Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Mercedes G i Land Rover – Na całe życie

Gdyby można było mieć w życiu tylko jeden samochód, wybrańcami mogliby być Mercedes G albo Land Rover. I jeden, i drugi dojadą wszędzie, choćby po największych wertepach. Ale na tym kończą się podobieństwa między nimi.

Mercedes G i Land Rover Mercedes G jest nie do pokonania na wyrypach, ale potrafi się też zachować na asfalcie i mimo że ma sztywne osie gwarantuje przyzwoity komfort.

Trzeba nieźle uważać, inaczej człowiek gotów się zakochać, a później cierpieć nieznośnie gdyby jednak przyszło się rozstać. I to w chwili, gdy już wyobrażaliśmy sobie związek na całe życie. Bo Mercedes G i Land Rover świetnie się do takiego związku nadają. Inne samochody okazują się dobre tylko na pewne fazy życia - na przykład Mazda MX-5 jest w sam raz tuż przed przesiadką do Volvo kombi. Ale Mercedes G i Land Rover zawsze są odpowiednie. Gdyby można mieć tylko jeden samochód, trzeba by zdecydować się na któryś z nich.

Land Rover i model klasy G robiły już w swojej karierze wszystko, uchodzą za niezniszczalne, bywają dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Pokonywały najbardziej piaszczyste pustynie, przedzierały się przez najgęstsze dżungle, wspinały na najwyższe góry, odkrywały i podbijały serca nieznanych ludów. Trudno sobie wyobrazić, że można dokonać wiele więcej.

Land Rover narodził się krótko po wojnie - powstał w ciągu dwunastu miesięcy na bazie Jeepa Willysa, bez przesadnej dbałości o przestrzeganie copyrightu. W tym czasie Austriacy z firmy Steyr- Daimler-Puch dopiero sprzymierzają się z inżynierami Mercedesa. W końcu razem majstrują przy terenówce przez siedem lat. W 1979 roku z taśm fabryki Steyr w Grazu w Austrii zjeżdżają Mercedes- Benz G i Puch G. Land Rover króluje już wtedy od 31 lat, w trzecim pokoleniu, wśród europejskich samochodów terenowych.

A miał być produkowany tylko przez dwa lata. Taki offroader nie pasuje wszak do oferty Rovera - producenta pojazdów z wyższych sfer. Ale na samochody dla zamożnych po wojnie nie było zbytu. Rover zdecydował się więc na stworzenie pojazdu, który nadawałby się do wszystkiego, choćby pracy na roli, nim znów powrócą dobre czasy i będzie można oddać się produkcji aut luksusowych.

Samochód o nazwie Land Rover wygląda jak ciężarówka i tę swoją toporność zachowuje praktycznie do dzisiaj. Niemniej w 1983 r. Rover poddaje go gruntownej modernizacji, resory piórowe zastępuje sprężynami śrubowymi i po raz pierwszy od 1950 roku wyposaża go znowu w stały napęd na wszystkie koła. Wcześniej napęd 4x4 stosowano tylko przez dwa lata w modelach pierwszej serii i od 1979 roku w egzemplarzach trzeciej generacji, z silnikami V8.

DANE TECHNICZNE

Land Rover 88 III Softtop

Nadwozie
Otwarty, dwudrzwiowy, trzymiejscowy pick-up, z aluminiową karoserią na ramie podłużnicowej z poprzeczkami. Długość x szerokość x wysokość 3620 x 1680 x 1970 mm, rozstaw osi 2235 mm, masa własna 1450 kg. Sztywne osie z resorami piórowymi i amortyzatorami teleskopowymi z przodu i z tyłu, hamulce bębnowe z tyłu i z przodu.

Silnik
Czterocylindrowy, rzędowy, pojemność 2286 cm3, moc 70 KM przy 4000 obr/min, maks. moment obrotowy 163 Nm przy 1500 obr/min. Napęd tylny, dołączany napęd na oś przednią, mechaniczna czterobiegowa skrzynia biegów.

Osiągi
Przyspieszenie 0-100 km/h 35 s Prędkość maksymalna 107 km/h Średnie zużycie paliwa 14 l/100 km

Czas produkcji
Od 1971 do 1985 r. Około 440 000 egzemplarzy
(wszystkie wersje serii III).
BP

Nasz egzemplarz, softtop trzeciej generacji z 1973 roku, ma bardzo rolniczy styl - bardziej spartański jest już tylko traktor. Nie wygląda jak samochód, ale jak maszyna do ciężkich robót fizycznych. Jej prowadzenie wymaga wielkiej siły i nie mniejszej zręczności. Dlatego, kierowcy zasiadającemu w Land Roverze nie grozi, że się zbłaźni. Samo wprawienie w ruch tej najeżonej wajchami bryły żelaza i aluminium przyjmowane jest przez gapiów z podziwem.

Landy nigdy nie zwraca za bardzo uwagi na swojego kierowcę. To on ma się dopasować do fotela obitego sztuczną skórą, a nie fotel do ciała kierowcy. Szeroki tunel kryjący skrzynię biegów i przekładni ę redukcyjną spycha kierowcę na lewą stronę samochodu. Pedał sprzęgła - tak jak pozostałe pedały szeroki i oporny - prawie ociera się o wewnętrzną stron ę drzwi, od których zresztą zawsze trochę wieje, bo się nie domykają.

Kolejne biegi czteroprzełożeniowej skrzyni wskakują na swoje miejsce lekko i z metalicznym dźwiękiem, wybierane przez kierowcę za pośrednictwem długaśnej dźwigni. Z kolei w załączenie napędu na cztery koła oraz terenowych przełożeń trzeba włożyć sporo siły. Układ kierowniczy pozbawiony wspomagania wystawia na próbę mięśnie kierowcy, a cztery hamulce bębnowe - jego nerwy.

Inżynierowie Rovera celowo zestroili twardo zawieszenie Landy'ego z roku 1948, żeby kierowcy nie przesadzali z jazdą terenową. Tak więc nasz Land Rover ma resorowanie porównywalne z tym, jakim dysponuje wysłużona węglarka. Wysoko położony punkt ciężkości dostarcza dodatkowych atrakcji. W zakrętach Landy porządnie się zatacza, ale nic to! Niech tylko zjedzie z asfaltu, sam sobie wytycza marszrutę przez pola, lasy i łąki.

Tam właśnie krzepki "brytyjczyk" czuje się najlepiej. Wspólnie z kierowcą z wielką pasją rozpoznaje teren. Jego napęd na cztery koła nie jest tak wyrafinowany, jak napęd Mercedesa G. Jednak to, że nie radzi sobie na wertepach, Land Roverowi rzadko się zarzuca. Ma on budowę prostszą niż kosz plażowy i nie stworzono go po to, by rozpieszczał luksusem. Po parogodzinnym kłusie przez prerię człowiek wytacza się z Land Rovera i zmyka kuśtykając, jakby właśnie spadł z postrzelonego konia.

DANE TECHNICZNE

Mercedes-Benz 230 GE (W460)

Nadwozie
Dwudrzwiowe, pięciomiejscowe kombi z tylnymi drzwiami. Stalowa karoseria na ramie podłużnicowej. Długość x szerokość x wysokość 3955 x 1700 x 1970 mm, rozstaw osi 2400 mm, masa własna 1935 kg. Sztywne osie z przodu i z tyłu, każda z dwoma wahaczami wzdłużnymi i jednym poprzecznym. Amortyzatory teleskopowe i sprężyny śrubowe, z przodu hamulce tarczowe, z tyłu bębnowe.

Silnik

Czterocylindrowy, rzędowy chłodzony cieczą, pojemność 2299 cm3, moc 125 KM przy 5000 obr/min, maks. moment obrotowy 192 Nm przy 4000 obr/min. Napęd tylny, dołączany na przód, mechaniczna pięciobiegowa skrzynia.

Osiągi

Przyspieszenie 0-100 km/h 16 s Prędkość maksymalna 145 km/h Średnie zużycie paliwa 15 l/100 km

Czas produkcji

Od 1979 do 1990 r. Około 48 000 egzemplarzy
(wszystkich wersji).

Potrzeba więc cierpliwości i pokory, zanim kierowca zdoła sobie uzmysłowić, że Land Rover jest w zasadzie najuczciwszym z samochodów. Obiecuje swojemu kierowcy tylko jedno - że razem dojadą wszędzie. Tak samo dzisiaj, jak i 50 lat temu. I dotrzymuje słowa.

Pół wieku bez problemu wytrzyma także Mercedes G. W porównaniu z deską rozdzielczą Land Rovera, która ma urodę regału z magazynu części zamiennych, ta z Mercedesa - wykonana z twardego plastiku - wygląda niemal luksusowo. Równie ż i w tym samochodzie kierownica przesunięta jest wyraźnie na lewo i blisko przedniej szyby. Tylko pierwsze Mercedesy G były wyposażone prawdziwie spartańsko, dlatego takie szczegóły, jak blokady drzwi rodem z dostawczaków Mercedesa w naszym dobrze wyposażonym modelu z roku 1986 szczególnie rzucają się w oczy.

Nawet po 21 latach drzwi kierowcy zamykają się równie precyzyjnie co bramy bunkra atomowego. Zasiadającemu jak na wyniosłym tronie kierowcy, który ma lęk wysokości może się zakręcić w głowie. Ale za to wysokie okna i wąskie słupki dachowe zapewniają wręcz panoramiczny widok. I chociaż Mercedes G nie ma zgrabności baletnicy, dzięki temu, że wszystko zeń widać - bez trudu da się nim manewrować. Kierunkowskazy umieszczone na krańcach maski silnika ułatwiają wyczucie co do centymetra odległości w trakcie manewrów w lesie czy na parkingu.

Bo przecież model klasy G potrafi się odpowiednio zachować nie tylko na wyrypach, ale i na eleganckim asfalcie. Mimo że ma sztywne osie, nie skąpi pasa- żerom komfortu i daje im poczucie podróżowania autem wyższej klasy. I to nawet mimo że 2,3-litrowy silnik benzynowy wydaje się już absolutnym minimum dla takiego samochodu. Oczywiście mając pod maską 125 KM, Mercedes G jest szybszy niż Land Rover, który ma moc 70 KM. Ale angielskim samochodem podróżuje się tylko na niskich obrotach, bo cały moment obrotowy jest uzyskiwany już przy 1500 obrotach na minutę. Za to auto prawie nie wykorzystuje swojej pełnej mocy, bo już przy 80 km/h brezentowy dach łopocze na wietrze, silnik gwiżdże, a skrzynia chrzęści dając do zrozumienia, że szybciej się nie da.

Mało dynamiczny silnik modelu G zmusza do wkręcania go na wyższe obroty i do częstej zmiany biegów, przy czym od razu wiadomo, dlaczego Mercedes nigdy nie słynął z mechanicznych skrzyń - przełożenia wchodzą opornie, a drogi prowadzenia drążka są długie.

Niski moment obrotowy silnika podczas jazdy w terenie jest tuszowany przez krótkie przełożenia terenowe. Można je włączyć tylko wtedy, gdy dołączony jest napęd przedniej osi. Napęd na cztery koła można uruchomić, jak w Roverze, jedynie na luźnym lub śliskim podłożu. Skomplikowany system napędu 4x4 Mercedesa G oferuje opcjonalnie 100- procentową blokadę mechanizmów różnicowych każdej osi. Tym samym samochód pokazuje, że nie ma z nim żartów. Chce być niepokonany i udaje mu się to.

Ponieważ kompetencje Mercedesa są z reguły większe niż talenty jego kierowców, człowiek i maszyna nie tworzą zespołu. Klasa G nigdy sama nie pakuje się w kłopoty, najwyżej wpędza ją w nie kierowca. Ale nic to. Mercedesa G nie sposób powstrzymać. Człowiek ma wrażenie, że auto zajechałoby dalej bez kierowcy, że ma ochotę krzyknąć mu "Nie czekaj na mnie!", gdy brak umiejętności prowadzącego, a nie samochodu utrudnia posuwanie się naprzód. Mercedes sprawia na swoich pasażerach wrażenie, jakby tylko z uprzejmości zabierał ich na przejażdżkę po wertepach i tylko na ich własną odpowiedzialność. Jego możliwości nie sposób w pełni wykorzystać. Tak, owszem, Mercedes G jest wspaniałą terenówką, wygodnym pojazdem na dalsze podróże, świetnie spisuje się na co dzień i w ogóle potrafi prawie wszystko. W szkole taką mądralę nazywaliby kujonem i klasa G ma w sobie coś z prymusa.

Za to Land Rover wielu rzeczy po prostu nie potrafi. Jest powolny, głośny i niewygodny. Ale to jest prawdziwy przyjaciel na dobre i na złe.

Mercedes G czyni życie łatwiejszym; Land Rover - bardziej ekscytującym. Każdy nadaje się więc na wieloletni związek, ale każdy z innego powodu.

Tekst: Sebastian Renz
Zdjęcia: Hardy Mutschler

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    nie do pokonania na WYRYPACH????
    ~:))), 2008-02-13 19:20:20
  • avatar
    zgłoś
    Gdyby można było mieć w życiu tylko jeden samochód, wybrańcami mogliby być Mercedes G albo Land Rover. I jeden, i drugi dojadą wszędzie, choćby po największych wertepach. Ale na tym kończą się podobieństwa między nimi.
    auto motor i sport, 2008-02-13 13:19:40
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij