Do roli ważnego gracza „przy stoliku" małych kombi aspiruje Renault Clio Grandtour. Czy któryś z rywali będzie musiał ustąpić mu miejsca? W teście - Clio kontra Skoda Fabia Combi, oba auta w wersji z dieslem.
Zobacz również
- C3, Punto, Mazda 2, Corsa, Clio i Fabia - Tanie jechanie
- Bez kompleksów - Kia Rio, Renault Clio, Suzuki Swift i Skoda Fabia
- 6 Kombi, Insignia Sports Tourer, Laguna Grandtour, Superb Combi – wygodnie i szybko
- Ford Fiesta, Opel Corsa, Renault Clio, Skoda Fabia, VW Polo – coraz bliżej ideału
- Skoda Fabia, Dacia Logan i Nissan Note – Ważne co z tyłu
To zadziwiające, jak producenci samochodów razem ze specami od marketingu potrafią wyszukać najmniejszą nawet lukę we własnej ofercie, by wypełnić ją kolejnymi wersjami istniejących modeli. Z zapałem wycinają dachy, zwiększają rozstaw osi, przekształcają niewinne vany w drapieżne terenówki. Do tej pory jednak trudno było znaleźć rodzeństwo złożone z małego samochodu i kombi, mimo że pojemniejszy bagażnik przy nieznacznie tylko wyższej cenie auta powinien przyciągnąć mnóstwo klientów, którzy nie lubią wyrzucać pieniędzy w błoto.
W Renault Clio Grandtour okrągłe 50 procent dodatkowej przestrzeni ładunkowej kosztuje 3800 zł. Większy bagażnik powstał dzięki zwiększeniu długości samochodu do poziomu prezentowanego przez VW Golfa: do środkowego słupka mamy zatem małe auto, za słupkiem - kombi. Wśród konkurentów Clio Grandtour znajduje się Skoda Fabia Combi drugiej generacji, zbudowana według podobnego wzorca. Jeśli dołożymy do tego Peugeota 207 SW oraz Mini Clubmana z jego wielce oryginalnym tyłem, powstanie całkiem pokaźna grupka, która ma szansę przeobrazić się w oddzielną klasę.
Piękność brylująca w tym towarzystwie, czyli Mini Clubman, nie musi się jednak obawiać o swoją pozycję najatrakcyjniejszego pojazdu na parkingach przed modnymi knajpkami. Wysoko zawieszone Clio Grandtour, ze swoim lekko obwisłym tyłem, wygląda po prostu zbyt grzecznie. Poważniejszą wadą jest natomiast brak fantazji w zagospodarowaniu przestrzeni ładunkowej. Tylnej kanapy nie da się przesunąć, by zmodyfikować przestrzeń potrzebną na bagaż albo na nogi pasażerów siedzących z tyłu. Nie można też złożyć oparć przednich foteli, co ułatwiłoby wkładanie i transport dłuższych przedmiotów. A przecież i jedno, i drugie rozwiązanie znajdziemy nawet w małym Twingo. Brakuje też haczyków, do których można by przytwierdzić siatki z zakupami, i bocznych schowków. Ukryte rezerwy znajdziemy jedynie w postaci dużego schowka pod podłogą.
Skoda też nie za bardzo nadaje się na gwiazdę w klasie małych kombi. Jej powierzchowność jest na to zbyt zwyczajna. Auto będzie raczej wiernym kumplem, który pomoże przy przeprowadzce, podczas gdy bardziej atrakcyjni przedstawiciele tej grupy przybędą dopiero na parapetówkę. Trzeba jednak przyznać, że podczas przeprowadzki Fabia oszczędzi nam kursowania w tę i z powrotem. W bagażniku, o prawie 200 litrów większym niż u Clio, po złożeniu tylnej kanapy spokojnie zmieści się kilka pudeł więcej. Niestety, składanie kanapy to dość uciążliwa operacja, bo trzeba powyciągać z oparć zagłówki.






















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
