Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Prędkość doda Ci skrzydeł

Sportowy samochód ściga się z odrzutowcem, czyli Lamborghini Aventador LP 700-4 kontra szkoleniowy L-39 Albatros. Zapis dnia, który przebiegał w ultraszybkim tempie, chociaż zaczynał się nieśpiesznie i równie wolno kończył.

Roman Skąpski, Christian Gebhardt 2014-04-16

Po wrzuceniu szóstki Suzuki Swift Sport zaczyna drżeć jak podczas trzęsienia ziemi. 193, 194, 195 – wskazówka ciągnie się po tarczy prędkościomierza jak guma do żucia. Wreszcie zjeżdżam na lewy pas i biorę się za wyprzedzanie. I nagle taki numer! Ciężarówka po mojej prawej dodaje gazu. Przygotowywany od 38 kilometrów manewr testowego Suzuki ze 136-konnym silnikiem w ciągu kilku sekund staje się niewykonalny. Chętnie pokazałbym palcem panu truckerowi coś brzydkiego, jednak dzisiaj nic nie wyprowadzi mnie z równowagi.

Bo za chwilę na wojskowym lotnisku będę ostro popędzał dużo większą liczbę mechanicznych kucyków niż te w Suzuki. Z podnośnika 40-tonowej ciężarówki zjeżdżają dwa Lamborghini Aventadory LP 700-4, a z betonowego hangaru wynurza się szkoleniowy odrzutowiec L-39 Albatros. Włoskie cacka występują tu w wersjach coupé i roadster, każde ma 6,5-litrową V-dwunastkę o mocy 700 KM, osiągającą 8250 obr/min i moment obrotowy o wartości 690 Nm. Na widok ważącego 235 kg silnika szybko puszczam w niepamięć drogowe przygody w Swifcie.

W moją stronę toczy się Albatros, samolot z lat 70., produkowany w Czechosłowacji i służący armiom Układu Warszawskiego, choć akurat nie polskiej. Ten egzemplarz, z 1981 roku, pełnił służbę w bratniej NRD, ma nawet oryginalny lakier, tylko sierp i młot mu zamalowali. Dzisiaj należy do pewnego kolekcjonera. I właśnie on tłumaczy dlaczego jazda Lamborghini – nawet jeśli w wersji coupé kosztuje on 312 970 euro, a jako roadster 357 000 euro – jest mimo wszystko niedrogą przyjemnością w porównaniu z podróżą Albatrosem.

20 minut lotu kosztuje około 2600 euro. Lamborghini zużywający średnio 25 l/100 km to w porównaniu z samolotem mistrz oszczędności, bo przy pełnym obciążeniu silnik odrzutowca połyka do 1250 l paliwa na godzinę, gdy wykonuje akrobacje – około 1000 l, a kiedy odbywa tylko zwykły lot to i tak potrzebuje do 800 litrów na każdą godzinę pobytu w chmurach. Wśród ogłuszającego huku odrzutowy Albatros kołuje na pas startowy.

350 km/h potrafi pojechać Aventador. Mało? To wsiadajcie do odrzutowego L-39 – pikuje z prędkością 908 km/h.

Grzmot narasta odpowiednio do wzrostu prędkości, a gdy już wibruje nie tylko w uszach, ale i w kręgosłupie, przednie koło Albatrosa, przy prędkości 170 km/h, odrywa się od podłoża. Przy 200 km/h także tylne koła tracą kontakt z asfaltem i po pokonaniu 540 m pasa startowego odrzutowiec wznosi się w powietrze. Porównujemy czasy: na rozpędzenie się ze startu zatrzymanego do 200 km/h Lambo potrzebuje 308 m, gdy pokona 540 m, ma na liczniku 237 km/h, czyli więcej niż samolot. Zmiana scenografii – z kokpitu odrzutowca przesiadamy się do lakierowanego w kolorze Arancio Argos (czyli pomarańczowego) Aventadora.

Zamiast analogowych zegarów, mamy przed oczami ciekłokrystaliczne wskaźniki, wśród których króluje obrotomierz. Wyłączamy ESP, wybieramy tryb pracy Corsa i pełny gaz. System launch control winduje obroty V12 do poziomu 5100 na minutę. Gotowi do startu? Puszczamy hamulec i sterowane elektronicznie sprzęgło typu haldex w mgnieniu oka rozdziela moment napędowy pomiędzy przednią i tylną oś. Do przednich kół powinno docierać od zera do 60% siły napędowej.

Lambo rusza, jakby eksplodowało
Ruszanie z miejsca Aventadorem coupé to jak wyskok z katapulty. Zautomatyzowana przekładnia ISR wybiera przełożenia w ciągu 50 milisekund. Każda zmiana biegu wstrząsa głową kierowcy uwięzionego w kubełkowym fotelu. Po trzech sekundach Lambo ma już na liczniku setkę, po 9 s – 200 km/h i cyferki przesuwają się dalej. Mój dzisiejszy rekord prędkości, wynoszący 300 km/h, osiągam po zaledwie 23,9 s.

Rozpoczynam przygotowania do pełnego hamowania. Przy 300 km/h z zajadłością kickboksera wbijam w podłogę pedał hamulca. Szczęki zaciskają się na ceramicznych tarczach, moją głową wstrząsa gwałtowne szarpnięcie, broda wbija się na moment w klatkę piersiową. Ale na Aventadorze hamowanie nie robi żadnego wrażenia, tylko potężne tarcze o średnicy 400 mm rozgrzewają się do czerwoności, samo auto podczas hamowania trzyma się obranego toru jazdy. Opóźnienie podczas hamowania wynosi 12,0 m/s2, więc opony o rozmiarze 255 z przodu i tylne walce o wielkości 335 wręcz wgryzają się w asfalt. Po upływie 6,9 s i pokonaniu 288,8 m mknący jeszcze przed momentem z prędkością 300 km/h Lambo stoi w miejscu. Na wykonanie manewru 0-300-0, czyli rozpędzenie się do 300 km/h i ponowne zatrzymanie, włoskie coupé potrzebuje tylko 30,8 s. To rekordowy wynik auta tej marki.

Jeśli komuś nie wystarcza ładunek energii zgromadzony w Aventadorze – przyspieszenie poprzeczne 1,45g, prędkość 350 km/h – ten ma pecha, bo raczej nie znajdzie niczego, co poruszałoby się szybciej po asfalcie. Może za to poszukać wśród obiektów latających. Tu czeka drugi bohater naszej opowieści – L-39 Albatros, który podczas lotu nurkującego osiąga 908 km/h. „Manewry, przy których przeciążenia osiągają 2g to w jego wypadku standard, od 4g większości pasażerów odpływa krew z głowy, potem cały świat widzą tylko w odcieniach szarości. Trening to podstawa, taki starszy pan jak ja potrafi wytrzymać nawet 7g” – opowiada pilot. Właśnie zrobił kółko nad lotniskiem i zamierza lądować.

A co odrzutowiec potrafi na ziemi? Podczas podchodzenia do lądowania na liczniku ma prędkość 222 km/h, gdy zaś dotyka pasa – 175 km/h. Hamulce wspomagane ABS-em zatrzymują go na 590 metrach. Wyciągamy kalkulator i wychodzi nam, że opóźnienie przy lądowaniu wynosi 2,0 m/s2. Jet na zatrzymanie się z prędkości 175 km/h potrzebuje 24,3 s, w tym czasie kierowca Lamborghini mógłby spokojnie dopalać papierosa, bo ze 175 km/h Aventador zatrzymuje się po 98 m w ciągu… 4 sekund.

Przesiadam się z Aventadora coupé do roadstera. Lamborghini twierdzi, że przyspiesza on i rozwija prędkość maksymalną taką jak wersja coupé. Roadster jest cięższy o 43 kg (1807 kg), ale ma mieć takie same osiągi, dzięki podobnym wartościom aerodynamicznym, i to zarówno wtedy, gdy ma założony hardtop, jak i z otwartym dachem. Chętnie to sprawdzimy, dlatego ćwiczenie 0-300-0 przeprowadzamy nawet dwa razy.

Z dachem czy bez – roadster nie gorszy od coupe
Pełny ogień i oto mamy czasy 3,0,9,1 i 24,5 sekundy. Roadster z dachem przykrywającym kabinę granicę 100, 200 i 300 km/h pokonuje mniej więcej tak szybko, jak wcześniej coupé. Zarzucam kotwicę, czyli hamuję z 300 km/h aż do zatrzymania. Roadster w wersji „z dachem nad głową” nie zbacza z kursu, ale na zatrzymanie potrzebuje o 3,9 m więcej niż coupé, czyli 292,7 m. Manewr 0-300-0 w wykonaniu roadstera trwa jedynie o 0,7 s dłużej niż w wypadku coupé, co oznacza, że potrzeba na niego 31,5 s. A co będzie, jeśli rozpędzimy się i zahamujemy Aventadorem pozbawionym dwóch ważących po 6 kg części dachu z włókna węglowego? Stawiam kołnierz na sztorc i czekam na uderzenie orkanu. Nie trwa długo i przy 300 km/h w otwartym wnętrzu auta odczuwalna siła wiatru wynosi chyba ze 12 stopni w skali Beauforta. Nie obejdzie się bez pomiaru hałasu w kabinie.

W aucie z zamkniętym dachem przy 300 km/h natężenie hałasu wynosiło 97 dB(A), gdy dach zniknął, wzrosło do 111,2 dB(A). W takim np. Golfie GTI przy 180 km/h do uszu kierowcy dociera zaledwie 76 dB(A), wychodzi na to, że „auto dla ludu” to milczek jakich mało. 87 dB(A) Aventador osiąga, gdy jeszcze stoi, a silnik dochodzi do 5100 obrotów, przy których Lambo rusza z miejsca. Największe akustyczne osiągnięcie V-dwunastki to 123,4 dB(A) wybrzmiewające przy gwałtownym wciskaniu gazu, kiedy silnik kręci się 6500 razy na minutę.

Za cicho? To trzeba zmienić hobby i przerzucić się na samoloty – startujący 30 m dalej odrzutowy Albatros grzmi z natężeniem 150 dB(A). Aventador roadster uzyskuje rewelacyjny czas do setki – 2,9 s! Szacun, bo do 100 km/h aerodynamika nie ma wielkiego wpływu na osiągany czas. Z powodu zawirowań powietrza wokół otwartego dachu roadster osiąga 300 km/h po 25,5 s, czyli potrzebuje o sekundę więcej niż wtedy, gdy ma hardtop. Za to zatrzymuje się o 4,8 m wcześniej. Koniec zabawy. Duet Aventadorów i odrzutowiec wracają do hangaru, a pilot na swój sposób porównuje dzisiejsze zmagania: „przy 300 km/h komary pozostawiają na Aventadorze kleksy, a w samolocie powyżej 500 km/h wypalają małe dziurki w lakierze”. I tyle, wracamy do realu, żegnaj Lambo, witaj Suzuki Swifcie.

 

Dane producenta Lamborghini Aventador LP 700-4
Cena 312 970 euro (coupé)
Silnik i przeniesienie napędu
Rodzaj napędu benzynowy, V12
Pojemność skokowa 6498 cm3
Moc maks./przy obrotach 700 KM/8250/min
Maks. moment obr./przy obrotach 690 Nm/5500 obr/min
Przeniesienie napędu na cztery koła; zautomatyzowana
przekładnia 7-biegowa
Osiągi
0–100 km/h 3,0 s
Prędkość maksymalna 350 km/h
Zużycie paliwa
Średnie 16,0 l/100 km
Emisja CO2 b.d.
Nadwozie
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé/roadster, długość x szerokość x wysokość 4780 x 2030 x 1136 mm, rozstaw osi 2700 mm, masa własna 1764/1807 kg, pojemność zbiornika paliwa 90 l.
Dane producenta L-39 Albatros
Cena nieznana
Typ
Przeznaczenie samolotu szkolno-treningowe
Konstrukcja duralowa, półskorupowa
Załoga dwie osoby
Silnik i przeniesienie napędu
Rodzaj napędu odrzutowy Progress AI-25TL
Moc 16,87 kN
Osiągi
Prędkość maksymalna 750 km/h
Prędkość przelotowa 680 km/h
Prędkość minimalna 175 km/h
Prędkość wznoszenia 22 m/s
Pułap 11 500 m
Zasięg 1100 km
Wymiary i masy
Rozpiętość 9,46 m, długość 12,13 m, wysokość 4,77 m, powierzchnia nośna 18,8 m2, masa własna 3565 kg, masa użyteczna 1535 kg, masa startowa 5100 kg, zapas paliwa 1255 l.

Tekst Roman Skąpski, Christian Gebhardt

amis

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Sportowy samochód ściga się z odrzutowcem, czyli Lamborghini Aventador LP 700-4 kontra szkoleniowy L-39 Albatros. Zapis dnia, który przebiegał w ultraszybkim tempie, chociaż zaczynał się nieśpiesznie i równie wolno kończył.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-04-16 12:45:08
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij