Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Między słowami

Zaczęło się od dużych vanów. Później przyszła moda na minivany i na vany mniejsze niż mini. Czy niedługo będziemy jeździć tylko takimi autami, jak Nissan Note?

Maciej Ziemek 2008-07-09
Test Nissana Note Zachodzące daleko na dach tylne światła  urozmaicają  wygląd Nissana Note i pozwalają odróżnić  go od wielu innych samochodów z pionowymi światłami na słupkach.

Jeszcze niedawno uchodziły w Europie za samochody niszowe. W końcu, kto chciałby na co dzień podróżować autobusem czy choćby tylko autobusikiem? Szybko jednak doceniono podstawową zaletę pojazdów jednobryłowych - ich przestronne wnętrze. Z tego powodu niemal w każdej klasie udział samochodów jednobryłowych rośnie z roku na rok. Najbardziej w segmentach aut najmniejszych, bo tam liczą się każdy dodatkowy centymetr w kabinie i litr pojemności bagażnika. Vany - tzw. segmentu B plus - oferują znacznie więcej miejsca niż tradycyjne małe hatchbacki, a przy tym kosztują mniej niż kompakty segmentu C, nie mówiąc już o minivanach.

Dzisiaj już niemal co piąty sprzedany mały samochód (z segmentów A i B) ma nadwozie jednobryłowe. W 2004 r. ogółem sprzedano ich w Europie Zachodniej blisko 700 tysięcy, a w 2005 r. o 30% więcej. Małe vany najbardziej polubili Niemcy. Strzałem w dziesiątkę dla Opla była Meriva, która tylko w 2004 r. znalazła w Europie blisko 200 tys. nabywców. Jest więc o co walczyć.

Nissan Note podąża przetartymi szlakami. Nie jest tak funkcjonalny jak kolega z koncernu - Renault Modus (wyjątek stanowi przesuwana kanapa, seryjna we wszystkich wersjach Note'a - ale za to oferuje więcej miejsca dla pasażerów i na bagaż. Rozstaw osi, większy niż w Modusie czy nawet w Almerze (segment C), zapewnia pasażerom tylnej kanapy zadowalającą "przestrzeń życiową" dla nóg; "tchu" zaczyna im brakować tylko wtedy, gdy kanapę przesunie się do przodu. Wówczas, pojemność bagażnika wzrasta z 280 l do 437 l. Wysokie na 1,55 m nadwozie sporo wolnej przestrzeni oferuje nad głową. Note nie jest jednak ponad miarę "rozdęty", dlatego prezentuje się bardziej jak hatchback niż van.

Tak też zachowuje się na drodze. Zawieszenie - z przodu na kolumnach McPhersona, z tyłu z belką skrętną - zapewnia precyzyjne prowadzenie auta i nie pozwala nadwoziu kołysać się zbyt mocno na boki. Razem z bezpośrednim układem kierowniczym (tylko trzy obroty kołem kierownicy dzielą maksymalny skręt kół od lewej do prawej), wyposażonym w elektryczne wspomaganie, owocuje to pewnym zachowaniem na drodze i dobrą poręcznością. Zwłaszcza na zatłoczonych ulicach i parkingach przydają się nietypowe klosze lamp, których górne wypustki - widoczne z miejsca kierowcy - ułatwiają wyznaczenie krawędzi auta. Wypustki te widać tak w dzień, jak i w nocy, gdyż umieszczono w nich światła pozycyjne.

Mimo podwyższonej - w porównaniu ze zwykłymi hatchbackami - pozycji za kierownicą, w Nissanie Note siedzi się wygodnie. Wprawdzie kierownica daje się regulować tylko na wysokość, ale ze znalezieniem właściwej za nią pozycji kierowcy, bez względu na posturę, nie powinni mieć problemu. Niezbyt duże zegary są dobrze widoczne i czytelne. Jedynie wskazań komputera pokładowego na niewielkim wyświetlaczu trzeba się domyślać, bo niektóre symbole są nieco za małe. Umieszczone dość wysoko na konsoli środkowej centrum dowodzenia klimatem w kabinie znajduje się w zasięgu ręki. Podobnie jak liczne praktyczne schowki. Najbardziej zadziwia ten zamykany, przed pasażerem. W jego pokrywie znajduje się spora kieszeń, idealna na mapy czy atlas. Za nią starczyło jeszcze miejsca na potężny, głęboki schowek.

Miłym zaskoczeniem okazała się jednostka napędowa testowanej wersji - 110-konna, 1,6-litrowa, benzynowa o czterech zaworach na cylinder. Wśród jej zalet należy wymienić nie tylko dobrą kulturę pracy i osiągi lepsze niż deklaruje producent, ale również niskie zapotrzebowanie na paliwo, które nieznacznie odbiega od wyśrubowanych danych fabrycznych, uzyskiwanych w laboratorium, a nie w warunkach rzeczywistej eksploatacji.

Od 0 do 100 km/h testowany Nissan Note rozpędzał się o blisko sekundę szybciej niż obiecuje producent - w 9,8 s zamiast w 10,7 s. Na trasie udało nam się osiągnąć zużycie paliwa nawet o 0,1 l/100 km mniejsze niż określone w danych fabrycznych (5,4 zamiast 5,5 l/100 km), natomiast w mieście - o 0,5 l/100 km większe. Do pełni szczęścia w czasie jazdy brakowało jedynie nieco bardziej precyzyjnego mechanizmu zmiany biegów, który poza tym działa lekko, ale jednocześnie dość głośno.

Jak na przestronny i funkcjonalny samochód, który w podstawowej wersji (1.4 Visia) kosztuje 46 900 zł, Note jest bogato wyposażony. Do standardu należą, m.in., dwie poduszki powietrzne, ABS, asystent hamowania, asymetrycznie dzielona i przesuwana kanapa, elektrycznie regulowane szyby w drzwiach przednich i centralny zamek. Za podstawowy model Nissana Almery trzeba zapłacić blisko 52 tys. zł. Przy takiej różnicy, na niekorzyść teoretycznie większego hatchbacka, ja też wybrałbym vana.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Paweł Pulak



Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 49 050 PLN
Dostępne nadwozia: van-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Zaczęło się od dużych vanów. Później przyszła moda na minivany i na vany mniejsze niż mini. Czy niedługo będziemy jeździć tylko takimi autami, jak Nissan Note?
    auto motor i sport, 2007-12-07 15:42:14
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij