Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Range Rover Tomcat - Tomcat to charakter

Jeżeli dziadek zapisze ci w testamencie starego Range Rovera Classica, to masz dwa wyjścia. Albo będziesz udawał angielskiego arystokratę (w co i tak nikt nie uwierzy), albo zrobisz z niego najdzikszą terenówkę świata - Tomcat.

2008-06-07
Range Rover Tomcat Robi wiele hałasu, jest dziki w terenie i wolny na szosie.  

auto motor i sport 9/2004

Dzieciaki rzucają zabawki i biegną w stronę drogi, faceci znajdują pretekst, by oderwać usta od butelek z piwem, dziewczyny naciągają bluzki na wysokości bioder - sądziłem, że na takie honory może dziś liczyć już tylko Michał Wiśniewski. Ale oni zachowywali się tak, gdy przez małe miasteczko w Wielkopolsce jechałem Tomcatem.

Zanim na drodze pojawi się biało-zielone skrzyżowanie pojazdu Mad Maxa z wieżyczką remizy strażackiej, ciszę pustych ulic przeszywa ryk widlastego ośmiocylindrowca o mocy 226 KM. Taki sam napędzał poprzednią wersję Range Rovera. Z jeszcze wcześniejszego Range'a, znanego dziś jako Classic - tego samego, którego używała rodzina królewska - pochodzi rama oraz automatyczna skrzynia biegów. Z kolei reduktor skrzyni biegów z ręcznie blokowanym mechanizmem różnicowym pożyczono z Defendera. To tyle z zakresu recyklingu, czyli sztuki wykorzystywania czegoś, co jedni dawno wywaliliby na śmieci, inni zaś odłożyliby w kąt garażu, bo może się jeszcze przydać.

Ale sam silnik i układ przeniesienia napędu to jeszcze zbyt mało, by z Tomcata stworzyć pożeracza bezdroży i... serc miejscowych dziewczyn. Do tych mechanicznych zespołów, tworzących dziś historię Land Rovera, dołożono również elementy znane lepiej absolwentom wydziałów mechanizacji rolnictwa niż inżynierom samochodowym. Chodzi o zwolnice, czyli dodatkowe przekładnie przy kołach napędowych, które można spotkać prawie w każdym traktorze, a także w większości ciężarówek. Zwolnice pozwalają na zwiększenie momentu obrotowego przenoszonego na koła, przy zmniejszeniu ryzyka uszkodzenia półosi. W Tomcacie zamontowano specjalne zwolnice Maxi Drive, dzięki którym dodatkowo zwiększono rozstaw osi o 16 cm oraz podwyższono prześwit do 45 cm. Przeciętnie zbudowany mężczyzna, leżący w pozycji horyzontalnej na drodze, ma wysokość około 20 cm. A to oznacza, że osłabiony nadmiernym spożyciem osobnik nawet nie zauważy, że nad jego ciałem przemknęły prawie dwie tony na czterech kołach.

W układzie zawieszenia zastosowano sprężyny King Springs oraz wyczynowe amortyzatory Öhlins, wyposażone w dodatkowe zbiorniki wyrównawcze. Część elementów zawieszenia wykonano z polimerów.

Jak przystało na rasową terenówkę o sportowych ambicjach, w Tomcacie zamontowano dwie elektryczne wyciągarki - z przodu i z tyłu - firmy Warn. Elektrycznie zasilana jest również specjalna sprężarka, której nie znajdziemy chyba w żadnym normalnym samochodzie. Otóż sprężarka ta tworzy nadciśnienie w aparacie zapłonowym, chroniące go przed wilgocią. To jest o tyle istotne, że głębokość brodzenia Tomcata wynosi około półtora metra, co z pewnością ułatwia właścicielowi tego samochodu uprawianie dodatkowego hobby, jakim jest wędkarstwo. O ile ryk silnika nie przepłoszy ostatnich ryb z jeziora.

Kabina Tomcata bardziej przypomina metalowy zmywak na kuchennym zapleczu baru mlecznego niż wnętrze samochodu. Deskę rozdzielczą - wygląda jak panel sterujący chłodnią - zdobią wykonane odręcznie opisy funkcji nad poszczególnymi prze- łącznikami. Większość z nich uruchamia wyciągarki oraz włącza dodatkowe halogeny i szperacze. Kabina to coś w rodzaju wanny wykonanej z aluminium, ze wspawaną klatką bezpieczeństwa.

Dwa kubełkowe fotele z szelkowymi pasami bezpieczeństwa jednoznacznie wskazują na przeznaczenie tego samochodu - ekstremalna jazda w terenie, w czasie której trzeba liczyć się z możliwością co najmniej przewrócenia samochodu na bok.

To wszystko zostało obudowane laminatową karoserią, co pozwoliło na obniżenie ciężaru samochodu. Niektóre elementy nadwozia, takie jak reflektory, klosze kierunkowskazów i lamp postojowych oraz fragmenty przednich błotników z Defendera, wskazują na pokrewieństwo Tomcata także z Land Roverem.

Zwraca uwagę brak lusterek wstecznych. To, które tradycyjnie montuje się w środku, w Tomcacie pokazywałoby jedynie tylną ścianę kabiny, za którą znajdują się chłodnica i zbiornik paliwa. Z kolei te zewnętrzne nie miałyby szans przetrwać dłużej, niż jeden szybszy przejazd jakąkolwiek trasą off-roadową. Dlatego w Tomcacie zamontowano z tyłu małą kamerę, z której obraz jest przekazywany do monitora zamocowanego tam, gdzie powinno znajdować się wewnętrzne lusterko wsteczne.

Niestety, pole widzenia kamery jest mocno ograniczone. Dlatego np. podczas wyprzedzania lub włączania się do ruchu trzeba wykonać dość skomplikowaną czynność. Najpierw upewnić się, że nie grozi nam wjechanie w cokolwiek, co znajduje się przed samochodem. Następnie oprzeć lewą rękę o wysoki próg i wychylić się na zewnątrz auta. Ten manewr dostarcza nie mniej emocji, niż sama jazda, bowiem nigdy nie można być pewnym, że nagle coś nie wyjedzie przed samochód. Może jedynie wygląd Tomcata obniża nieco ryzyko zbyt zuchwałych prób wymuszania pierwszeństwa, zajeżdżania drogi itp. manewrów, tak bliskich kierowcom różnego rodzaju maluchów.

I jeszcze jedno. Drzwi zdecydowanie ograniczają możliwość kontrolowania tego, co dzieje się obok Tomcata. Dlatego najlepiej jeździć nim bez tych drzwi, których demontaż jest zresztą łatwiejszy, niż składanie tylnej kanapy w niejednej limuzynie.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE

NadwozieDwudrzwiowe, dwumiejscowe, wykonane z laminatu.
SilnikWidlasty, 8-cylindrowy, benzynowy, pojemność skokowa 4552 cm3, moc 166 kW (226 KM) przy 4750 obr/min, maksymalny moment obr. 380 Nm przy 3000 obr/min.
Parametry użytkoweGłębokość brodzenia 150 cm; Prześwit 40 cm
OsiągiPrzyspieszenie 0-100 km/h 11,4 s; Prędkość maksymalna 138 km/h; Śr. zużycie paliwa 30 l/100 km

Zajmowanie miejsca za kierownicą to prawdziwe wyzwanie, które można porównać z próbami gimnastycznymi. Najpierw trzeba wysoko unieść prawą nogę, przerzucając ją przez wysoki próg. Następnie nogę przesuwamy po podłodze w głąb kabiny, unosząc jednocześnie biodra i przesuwając je nad tym samym progiem. Od razu przypomnicie sobie jak boli upadek na kość ogonową.

Gdy już znajdziemy się w środku, wpadniemy w idealnie dopasowany fotel kubełkowy. Aha, ten fotel zamontowany jest na stałe, więc można zapomnieć o możliwości przesuwania go do przodu lub do tyłu. Szelkowe pasy bezpieczeństwa z sześcioma punktami mocowania idealnie przytrzymają nas w fotelu nawet w razie dachowania.

Po przekręceniu kluczyka w stacyjce usłyszymy charakterystyczne mruczenie ośmiocylindrowca. Żeby pobudzić go do życia, trzeba włożyć nieco wysiłku w naciśnięcie pedału gazu. Jego "oporność" to zaleta - w czasie skoków w terenie zbyt "miękki" pedał mógłby spowodować niekontrolowane dodanie gazu. 226 KM budzi się do życia już od niespełna 2000 obrotów, by przy osiągnięciu 3000 przekazać na koła około 380 Nm.

Automatyczna skrzynia biegów zwalnia z obowiązku "mieszania" drążkiem, ale też czyni z Tomcata pojazd nieco mniej dynamiczny niż gdyby był wyposażony w skrzynię mechaniczną. Prędkość 100 km/h osiągamy po 11,4 sekundy. Odcinek jednego kilometra z pedałem gazu wciśniętym w podłogę przejeżdżamy w 34,6 s. Wyniki gorsze o sekundę od wyników Range Rovera 4.6 z takim samym silnikiem. Równie ż prędkość maksymalna jest mniejsza aż o około 60 km/h - Tomcat "idzie" 138 km/h, RR zaś 196 km/h. Ale na te różnice składają się nieco odmienne rozwiązania w układzie przeniesienia napędu, a także zupełnie inne opony. Te w Tomcacie są przeznaczone wyłącznie do jazdy po błotnistej i piaszczystej nawierzchni. Znakomicie radzą sobie na trasie testowej, szczególnie w miejscach przeprawy przez błotnistą przeszkodę oraz na bardzo krętej, piaszczystej drodze.

Gdy trzeba autem wyjechać na asfaltową szosę, prowadzenie go przypomina walkę z jakąś niewidzialną siłą, która próbuje zepchnąć Tomcata do rowu. Im większa prędkość, tym siła "miotająca" samochodem jest większa. Przy prędkości zaś powyżej 80 km/h człowiek ma uczucie, jakby próbował bardzo precyzyjnie sterować żaglowcem... z wysokości bocianiego gniazda. Bezdroża, błoto, piaszczyste podjazdy, slalom między drzewami w lesie - to jest jego żywioł. A nie twarda droga.

Tomcat jest pierwszym tego typu pojazdem zbudowanym w Polsce. Powstaje na brytyjskiej licencji Tomcat Motorsport, w firmie Piotra Kowala pod Krakowem.

Tekst: Jarosław Maznas
Zdjęcia: Jacek Ociepko

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Jeżeli dziadek zapisze ci w testamencie starego Range Rovera Classica, to masz dwa wyjścia. Albo będziesz udawał angielskiego arystokratę (w co i tak nikt nie uwierzy), albo zrobisz z niego najdzikszą terenówkę świata - Tomcat.
    auto motor i sport, 2008-06-07 14:18:47
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij