Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

No risk, no fun

Emocji nie budzą ani wyglądem, ani osiągami. Do niedawna ich główną i właściwie jedyną zaletą był ogromny bagażnik. Teraz małe sedany - jak Honda City, Hyundai Accent i Nissan Tiida - mają do zaoferowania znacznie więcej.

2008-07-15
Honda City, Hyundai Accent i Nissan Tiida Pod względem pojemności przedziału bagażowego małe sedany potrafią dorównywać samochodom o klasę, a nawet o dwie, większym.

Producenci małych rodzinnych "limuzyn" sami są sobie winni, że ich samochody długo oceniało się jedynie przez pryzmat wielkości bagażnika. 300, 400, 500 litrów - kto dał więcej, miał się czym pochwalić i liczył na olbrzymie "branie". Jednak dość szybko okazało się, że wielbicieli wyłącznie bagażników nie ma u nas zbyt wielu.

Pod względem wyposażenia testowane samochody wstydzić muszą się tylko tego, że systemu stabilizacji toru jazdy seryjnie nie oferuje się do żadnego z nich. Zresztą, nawet za dopłatą jest niedużo lepiej. Jedynie Nissan do Tiidy przewiduje ESP (za dopłatą 3900 zł w pakiecie z tempomatem i z kierownicą pokrytą skórą). Poduszki powietrzne dla kierowcy i pasa- żera oraz boczne (w Hyundaiu i Nissanie także kurtynowe), klimatyzacja (w Tiidzie nawet automatyczna) czy centralny zamek oraz elektrycznie regulowane szyby i lusterka w testowanych wersjach Hondy City, Hyundaia Accenta i Nissana Tiidy należą do wyposażenia seryjnego.

Komfortem resorowania Accent, City i Tiida nie różnią się istotnie, skutecznie radząc sobie z łagodnymi pofałdowaniami nawierzchni, za to pod względem komfortu, jaki oferują przednie fotele - już tak. Co ciekawe, testowe trio solidarnie nie lubi wysokich kierowców. We wszystkich trzech samochodach dotkliwie brakuje większej wzdłużnej regulacji fotela. Można by to zrozumieć, gdyby z tyłu przeszkadzała kanapa. Ale tak nie jest. Chociaż miejsca za fotelem jest jeszcze sporo, kierowca musi siedzieć z kolanami tuż pod kierownicą. Najwygodniejszą pozycję i najbardziej komfortowy fotel (nie mylić z pozycją wygodną, a fotelem - komfortowym) oferuje Accent. Niezależna regulacja wysokości przedniej i tylnej części siedziska w Hyundaiu pozwala ustawić je tak, aby uda stykały się z nim na całej jego długości. W Hondzie zakresy regulacji wzdłużnej i wysokości fotela są na tyle skąpe, że siedzi się na nim jak na taborecie. Wysoko i w pozycji najbardziej wyprostowanej podróżuje się na przednich fotelach Nissana Tiidy. Niestety, w tym wypadku wysoka pozycja za kierownicą nie sprzyja widoczności ani do przodu, ani do tyłu. Z miejsca kierowcy nie widać gdzie samochód zaczyna się i gdzie kończy.

Bardziej wyrównany bój testowe auta toczą w kategorii "przestrzeń na tylnej kanapie." Jak przystało na auta rodzinne, także do tyłu wsiada się po pańsku. W żadnym samochodzie nie brakuje miejsca ani na stopy, ani na kolana. Najwięcej przestrzeni, także nad głową, oferuje zdecydowanie najwyższa i najdłuższa w tym gronie Tiida. Rozstaw osi o 15 cm większy niż w Hondzie i o 10 cm większy niż w Hyundaiu robi swoje. Istotną wadą tylnej kanapy Tiidy jest fakt, że choć wyprofilowano ją dobrze, to jednak z myślą o tylko dwóch osobach. Pasażer na środku zmuszony jest podróżować z twardym, wypukłym podłokietnikiem w plecach, co nawet na krótką metę trudno znieść. Z kolei w Hondzie, szczególnie przy wysiadaniu, trzeba się nisko kłaniać, żeby nie zawadzić głową o mocno pochylony tylny słupek. Podobnie jak z przodu, z tyłu najlepiej siedzi się na twardej kanapie w Hyundaiu. Jedynie pasażerowie Accenta mają do dyspozycji uchwyty na butelki z napojami przy kieszeniach w drzwiach. Gdyby bardzo ich suszyło, kolejne dwa umieszczono w środkowym podłokietniku. Kierowca i pasażer z przodu też mają do dyspozycji po dwa uchwyty na napoje - po jednym w drzwiach i na tunelu środkowym.

Mimo dość dobrze zagospodarowanego wnętrza, nie Hyundai lecz Honda przoduje w kategorii "funkcjonalność". O ile brak kieszeni w tylnych drzwiach kosztuje ją kilka punktów, o tyle za dwa zamykane schowki przed pasażerem i zmyślny sposób aranżacji nie tylko bagażnika, ale i wnętrza z tyłu w sumie zdobywa ich w tej kategorii więcej niż Accent i Tiida. Za-sługa w tym asymetrycznie dzielonej kanapy, która może składać się w sposób tradycyjny lub nietypowo, przez podniesienie siedziska do oparcia. Dzięki temu w kabinie małej Hondy można przewozić w pionie wysokie przedmioty, które za żadne skarby nie zmieściłyby się do bagażnika, mimo że liczy on aż 500 l pojemności. Dodatkowym atutem takiego rozwiązania jest fakt, że nawet gdy tylna kanapa jest zajęta przez pasa- żerów znajduje się pod nią jeszcze sporo miejsca nie tylko na drobiazgi, ale nawet na całe reklamówki z drobiazgami.

Chociaż do napędu testowanych samochodów służą silniki o różnej pojemności i mocy, w kategorii "napęd" Accent, City i Tiida wypadają bardzo podobnie. 1,8-litrowy silnik Nissana, o mocy 126 KM, w połączeniu z sześciobiegową przekładnią mechaniczną zapewnia Tiidzie przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 9,8 s. Tylko o 0,6 s wolniej do setki rozpędza się 112- konny Hyundai, którego jednostka napędowa liczy 1,6 l pojemności. W sprincie Honda City - wyposażona w 1,4-litrowy, 83- konny silnik - nie ma szans ani z Accentem, ani z Tiidą, ale za to najwyżej punktuje za niskie zapotrzebowanie na paliwo i za najbardziej precyzyjny mechanizm zmiany biegów. Gdyby zbiornik paliwa w Hondzie liczył nieco więcej niż 42 litry, co wpłynęłoby na zwiększenie zasięgu auta, w kategorii "napęd" City wypadłoby identycznie jak znacznie mocniejsza Tiida.

Właściwości jezdne i precyzja prowadzenia testowanych samochodów również pozwalają postawić między nimi niemal znak równości. Szczególnie pod tym względem Hyundai Accent, Honda City i Nissan Tiida są tak samo "no fun", jak i "no risk". Podczas zwykłej jazdy na prostej czy na zakrętach nie zaskakują niczym nieprzewidywalnym. Ich zawieszenia zapewniają wtedy wystarczający kontakt kół z nawierzchnią oraz stabilność nadwozia, aby za kierownicą czuć się bezpiecznie. Na komendy wydawane kierownicą testowane auta reagują dość ospale, ale zgodnie z życzeniem kierowcy. Wraz ze wzrostem prędkości przejazdu zakrętów poczucie bezpieczeństwa znacząco jednak spada. Nadwozie Accenta, City i Tiidy zdecydowanie wychyla się wówczas na boki, a układ kierowniczy zapewnia marne poczucie kontaktu kół z nawierzchnią. Do głosu dochodzi naturalna podsterowność, przejawiająca się w coraz trudniejszym do opanowania uślizgu przednich kół.

Gdyby nie mało wydajny układ hamulcowy, który dotkliwie ciąży na wizerunku każdego z testowanych samochodów (najmniej na wizerunku Hyundaia, a najbardziej - Nissana), Accent, City i Tiida nie musiałyby się obawiać młodszej konkurencji. Prędzej niż później pojawią się jednak auta, które nawet jeśli nie będą bardziej "fun", będą jeszcze mniej "risk" niż małe sedany Hondy, Hyundaia i Nissana.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Mariusz Barwiński

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 61 100 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Emocji nie budzą ani wyglądem, ani osiągami. Do niedawna ich główną i właściwie jedyną zaletą był ogromny bagażnik. Teraz małe sedany - jak Honda City, Hyundai Accent i Nissan Tiida - mają do zaoferowania znacznie więcej.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:52
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij