Wielokrotnie zapowiadany, pokazywany najpierw jako auto studyjne, później jako gotowe do produkcji, w końcu jest na drodze. Peugeot 1007, czyli jeden z najciekawszych nowych modeli tego roku.
Zobacz również
1007 to odpowiedź Peugeota na zmiany w świecie samochodów małych. Skostniałe maluchy, które przecież zajmują jedną trzecią europejskiego rynku aut, nabierają życia. W małe klocki grają już nawet Mercedes (z klasą A) i BMW (Mini) coraz śmielej poczynają sobie Japończycy. Reakcją Peugeota na ten ruch jest właśnie „1007".
Nie żeby Peugeot był nieobecny. Jeśli ktoś w ostatnich latach poznał tajemny przepis na ultrapopularny mały samochód, to tym kimś jest właśnie francuski producent. Wielka mała „206" to jeden z największych rynkowych hitów ostatnich lat. Lada chwila pojawi się „107" z czeskiego Kolina. Po co więc trzeci model? Bo jest dla niego miejsce - uważa Peugeot. I dodaje, że model 1007 to próba przewidzenia, jakich wyborów będą dokonywali klienci w najbliższych latach - ma więc być to auto próbą odpowiedzi na pytanie, które dopiero będzie zadane. I nie ma być kontrofertą dla „206" i spółki. Peugeot 1007 ma być obok, a nie zamiast, czyli - urozmaicenie, a nie rewolucja.
Między innymi dlatego ten model będzie droższy niż typowy maluch. U nas trafi do sprzedaży pod koniec lata i (sądząc po cenach w krajach UE) należy się spodziewać ceny na poziomie 50 tys. zł oraz bardzo bogatego wyposażenia seryjnego, obejmującego m.in. układ ESP i siedem poduszek powietrznych
Pomijając detale, „1007" to praktycznie studyjny model Sesame z 2002 roku. Są auta, które samym wyglądem poprawiają humor, i to jest właśnie jedno z nich. Model 1007 jest niemal tak samo wysoki jak szeroki, o 10-15 cm krótszy niż typowy maluch i aż o 15-20 cm od niego wyższy. Wygląda jak sześcian z dziobem Peugeota, posadzony na małych kółkach. Jest jak wagonik kolorowej kolejki z wesołego miasteczka, który wybrał wolność.
Przednie słupki wyrastają już przy kołach i w parze z pionowym tyłem oznaczają, że kabina została „rozciągnięta" do granic możliwości. Z boku niemal całą przestrzeń między kołami wypełniają drzwi - można odnieść wrażenie, że cała historia od nich się zaczęła, a reszta została do nich dobudowana później. Drzwi „1007" zajmują ponad jedną trzecią długości całego auta - 1370 mm przy 3731 mm - a dzięki osiągnięciom Michaela Faradaya i innych wielkich eksperymentatorów, za sprawą których możemy dziś stosować silniki elektryczne gdzie dusza zapragnie, odsuwają się samoczynnie. Mechanizm drzwi uruchamia się przyciskami na pilocie, na desce rozdzielczej lub po prostu chwytając za klamkę. Jest on też zaopatrzony w blokadę, która uniemożliwia otwarcie drzwi podczas jazdy.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
