Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Seat Altea XL 2.0 TDI DSG - początek testu

Seat Altea XL praktycznie z miejsca stał się jednym z najpopularniejszych długodystansowców. Powody? Na początek dwa – silnik i skrzynia biegów.

Roman Popkiewicz 2009-03-04

Seat Altea XL została odebrana w Warszawie 29 października i na dzień dobry zaliczyła trasę do Wrocławia przez... Białystok. Dziś wiele krajowych dróg zna już chyba na pamięć, podobnie zresztą jak trasę do Budapesztu, Pragi i Stuttgartu. Test rozpoczął się przy stanie licznika blisko 15 tys. km, a samochód miał już za sobą pierwszy przegląd. Pod względem konstrukcyjnym, XL-ka to oczywiście dłuższa wersja Altei i jedno z dzieci tzw. podwozia Golfa. To oznacza nowoczesne zawieszenie z układem wielowahaczowym z tyłu oraz silniki znane z innych modeli Seata.

Nam trafił się 2.0 TDI tańczący z przekładnią DSG. W naszych „długich dystansach” to debiut skrzyni, którą najkrócej można opisać tak – dwa sprzęgła, sześć przełożeń, ultraszybka zmiana biegów oraz automatyczny lub ręczny tryb pracy. Dlatego warto tej przekładni poświęcić trochę uwagi.

Ciekawe, że DSG, która jest również oferowana w parze ze 105-konnym 1.9 TDI, nie znajduje wielu nabywców, i to pomimo bardzo rozsądnej ceny 5000 zł. Powód jest prosty – okazuje się, że mało kto oczekuje od Seata przekładni tego typu. Dokładnie na te same opory natrafia zresztą Skoda. Z drugiej strony ci, którzy raz powąchają DSG, kolejne auto zamawiają właśnie z tą przekładnią. Powód? Komfort jest praktycznie jak w wypadku automatu, przy zużyciu paliwa na poziomie auta ze skrzynią mechaniczną (stawiamy dolary przeciwko orzechom, że dla wielu kierowców nawet niższym).

Owszem, w porównaniu z klasycznym manualem, na dłuższą metę eksploatacja DSG jest droższa, „dwa sprzęgła” wymagają bowiem wymiany oleju co 60 tys. km, a to kosztuje około 600 zł. Czyli grosz na kilometr. Niech każdy rozsądzi czy to dużo czy mało. A ponieważ meta naszego testu jest ustawiona przy kilometrze nr 64 648, ta kwota załapie się do całkowitych kosztów eksploatacji w końcowym podsumowaniu.

Na co dzień DSG działa świetnie. Szybka, komfortowa, bezstresowa. Jest jak typowy automat. Jak automat ma zaprogramowane „pełzanie” – po wrzuceniu trybu „Drive” i zwolnieniu hamulca Altea XL zaczyna powoli jechać. Przełożenia są zmieniane płynnie, chociaż kiedy trzeba szybko zrobić coś nietypowego, jak np. zredukować o dwa lub więcej biegów, DSG miewa opóźnienia w działaniu – wciskasz gaz i przez dobre pół sekundy nic się nie dzieje. Działania tej skrzyni trzeba się „nauczyć” dokładnie na tej samej zasadzie jak w wypadku automatu. Zgodzimy się chętnie, że to sprawa indywidualna, ale według nas nie warto korzystać ze sportowego trybu, kiedy silnik bez przerwy jest zmuszany do pracy na wyższych obrotach. Szkoda paliwa, bo podobną dynamikę można uzyskać w normalnym trybie jazdy oraz uszu, bo czterocylindrowy turbodiesel na wyższych obrotach nigdy nie brzmi dobrze, a w każdym razie nie ten turbodiesel.

Pod względem specyfikacji, Altea XL o numerze rejestracyjnym WPR JN46 to prawdopodobnie jeden z najlepiej wyposażonych Seatów na polskich drogach. Nie dość, że wersja 2.0 TDI DSG występuje tylko w topowej wersji Stylance (104 tys. zł), to testowy egzemplarz wozi na pokładzie dodatki za kolejne 22 tys. zł. Dziwi natomiast, że nawet wersja Stylance ze swoją sześciocyfrową ceną nie ma w standardzie czegoś takiego jak układ ESP. Wydawałoby się, że w aucie tej klasy, z takimi osiągami i poziomem wyposażenia, a przede wszystkim spod znaku producenta, dla którego dynamika i bezpieczeństwo to cnoty nad cnoty, pełny zestaw trzyliterowych skrótów powinien być podany na tacy. Jeśli uda się wynegocjować jakieś dodatki gratis, to dla nas na pierwszym miejscu byłoby właśnie ESP (dopłata 2300 zł).

Z doświadczeniami po pokonaniu paru tysięcy kilometrów nie mielibyśmy też oporów przed zainwestowaniem niemal 5 tys. zł w pakiet „Sport Up” – dla samych tylko profilowanych siedzeń. Są doskonałe – z długimi siedziskami, szerokimi oparciami, twarde jak trzeba, z dużym zakresem regulacji, zaskakująco dobrym trzymaniem bocznym, na dodatek obszyte materiałem, który wygląda na niezniszczalny. Jeśli ktoś pokonuje sporo kilometrów, warto pod sobą te fotele mieć. Inaczej wyprofilowana jest również kanapa. Na skrajnych miejscach siedzi się świetnie, natomiast na środkowym jest jak na zydlu. Z jakością foteli na bakier jest natomiast komfort resorowania. Seat zapatrzył się w Audi i ktoś, gdzieś przesadził ze zbyt sztywnym zestrojeniem zawieszenia. Niepotrzebnie.

Na pierwszych kilometrach Seat miał problemy z oponami Bridgestone Potenza, które były nierównomiernie zużyte i przy prędkościach 40- 60 km/h niewiarygodnie „głośne”. Przypomina to przypadłość długodystansowego Forda S-Maxa, który na takim samym ogumieniu dokładnie tak samo szurał butami. Wszystko ustąpiło po założeniu na koła nowego kompletu gum w postaci zimówek Pirelli Sottozero.

Nasz silnik
2.0 TDI 140 KM i maksymalny moment obrotowy 320 Nm są rozwijane bardzo równomiernie. Nie ma ani sensu, ani potrzeby zapędzanie tego silnika na wysokie obroty. To jeden z najbardziej rozpowszechnionych silników świata. W grupie VW nie korzystają z niego tylko Bentley, Lamborghini i Bugatti. Poza obrębem marek VW mają go Chrysler, Dodge, Jeep oraz Mitsubishi.  

Z naturalnych względów, po turbodieslu z definicji każdy spodziewa się oszczędności. I w wypadku Seata oszczędność jest, a w każdym razie jest możliwa do osiągnięcia. Zaskakuje nie tyle samo zużycie paliwa Altei XL, ile to, jak bardzo zależy ono od stylu jazdy. Jak dotąd, po pokonaniu 15 tys. km, najniższe zanotowane wyniosło 5,8 l/100 km na krótkiej, nocnej trasie, kiedy pusta droga umożliwiła jazdę z niewysoką, stałą prędkością. Wystarczy jednak tylko trochę więcej gazu, by spalanie skoczyło do poziomu 8-9 l/100 km, a to jest już wynik z kategorii tych bardzo przeciętnych. Zobaczymy jak będzie dalej.

 

Dane producenta Seat Altea XL 2.0 TDI DSG Stylance
Cena 104 590 zł
Silnik i przeniesienie napędu
Rodzaj napędu turbodiesel, R4
Pojemność skokowa 1968 cm3
Moc maks./przy obrotach 140 KM/4000 obr/min
Maks. moment obr./przy obrotach 320 Nm/1750–2500 obr/min
Przeniesienie napędu na przednie koła; 6-biegowa przekładnia DSG
Osiągi
0–100 km/h 10,0 s
Prędkość maksymalna 201 km/h
Zużycie paliwa
Średnie 6,0 l/100 km
Emisja CO2 160 g/km
Nadwozie
5-drzwiowy, 5-miejscowy van, długość x szerokość x wysokość 4467 x 1768 x 1581 mm, rozstaw osi 2578 mm, masa własna 1504 kg, pojemność bagażnika 532–635/1604 l.
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 38 000 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Rozpoczynamy test długodystansowy kolejnym autem. Tym razem przez 50 tys. km będziemy męczyć Seata Alteę XL z silnikiem 2.0 TDI i skrzynią DSG.</p><br /><br /><a href="/testy/test-dlugodystansowy-50-000-km-Seat-Altea-Altea-XL-DSG-TDi,18534,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2014-12-04 16:05:28
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij