do walki o odzyskanie rynków. W USA nie jest to łatwe, bo jak nie było oryginalnego Melexa - zaczęto go oczywiście kopiować. Ale na wielu rynkach sukces jest znaczący - Argentyna, Skandynawia, ciepłe kraje oraz bardzo rosnący rynek polskich firm turystycznych obwożących turystów po zabytkowych starówkach historycznych miast, gdzie samochodów hałaśliwych i smrodliwych nikt nie wpuści. Poza tym w biznesie (w kryzysie!) liczy się kasa, a średnie koszty jeżdżenia Melexem na poziomie 8 gr/km to wynik dla motoryzacji spalinowej absolutnie nieosiągalny.

Moment dla tanich, prostych, ekologicznych (czystych i cichych) pojazdów elektrycznych jest więc idealny. Stare modele, ciągle dobre i skuteczne, już się trochę opatrzyły, a i technologie się zmieniają, więc w Melexie nadeszła pora na nowe modele. N.Car to samochodzik o zupełnie zmienionym wzornictwie. Autko jest ładne i zgrabne, ale "ostentacyjnie elektryczne" (wszyscy producenci pojazdów elektrycznych na świecie bardzo dbają, by odróżniać się od motoryzacji spalinowej). By walczyć ze spalinowcami, zmodernizowano prawie wszystko, ale zachowano stare, sprawdzone prawie od 40 lat pryncypia. Autko, produkowane przecież kiedyś w zakładach lotniczych, nadal ma mieć jakość samolotową, a więc nie gorszą trwałość niż Rolls-Royce'y czy Maybachy. (Znakomita większość 30-letnich Melexów w USA do dziś jeździ bezawaryjnie, oba Melexy papieskie pracują w Watykanie, ale i ten od Edwarda Gierka dla Josipa Broz Tito wciąż wozi dostojnie dostojników w byłej Jugosławii).

MISJA SPECJALNA

Melex to rodzina ogromna. Być może w motoryzacji największa na świecie. Oprócz wersji pasażerskich - krótkich, średnich i długich, letnich i zimowych - bogata jest paleta różnych bagażówek o ładowności 150, 200, 250, 400, 475, a nawet 1000 kg. Szeroka oferta to nadal najprzeróżniejsze wersje retro. Nie brakuje też przedziwnych odmian specjalnych - od cichych i dyskretnych ambulansów medycznych i policyjnych radiowozów, poprzez terenówki i lotniskowe "follow me", aż po pojazdy hotelowe i pocztowe.

DANE TECHNICZNE MELEX N.CAR

DANE TECHNICZNE MELEX N.CAR

Cenaok. 23 000 zł
Konkurencibrak
Silnikelektryczny
Moc/przy obrotach4,0 kW
Prędkość maksymalna25 lub 45 km/h
Zużycie paliwa0 l/100km
Emisja CO20 g/km
Silnikelektryczny prądu przemiennego, napięcie 48 V, 8 akumulatorów 6-voltowych połączonych szeregowo, skrzynia biegów 2M, napęd na tył.
Nadwozie2-drzwiowy 2-miejscowy pojazd uniwersalny, dł. x szer. x wys. 2970 x 1210 x 1770 mm, rozstaw osi 1660 mm, masa własna 748 kg, ładowność 250 kg, pojemność bagażnika około 300 l.

Melex, podobnie jak auta luksusowe, spoczywa na nierdzewnej ramie stalowej. Nadwozie jest z tworzyw sztucznych, a więc też nierdzewne. Do produkcji wejdą różne wersje nadwoziowe - otwarte i zamknięte, letnie i zimowe, osobowe, towarowe i specjalne. Nowe modele mają już nie tylko silniki na prąd stały, o mocy 3,9 kW, ale też - zgodnie ze światowymi tendencjami - silniki na prąd przemienny, o mocy 4,0 kW. Baterie akumulatorów nadal oferują oczywiście prąd stały, ale odpowiednia elektronika zapewnia jego przemienność. Co ciekawe, Melex, największy producent pojazdów elektrycznych w Europie, dzięki solidnym badaniom we własnym laboratorium wcale nie rzuca się nerwowo na nowe rodzaje "rewolucyjnych" baterii, ale konsekwentnie używa zwykłych, stacjonarnych, tanich akumulatorów ołowiowych. I to niestety nie naszej produkcji (wytwórcy nawet w hurcie żądają nieprzytomnych cen), ale amerykańskich - tańszych i lepszych.

Prostota i niezawodność akumulatorów ołowiowych ogromnie ułatwia serwisowanie w całym świecie. Pod przednim siedzeniem, w środku ciężkości pojazdu, znajduje się prosta skrzynia, a w niej osiem szeregowo połączonych 6-voltowych akumulatorów, dających napięcie robocze 48 V i łączną pojemność 232 Ah. Nowy Melex - w zależności od modelu, wersji, przeznaczenia i wyposażenia - waży 700-800 kg. Naładowane w nocy baterie (tania taryfa) gwarantują przejechanie 80-100 km, co w zastosowaniach miejskich, turystycznych czy gospodarczych jest absolutnie wystarczające.

Autka można kupić z różnymi przełożeniami (np. górskie), dostosowanymi do rodzaju wykonywanych zadań. Silniki elektryczne nie wymagają skrzyni biegów, ale mają dwa "biegi" sterowane elektronicznie, dowcipnie oznakowane dla kierowcy symbolami żółwia i zająca. W zależności od uregulowań prawnych w Unii Europejskiej i wielu różnych krajach, Melexy osiągają prędkość 25 km/h (bez rejestracji i prawa jazdy), 45 km/h (z homologacją), a nawet 60 km/h. Wybrane wersje mają (podobnie jak KERS w bolidzie Kubicy) system odzyskiwania energii podczas hamowania, a także wspomagające zasilanie z baterii słonecznych na dachu.

Melex świetnie spisuje się tylko w mieście, ale przecież nie jest to pojazd do ścigania się po szosie. Wjeżdża w mieście w miejsca, o których zwykłe auta nie mogą nawet pomarzyć. I najważniejsze - jazda Melexem jest wielokrotnie tańsza. Więc może czas na Melexa?

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Paweł Łapot

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kilometr za osiem groszy. Koszty paliwa to zmora biznesu. A jakby tak jeździć zupełnie bez paliwa? Melex to potrafi , i nie tylko to.
    auto motor i sport, 2009-09-07 22:28:01
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij