Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Red bull

Niczym napój energetyzujący, Seat Leon 2.0 TDI dodaje skrzydeł i świetnie wpływa na samopoczucie. W sprzedaży będzie w marcu, we Wrocławiu był już teraz.

Maciej Ziemek 2008-07-18
Test Seata Leona Bezpośredni układ kierowniczy, dobre poczucie kontaktu kół z nawierzchnią i dość twardo zestrojone zawieszenie dodają Leonowi skrzydeł – szczególnie na zakrętach.

Sam fakt, że zaczynam dzień od spotkania z takim samochodem jak Leon, wprawia mnie w dobry nastrój. Zamiast szarakiem, pojadę do pracy samochodem, który już na postoju wzbudza pozytywne wibracje. Wprawdzie Walter de Silva - odpowiedzialny za wygląd Seata Leona - ozdobił go detalami, które wcześniej wymyślił już dla Alfy Romeo, ale kto by się czepiał szczegółów. Ważne, że auto wygląda bardzo niesztampowo i przykuwa uwagę prawie jak Porsche czy Ferrari. Szczególnie kolorem.

Obawiam się tylko, że gdy otworzę puszkę i skosztuję zawartego w niej napoju, energetyzujący czar pryśnie, a ja będę musiał zadowolić się najzwyklejszą wodą mineralną. Wnętrze Leona nastraja jednak nie mniej pozytywnie niż kształty jego nadwozia. Do zajęcia miejsca za kierownicą zaprasza fotel o długim siedzisku i bardzo mocno wyprofilowanych podpórkach nie tylko do podtrzymywania ud, ale również pleców. Nie sposób się z niego zsunąć ani o centymetr - nawet w czasie bardzo szybkiego pokonywania zakrętów. Gruba, małych rozmiarów i dobrze ukształtowana kierownica prosi się, żeby chwycić ją oburącz i już nie puszczać. Trudno się z nią rozstać nawet po całym dniu jazdy.

I tym, co siedzą z przodu, i tym z tyłu Seat Leon oferuje wygodne warunki podróżowania, chociaż opadający ku tyłowi dach niebezpiecznie zbliża się do głów pasażerów o wysokim wzroście, którym przypadnie miejsce na tylnej kanapie.

Mimo że za kierownicą siedzi się wygodnie - sporo miejsca, intuicyjna obsługa - kierowca Leona nie ma lekkiego życia. Samochód nie dodaje skrzydeł na tyle mocno, aby można nim było wzbić się nad zakorkowane ulice i poszybować prosto do celu. Trzeba przepychać się w korkach i zmagać z kiepską widocznością. Szeroki, szerszy i najszerszy słupek - odpowiednio, przedni, środkowy i tylny - mocno ograniczają pole widzenia. Jazdę utrudnia zwłaszcza ten przedni, bardzo mocno nachylony, oraz fakt, że przód Leona jest zupełnie niewidoczny.

Wygląd oraz kierownica, fotele i zegary z centralnie umieszczonym obrotomierzem sugerują, że mamy do czynienia z samochodem o zacięciu wyraźnie sportowym. Jeżeli dodać do tego mechaniczną skrzynię biegów o sześciu przełożeniach, z perfekcyjnym wręcz mechanizmem zmiany biegów, oraz "szybki" i precyzyjny układ kierowniczy - nie ma wątpliwości, że tak właśnie jest. Dlatego na nierównościach Leon lubi wstrząsnąć pasa żerami. W czasie jazdy drogami o równej nawierzchni rekompensuje to jednak pewnym i stabilnym zachowaniem - tak na prostej, jak i na zakrętach. Z płaskim, przyklejonym do drogi nosem Leon wyczekuje ich, jakby to one były jego energy drinkiem, a nie olej napędowy. Im zakrętów na drodze więcej, tym kierowca Leona i on sam bawią się lepiej.

Do zabawy takiej świetnie pasuje charakterystyka wysokoprężnego, 140-konnego silnika, którego moment obrotowy wynosi 320 Nm i jest dostępny już od 1750 obr/min. Dzięki niemu nawet na wysokich biegach Leon odjeżdża z zakrętów bardzo sprawnie, bez konieczności redukowania przełożenia na niższe. Wystarczy utrzymywać prędkość obrotową silnika w przedziale od 2000 do 3500 obr/min, a wrażenia z jazdy i tak będą lepsze niż gdybyśmy benzynowy, dwulitrowy silnik o porównywalnej mocy "piłowali" do 7000 obr/min. Jednostka napędowa testowanego Leona nawet w czasie jazdy "na ostro" zadowalała się zużyciem oleju napędowego na poziomie 10 l/100 km. Przy łagodnym traktowaniu wystarczało jej na trasie nawet niecałe 6 l/100 km.

Hamulce i wyposażenie testowanego Leona czuwają nad tym, aby zbytnio "uskrzydlony" kierowca nie opuścił nim drogi za szybko. Zawieszenie trzyma jednak auto na tyle mocno przy ziemi, że seryjny system ESP nie ma zbyt wiele do roboty.

Póki co, nie wiadomo jakie będą ceny i wyposażenie Leona w Polsce. Jako nieco mniej praktyczny i przestronny niż Altea powinien być od niej trochę tańszy. Niestety, "trochę" to mało i wszystko wskazuje na to, że Leon będzie jednym z droższych kompaktów w bogatej ofercie koncernu Volkswagena. Droższym nawet niż VW Golf.

Tekst Maciej Ziemek
Zdjęcia Tomasz Jaźwiński


Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 89 300 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Niczym napój energetyzujący, Seat Leon 2.0 TDI dodaje skrzydeł i świetnie wpływa na samopoczucie. W sprzedaży będzie w marcu, we Wrocławiu był już teraz.
    auto motor i sport, 2007-12-12 14:22:34
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij