Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Pick me up

No i mamy nowe szaleństwo. W tym roku sprzedaż pick-upów wzrosła u nas o blisko 500%! Absolutny rekord. Spójrzmy z bliska na trzy czołowe na polskim rynku modele tej klasy - Mitsubishi L200, Nissana Navarę i Toyotę Hilux.

2006-07-18
Porównanie Mitsubishi L200, Nissan Navara, Toyota  Hilux, Toyota Hilux zwłaszcza z zabudową ''paki'' i orurowaniem wygląda najdynamiczniej. Ale tylko wygląda. Bo jechać nie chce.

Czy w ogóle wypada, by jakieś ogrodniczo-pszenno- -buraczane ciężarówki były obiektem zainteresowania eleganckich pism motoryzacyjnych? Pick-upy to zaledwie 1% światowego rynku samochodów. Ale przybywa ich lawinowo. Równie lawinowo, jak zmienia się ich funkcja - już nie chcą być pojazdami wyłącznie dla farmerów. Pojazdy z genealogią ewidentnie farmersko-kowbojską zaczynają (często jak ich właściciele) ruszać ze wsi do miasta i tam próbować awansu społecznego i kariery w absolutnie nowym wcieleniu pojazdu kultowego, którym wolni ludzie mogą jeździć gdzie oczy poniosą, bez autostradowych ograniczeń, mając w głębokim poważaniu wszelkie mieszczańskie limuzyny, hatchbacki, kombi czy sedany. Nie chcą zwykłych terenówek, ale coś "z paką", co przypomina im zarówno tradycję country (a czasem i własne korzenie), jak i wszechobecny w Ameryce (i nie tylko) kult ciężarówek. Nie zmienia to absolutnie niepodważalnego faktu, że na wielkich terytoriach krajów trzeciego świata ciągle, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, jest to rzeczywiście pojazd gospodarsko-rolniczy. (A i u nas prostych pick-upów nie brakowało i cieszyły się uznaniem, by wspomnieć dziś już bardzo rzadkie i kolekcjonerskie Warszawy pick-up i bardziej siermiężne Syreny R20 czy nie tak dawne Polonezy Trucki.) Dziś w Ameryce, skąd moda ta dotarła do Europy, pick-up to ekstrawaganckie auto dla miastowych, w którym dawno z wyposażenia standardowego zniknęła łopata i siekiera, a pojawiła się skórzana tapicerka, DVD, nawigacja, klima, ABS, ESP i zestaw poduszek. Auto niby całkiem terenowe, a miastowe, niby osobowe, a ciężarowe. Z wyglądu groźne jak cię- żarówka, w środku milutkie jak osobówka, w jeździe żwawe jak sportowiec. I to sportowiec-zawodowiec, bo wszystkie trzy oceniane tu modele, każdy oczywiście z napędem 4x4, a zwłaszcza Mitsubishi i Nissan - z dużym powodzeniem i w czołówce pokonują wertepy i piekło Sahary w Rajdzie Dakar.

Pod lupę wzięliśmy trzy podstawowe na naszym rynku i zbliżone konstrukcyjnie pick-upy: Mitsubishi L200, Nissana Navarę i Toyotę Hilux. Porównanie jest absolutnie uprawnione, bo wszystkie mają bardzo podobne wymiary, 2,5-litrowe silniki z zapłonem samoczynnym, mechaniczne skrzynie biegów i prawie identyczne podwozia. W prawdziwych autach terenowych nie jest ważne to, co na wierzchu i co widać, ale to, co pod spodem. Tu wszyscy trzej "gladiatorzy" nie mają się czego wstydzić i nie muszą niczego ukrywać. Żaden nie ma samonośnego nadwozia, ale od pasa w dół wszystko jest twarde i mocne - prawdziwa rama, z budzących zaufanie profili stalowych. Taka rama daje solidne oparcie dla zawieszenia - jest ono bardzo podobnie zbudowane we wszystkich autach. Z przodu niezależne, a więc wahacze poprzeczne i sprężyny śrubowe (ukłon w stronę komfortu, bo mógłby być solidny, ale cięższy sztywny most), a z tyłu żadnych półśrodków, ale sprawdzona, absolutna klasyka, czyli sztywne mosty wsparte na solidnych wzdłużnych resorach piórowych. Jest to rozwiązanie w zasadzie optymalne, pozwalające na rozsądne wypośrodkowanie między komfortem, a przyzwoitą ładownością. W łatwym terenie sprawdza się to idealnie, ale próby ciut ostrzejszej jazdy po ciężkich wertepach pokazują, że "niekompatybilne" (przód- tył) zawieszenia i stosowane w standardzie raczej miękkie sprężyny i łagodne amortyzatory (na Dakar oczywiście inne) trochę nie panują nad wszystkimi trzema ważącymi przecież po dwie tony pick-upami.

Solidne ramy zajmują się nie tylko trzymaniem w ryzach zawieszeń, ale też niosą na plecach zwykłe, niesamonośne nadwozia. Żadnemu z trzech aut nie można zarzucić jakiejś natrętnej brzydoty, ale też w ich urodzie nie ma niczego porywającego. Z zewnątrz najgroźniej chciała wyglądać Toyota - wyposażona, choć nie jest to przewidziane dla najtańszych wersji, w potężne, a w tej klasie bardzo "szpanerskie i odpowiednie", orurowanie przednie i takież boczne progi. Na dachu pusto. Testowany Nissan nie miał tej całej "hydrauliki", ale za to na dachu spoczywały solidne relingi pozwalające mocować całkiem pokaźne i ciężkie bagaże. Mitsubishi nie miało żadnego z tych gadżetów i wyglądało najskromniej. Wszystkie trzy nadwozia są "wysoko postawione", więc wsiada się z wygodą "umiarkowaną", stąd przydatne są uchwyty na słupkach - obecne w dwóch autach, poza Mitsubishi. Uchwyty nad drzwiami typu "strachołapki" są we wszystkich. Po wejściu do każdej z kabin i zajęciu miejsca za kierownicą nie można narzekać - to są naprawdę duże auta, więc miejsca nie brakuje. Dla ludzi. Bo "teoretycznym miłośnikom" pick-upów trzeba uzmysłowić, że ten typ samochodu absolutnie nie ma... bagażnika. I kupując taki pojazd trzeba wybrać - wożenie bagażu na tylnym siedzeniu, czy też, a taka jest idea tego auta, "na pace", ale wtedy nie jest on zabezpieczony od deszczu, błota i złodziei, więc trzeba się zaopatrzyć w odpowiednie skrzynie i kufry (kupuje się je osobno i bywają bardzo ładne) lub też zamykaną pokrywę, też czasem o oryginalnych kształtach, ewentualnie "cały zadupek" tworzący z pick-upa prawie kombi (ale uroda i oryginalność cierpi wtedy na tym wyraźnie). W naszej gromadce tylko Toyota miała "pakę" zamykaną, ale było to rozwiązanie tyleż ładne (auto z boku wygląda wyraźnie zgrabniej), co niepraktyczne, bo ta klapa otwiera się nie na całej powierzchni i jeśli bagaż przesunie się za bardzo w przód (a to oczywiste), potrzebne są cyrkowo-ekwilibrystyczne talenty, by go odzyskać.

W sprawach ładunkowo-transportowych wyraźnie najlepszy jest Nissan - nie tylko ma największą powierzchnię podłogi, ale też jako jedyny ma wyśmienity system mocnych ruchomych uchwytów i to nie tylko w burtach, ale i w podłodze, pozwalający na bezpieczne mocowanie nawet najdziwniejszych i najcięższych ładunków. Niestety ta podłoga (podobnie jak w Mitsubishi) jest goła, śliska i hałaśliwa, i jedynie Toyota jest tam wyłożona odpowiednim plastikiem. Oby trwałym. Jeśli uda nam się roztropnie rozlokować bagaż - a wbrew pozorom jest to trudniejsze niż w bezpiecznym i mięciutkim bagażniku osobówki - można usadzać pasażerów. Jest to przedsięwzięcie nieco "pod górę", bo wszystkie rasowe pick-upy mają podłogi wysoko i nie wsiada się łatwo, ale potem czeka nas nagroda w postaci wygodnych siedzeń, przestronnych wnętrz i rozległych widoków oraz wyraźnego traktowania osobówek z góry.


Wnętrza pick-upów mają trudne zadanie pogodzenia zupełnie sprzecznych wymagań: w mieście - odrobiny szpanu i luksusu; ale poza miastem - odrobiny surowej, ciężarowej stylistyki. Chyba najlepiej radzi sobie z tym Toyota: spokojne, klasyczne wzornictwo, proste, czytelne zegary i rzecz absolutnie najważniejsza - wybór trybu pracy reduktora zwykłą mechaniczną dźwignią, pokazującą "osobom postronnym" z jak poważną techniką mamy tu do czynienia. Mitsubishi ma ładną dwukolorową kabinę, też mechaniczną "wajchę" reduktora, ale niebieskie, trochę niegodne terenowca zegary. Nissan ma kabinę bez zastrzeżeń, oprócz obsługi reduktora i blokad - skutecznymi, ale mało poważnymi pstryczkami - elektryczkami. Tylko Nissan ma w lusterku mały (za mały) elektroniczny kompas. Pozostałe nie mają go wcale. Wstyd. A jest to przyrząd nie tylko wskazujący drogę (terenówka!), ale i budujący image takiego wszechstronnego auta. Bo pick-up musi umieć dużo. Jak komandos. Nie tylko prężyć muskuły pod dyskoteką, ale czasem, a może i często, naprawdę wyruszyć w ciężki teren.

Do tego potrzebny jest porządny silnik. Niby banał. Wszystkie trzy auta mają turbodiesle o pojemności 2,5 litra - ale jakżeż różne pod względem talentów, krzepy i temperamentu. Tu absolutnym królem jest Nissan Navara. Jego diesel to aż 174 KM i 403 Nm. Po prostu bajka. Na każdą górkę chce wdrapywać się jak kozica. Wręcz trzeba uważać, by nie dać zbyt dużo gazu (zwłaszcza z reduktorem-siłaczem), bo zamiast ruszyć można się zakopać. A w połączeniu z niezłą 6-biegową mechaniczną skrzynią pozwala dotrzeć wszędzie i widać, że sprawia mu to radość, a jak trafi się kawałek asfaltu to setkę osiąga w 11,2 s (wg pomiarów naszego laboratorium nawet w 10,9 s) i gładko śmiga z szybkościami rzędu 170 km/h. Do tego posiada reduktor o bardzo agresywnym przełożeniu 2,625, co pozwala wyciągnąć na brzeg każdą łódź, autobus z przepaści czy przesunąć niewielki dom. Na drugim miejscu silnikowo niewątpliwie jest Mitsubishi L200. Przyzwoite 136 KM/314 Nm daje 14,6 do 100 km/h (wg naszego laboratorium nawet o sekundę lepiej, ale przy niepełnym obciążeniu). Do tego łagodniej, ale wystarczająco przełożony reduktor i w efekcie zupełnie dobre osiągi tak po twardym (167 km/h), jak i po gumnie. Trzeci samochód, Toyota Hilux, też ma 2,5-litrowego turbodiesla. Ale to jakiś ponury i makabryczny żart. Tej klasy duże, ciężkie i raczej szpanerskie i luksusowe auto nie może być wyposażone w stukonny motorek. Dokładnie 102 KM i 260 Nm. To nie chce jechać, o wyprzedzaniu lepiej zapomnieć, bo ma to wigor coś pomiędzy Tarpanem, Żukiem i Nyską (z dolnozaworowym silnikiem Pobiedy). Oczywiście dla osób bez jakichkolwiek ambicji sportowych i podróżujących zawsze z szybkością patrolową, takie łagodne, "emeryckie" auto może być przydatne.

Wypróbowałem wszystkie auta w bardzo różnych warunkach. I na asfalcie, i w ciężkim terenie. W obu obszarach najlepsze wrażenie robi Nissan, co spowodowane jest nie tyle jakąś nadzwyczajną konstrukcją, bo te auta są podobne, co absolutnie najlepszym silnikiem pozwalającym "dać w pedał" i wybrnąć z każdej szosowej (wyprzedzanie), jak i off-roadowej opresji. Jeśli jest nieobciążony, a dodatkowo nie chciało się nam włączyć napędu 4x4, tył wykazuje dość dynamiczne talenty choreograficzne. Mitsubishi mniej, a Toyota prawie wcale nie ma takich inklinacji. Czy te auta mają szansę na rynku? Wszystko wskazuje na to, że tak, a rosnąca ostatnio sprzedaż to potwierdza. Nie kosztują mało, ale też nienadzwyczajnie dużo - w podstawowej wersji Nissan 110 900 zł, Mitsubishi 104 990 zł i Toyota 94 500 zł. A otrzymuje się za te pieniądze "kupę samochodu". Bardzo uniwersalnego - do pracy (nikt na parkingu nie ma większego i tak nietypowego), na urlop, na narty, przewóz łodzi, polowanie i wszelkie wyprawy. Ale i pod dyskotekę, bo na duże, solidne argumenty podrywa się łatwiej. Krótko mówiąc - pick me up.

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński

Dane techniczne

  L200 2.5 DID Invite Navara Double Cab 2.5D XE Hilux 2.5 D-4D DLX
Poj. skokowa cm3247724882494
Układ napędowy
Moc maksymalna100 (136)128 (174)75 (102)
Przy obrotach (/min)400040003600
Maksymalny moment obrotowy (Nm)314403260
Przy obrotach (/min)200020001600-2400
Przeniesienie napędunapęd tylny 4x4 dołączany manualnie + reduktornapęd tylny 4x4 dołączany elektrycznie + reduktornapęd tylny 4x4 dołączany manualnie + reduktor
Rodzaj skrzyni biegówmechaniczna 5-biegowamechaniczna 6-biegowamechaniczna 5-biegowa
Wymiary i masy
Dł/szer/wys (mm)5000/1800/17805133/1850/17625255/1835/1810
Rozstaw osi (mm)300032003085
Wymiary skrzyni ładnukowej dł/szer/wys (mm)1325/1470/4051511/1560/4571520/1515/450
Układ napędowy
Poj. zbiornika paliwa (l)758080
Wymiary i masy
Masa własna (kg)186020131775
Dopuszczalne obciążenie (kg)990854985
Zużycie paliwa (wg normy NEDC)
Zużycie paliwa (w mieście) l/km10,710,713,7
Zużycie paliwa (poza miastem) l/km7,47,39,7
Zużycie paliwa (średnie) l/km8,68,511,9
LOdieseldieseldiesel
Osiągi
0-100 km/h (s)13,610,917,7
Prędkość maksymalna (km/h)167170150
Elastyczność 60-100 km/h na IV/V biegu (s)9,7/15,36,9/8,613,6/17,5
80-120 km/h na IV/V biegu (s)11,1/13,88,4/9,219,9/24,2
Ceny i wyposażenie
Airbag kierowcy/pasażeratak/ tak12,1 złtak/ tak
Poduszki boczne/kurtynyb.d./ b.d.tak/ takb.d./ b.d.
ABS/ESPtak/ b.d.b.d./ b.d.tak/ b.d.
Radioodtwarzacz CD/zmieniarka1200/b.d. złtak/ b.d.Brak zł
Klimatyzacjatak7000 (w pakiecie obejmującym klimatyzację, centralny zamek i radioodtwarzacz CD/b.d. złb.d.
Lakier metalizowany3200 zł7000 (w pakiecie obejmującym klimatyzację, centralny zamek i radioodtwarzacz CD zł2500 zł
Elektr. sterowane szyby przód/tyłtak/ b.d.3000 złb.d./ b.d.
Elektrycznie sterowane lusterkab.d.tak/ b.d.b.d.
Felgi aluminiowe4000 złb.d.b.d.
Cena
Cena modelu podstawowego (zł)104 990 złb.d.94 500 zł
tak - w wyposażeniu seryjnym, opcja - oferowane na życzenie, b.d. - brak danych

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 139 990 PLN
Dostępne nadwozia: pick-up-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Do autora tego tekstu .... Panie Julian Obrocki sprawa nr 1. L200 ma kompas tylko należało to sumiennie sprawdzić . Co do tej Navally to znajomy sobie kupił super autko nie zagląda wogóle pod maskę bo mu sie linka od klapy zacieła, czy urwała . Co do zdolności poruszania sie w terenie to wjechaliśmy pod parę stromych gliniastych wzniesień tz. ja wjechałem L200 a Navalla ze swoim 170konnym silnikiem została wciągnięta przez sprzęt przetestowany dobrze w Dacar... pozdrawiam i proszę przejechać się też Toyotą po 20 latach morderczej exploatacji doceni pan walory tego autka.
    ~pawlobik, 2008-05-16 22:35:56
  • avatar
    zgłoś
    o czym Arturo mówisz? w tescie sa 3 japonczyki, gdzie tu jakiesnpro-niemeickie zapędy?
    ~ksu, 2008-05-12 14:22:21
  • avatar
    zgłoś
    A.M.S jest zawsze bardzo tendencyjny w stosunku to "japonczykow", a ma sie to tak dlatego iz witryna ta jak i miesiecznik naleza do "Niemcow" i gdyby tu byl VLKS,trabantbadz Wartburg,redagujacy piali by z zachwytu.
    ~Arturo, 2008-05-01 00:30:04
  • avatar
    zgłoś
    Trochę mnie zabił autor artykułu takim "bezwględnym" poszatkowaniem zalet samochodów w odniesieniu do mocy aut. Moc w dieslu typu common - rail jest sprawą softu i turbiny i tutaj bez problemu z L200 daje się wykrzesać 170 koni a z hiluxa 137 kM ale to juz temat na inną opowieść
    ~husky, 2008-04-22 12:15:27
  • avatar
    zgłoś
    Niezgodze sie z autorem iz tylko Navara posiada na pokladzie kompas. W Mitsubishi jako std wyposazenie znajduje sie duzy kompas w komputerze z centralnym wyswietlaczem, ktory dodatkowo pokazuje panujaca temp., cisnienie oraz wysokosc nad poziomem morza...
    ~Kazik, 2008-01-19 17:25:35
  • avatar
    zgłoś
    No i mamy nowe szaleństwo. W tym roku sprzedaż pick-upów wzrosła u nas o blisko 500%! Absolutny rekord. Spójrzmy z bliska na trzy czołowe na polskim rynku modele tej klasy - Mitsubishi L200, Nissana Navarę i Toyotę Hilux.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:18
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij