Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
3.0

Porównanie tanich, nowych kompaktów

Mamy 50 tys. zł i ogłaszamy prywatny przetarg na najlepsze nowe auto. Ma być niemałe, oszczędne i oczywiście dobrze wyposażone. Oferty wpłynęły od Chevroleta Cruze’a, Citroena C Elysee, Dacii Sandero i Toyoty Auris Classic.

2013-08-12

Jeśli historia czegoś uczy, to tego, że dla niedrogich aut zawsze są dobre czasy, niezależnie od kryzysu takiego lub innego. Dacia podąża od sukcesu do sukcesu, nawet na takich rynkach jak Francja. W ofercie Citroëna nie przypadkiem pojawił się tzw. tani sedan. Grono klientów Chevroleta powiększa się w znakomitym tempie, a Toyota, mimo wprowadzenia Aurisa nowej generacji, zachowała w ofercie poprzedni model.

Rozrzut cen podstawowych wersji Cruze’a, C Elysée, Sandero i Aurisa Classic jest spory, ale spore są też różnice w wyposażeniu tych aut. Dlatego podajemy również ceny wersji z porównywalnym wyposażeniem. Wspólny mianownik wyznacza tu Toyota, która ma w ofercie jeden pakiet wyposażenia, zgrabnie skomponowany, z klimatyzacją i radioodtwarzaczem oraz paroma drobiazgami czyniącymi samochodową codzienność bardziej przyjemną.  

Klimatyzacja i CD/MP3 – powinny dziś być w wyposażeniu nawet taniego auta. Tylko Toyota ma je w standardzie

Dacia - z ceną jak z supermarketu

Cena zakończona dziewiątkami jest jak z hipermarketu – Sandero kosztuje 29 900 zł. Razem z Citroënem C Elysée, Dacia to najnowsze auto w tym gronie – klasyczny, choć nieco wyrośnięty maluch mocno wykorzystujący technikę Renault.

Sandero to model bez „falbanek” – spokojna stylizacja, nieco wyrośnięte nadwozie i mnóstwo cech praktycznych. W niższych partiach rynku Dacia jest mniej więcej tym, czym Skoda w średnich. Na tle pozostałej trójki cena Sandero może się wydawać jak okazja życia, jednak w praktyce medal dla tego kto wybierze model podstawowy zwany Access. W tej wersji Dacia jest jak mieszkanie, w którym stoją jedynie dwa fotele i kanapa, natomiast stolika, lodówki, umywalki, krzesła, szafy, firanek, meblościanki itp. nie można nawet dokupić. Jedynym (!) elementem, w jaki Sandero Access można doposażyć jest koło zapasowe za 310 złotych. Radioodtwarzacz kupujesz i montujesz sam.

Natomiast jeśli dołożyć Dacii kilka niezbędników, okazuje się, że jej cena wynosi już 38 tys. zł, przy czym Sandero wciąż ma zaledwie 75-konny silnik 1.2. Gdy zamienimy go na konkurencyjną wobec silników Toyoty i Chevroleta 90-konną jednostkę 0.9 turbo, okaże się, że nagle jesteśmy na poziomie 42 600 zł, co przestaje już wyglądać na superokazję. Jedną z większych zalet Sandero są wygodne fotele oraz spora liczba udogodnień. Na drodze, komfort resorowania okazuje się przyzwoity, właściwości jezdne bezpieczne i dobre, natomiast wyciszenie kabiny – poniżej przeciętnej.

Citroen - wyposażony już nietani

Pod względem ceny i wyposażenia podobną sytuację mamy w wypadku Citroëna C Elysée, tyle że cała zabawa rozpoczyna się na wyższym poziomie niż w wypadku Dacii (39 900 zł) i na wyższym się kończy. Do naszego wyposażeniowego wspólnego mianownika pasuje wersja zwana Seduction, a do rozwiązania pozostaje jeszcze mała kwestia silnika. Trzymając się podstawowej w ofercie Citroëna, trzycylindrowej jednostki 1.2, mamy 72 KM i osiągi rzędu 14,2 s do setki, wszystko w pakiecie za 45 900 zł, albo awansujemy do poziomu znacznie bardziej dynamicznego – 115-konnego silnika 1.6 – i przekraczamy magiczną barierę 50 tys. zł. Mając taki wybór, my jednoznacznie zostajemy przy trzech cylindrach.

C Elysée to prawdopodobnie największy samochód, jaki można za te pieniądze mieć. Proporcje nadwozia są na tyle dobre, na ile tylko nieduży sedan z wielkim bagażnikiem może mieć, stylizacja jest neutralna, oryginalnych detali brak. Nie wiedząc, że debiutował przed rokiem, trudno określić czy C Elysée to model, który ma rok czy może osiem lat – i prawdopodobnie za kilka sezonów będzie można powiedzieć dokładnie to samo, więc jest to chyba zaleta. „Budżetowy sedan” Citroëna ma niemal wymiary kompaktu plus ponad 500-litrowy bagażnik, ogromną ilość miejsca z tyłu i na pierwszy rzut oka dość skutecznie udaje droższe auto niż jest.

Układ zawieszenia jest typowy dla samochodów małych (kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu), jednak dzięki dość miękkiemu resorowaniu oraz bardzo dużemu rozstawowi osi Citroënowi udaje się wyczarować niezły poziom komfortu. Na drodze okazuje się to największą zaletą, zarówno w jeździe miejskiej, jak i w dłuższej trasie. Konsekwencją są wyraźne przechyły nadwozia, jednak układ jezdny zapewnia na tyle dobrą stabilność, że nie mają one znaczenia. Stawiając jako tło przedział cenowy do jakiego się zalicza, Citroën to pod każdym względem dobry samochód, a jeśli idzie o ekonomię silnika 1.2 – nawet bardzo dobry.

Chevrolet - w tym gronie najdroższy

Z kolei najdroższym autem spośród całej czwórki jest Chevrolet Cruze. Z silnikiem 1.6, w podstawowej wersji LS kosztuje 49 490 zł, czyli mniej niż Toyota Auris, ale na pokładzie nie ma klimatyzacji; równając w górę musimy wziąć Cruze’a z półki LS+ za 4000 zł więcej. Na otarcie łez, w wyposażeniu pojawią się również łącze bluetooth – dziś jeden z najbardziej praktycznych elementów wyposażenia w samochodach – oraz dodatkowe dwa głośniki sprzętu audio.

Wyższa cena Chevroleta niesie ze sobą wartość dodaną, jaką są lepsze osiągi oraz wyższy komfort. 124-konny silnik 1.6 zapewnia najlepszą dynamikę w tym gronie, zwłaszcza podczas przyspieszania na wyższych biegach (chociaż okupioną najwyższym zużyciem paliwa). Wygląd i wykończenie kabiny są niezłe i z miejsca komunikują, że Cruze jest o szczebel bardziej klasowy niż Sandero i C Elysée. Ilość miejsca w kabinie jest spora, siedzenia okazują się wygodne, a listwy wykończeniowe na tunelu środkowym i konsoli przywodzą na myśl auta japońskie i koreańskie. Wreszcie, jak na hatchbacka, Cruze może się pochwalić bardzo dużym bagażnikiem (413 l).

Pod względem technicznym Chevrolet ma wspólne geny z Oplem Astrą, co przynajmniej w jakiejś części tłumaczy jego przyzwoite właściwości jezdne. Jeśli z jakiegoś powodu trzeba by się jednym z tych aut wybrać na swój ulubiony kawałek drogi, to nasz wybór padłby właśnie na Cruze’a – auto przyczepne, stabilne, dość zwinne, chociaż z koszmarnie głośno pracującym układem zawieszenia.

Toyota - po latach całkiem niezła

Auris Classic to przypadek szczególny – sprzedaje się go tylko w Polsce. Cennik ma króciutki, bo w ofercie jest jeden silnik i jedna wersja wyposażenia, za to taka, że w praktyce niczego więcej nie trzeba. W standardowym wyposażeniu znajdują się klimatyzacja oraz radioodtwarzacz CD/MP3, komputer pokładowy i elektryka lusterkowo-okienna oraz drobiazgi, które dla nas mają znaczenie, jak port USB, gniazdo AUX, skórzana kierownica i pokryta skórą dźwignia zmiany biegów.

W standardzie znajdziemy nawet koło zapasowe, za które np. w Dacii Sandero trzeba dopłacać niezależnie od wersji. Z rzeczy praktycznych do „klasycznego” Aurisa dokupić można tylko czujniki parkowania z tyłu. Do napędu służy znany, benzynowy, 99-konny silnik oznaczany przez Toyotę jako 1.33. Jego największą zaletą jest kombinacja osiągów i oszczędności, w czym niewątpliwie zasługa sześciobiegowej przekładni (jedynej w tym gronie).

Najciekawsze, że od pierwszych metrów na drodze czuć, że pod względem komfortu Auris jest w tym gronie zdecydowanie najlepszy. Bardzo dobrze wyciszona kabina, cicha praca układu zawieszenia, niezły komfort resorowania – wszystko to sprawia, że stary model Toyoty jest o klasę albo dwie lepszy niż nowe Dacia i Citroën i nieznacznie, acz wyczuwalnie, lepszy niż Chevrolet. Żadna z wytykanych mu przez nas w ostatnich latach „przeciętności” nagle nie znikła – właściwości jezdne wciąż są „nudne”, cechy praktyczne zwyczajne, a stylizacja nadwozia jeszcze bardziej nijaka niż kiedykolwiek. Jednak w tym gronie Toyota Auris pod jednym względm wyróżnia się szczególnie. Ma w sobie spokój i ciszę większego i wygodniejszego samochodu – i pod tym względem góruje nad resztą.

Werdykt - liczy się nie tylko cena

W świecie, w którym liczyłby się każdy grosz, z ceną jak z wyprzedaży wygrałaby oczywiście Dacia Sandero. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę wyposażenie, świat Dacii przestaje być różowy, na dodatek na drodze, w porównaniu z Chevroletem i Toyotą, Sandero jest samochodem z niższej półki. To widać, słychać i czuć w każdej sekundzie.

Wśród najtańszych aut równie dobry jak Dacia jest Citroën C Elysée, jednak przyzwoicie wyposażony przestaje być tani. Jego niezaprzeczalną zaletą jest wielkość (zarówno kabiny, jak i bagażnika), jednak mając do wyboru wsiadanie przez najbliższych kilka lat do Citroëna albo Chevroleta, z miejsca wybieramy tego drugiego. Najważniejszy powód jest jeden – komfort, czyli to, co sprawia, że Chevrolet ustępuje miejsca Toyocie. Biorąc dodatkowo pod uwagę różnicę w cenie, najwyżej stawiamy „klasycznego” Aurisa. Tego samego, który przez tyle lat był wcieleniem wszystkiego, co w autach szare i przeciętne. Za to teraz, z tym wyposażeniem i tą ceną, okazuje się całkiem strawny.

Roman Popkiewicz
redaktor auto motor i sport

Naszym zdaniem:

Rozrzut cen między najtańszą w tej czwórce Dacią a Chevroletem jest ogromny – 30 tys. kontra 50 tys. zł. Obydwa auta mocno różnią się jednak pod względem wyposażenia – Cruze ma kilka dziś już dość oczywistych dodatków, natomiast podstawowa wersja Sandero ma tylko przednią szybę i wycieraczki i prawdopodobnie istnieje tylko po to, by cennik mógł kusząco rozpoczynać się od 29 900 zł. Dlatego aby porównać ceny tych aut, trzeba „zaaplikować” im zbliżone wyposażenie. Za wspólny mianownik posłużyła tu specyfikacja Toyoty Auris Classic, oferowanej w jednej wersji, z radioodtwarzaczem, klimatyzacją oraz „drobną” elektryką w standardzie. I jeśli dołożyć to samo Dacii, Citroënowi i Chevroletowi, okazuje się, że różnice cen robią się znacznie mniejsze...

Dane techniczne testowanych samochodów

Ogólne Cruze 1.6 LS C-Elysee 1.2 VTI Attraction Sandero 1.2 16V Access Auris Classic 1.4 VVT-I
Rodzaj silnika/liczba cylindrówbenzynowy, R4benzynowy, R3benzynowy, R4benzynowy, R4
Moc kW (KM)124727599
Przy obrotach (/min)6200550055006000
Poj. skokowa cm31598119911491329
Maksymalny moment obrotowy (Nm)155110107128
Przy obrotach (/min)4000300042503800
Przeniesienie napęduna przednie kołana przednie kołana przednie kołana przednie koła
Rodzaj skrzyni biegów5-bieg. przekł. mechaniczna5-bieg. przekł. mechaniczna5-bieg. przekł. mechaniczna6-bieg. przekł. mechaniczna
Dł / szer / wys (mm)4514 / 1797 / 14774427 / 1748 / 14664058 / 1733 / 15184245 / 1760 / 1515
Rozstaw osi (mm)2685265225892600
Poj. zbiornika paliwa (l)60505055
Masa własna (kg)1305102010061220
Dopuszczalne obciążenie (kg)514439494500
Poj. bagażnika (l)413/1254506320/1196354/1335
Rozmiar opon205/60 R16185/65 R15185/65 R15195/65 R15
CO2 (limit) g/km155124135139
Norma emisji spalinEuro 5Euro 5Euro 5Euro 5
OsiągiCruze 1.6 LSC-Elysee 1.2 VTI AttractionSandero 1.2 16V AccessAuris Classic 1.4 VVT-I
0-100 km/h (s)12,814,214,513,1
Prędkość maksymalna (km/h)185160162175
Zużycie paliwaCruze 1.6 LSC-Elysee 1.2 VTI AttractionSandero 1.2 16V AccessAuris Classic 1.4 VVT-I
Zużycie paliwa wg normy NEDC ( w mieście) l/km9,07,07,67,3
Zużycie paliwa wg normy NEDC ( poza miastem) l/km5,34,34,95,1
Zużycie paliwa wg normy NEDC (średnie) l/km6,65,35,85,9
Ceny i wyposażenieCruze 1.6 LSC-Elysee 1.2 VTI AttractionSandero 1.2 16V AccessAuris Classic 1.4 VVT-I
Cena modelu podstawowego (zł)49 490 zł39 990 zł29 900 zł51 900 zł
Poduszki boczne/kurtynytak/ taktak/ -tak/ -tak/ -
Radioodtwarzacz CD/MP3tak1200 zł- złtak
Klimatyzacja manualna- zł4000 zł- złtak
Lakier metalizowany1900 zł1800 zł- zł2100 zł
Komputer pokładowytaktak- złtak
Elektr. sterowane szyby przód/tyłtak/ -tak/ -- złtak/ -
Elektrycznie sterowane lusterkatak- zł- złtak
Centralny zamektaktak- złtak
Obręcze kół z lekkich stopów - zł- zł- zł1550 zł
Czujnik parkowania- zł- zł- zł1200 (tył) zł
tak - w wyposażeniu seryjnym, opcja - oferowane na życzenie, b.d. - brak danych

amis

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 44 490 PLN
Dostępne nadwozia: sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Jak tak kupiłem cee'd i czy mam jakąś łatkę to nie wiem. Raczej nie. Swego czasu była dobra cena, koszt końcowy. Niemniej nie Golfa, o którym piszesz chętnie bym przygarnął. Widać różnicę i tyle.

    garfield, 2013-11-14 10:03:20
  • avatar
    zgłoś
    zdublowanym
     
    Ale Dacia ma jeden włącznik klaksonu (ten przycisk właśnie). :)
     
    Kupują je imigranci.
     
    Aleś wymyślił.

    Samuraj, 2013-08-15 20:28:52
  • avatar
    zgłoś
    Co do Twojego zdania, Rzęsor, nie zgodzę się - może jest tak jak piszesz w wielkich aglomeracjach, ale na mój gust skojarzenie z używanym samochodem i obciachem ma miejsce, gdy dosiadasz zardzewiałego Punto pierwszej generacji. Z Aurisem Classic jest też tak, że znaczek Toyoty budzi wciąż "szacun", a Cruze hatchback debiutował przecież nie tak dawno i nie wygląda głupio nawet postawiony przy Lancerze Sportback
     
    To nawet nie chodzi o to jak wygląda, tylko że jest tanim i tandetnym modelem w porównaniu do Octavii III, Golfia VII, Focusa III oraz Astry IV.
     
    A to one są najpopularniejsze na naszym rynku i uchodzą za przeciętny samochód.
     
    Ktoś kupujący Cruze czy Cee'd od razu dostaje od sąsiadów łatkę biedaka którego nie stać na normalne auto.
     
    Co do Toyoty Auris Classic to one budzą szacun co najwyżej u emerytów.
    Podobnie zresztą jak Astra III Classic i Octavia II Classic.

    rzęsor, 2013-08-15 18:25:09
  • avatar
    zgłoś
    Niech więc ktoś wyjaśni mi fenomen takiej sprzedaży Dacii, jaki ma miejsce we... Francji :o
     
    Kupują je imigranci.
    rzęsor, 2013-08-15 18:11:57
  • avatar
    zgłoś
    1) Co do Lancera, wiele zarzucić mu nie mogę (kilka lat temu, w czasach debiutu naprawdę odwracał głowę, a z rodzinką obwąchiwaliśmy go w salonie... poległ za beznadziejną przestrzeń w kabinie i regulację fotela/kierownicy, która nie wiedziała nic o standardach w dziedzinie ortopedii)
    2) "Klarksony" - skojarzenie z Człowiekiem Podobnym do Orangutana (pracuje w "Top Gear"), a w moim użyciu ironicznie o zdublowanym włączniku klaksonu na kierownicy i dźwigience świateł (gdzie w innych autach są "spryskiwacze"/włączniki tempomatu/guziki od komputera pokładowego)

    airmatic, 2013-08-15 13:30:48
  • avatar
    zgłoś
    Co oznacza słowo "klarksony"?
     
    PS. Lancer w odmianie Sportback to według Ciebie udane stylistycznie auto? :)

    Samuraj, 2013-08-14 21:28:22
  • avatar
    zgłoś
    Niech więc ktoś wyjaśni mi fenomen takiej sprzedaży Dacii, jaki ma miejsce we... Francji :o
    Co do jeżdżenia Dacią - nie, nie jeździłem i nie roszczę sobie prawa do dysputy na temat, jak Sandero się spisuje na drodze. Nie mam prawa. Oceniam tylko walory użytkowe i wizualne, a kiedyś też dosiadałem starej Sandero. I powiem tylko, że nie było źle - jednak raz, że zapach tworzyw, a dwa - że twarde i chyba podatne na zarysowanie. Do tego "klarksony" i przyciski otwierania szyb w stylu "bagietkowym" :D
    Co do Twojego zdania, Rzęsor, nie zgodzę się - może jest tak jak piszesz w wielkich aglomeracjach, ale na mój gust skojarzenie z używanym samochodem i obciachem ma miejsce, gdy dosiadasz zardzewiałego Punto pierwszej generacji. Z Aurisem Classic jest też tak, że znaczek Toyoty budzi wciąż "szacun", a Cruze hatchback debiutował przecież nie tak dawno i nie wygląda głupio nawet postawiony przy Lancerze Sportback

    airmatic, 2013-08-14 15:48:43
  • avatar
    zgłoś
    air Francuzi nie będą kupować 301, ponieważ ten samochód (jak i bliźniaczy Citroen) jest sprzedawany na rynkach tzw. rozwijających się.

    konjo, 2013-08-13 23:30:42
  • avatar
    zgłoś
    Ale to nie powód, żeby zaraz nabywać Audi. :) Air - a jeździłeś może nowym Stepway'em?

    Samuraj, 2013-08-13 20:01:49
  • avatar
    zgłoś
    Nabycie Cruze czy Auris Classic to też obciach, bo oznacza że kupującego nie stać na Astrę albo nową Auris (wszyscy znajomi pomyślą, że się kupiło używany samochód).

    rzęsor, 2013-08-13 15:28:58
  • avatar
    zgłoś
    Tu najwyraźniej widać jak niektórzy producenci traktują nasz rynek (swoją drogą trochę na to zasłużyliśmy...).
    Nasz rynek jako "pacjent specjalnej troski" znalazł się akurat na celowniku... Toyoty, bo tylko w Polsce sprzedaje ona "klasyczne" Aurisy "jeden-kropka-trzy". Co do Citroena i Dacii, akurat ich ergonomiczne fanaberie przylazły do całego cyklu produkcyjnego, a nie tylko w specyfikacjach "na Polskę". Francuzi kupujący Logany, "trzystajedynki" i inne tego typu konstrukcje będą się zmagały z tą samą metką "budżet", co my.
    Szkoda tylko, że Skoda zaprzęgła Rapida (do spółki z bliźniaczym Toledo zastępując nimi Octavię "dwójkę") do harówki w świecie tanich nowych kompaktów. Bo za te same pieniądze skazała nas na silniki THP/TSI, węższe nadwozie i bezsensowne oszczędności w kokpicie. Wynika stąd, że za nowego Rapida płacimy drogo, gdy stara Octavia jest o klasę lepsza niż on... :(
    Dla mnie niech kompakty będą ciut droższe, a za to porządne. Bo prędzej niż na nowe-tanie chętni znajdą się na dwuletnią używkę z lepszą marką.
    I na koniec - nabycie Cruze'a lub Aurisa Classic nie będzie oznaczało automatycznego obciachu. Wejście zaś w C-Elysee (auto nieproporcjonalne, w wersji bez halogenów/listew podejrzanie budżetowe) i Dacię (tylko Lodgy i Duster robią to jakby mniej dosadnie) oznacza skazanie się na automatyczną społeczną degradację. Sam Sandero przypomina mi - niestety - poprzednią generację Chevroleta Aveo, z którego akurat teraz, w nowej generacji Chevy zrobił niezłego "fightera". Nowa generacja Dacii jest po prostu brzydsza od poprzedniej - patrząc z przodu i z boku, tył się obronił

    airmatic, 2013-08-13 12:09:53
  • avatar
    zgłoś
    Ogólnie ja także skłaniałbym się w stronę Aurisa - jest to jedyne auto z tej czwórki (no może oprócz Cruze'a...) które nie "śmierdzi" tanizną. Ja rozumiem chęć oszczędzania na każdym kroku i np. klawisze od el. szyb wstawiane w panel centralny ale brak zagłówków na tylnej kanapie (zamiast tego jakieś guzy a la Tico) to zwykła bezczelność - tu najwyraźniej widać jak niektórzy producenci traktują nasz rynek (swoją drogą trochę na to zasłużyliśmy...).
     
    airmatic ma rację co do Octavii - należy jednak się spieszyć ponieważ w szybkim tempie jest zastępowana przez kompaktopodobnego Rapida, który jakością, prowadzeniem i ogólną dbałością o detale jest jednak 2 klasy niżej niż wspomniana "Octavka".
    konjo, 2013-08-12 21:26:19
  • avatar
    zgłoś
    Yes, ale moja klawiatura "nie ma takiej opcji" :), więc przynajmniej myślnik mogłyby "redaktory" dorzucić w gratisie.
    Kończąc zaś swoje wcześniejsze wywody długie i nudne, od których można usnąć, ja skłonię się do auta, którego w tym porównaniu nie było. Do Octavii 1.6, z silnikiem poczciwym jak VW Golf III. Brać ją, póki jest, cieszyć się w miarę spójną stylistyką i ogromnym kawałem blachy, gumy i kleju oraz nie patrzeć na czerstwy już projekt kokpitu ani na przejeżdżające Alfy :)

    airmatic, 2013-08-12 20:48:13
  • avatar
    zgłoś
    C-Elysee
     
    Jedno "e" ma tam jeszcze takiego "ptaszka". :)

    Samuraj, 2013-08-12 20:43:07
  • avatar
    zgłoś
    Auris okazał się swoistym pupilem tego testu, ale w sumie kogo to dziwi? Zgoda, dość nudny i bezbarwny już za czasów pełni rynkowego żywota, a na tej swojej "polskiej" (!!!!) emeryturze spełnia kapitalnie jedną istotną funkcję - jest wart każdej wydanej nań złotówki. Wyposażony już tak, że więcej nie trzeba, uczciwie dopracowany od strony ilości i jakości nie daje znać, żeby specjalnie na czymś tu oszczędzaniu. Bo cóż - w wypadku Cruze oszczędzono na wyciszeniu odgłosów podwozia i wcale nie jest tak tanio, żeby zapomnieć o Toyocie z przydomkiem "Classic". C-Elysee (tak to się powinno pisać tę nazwę, Panie Redaktorze - tak figuruje na klapie bagażnika, w folderach i papierach!) i Logan/Sandero od podstaw zostały stworzone tak, by najtańsze wersje zaczynały się w cennikach od zawrotnie niskiej ceny, która po doborze optymalnej wersji jednak już nie jest jak z wyprzedaży. Niestety, niezależnie od wersji i wydanych pieniędzy jeżdżą one raczej przeciętnie w sensie całościowego wyrafinowania - nawet jeśli sam Citroen pomyka nawet po zniszczonych nawierzchniach z gracją niewzruszonego SUV-a, to i tak dostaje lekcje ogólnego komfortu w kabinie, które składają się z drobiazgów takich, jak środkowy zagłówek na tylnej kanapie czy kompletna regulacja kierownicy. Już kiedyś napisałem, że jeśli auto ma być tanie, to proszę obniżyć mu cenę, a nie zabierać mu elementów niezbędnego wyposażenia. Co do Dacii, lepsze wrażenie od bogatszej wersji prawdopodobnie sprawiłaby uboższa wersja np. Skody - Sandero nie jest "francuzem" i nie powinno mu się aplikować klaksonu w stylu emerytowanych modeli Renault, skoro z nowych się już wycofano z tego rozwiązania

    airmatic, 2013-08-12 20:36:20
  • avatar
    zgłoś
    Mamy 50 tys. zł i ogłaszamy prywatny przetarg na najlepsze nowe auto. Ma być niemałe, oszczędne i oczywiście dobrze wyposażone. Oferty wpłynęły od Chevroleta Cruze’a, Citroena C Elysée, Dacii Sandero i Toyoty Auris Classic.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2013-08-12 15:30:07
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij