Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0
BP BP

Seat Alhambra - test długodystansowy

Ma tyle wdzięku co miejski autobus, ale w Alhambrze nie chodzi o to, jak wygląda, ale ile skrywa treści. Przed nią intensywny spacer – taki na 50 tys. km.

Duże vany to ten typ samochodu, który kupujesz, bo musisz. Masz co najmniej dwójkę (a przeważnie więcej) dzieci, na imprezach rodzinnych rozwozisz towarzystwo do domu („ja chcę w trzecim rzędzie!”), a na urlop jedziesz, takie masz przynajmniej wrażenie, z dobytkiem życia. Tak, vany mają specyficznych odbiorców. Dlatego kiedy redaktor naczelny zapytał, czy nie wziąłbym długodystansowej Alhambry „pod opiekę”– ja, bezdzietny kawaler – od razu powiedziałem „tak”. 

Alhambra - pudełko z naklejkami

Trudno wymyślić cokolwiek oryginalnego w przypadku nadwozia, które ma mieć długość nie większą niż 4,9 metra, skrywać siedem foteli i mieć dużo miejsca na bagaż. Nową Alhambrę wyróżniają jednak reflektory o nieco zmienionym kształcie i spojrzeniu (tu zaskoczenie – światła dzienne są halogenowe, a nie diodowe), „chromowana” ramka okalająca wszystkie szyby i przetłoczenia sprawiające, że sylwetka auta wydaje się szczuplejsza. 

Na szczyt ekstrawagancji zakrawa natomiast pakiet FR-Line, bo chyba tak trzeba nazwać możliwość oklejenia pudełka, wróć, Alhambry, czarnymi naklejkami czy lusterka z obudową udającą włókno węglowe. W skład pakietu wchodzą też nakładki progowe i logo FR na osłonie chłodnicy. 

Wystarczy włożyć głowę do środka, żeby stwierdzić, że Alhambra jest wielka jak ćwierć autobusu. Dzięki elektrycznie przesuwanym drzwiom bocznym dostęp do kabiny jest bardzo wygodny, nawet w wąskich miejscach parkingowych. W drugim rzędzie foteli przestrzeni jest w bród, niezależnie od tego, jaki dryblas usiądzie z przodu.

Po złożeniu foteli w drugim i trzecim rzędzie powstaje przestrzeń z płaską podłogą. Fotele składa się nie wciskając przycisk (elektrycznie), lecz pociągając odpowiednią dźwignię Kabina to zbiór klocków, które widzieliśmy już w Skodach/ Volkswagenach/ Seatach. Dość smutną atmosferę ożywia czerwona nić, którą przeszyto m.in. fotele, kierownicę i okolice dźwigni zmiany biegów

Trzeci rząd też jest całkiem komfortowy – szczególnie, gdy pasażerowie drugiego okażą trochę litości i podsuną swoje niezależnie regulowane fotele do przodu. Z rzeczy, które spodobały się od razu, wymienimy umieszczone przy suficie nawiewy (trzystrefowa klimatyzacja to standard każdej wersji), obszerne schowki (również dla pasażerów trzeciego rzędu siedzeń) i świetnie, nawet bez panoramicznego dachu, doświetlona kabina z żaluzjami przy oknach w drugim rzędzie siedzeń. Skoro dzięki potężnej kabinie Alhambra przypomina autobus, to wysoko podnosząca się pokrywa bagażnika może pełnić rolę wiaty przystankowej – zmieści się pod nią nawet trzech (sprawdzone!) facetów o wzroście do 185 cm.


Dużą zaletą Alhambry jest to, że do obsługi wymaga od kierowcy jedynie zmysłu wzroku oraz umiejętności wciskania przycisków. Oczywiście znajdą się tacy, którzy będą narzekać na anonimowy styl kabiny, ale w aucie, które ma być praktyczne do kwadratu estetyka schodzi na drugi plan. Czy materiały okażą się odporne na działanie „sił trzecich” sprawdzi na koniec testu rzeczoznawca, ale idziemy o zakład, że nawet najbardziej pomysłowe i żywe dzieciaki będą miały problem z rozmontowaniem kabiny. Jeszcze o dzieciach – za 850 zł jedno ze skrajnych siedzisk w Alhambrze można w kilkanaście sekund przeobrazić w fotelik – dla starszaków, a nie niemowląt.

Alhambra - na drodze zapewnia święty spokój

Po pierwszych kilometrach chyba nie zdecydowalibyśmy się kolejny raz na 18-calowe obręcze, które pogarszają, całkiem skądinąd dobry, komfort resorowania adaptacyjnego zawieszenia (z trzema ustawieniami – komfort, normal i sport). Od pierwszych metrów czuć, że Alhambra to kawał budy, ale na szczęście ma całkiem precyzyjny układ kierowniczy. 

Oczywiście nie jest to typ auta, którym będziemy jeździć tak, żeby nadwozie podpierało się klamkami. Jeśli już komuś przyjdzie na to ochota, okaże się, że w krytycznych sytuacjach Alhambra, tu bez zdziwienia, mocno opiera się na przednim zewnętrznym kole i wykazuje się bezpieczną podsterownością. Z kolei gdy zahamujemy w łuku, wszelkie objawy nadsterowności dusi w zarodku system ESP. 

Dużym plusem, szczególnie w czasie ruszania na mokrej nawierzchni, jest dołączany napęd na cztery koła, który sprawia, że nawet podczas dynamicznego startu Alhambra sprawnie odpycha się wszystkimi kołami, nie gubiąc trakcji. W życiu codziennym zupełnie bezstresowa okazuje się 7-biegowa przekładnia DSG. Już po krótkiej jeździe łatwo wyczuć, jaki ruch stopy wymusza redukcję o jedno, a jaki o dwa lub trzy przełożenia, więc z ręcznej zmiany biegów korzystaliśmy dotąd rzadko.

6,5 l/100 km. To jak na razie najniższe średnie spalanie – osiągnięte zresztą przy wieczornym ruchu i jeździe z prędkością w granicach 100-110 km/h. Obstawiamy, że ten wynik uda nam się poprawić. Maksymalnie Alhambra potrzebowała 10,6 l/100 km.

Na wysokim poziomie są też wyciszenie wnętrza oraz dynamika, przynajmniej gdy samochód nie jest obciążony. Nie mieliśmy jeszcze okazji zapakować Alhambry po dach (auto może udźwignąć 616 kg), ale w normalnym warunkach za ekonomię też należy się dobra ocena – w mieście zużycie paliwa wynosi około 10 l/100 km, poza nim około 7-7,5 l/100 km. I cytując klasyka – „cdn”.

Alhambrę pachnącą nowością odebraliśmy w salonie Seat-Auto Group Polska we Wrocławiu. Wcześniej importer dał nam wolną rękę w wyborze wyposażenia. Zdecydowaliśmy się na wersję z najmocniejszym dieslem (2.0 TDI o mocy 184 KM), napędem 4x4 (w nomenklaturze Seata – 4Drive) oraz z dwusprzęgłową skrzynią biegów DSG (siedem przełożeń ma tylko w tej wersji, w innych – sześć). Kupując auto w takiej konfiguracji, można się też zdecydować albo na adaptacyjne zawieszenie (tak zrobiliśmy), albo na asystenta parkowania. Jednego i drugiego mieć nie można ze względu na ograniczenia wagowe. Do wersji 7-miejscowej nie dokupimy też panoramicznego dachu, dużej konsoli dachowej ze schowkami ani pakietów Cargo i Comfort+. Bez dodatków Alhambra 2.0 TDI 4x4 DSG w wersji Style Advanced to wydatek 169 700 zł, my dobraliśmy m.in. lakier Romance Red za prawie 2400 zł, elektrycznie regulowany fotel kierowcy z pamięcią dwóch ustawień i funkcją masażu (za prawie 800 zł) oraz dodatkowe fotele w trzecim rzędzie za ponad 3000 zł. Rachunek końcowy wyniósł 186 151 zł. Mamy przeczucie graniczące z pewnością, że to najdroższa Alhambra w Polsce.

Dane producenta Seat Alhambra 2.0 TDI CR DSG 4DRIVE STYLE ADVANCED
Cena 169 700 zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika turbodiesel, R4
Pojemność skokowa 1968 cm3
Moc maksymalna
w zakresie obrotów
184KM
3500-4000/min
Maksymalny moment obrotowy
w zakresie obrotów
380 Nm
1700-3000/min
Rodzaj napędu na czterykoła; 7-bieg. przekł. dwusprzęgłowa
OSIĄGI
0–100 km/h 8,9 s
Prędkość maksymalna 211 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 5,9 l/100 km
Emisja CO2 154 g/km
NADWOZIE
5-drzwiowy, 7-miejscowy van, długość x szerokość x wysokość 4854x 1904x 1702mm, rozstaw osi 2919mm, masa własna 1974kg, ładowność 616 kg, pojemność bagażnika 300/955/2297 l, pojemność zbiornika paliwa 70 l.

zobacz galerię

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 105 600 PLN
Dostępne nadwozia: van-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    I tu sie zgodze ze alhambra rowna sie świety spokuj. Czy klocki czy inne części można z delphi sobie tanio zamówić na necie i koszty utrzymania dzięki temu nie są wysokie. Może to auto to najnowsza myśl technologiczna nie jest ale do przemieszczania sie z rodzinką całkiem spoko
    ~jbb, 2017-08-09 12:23:03
  • avatar
    zgłoś
    No faktycznie wydaje się być bardzo praktyczny zwłaszcza jeśli jeździ się w większą liczbę osób niż dwie. Ja często na rodzinne wyjazdy pożyczam w Panek nowe modele Seata i zawsze jestem tak samo zadowolony
    ~Feliks123, 2017-07-21 11:50:52
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij