Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Rinspeed Squba – Mokra robota

U Jamesa Bonda to były tylko zgrywy, Rinspeed traktuje sprawę serio - nowy wynalazek tej firmy, Squba, jeździ po lądzie, a pływa po wodzie i pod wodą. Zanurkowaliśmy razem z nim.

René Olma 2008-04-03
Rinspeed Squba Cicho, sza!: elektryczny silnik ani nie truje, ani nie hałasuje.

Biały Lotus Elise przygotowuje się do kąpieli. Woda sięga mu prawie do górnej krawędzi drzwi. Siedzimy w kombinezonach nurków, na razie wszędzie sucho. "To teraz otworzymy drzwi" - zapowiada zza kierownicy Fabian Grob, inżynier, który skonstruował ten samochód. Wnętrze błyskawicznie napełnia się wodą, po kilku sekundach sięga ona pasażerom po szyje. Teraz wiadomo już na pewno, że Rinspeed Squba z angielskim Lotusem wspólne ma tylko zawieszenie i nadwozie z tworzywa sztucznego.

Żeby zanurkować, potrzebne są turbiny, do wynurzenia wystarczy sama siła wyporu

Wodoodporny pojazd jest szwajcarskim wynalazkiem. Zamiast czterocylindrowej jednostki napędowej, pod maską ma silnik elektryczny o mocy 37 kilowatów. Gdy samochód jedzie po zwykłej drodze, silnik napędza tylne koła, w wodzie za napęd służą dwie śruby umieszczone z tyłu. Grob naciąga maskę płetwonurka. "No to zaczynamy". Wkłada do ust aparat do oddychania i po chwili wokół unoszą się bąbelki powietrza. Niczym powiększone dysze do masażu wodnego w aquaparku, pędniki strugowodne napędzane przez dwa agregaty, o mocy 3,6 kW każdy, kierują ku tyłowi wodę zasysaną przez otwór na przodzie auta. Za pomocą dźwigni na środkowej konsoli kierowca unosi turbiny. Wokół gulgocze i pieni się woda, przód auta opada coraz niżej. Poruszamy się w dół. Bąbelki powietrza suną wzdłuż przedniej szyby. I oto przed nami w całej krasie daleki podwodny świat.

Silver Springs, 200 km na północ od Orlando na Florydzie, to świat bajkowy. Woda czysta jak kryształ, widoki - bezkresne. Promienie słońca malują na białej karoserii Lotusa lśniące pasy światła. Na dnie falują łany trawy morskiej, wokół wystrzelają ku powierzchni białe ściany skał. Co jakiś czas widać wiosłujące w dal żółwie o pancerzach wielkich jak talerze. Szczupak amerykański, o długości około metra, podpływa zaciekawiony do brzęczącego z cicha obiektu, towarzyszy mu jakiś czas unosząc się nad maską. Gdy zmieniamy kurs, drapieżna ryba przyspiesza i znika w oddali.

Możliwości manewrowe amfibii budzą uznanie, pojazd może skręcić prawie w miejscu. Sterowany jest śrubami umieszczonymi z tyłu, które kierowca uruchamia dwiema dźwigniami po lewej stronie. Do tego dochodzi napęd strugowodny. Gdy tylko kierowca uruchomi włącznik do jazdy podwodnej, pedały sprzęgła oraz gazu zmieniają przeznaczenie i zaczynają służyć do regulacji prędkości obrotowej śruby napędowej. Dwiema innymi dźwigniami po prawej stronie ustawia się kąt ich nachylenia.

Rinspeed Squba nie potrafi ustać w miejscu - i tę cechę ma wspólną z rekinami. Pod wodą zawsze musi być w ruchu. Peter Kägi, którego firma (Esoro) od lat jest partnerem Rinspeeda przy tworzeniu nowych projektów, tłumaczy dlaczego: "Ze względów bezpieczeństwa było dla nas ważne, żeby samochód pływał samodzielnie. Dlatego każda pusta przestrzeń jest wypełniona materiałem wypornościowym. Zanurzanie jest możliwe dzięki turbinom oraz odpowiednio ukształtowanej karoserii. Jeśli przód auta raz znajdzie się pod lustrem wody, sam, jak ster zanurzenia ciągnie auto w dół."

Gdy silniki przestaną pracować, auto "samo z siebie" płynie do przodu. Zaletą Squby jest to, że obywa się bez skomplikowanej techniki, jaką wykorzystują łodzie podwodne, czyli że nie ma ani balastu, ani zbiorników balastowych. Stąd też wziął się pomysł, żeby jako podstawę do przeróbek wykorzystać kabriolet. Jedynym zbiornikiem wypełnionym powietrzem jest umieszczony z tyłu pojemnik kryjący elektronikę. Panuje w nim stałe nadciśnienie 0,3 bara, które utrzymuje wodę na zewnątrz.

Do zaopatrywania załogi w tlen służą dwie butle ze sprężonym powietrzem umieszczone za siedzeniami. "Cała konstrukcja okazała się stosunkowo prosta - tłumaczy skromnie Kägi - musieliśmy tylko tak wyważyć auto ustalając punkt ciężkości, żeby nam się Squba podczas nurkowania nie przewrócił na plecy". Poszukiwania kierowcy testowego były dziecinnie łatwe - Fabian Grob to jedyny inżynier z licencją nurka w firmie Esoro, więc wybór był oczywisty.

To nie była robota marzeń, bo pierwsze testy odbyły się zimową porą w jeziorze pod Zurychem - woda miała cztery stopnie, a widoczność nie sięgała nawet dwóch metrów. W porównaniu z tym warunki na Florydzie to po prostu wczasy. Mniej więcej po godzinie nurkowania wypływamy. Lotus z wolna zbliża się do lśniącej srebrem powierzchni wody, w końcu głowy kierowcy i pasażera wynurzają się z głębin.

"Szyby w górę" - rozkazuje Grob. Teraz i one wynurzają się ponad powierzchnię, nagle ciszę przerywa głośne turkotanie pompy. Woda z wnętrza znika błyskawicznie i znowu siedzimy "w suchym". Squba kieruje się ku rampie - wciśnięcie guzika i pedały znów działają jak w normalnym samochodzie. Gdy tylko koła poczują grunt, kierowca wciska gaz i Squba o własnych siłach opuszcza wodny żywioł.

Na drodze radość z jazdy jest raczej umiarkowana. Cichutki napęd elektryczny, chociaż produkuje wystarczającą moc, w sportowym aucie nie dostarcza żadnych emocji. Po prostu brakuje soczystego dźwięku silnika. Tę przykrość Squba wynagradza innym wynalazkiem - dzięki pomocy GPS-u może jeździć bez pomocy kierowcy. Czujniki z przodu dbają o to, żeby auto nie zderzyło się z nikim ani z niczym.

To, że Szwajcar Frank M. Rinderknecht prędzej czy później wpadnie na pomysł skonstruowania samochodu jeżdżącego pod wodą - było tylko kwestią czasu. W końcu większość pomysłów przychodzi mu do głowy, gdy siedzi w wannie. Jednym z nich był Splash - samochód , który zamieniał się w wodolot. Teraz Rinderknecht zdobywa wodny świat w inny sposób. Rinspeed Squba może zanurkować na głębokość dziesięciu metrów.

Takie rzeczy, przynajmniej w filmie, potrafił już Lotus. W 1977 roku w filmie o przygodach Bonda "Szpieg, który mnie kochał" Roger Moore zapuszczał się w morskie głębiny wraz z Barbarą Bach, siedząc za sterami Esprita. Był tylko jeden kłopot - wtedy podwodna wycieczka była filmowym trickiem. Rinspeed Squba jest za to jak najbardziej realny. Nurkuje o własnych siłach.

Tekst: René Olma
Zdjęcia: Dingo, Hans Streit (1)

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 99 800 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    pan samochodzik wiecznie żywy
    ~77, 2008-04-03 16:42:28
  • avatar
    zgłoś
    U Jamesa Bonda to były tylko zgrywy, Rinspeed traktuje sprawę serio - nowy wynalazek tej firmy, Squba, jeździ po lądzie, a pływa po wodzie i pod wodą. Zanurkowaliśmy razem z nim.
    auto motor i sport, 2008-04-03 09:35:03
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij