Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Mitsubishi Lancer: Jak rekin - półmetek

Eksploatacja Mitsubishi Lancera przypomina jazdę w nietypowym korku, który zatrzymuje się na chwilę, by potem pędzić przez kilkaset kilometrów.

Maciej Ziemek 2009-06-10
Mitsubishi Lancer Lancer wpada w oko dzięki przedniej części nadwozia wzorowanej na paszczy rekina

Dopiero co pisałem, że do pierwszego i jedynego w ramach całego testu przeglądu technicznego – przy przebiegu 30 tys. kilometrów – Lancerowi brakuje niemało, bo aż 9 200 km, a ów przegląd dawno za nami. Co więcej, na horyzoncie widać już kolejny. Podczas pierwszej wizyty w serwisie okazało się, że komputer pokładowy mija się z prawdą, odliczając przebieg do przeglądu przy 30 tys. km, zamiast przy 20 tys. km jak przewiduje producent.

Bardziej niż błędne ustawienia komputera w osłupienie wprawiła nas wiadomość o tym, ile trzeba zapłacić za pierwszy przegląd. Wymieniono jedynie olej silnikowy (koszt 189,98 zł), filtr oleju (40,54 zł) i filtr przeciwpyłkowy (117,22 zł). W sumie, materiały eksploatacyjne kosztowały 347,74 zł, czyli w miarę podobnie jak w wypadku innych testowanych ostatnio aut. Jednak za całość (z robocizną) trzeba było zapłacić aż 1044,28 zł, czyli znacznie więcej niż za identyczne przeglądy u Forda czy Skody. Mitsubishi ceni się wysoko.

Tuż przed wizytą w serwisie stwierdziliśmy nietypową usterkę testowego Lancera. W czasie jazdy czasem odblokowywał się zamek pokrywy bagażnika, która następnie podnosiła się. Serwis zarządził wymianę zamka i zamówił go nawet w warszawskiej centrali Mitsubishi. Ponieważ niedługo po przeglądzie samochód i tak miał zaplanowany kurs do Warszawy, na ewentualną wymianę zamka umówiliśmy się w stolicy. Na miejscu okazało się, że zamek jest OK, a za jego samoistne odblokowywanie się w czasie jazdy odpowiadają gumowe odbojniki pokrywy bagażnika, które rozregulowały się podczas jazdy po polskich drogach. To z winy odbojników pokrywa nie przylegała ściśle do nadwozia, a zamek nie ryglował się należycie. Wystarczyło, że samochód „zaliczył” większą dziurę, która solidnie wstrząsnęła nadwoziem, a zatrzask zamka zwalniał rygiel.

Zamek okazał się OK, zawiodły... polskie drogi Składanie tylnej kanapy – wygodne i z bagażnika

 

Jak dotychczas, testowy Lancer przebył dystans nieco ponad 37 tys. km. Komputer pokładowy informuje o następnym przeglądzie już zgodnie z prawdą, czyli za około 2600 km. Na stacjach benzynowych Sportback był gościem 76 razy, ale rzadko kiedy tankowaliśmy pełen zbiornik, czyli 59 l. Najwięcej wlaliśmy do niego prawie 54 l paliwa. Średnie zużycie nieznacznie wzrosło (z 9,1 do 9,4 l/100 km). Zasługa w tym nie tylko długiej zimy z temperaturami w okolicach 0O C, ale także długich tras pokonywanych w dynamicznym stylu.

Nigdy nie wierz komputerowi
Od początku testu komputer pokładowy Lancera odliczał kilometry i czas do przeglądu technicznego, który miał nastąpić przy 30 tys. km. Przy stanie licznika 30 508 km stawiliśmy się w autoryzowanym serwisie. Tam okazało się, że Lancerom należy się przegląd co 20 tys. km lub co 12 miesięcy (również tym z dieslem pod maską). Wystarczyło zajrzeć do książki serwisowej, żeby powiedzieć komputerowi „sprawdzam”. Kto by jednak nie ufał komputerowi... Za przegląd zapłaciliśmy w sumie 1044,28 zł, z czego aż 658,80 zł przypadło na robociznę, a 385,48 zł na materiały eksploatacyjne – olej silnikowy, filtr oleju, filtr przeciwpyłkowy. Za materiały zapłaciliśmy o blisko 100 zł więcej niż w wypadku przeglądu Skody Octavii, a za robociznę – o prawie 300 zł więcej.

Zalety i wady
plus Dużo miejsca z przodu i z tyłu
plus Bogate wyposażenie seryjne
plus Intuicyjna obsługa
plus Dobra kultura pracy silnika
plus Wygodne przednie fotele
plus Dobry komfort resorowania
minus Regulacja kolumny kierownicy tylko w jednej płaszczyźnie
minus Niezbyt wygodna pozycja za kierownicą
minus Słaba widoczność do tyłu
minus Mały bagażnik
minus Spore zużycie paliwa
minus Wysokie koszty utrzymania

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 102 990 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Na ma chwili na odpoczynek. Nasz testowy Mitsubishi Lancer pokonuje kolejne setki kilometrów. Dręczy nas trochę słaba widoczność i mały bagażnik. Plus za wysoką kulturę pracy silnika i bogate wyposażenie.</p><br /><br /><a href="/testy/test-dlugodystansowy-Mitsubishi-Lancer,18716,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2015-01-07 15:55:53
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij