Niepostrzeżenie Nissan wywrócił swoją ofertę do góry nogami. Nigdy nie brakowało w niej aut terenowych, ale teraz jest ich więcej niż osobowych. Utrzymany w stylu sportowo-luksusowym muskularny Pathfinder to już piąty samochód 4x4 w gamie Nissana.
Zobacz również
Prezentuje się groźnie, ale wymiarami odpowiada „tylko" samochodom klasy średniej. Do krajobrazu Dzikiego Zachodu pasuje jak ulał. Na naszych drogach wygląda jak z innej planety. Zarówno po drogach utwardzonych, jak i w terenie może nim podróżować nawet siedem osób. W testowanej wersji - 2.5 dCi Elegance z automatyczną skrzynią biegów - kosztuje 216 400 złotych (w tym 3400 złotych dopłaty za lakier metalizowany).
Za tę kwotę otrzymuje się auto kompletnie wyposażone, ze skórzaną tapicerką, kurtynami powietrznymi oraz elektronicznie sterowanym systemem napędu 4x4 włącznie. Ponadto, układ przeniesienia napędu zaopatrzono w reduktor i aktywny mechanizm różnicowy o ograniczonym tarciu wewnętrznym. Mimo wyglądu zewnętrznego rasowej terenówki, we wnętrzu Pathfindera można poczuć się jak w... sportowym coupé 350Z. Ten sam wzór kierownicy i elementy imitujące aluminium pozwalają kierowcy zapomnieć, że ma do czynienia z „czołgiem" o masie własnej ponad dwóch ton. Tyle że fotele Pathfindera znajdują się na wysokości dachu w 350Z.
Do wnętrza wsiada się wygodnie przez czworo sporych drzwi otwierających się niemal pod kątem prostym, co ułatwia zajmowanie miejsc w drugim, a szczególnie w trzecim rzędzie składanych foteli. Gdy zajęte jest wszystkie siedem miejsc, bagażnik ma jeszcze pojemność 190 l. Gdy Pathfinderem podróżuje tylko pięć osób, do ich dyspozycji pozostaje przedział bagażowy o pojemności 515 litrów. Płaska podłoga bagażnika i składane oparcie fotela pasażera z przodu ułatwiają przewożenie długich przedmiotów (o długości nawet do 280 cm).





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
