Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Panda, Sportage i Discovery III – Czwórką w Śniegu

Producent małego Fiata Pandy 4x4 twierdzi, że ten samochód ma wiele cech auta terenowego. Podobnie jak dwa razy droższa Kia Sportage oraz prawie pięć razy droższy Land Rover Discovery III. Więc sprawdziliśmy.

2008-05-14
 Porównanie Fiata Pandy 4x4, Kii Sportage i Land Rovera Discovery III Pneumatyczne zawieszenie Discovery sprawdza się znakomicie w terenie. Poza tym jest komfortowe.

auto motor i sport 3/2005

Na oficjalnej stronie internetowej Fiata przeczytacie, że Panda 4x4 to auto, które "...łączy zwinność samochodu miejskiego z zaletami pojazdu terenowego". I kosztuje tylko 45 tys. zł! To znaczy, że jest to najtańsza terenówka na świecie.

Koreańska Kia jest ostrożniejsza w zachwalaniu najnowszej wersji modelu Sportage i na stronie internetowej informuje, że "...jest pojazdem rekreacyjnym [który] oferuje niezłe możliwości jazdy w terenie". Ale to auto kosztuje prawie 88 tys. zł, co mogłoby sugerować, że jest jakieś dwa razy lepsze od najtańszej terenówki.

Land Rover od prawie 60 lat produkuje wyłącznie terenowe samochody, więc wychodzi z za- łożenia, że każdy wie z jakim produktem ma do czynienia. Może dlatego w wypadku Discovery III ograniczono się do listy elektronicznych urządzeń w jakie wyposażono ten model, przypominającej ofertę hurtowni z komputerami. Za najnowszą "Dyskotekę", w wersji podstawowej trzeba zapłacić aż 186 tys. zł. A to znaczyłoby, że jest ona cztery razy lepsza od Pandy i dwa razy lepsza od Sportage'a.

Discovery III na pewno jest większy i przestronniejszy, ale nie aż o tyle razy. Ma jednak coś, co jest aż sześć razy większe od tego, co oferuje Fiat i prawie cztery razy większe od tego, czym dysponuje Sportage. To bagażnik! W Land Roverze ma on pojemność 1260 litrów! W Pandzie, nawet po złożeniu tylnej kanapy, nie znajdziemy aż tak wielkiej przestrzeni ładunkowej. Bagażnik trzeciego konkurenta jest nieco większy od bagażnika Fiata, ale te koreańskie 332 litry mają się tak do pojemności "Dyskoteki" jak miednica do 50 m basenu. Znaczyłoby to, że Land Rover ma najtańszy litr pojemności bagażnika ze wszystkich terenówek.

Owa angielska przestrzeń wynika z tego, że Discovery jest dostępny również w wersji siedmioosobowej. Trzeba wprawdzie wtedy dopłacić aż 6 640 zł, lecz dostajemy za to nie tylko trzeci rząd siedzeń, ale również dodatkowe kurtyny powietrzne oraz oświetlenie; zamykane schowki w tylnych nadkolach są w każdej wersji wyposażeniowej.

Gdy przesiądziemy się z tylnej kanapy Land Rovera na tylną kanapę Fiata, poczujemy się tak, jakbyśmy z pustej katedry weszli do tramwaju w godzinach szczytu. Panda jest teoretycznie samochodem czteroosobowym - to wynika z wpisu w dowodzie rejestracyjnym, na to wskazuje też liczba dwóch zagłówków na tylnej kanapie. A praktycznie?

Kolana wbijają się w oparcie przedniego fotela tak mocno, że siedzący przed nami ma szanse poczuć je na plecach. Jak długo można tak podróżować? 5, 10, 20 minut? A potem ktoś zacznie tracić cierpliwość. Chyba już lepiej złożyć tę tylną kanapę i podróżować w pozycji turecko-pół- leżącej. Praktycznie Fiat Panda 4x4 jest samochodem dwuosobowym. To pierwsza dwuosobowa - nie licząc pick-upów - terenówka świata!

Kia Sportage jest zdecydowanie przestronniejsza od Pandy, ale oczywiście mniej w niej miejsca niż w Discovery. Najważniejsze jednak jest to, że "koreańczyk" zapewnia bardzo wygodną podróż kierowcy oraz wszystkim pasażerom.

Wnętrze Pandy i Sportage'a łączy jedno - w obydwóch zastosowano podobny rodzaj twardego plastiku. Ale na ten koreański lepiej patrzeć, niż go dotykać - wygląda na dość elegancki, chociaż to kawał twardego tworzywa. Ten włoski nie pozostawia żadnych złudzeń - nie wygląda najlepiej i jego faktura nie budzi zaufania co do jakości.

O ile włoska deska i jej przyległości nie zdradzają najmniejszym szczegółem, że mamy do czynienia z samochodem przystosowanym do jazdy w terenie, o tyle koreańskie auto ma taką wizytówkę. Jest to mały przycisk - obok guzika wyłączającego ESP - którym elektrycznie do- łącza się napęd na tylną oś, co sprawia, że Kia staje się samochodem z napędem na cztery ko- ła. To dowód, że najnowszy Sportage wspiął się o jeden szczebel na cywilizacyjnej drabinie - w poprzedniej wersji był dodatkowy drążek, którym dołączało się napęd na drugą oś oraz przełożenie zwalniające w reduktorze.

Najmłodsze dziecko Land Rovera już wyglądem wnętrza zdradza, że jest pojazdem ze znacznie wyższej półki. Stylistyka oraz jakość materiałów wykończeniowych częściowo uzasadniają kwotę, jaką trzeba zapłacić za ten przybytek komfortu i elegancji. O ile jednak nowa Kia awansowała o jeden szczebel w porównaniu z poprzednim modelem, o tyle nowa "Dyskoteka" wzniosła się na szczyt technicznej drabiny.

Ten samochód to jeden wielki komputer do jazdy w terenie. Instrukcja obsługi liczy 350 stron na kartkach formatu A4, z czego siedem stron opisuje obsługę czegoś, co nazywa się System Terrain Response - włącz, przekręć, wciśnij gaz, enter.

System ów steruje jednocześnie silnikiem, skrzynią biegów, mechanizmami różnicowymi, u- kładami ABS, ETC, DSC i HDC oraz pneumatycznym zawieszeniem. A w Discovery IV zapewne zamontują jeszcze automatycznego kierowcę. Do czego pozostał chyba już tylko jeden krok, jeśli wziąć pod uwagę to, że w testowym egzemplarzu znajdował się czujnik informujący kierowcę o skręconych kołach. Czy przy tak nafaszerowanym elektroniką Land Roverze pozostali rywale mają jakiekolwiek szanse w terenie? Fiat i Kia dostali jedną szansę - "Dyskotekę" wystawiono do próby na letnich oponach.

Przy pierwszym stromym podjeździe po głębokim na kilka centymetrów śniegu, który pokrył piaszczyste podłoże, elektronika Land Rovera przegrała z letnimi oponami o rozmiarze 255/55 R 19. W roli pioniera wystąpił Fiat Panda 4x4.

Z zaskakującą lekkością auto poradziło sobie z pierwszą próbą. Kończyła się ona zakrętem na szczycie, łagodnym zjazdem przez zagłębienie z błotnistą mazią, za którą trzeba było przyhamować, żeby zmieścić się w lewym nawrocie. Potem przejazd po miękkim piachu - wyłonił się spod śniegu już po pierwszym przejeździe - na którym trzeba było rozpędzić auto, żeby wjechało na szczyt pierwszego podjazdu. I tak w kółko.

Bardzo lekka Panda na znakomicie dobranych oponach nawet przez chwilę nie straciła przyczepności. Układ przeniesienia napędu idealnie rozkładał moment obrotowy pomiędzy dwiema osiami - dokładając więcej raz na przednie koła, raz na tylne. A przy tym działo się to w sposób niemal niezauważalny.

Jedynie 60-konny silnik benzynowy z ośmioma zaworami wyciskał z siebie siódme poty. Tę próbę dało się pokonywać wy- łącznie na pierwszym biegu.

Przyszła kolej na koreański samochód. Cięższa, ale za to z mocniejszym i elastyczniejszym silnikiem, Kia Sportage z łatwością radziła sobie przy podjeździe. Problemy z utrzymaniem samochodu w torze jazdy zaczynały się przy zjeździe zakończonym nawrotem. Większą Kią trzeba było brać ten zakręt znacznie szerzej. Ale to nie wszystko. Gdy dojeżdżało się do nawrotu z coraz większą prędkością, mocno dociążona przednia oś wyraźnie "ciągnęła" samochód wprost w drzewa rosnące poza wyznaczonym torem jazdy. Krótka i prawie dwa razy lżejsza Panda pokonywała ten zakręt bardzo ciasno, ze zwinnością górskiej kozicy.

Przy przejeździe przez miękki piach czuło się, jak koła tracą przyczepność, by za chwilę odzyskać ją dzięki samoregulującemu się układowi rozdzielającemu moment napędowy pomiędzy osiami. Przy trzecim lub czwartym podjeździe po samochodzie rozniósł się charakterystyczny zapach, jaki wydobywa się przy ślizgającym się sprzęgle. To uzasadniałoby ostrożne twierdzenie o "niezłych możliwościach jazdy w terenie". Bo przy dobrych nie śmierdzi.

W końcu nadszedł czas na ponowienie prób "Dyskoteką" na letnich oponach - śnieg został zdarty z piasku przez poprzedników, którzy przy okazji wyżłobili niezbyt głębokie koleiny.

Ale najpierw, niczym przy procedurach przedstartowych w samolocie, Land Rovera trzeba przygotować. Na środkowym tunelu pomiędzy przednimi fotelami znajdujemy pokrętło wielkości małej filiżanki do espresso. Pokręcamy nim w ten sposób, żeby podświetlona została ikonka ze śnieżynką. Komputer przygotuje układ przeniesienia napędu, silnik oraz systemy regulujące trakcję - do jazdy w terenie. Następnie przesuwamy do oporu w tył małą manetkę i przytrzymujemy ją w tej pozycji do chwili, gdy nastąpi podświetlenie ikony symbolizującej góry. W tym momencie pneumatyczne zawieszenie podniesie nadwozie do góry oraz włączy się reduktor skrzyni biegów. I teraz już możemy ruszać.

Pod strome wzniesienie - na jedynce. Ale u podnóża podjazdu coś wyraźnie dławi silnik. No to niech będzie dwójka. Pedał gazu wciśnięty do oporu, auto błyskawicznie wjeżdża. Na szczycie lekkie odjęcie gazu, skręt w lewo i czuje się, jak komputer sam przyhamowuje samochód. To samo dzieje się przed nawrotem, gdy tylko któreś koło zaczyna tracić przyczepność. "Dyskoteką" daje się przejeżdżać nawrót niemal tak samo, jak Pandą. Potem chwila buksowania w rozjeżdżonym sypkim piasku i znów czuje się ingerencję komputera.

Skoro taki on mądry, to przejadę całą trasę z gazem wciśniętym do oporu, a lewą nogę wystawię za okno. I co? Sam hamuje, sam przyspiesza, trzeba jedynie kręcić kierownicą! A gdzie radość jeżdżenia!?

Przede wszystkim daje ją Panda. Mniejsza jest w Sportage'u. A w nowym Dicovery czuję się jak niesforny szczeniak, któremu co chwilę ktoś zwraca uwagę, że pluje, dłubie w nosie i przeklina.

No proszę. Zatrzymałem się na kilkanaście minut, po czym znów odpalam nowego Discovery, a na wyświetlaczu przy zegarach pojawia się komunikat: "Zalecam ruszanie z trzeciego biegu". Na złość włączam jedynkę. Trochę bez sensu, bo przy przełożeniu skrzyni biegów porównywalnym z przełożeniem ciężarówki i przy momencie obrotowym o wartości 445 Nm mógłbym na tym pierwszym biegu orać pole. Ale to jedyne, co łączy ów model z jego protoplastą, który zapoczątkował historię marki w 1948 roku.

Panda może wzbudzać uśmieszki, a okazuje się odkryciem. Prosta, zwinna, niewielka - idealna dla wiejskiego listonosza z Bieszczad. "Dyskoteka" miota się między najnowszą technologią a tradycją. Kia jest przeciętna i bez wyrazu. I zapewne chciałaby być trochę Hondą CR-V, trochę Volvo XC90, trochę tym i tamtym. A jest tylko Kią.

Tekst: Jarosław Maznas
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński


Dane techniczne

  Panda 4x4 1.2 Sportage 2.0 DOHC Discovery III 2.7 V6 SE
Poj. skokowa cm3124219752720
Układ napędowy
Moc maksymalna44 (60)104 (141)140 (190)
Przy obrotach (/min)500060004000
Maksymalny moment obrotowy (Nm)102184445
Przy obrotach (/min)250045001900
Wymiary i masy
Dł/szer/wys (mm)3574/1605/16324350/1800/16954835/1915/1887
Rozstaw osi (mm)230526302885
Układ napędowy
Poj. zbiornika paliwa (l)305882
Wymiary i masy
Masa własna (kg)98016232494
Dopuszczalne obciążenie (kg)325517736
Poj. bagażnika (l)200-780332/14111260-2558
Zużycie paliwa (wg normy NEDC)
Zużycie paliwa (w mieście) l/km7,910,611,5
Zużycie paliwa (poza miastem) l/km5,86,88,2
Zużycie paliwa (średnie) l/km6,68,29,4
Osiągi
0-100 km/h (s)2011,311,5
Prędkość maksymalna (km/h)145174180
Ceny i wyposażenie
Airbag kierowcy/pasażeratak/ 1100tak/ taktak/ tak
Poduszki boczne/kurtynyb.d./ b.d.tak/ taktak/ tak
ABS/ESPb.d./ b.d.b.d./ takb.d./ tak
DSCb.d.b.d.tak
HDCb.d.b.d.tak
Klimatyzacja automatycznab.d.b.d.tak
Reflektory przeciwmgielne500 złb.d.tak
Lakier metalizowany1200 złtak3645 zł
Elektr. sterowane szyby przód/tył1000/b.d.tak/ taktak/ tak
tak - w wyposażeniu seryjnym, opcja - oferowane na życzenie, b.d. - brak danych
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 39 200 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Producent małego Fiata Pandy 4x4 twierdzi, że ten samochód ma wiele cech auta terenowego. Podobnie jak dwa razy droższa Kia Sportage oraz prawie pięć razy droższy Land Rover Discovery III. Więc sprawdziliśmy.
    auto motor i sport, 2008-05-14 14:50:16
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij