Nie łamie barier i nie ustanawia nowych standardów. Pokazuje za to, że istnieją porządne auta niekoniecznie niemieckie. Range Rover Sport TDV8 w teście.
Zobacz również
Pod względem technicznym Range Rover Sport jest bliźniaczy z Dicsovery 3, tyle że z przyciętym o 14 cm rozstawem osi. To pokrewieństwo oznacza, że ma bardzo mocną konstrukcję - sprytna krzyżówka ramy i nadwozia samonośnego - oraz że balansuje na granicy przyzwoitości, jeśli chodzi o kilogramy. Waży 2,7 tony, czyli praktycznie tyle, ile większy Range Rover. Dwa lata po debiucie Sport dostaje nowiutkiego turbodiesla V8.
Niezależnie od tego, gdzie zaparkowany, Range mniejszy robi znakomite wrażenie. Nadwozie ma świetne proporcje i typowo dla Range'a zostało nakreślone głównie pionowymi i poziomymi liniami. Bardzo krótki przedni zwis, 20-calowe koła (seryjne w TDV8) oraz przedłużający dach niewielki spoiler dodają mu dynamiki. Auto wygląda elegancko na każdej ulicy i szosie oraz w każdym towarzystwie. Nawet, jeśli nadwozie jest po dach zalepione błotem.
Wnętrze jest klasyczne, z dodatkiem niezłej boazerii i elementów imitujących metal. Zgodzimy się jeśli ktoś stwierdzi, że liczba przełączników na konsoli sugeruje pewien stopień komplikacji, ale obsługa okazuje się łatwa. Drzwi zamykają się jak sejf, a pionowo ustawiona kierownica, świetny fotel i porządne zakresy regulacji pozwalają dobrać idealną pozycję do jazdy. Kierowca ma panoramiczny widok na całą pokrywę silnika.
Pod nią pracuje jednostka grająca na ośmiu cylindrach i dwóch turbosprężarkach. Silnik ma nieprzesadzoną pojemność (3,6 l), rozwija 272 KM i osiąga maksymalny moment obrotowy 640 Nm, z czego 400 Nm jest dost ępne już od 1250 obr/min. Czyli, w praktyce, od zera.
9 sekund potrzebne na zaliczenie klasyczngo sprintu od 0 do 100 km/h to jak na ten rodzaj silnika i ten przedział cenowy wynik przeciętny. Ważniejsze jednak, że świetne jest to bardziej użyteczne przyspieszenie - podczas jazdy. Niezależnie od prędkości i biegu, Range wyrywa do przodu z imponującą dynamiką. Masz wrażenie, że kiedy wciskasz gaz, nic nie jest w stanie powstrzymać auta. Silnik współpracuje z sześciobiegowym automatem, który zmienia przełożenia szybko i nie żongluje nimi bez potrzeby. Przy czym niekoniecznie trzeba korzystać ze sportowego trybu pracy przekładni, kiedy V8 jest zmuszany do wspinania się na 4000 obr/min lub wyżej. Robi to chętnie, ale niepotrzebnie, bo najwięcej niutonometrów i najlepsze granie jest znacznie niżej.
Miłe okazuje się umiarkowane średnie zużycie paliwa, które podczas testu nie przekroczyło 14 l/100 km. Przy czym w jeździe miejskiej - start-stop na niższych biegach, kiedy co chwilę trzeba wprawiać w ruch 2,7- -tonowy klocek - należy się liczyć ze zużyciem o około 3-4 l/100 km wyższym.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"