Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.6

Passat, Mondeo, Vectra i Avensis - Wedle wzorca

Większy, ładniejszy, nowocześniejszy - takie cechy wnosi nowy VW Passat do grupy mieszczańskich limuzyn. W szranki z nim stają Ford Mondeo, Opel Vectra i Toyota Avensis - z dwulitrowymi silnikami benzynowymi.

2008-07-17
Test porównawczy VW Passata, Forda Mondeo, Opela Vectry i Toyoty Avensis Dzięki chromowanej osłonie chłodnicy i tylnym lampom z diodami LED, Passat zaczął się wyróżniać w klasie średniej.

Już przy pierwszym kontakcie nowy Passat podkreśla, że zależy mu nie tylko na ogólnym wrażeniu. Jego kluczyk zmienił się w nowocześnie stylizowany nadajnik, bez metalowego sztyfcika. Nie doświadczymy też budzącego zaufanie zgrzytu zaciąganego hamulca ręcznego. Zastąpiło go ciche buczenie elektromechanicznego urządzenia postojowego, uruchamianego przyciśnięciem guzika.

W końcu trzeba się czymś odróżniać od konkurencji. Chociaż mieszczuchowate auta nie mają i tak łatwego życia, zmuszane do ciągłego stawiania czoła nowomodnym krzyżówkom, to w tym towarzystwie stosowniejsze są raczej drobne kroki niż radykalne skoki.

Stąd nowy Passat, mimo wzrostu długości do pokaźnych 4,77 m, dość dokładnie wpasowuje się w ustalony wzorzec limuzyny średniej klasy. Nawet jeśli jego 565-litrowy bagażnik zdaje się należeć do klasy wyższej, deklasując kufry Forda Mondeo i Opla Vectry (po 500 litrów), jak również Toyoty Avensis (520 litrów).

Każdy z konkurentów jest jednak dobrze przystosowany do przewozu większych przedmiotów. Zarówno okienka w oparciu, jak i asymetrycznie dzielone tylne kanapy są w standardzie i pozwalają na niemal tak dużą swobodę w lokowaniu bagażu, jak stylowe kombi. W razie potrzeby w samochodach tych da się zmieścić nawet po dwa rowery. Passat wyróżnia się widowiskowym otwieraniem pokrywy bagażnika przyciskiem w kluczyku, ale jej domykanie wymaga sporej krzepy.

Nie musimy za to nadużywać siły prowadząc Passata - długi VW daje się dyrygować bez trudu, w czym spora zasługa elektromechanicznego wspomagania układu kierowniczego. Przy małych prędkościach pracuje ono dość lekko, ale wraz ze wzrostem tempa układ kierowniczy przyjemnie się usztywnia. Mimo wszystko, można by sobie życzyć bardziej precyzyjnych reakcji oraz lepszego poczucia kontaktu z nawierzchnią. Takiego, jakim służy układ kierowniczy Forda Mondeo.

Zapewnia on bardzo dobre wyczucie jezdni, ale też na gorszych drogach przenosi uderzenia. Nieco mniej wyraźne informacje o stanie nawierzchni przekazują Vectra iAvensis. Ta ostatnia za dobry komfort toczenia oraz łagodne wytłumianie drobnych nierówności płaci wyraźnym kołysaniem nadwozia - szczególnie na dłuższych pofałdowaniach nawierzchni. Opel radzi tu sobie lepiej, ale na poważniejszych nierównościach potrafi wpadać w wyraźnie pionowe wahania. Niestety, elektronicznie regulowane zawieszenie IDS+, które dostosowuje twardość amortyzatorów do warunków jazdy, nie jest dostępne z benzynowym silnikiem 2.2.

Mondeo i Passat mają seryjnie stosunkowo twarde układy jezdne, które przy małych prędkościach potrafią wstrząsać pasa żerami po najechaniu na studzienkę czy małą nierówność. Mimo że w Passacie tylna oś czterowahaczowa jest izolowana od nadwozia ramą pomocniczą, w opisanych wyżej warunkach często słychać łomotanie zawieszenia.

Przy większej prędkości oraz na gorszych drogach obraz zmienia się jednak diametralnie. Niezłe wytłumianie nierówności (szczególnie tych dłuższych) bez wpadania w pionowe kołysanie, umożliwia spokojne prowadzenie i zapewnia niezłą poręczność auta. W dużym stopniu neutralne właściwości jezdne, z delikatnym uciekaniem tyłu przy ujęciu gazu, pomagają w pokonywaniu ciasnych zakrętów. Tam gdzie Vectra i Avensis zdecydowanie suną przodem na zewnątrz łuku, by w końcu zostać przyhamowane przez elektronicznych interwentów, Mondeo i Passat trzymają się swojego kursu.

Wrażenia te potwierdziły się podczas dynamicznych prób jazdy. Czy to w slalomie, czy też podczas wymijania, Avensis przy dochodzeniu do warunków granicznych wymaga sporej koncentracji. Toyota jest bardziej obojętna i ociężała niż Mondeo czy Vectra. Jednak władcą krainy słupków okazuje się Passat - spokojnie i precyzyjnie zalicza wszystkie konkurencje, uzyskując przy tym najlepsze czasy przejazdów.

Równie przekonująco jak układ jezdny wypada urządzenie wnętrza VW. Łagodne linie oraz wielobarwne powierzchnie wyparły dawny ponury design. Fakt, chromowane obwódki zegarów czy listwy dekoracyjne to kwestia gustu. Ale każdy doceni ogromną przestrzeń z przodu i z tyłu, ergonomicznie wyprofilowane siedzenia, praktyczne schowki i półki oraz korzystnie rozmieszczone i łatwe w obsłudze prze- łączniki. Do tego kilka ciekawych detali, jak schowek na parasol w drzwiach (z odprowadzeniem deszczówki), czy chowana zmieniarka CD w schowku przed pasażerem.

Na osobną pochwałę zasługuje funkcjonalny system audio połączony z nawigacyjnym. Jego cena (11 000 zł) wydaje się przyzwoita, podobnie jak 92 490 zł za całego Passata w wersji Comfortline. Poza półautomatyczną klimatyzacją, ma ona w wyposażeniu seryjnym między innymi tempomat oraz welurową tapicerkę. Takie miłe dodatki jak automatyczna klimatyzacja, obszyta skórą kierownica, czujniki deszczu i świateł czy alufelgi wymagają dopłaty.

Kosztujący 83 520 zł Ford w wersji Trend jest tańszy, ale takich rzeczy jak radio, komputer pokładowy czy tempomat trzeba szukać na liście płatnych dodatków. Za 7900 zł można zamówić system nawigacyjny - denerwujący zawiłą obsługą; w czym mają swój udział przyciski oraz nisko umieszczony, dotykowy monitor. Za to w standardzie otrzymujemy tu automatyczną klimatyzację. Inne powody do chwały Mondeo to duża ilość miejsca, wygodne siedzenia oraz przejrzysta obsługa. Niestety, twarde materiały oraz przeciętna jakość niektórych elementów obsługi świadczą o tym, że szukano tutaj oszczędności.

Wrażenie wyższej jakości mamy z pewnością w Vectrze, za którą Opel w wersji Elegance życzy sobie 107 150 zł. Do seryjnego wyposażenia należą tu jednak radio z odtwarzaczem CD, alufelgi oraz skórzana kierownica. Przestronne wnętrze i komfortowe siedzenia mogą się podobać, podobnie jak duże regulatory oraz przejrzyste menu. Kłopoty sprawia natomiast słynna "dotykowa" dźwignia kierunkowskazów oraz przeładowany zespół przełączników do obsługi lusterek i podnośników szyb.

Kosztujący 106 200 zł Avensis w wersji Prestige wyróżnia się spośród konkurentów nie tylko wysoką jakością wykonania i przyjemną atmosferą we wnętrzu (drewniane ozdobniki), ale też najbogatszym wyposażeniem. Seryjne są: automatyczna klimatyzacja, stereo, tempomat, podgrzewanie siedzeń, reflektory ksenonowe oraz 17-calowe alufelgi. Poza oczywistym w tej klasie arsenałem airbagów przednich i bocznych, znajdziemy też dodatkową poduszkę chroniącą kolana kierowcy. Jedyne mankamenty wnętrza Toyoty to zbyt wysoka pozycja za kierownicą oraz za krótkie siedziska z przodu, tylna kanapa jest jak najbardziej w porządku.

Żadnych niespodzianek nie sprawiają silniki testowanej czwórki, oprócz Forda zasilane bezpośrednim wtryskiem benzyny. Wszystkie jednostki mają pojemność skokową około dwóch litrów, z której uzyskują mniej więcej 150 KM. Potężne momenty obrotowe pozostawiają raczej dieslom, stawiając na wysoką kulturę pracy i harmonijne rozwijanie mocy.

Najprzyjemniej jedzie się Passatem, którego dwulitrowa jednostka napędowa FSI wykazuje nawet pewną dozę sportowej dynamiki - umiejętnie podkreślonej krótkim zestopniowaniem sześciobiegowej przekładni. Biegi zmienia się precyzyjnie, nie zapobiega to jednak dosyć sporemu zużyciu paliwa. Inny minus Volkswagena to wyraźne szumy wiatru powstające w okolicach przednich słupków.

Mimo że znacznie głośniejszy, 2,2-litrowy silnik Opla Vectry brzmi przyjemnie. Swoją niewielką przewagę pojemności potrafi przełożyć na nieco lepsze niż u konkurentów osiągi, nie okupując tego istotnym zwiększeniem apetytu na paliwo. Mniej sympatyczna okazuje się natomiast mało precyzyjna pięciobiegowa skrzynia biegów.

Zmiana przełożeń dużo lepiej idzie w Fordzie i Toyocie, ale za to dźwięk - względnie oszczędnego - silnika Forda jest bardziej natarczywy dla uszu. Z kolei pasażerowie Avensisa przy większych prędkościach są narażeni na silne szumy wiatru owiewającego karoserię. Dwulitrowy silnik - mimo ograniczonego temperamentu - ze swoją wysoką kulturą pracy dobrze wpisuje się w wizerunek nastawionej na komfort limuzyny.

Niestety, nie ratuje to Toyoty przed zajęciem czwartego, czyli ostatniego miejsca. W końcowej klasyfikacji "japończyk" uplasował się bliżej - jeśli idzie o punktację - Opla Vectry i Forda Mondeo, ale wyraźnie za VW Passatem. Ten, z dobrymi wynikami w każdej z testowych kategorii, okazał się jednoznacznym zwycięzcą.

Tekst Jörn Thomas
Zdjęcia Hans-Dieter Seufert



Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 114 390 PLN
Dostępne nadwozia: coupe-4, kombi-5, sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    bardzo błyskotliwy, rzeczowy i oparty na faktach komentarz. No cóż. Pogratulować.
    esper, 2009-11-30 15:11:03
  • avatar
    zgłoś
    Artykuł typowo pisany dla Passata. W rzeczywistości Avensis bije na głowę Passata. Ale to wie ten, kto powinien. Inni kupują opinie pisane przez opłaconych recenzentów. No cóż. Pogratulować.
    ~nost, 2009-11-30 11:24:15
  • avatar
    zgłoś
    Mondeo jest najstarszą konstrukcją w tymporównaniu. Zobaczymy jak ma się Mondeo z 2007 roku do Passata. Z drugiej strony Ford dalej ładuje ten silnik 2.0 do nowego Mondeo, a szkoda.
    ~człek, 2009-02-14 22:19:29
  • avatar
    zgłoś
    niestety ale niemieckie samochody wcale nie sa az tak wspaniale jak tu napisane a te peany na temat VW swiadcza tylko o dyletanctwie opisujacego,szkoda slow glupcze!
    ~Gustavus, 2009-02-02 04:22:19
  • avatar
    zgłoś
    Większy, ładniejszy, nowocześniejszy - takie cechy wnosi nowy VW Passat do grupy mieszczańskich limuzyn. W szranki z nim stają Ford Mondeo, Opel Vectra i Toyota Avensis - z dwulitrowymi silnikami benzynowymi.
    auto motor i sport, 2008-04-07 14:33:40
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij