Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Subaru Outback - Nie szata zdobi

Na polskie drogi. Jest jednym z tych samochodów, których raczej nie da się pokochać od pierwszego wejrzenia. Ale ma swoje ukryte zalety, i to wiele. W teście - nowy Subaru Outback w wersji Comfort, z dwulitrowym turbodieslem pod maską.

Maciej Struk 2009-11-28
Subaru Outback 2.0D Comfort Na polskie drogi. Jest jednym z tych samochodów, których raczej nie da się pokochać od pierwszego wejrzenia. Ale ma swoje ukryte zalety, i to wiele. W teście – nowy Subaru Outback w wersji Comfort, z dwulitrowym turbodieslem pod maską.

U terenowione wersje Legacy Kombi nigdy nie grzeszyły urodą. Podobnie jest i z czwartą generacją tego auta, którego protoplasta pojawił się na rynku w roku 1995. W przypadku Outbacka, bardziej niż walory estetyczne liczyło się i liczy to, co ma do zaoferowania od strony użytkowej. A więc spory prześwit, porządne właściwości jezdne oraz stały, symetryczny napęd na cztery koła. Nowa wersja uterenowionego kombi Subaru ma te same zalety i dodatkowo na tle poprzedników wyróżnia się o wiele bardziej przestronnym wnętrzem niż do tej pory.

Nie tylko na drodze, ale i w tłumie zaparkowanych samochodów Outback odcina się od reszty swoimi potężnymi wymiarami. Auto urosło w każdym kierunku, natomiast wymiar najmocniej rzutujący na ilość miejsca na tylnej kanapie, czyli rozstaw osi, zwiększył się aż o 75 mm i wynosi teraz 2745 mm - wynik w klasie średniej może nienadzwyczajny, jednak osoby zasiadające z tyłu nowego Subaru mają naprawdę mnóstwo centymetrów na stopy, kolana i głowę. Ba, odległość pomiędzy przednimi siedzeniami a tylną kanapą wzrosła aż o 62 mm, dzięki czemu w drugim rzędzie można rozsiąść się z nogą założoną na nogę i poczuć się jak w biznesklasie. W czasie długich podróży pasażerowie docenią też możliwość regulacji kąta pochylenia oparcia. Na dodatek, w Outbacku, by dostosować je do własnych upodobań, nie trzeba gimnastykować się sięgając gdzieś daleko za siebie, gdyż do tego służą wygodne "rączki" umieszczone skrajnie, przy dolnej krawędzi oparcia.

 

Równie dobre samopoczucie towarzyszy osobom zasiadającym z przodu Outbacka, szczególnie w bogato wyposażonej, testowanej odmianie Comfort. Miejsca jest tutaj pod dostatkiem, a dzięki sporej regulacji w dwóch płaszczyznach, obszytej skórą, wielofunkcyjnej kierownicy oraz elektrycznie ustawianemu fotelowi (z pamięcią dwóch ustawień), kierowca może dobrać dobrą pozycję do zarządzania tym, co pod maską i w nadkolach. Niestety, osoby lubiące siedzieć w samochodzie nisko, w Subaru nie poczują się jak w "domu". Zabudowane wysoko fotele, owszem, są wygodne, jednak ich siedziska mogłyby być dłuższe, dawać lepsze podparcie udom, a oparcia - "przytrzymywać" ciała pasażerów w momencie wystąpienia sił bocznych. To, że w szybko pokonywanych zakrętach kierowca zaciska mocniej ręce na kierownicy, a pasażer chwyta się czego popadnie, jest po części zasługą skórzanej tapicerki, a po części - słabego wyprofilowania samych siedzeń.

Subaru przyzwyczaiło nas do dość surowego porządku panującego we wnętrzu swoich samochodów. Nie inaczej jest w nowym Outbacku, w którym trudno znaleźć choćby centymetr kwadratowy miękkiego materiału na desce rozdzielczej. Za to występują tutaj dwa rodzaje srebrnego plastiku, spośród których tylko jeden prezentuje się dobrze - ten na konsoli środkowej, przypominający aluminium. Drugi, w postaci wstawek nad schowkiem i na drzwiach - wygląda dość przeciętnie. Wnętrze nowego Outbacka może się jednak podobać, szczególnie w wersji z jasną skórzaną tapicerką.

Pod względem obsługi podstawowych funkcji raczej nie ma na co narzekać. Raczej, bo przycisk do obsługi komputera pokładowego powinien zostać umieszczony w bardziej przystępnym miejscu, na przykład na kierownicy, czy wzorem innych producentów - w przełączniku wycieraczek. A tak, wystaje on z tablicy przyrządów i w przypadku przełączenia jednej z trzech funkcji komputera (zasięg, średnie lub chwilowe zużycie paliwa), kierowca musi wykonać delikatny skłon w przód. Klasyczne, okrągłe zegary są czytelne, natomiast w miejsce wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej pojawił się wskaźnik chwilowego zużycia paliwa. Podobne rozwiązanie od lat stosuje BMW, tyle że u niego widnieje skala (do 20 l) obrazująca ile paliwa w przeliczeniu na 100 km w danej chwili zużywa silnik. W "japończyku" mamy zaś jedynie "+" na szczycie skali i "-" na jej dole. W sumie, to logiczne.

 

Do wprawiania w ruch testowego auta służy dwulitrowy turbodiesel typu bokser, który na światowe rynki wprowadzony został w marcu zeszłego roku. Silnik Outbacka ma taką samą moc, jak w poprzednim modelu, czyli 150 KM, wytwarza 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego i wyróżnia się bardzo kompaktowymi wymiarami oraz wysoką kulturą pracy. Nawet nierozgrzany, pozbawiony jest prawie całkowicie wibracji, co wynika z jego konstrukcji - przeciwsobny układ cylindrów znosi bowiem drgania pochodzące od pracujących tłoków. O dziwo, drgania całego nadwozia w czasie postoju potrafią wywołać wycieraczki pracujące w swoim najszybszym trybie.

W czasie jazdy jednostka Subaru bardzo dobrze odpowiada na komendy wydawane gazem. Oczywiście, pod warunkiem że turbosprężarka jest w pełni "rozkręcona" i tłoczy powietrze do komór spalania. Czyli od około 1600-1800 obr/min. Poniżej diesel bokser jest leniwy, dlatego, aby mówić o dynamicznej jeździe, należy trzymać go powyżej nich. Ponieważ Outback lubi obroty, a wraz z ich wzrostem brzmi coraz bardziej soczyście, przy ostrym przyspieszaniu spokojnie można go zapędzać powyżej granicy 4000 obr/min, choć już około 400-500 obr/min wyżej zaczyna wyraźnie tracić parę.

O ile poprzednik wyposażony był w pięciobiegową skrzynię biegów, o tyle nowe Subaru otrzymało o jedno przełożenie więcej, co podyktowane jest oczywiście względami ekonomicznymi. "Szóstka" w Outbacku to tak naprawdę nadbieg, ale wykorzystując go w trasie, ciężkie Subaru przy spokojnej jeździe zużywa niewiele ponad 5 l paliwa na 100 km. W zatłoczonym mieście auto wchłania zaś około 9 l oleju napędowego na 100 km, natomiast średnio - 7,4 l.

Do pracy mechanizmu zmiany biegów trzeba się przyzwyczaić. Nie, żeby był on mało precyzyjny. Wymaga po prostu przyłożenia konkretnej siły, dlatego nie każdemu przypadnie do gustu. Za to kierowcy docenią zestopniowanie przekładni, dzięki czemu "japończyk" notuje dobre wyniki w próbach elastyczności.

 

Poza napędem na cztery koła, charakterystycznym dla Subaru jak skrzydła dla samolotu, za terenowe zdolności jego najnowszego samochodu odpowiada jeszcze 20-centymetrowy prześwit, większy niż w wielu SUV-ach średniej wielkości. Outback nie tylko przyzwoicie radzi sobie poza asfaltem, ale i porządnie rozprawia się z tym, co polska codzienność rzuca mu pod koła. Nie robią na nim wrażenia ani zapadnięte studzienki, ani progi zwalniające, czy spore wyrwy w asfalcie. Subaru przejeżdża po nich tak, jakby były przynajmniej o połowę mniejsze, krótsze i płytsze. Jego układ jezdny dostrojony jest sztywno, co pasażerowie odczuwają nieco mocniej w momencie, gdy któreś z kół wpadnie na nierówności następujące po sobie. Na plus trzeba Outbackowi zaliczyć fakt, że z zawieszenia nie wydostają się praktycznie żadne stuki, a szumy toczenia, podobnie jak wiatru smagającego karoserię przy dużych prędkościach, są bardzo dobrze wyciszone.

Subaru ma świetną trakcję w każdych warunkach, zachowuje się pewnie przy jeździe z wysokimi szybkościami, a w zakrętach, mimo że przechyla się nieco na boki, zaczyna wyjeżdżać przodem tylko wtedy, gdy kierowca mocno przesadzi. Do poprawy nadają się natomiast hamulce i układ kierowniczy. Ten drugi ma przeciętną precyzję i elektryczne wspomaganie, które przesadnie stara się ułatwić życie kierowcy, pozbawiając go poczucia kontaktu kół z nawierzchnią. Tak po amerykańsku.

Nowy Outback jest bardzo przestronny i mało urodziwy. Ma dynamiczny silnik i jeździ jak zwykły samochód osobowy. Dzięki swojemu wysokiemu prześwitowi i odpowiednio dostrojonemu układowi jezdnemu, wydaje się wręcz idealnym autem na polskie drogi.

Brać? Jeśli już, to tylko z zamkniętymi oczami!

Tekst: Maciej Struk
Zdjęcia: Mariusz Barwiński

Dane techniczne

Data publikacji 11/2009
Silnik 4-cylindrowy bokser, wysokoprężny, z wtryskiem common-rail, turbodoładowany, umieszczony wzdłużnie z przodu
Moc kW (KM) 150 KM
Przy obrotach (/min) 3600
Pojemność skokowa [cm3] 1998
Maksymalny moment obrotowy [Nm] 350
Przy obrotach (/min) 1800-2400
Maksymalne obroty (obr/min) 5000
Rodzaj paliwa ON
Skrzynia biegów 6-biegowa automatyczna
Wielkość przełożeń 3,45/1,75/1,06/0,78/0,63/0,55
Nadwozie 5-drzwiowe, 5-miejscowe kombi
Hamulce z przodu tarczowe wentylowane
Hamulce z tyłu tarczowe lite
Układy wspomagające ABS, VDCS
Rozmiar kół i opon 7 J x 17, 225/60 R17 Yokohama Geolander G95
Koło zapasowe zestaw naprawczy
Dł/szer/wys [mm] 4775/1820/1605
Rozstaw osi [mm] 2745
Rozstaw kół przód/tył [mm] 1540/1540
Średnica zawracania w prawo/lewo [m] 11,0
Poj. zbiornika paliwa [l] 65
Masa własna [kg] 1570
Dopuszczalne obciążenie [kg] 515
Poj. bagażnika [l] 526/1677
Norma emisji spalin Euro 5
Koszty eksploatacji na km (zł) przy 15/30 tys. km/rok 1,19/0,73
Miesięczne koszty eksploatacji (zł) przy 15/30 tys. km/rok 1490/1830
Gwarancja podzespoły (lata) 3 lata lub 100 000 km
Gwarancja lakier (lata) 3
Gwarancja perforacji nadwozia (lata) 12
Cena modelu testowanego (zł) 151 290
Wyposażenie seryjne Poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, boczne oraz kurtyny, układy ABS, VDCS, system samopoziomowania nadwozia, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, el. sterowane okno dachowe, szyby i lusterka, tempomat, radio z CD/MP3 i zmieniarką na 6 płyt, kierownica obszyta skórą, sterowanie systemem audio z kierownicy, komputer pokładowy, fotel kierowcy regulowany el. i z pamięcią ustawień, skórzana tapicerka, czujnik deszczu, zestaw głośnomówiący Bluetooth, stały napęd 4x4 Symmetrical AWD, Hill Holder, lakier metalizowany, reflektory ksenonowe, światła przeciwmgielne, relingi achowe, zamek centralny z pilotem, 17-calowe felgi aluminiowe.
0-80 km/h (s) 6,7
0-100 km/h (s) 9,4
0-140 km/h (s) 20,7
Elastyczność 60-100 km/h na IV/V biegu (s) 7,4/11,5
80-120 km/h na IV/V biegu (s) 7,9/9,7
Zużycie paliwa minimalne (l/100 km) 5,8
Maksymalne (l/100 km) 8,9
średnie podczas testu (l/100 km) 7,4
zasięg (km) 878
Droga hamowania (m) ze 100 km/h na zimno (nie obciążony) (m) 42

 

PODSUMOWANIE

Subaru Outback 2.0D Comfort

Ocena:
4
(, )
Outback może pochwalić się bardzo obszernym i dobrze wykonanym wnętrzem. Mimo nowego nadwozia, to nadal prawdziwe Subaru, wyposażone w porządny napęd 4x4 oraz w świetny wysokoprężny silnik typu bokser. Ale Outback ma też swoje wady – są to dość słabe hamulce i układ kierowniczy. Stąd 4 gwiazdki.
Napęd
dobre osiągi i elastyczność
bardzo wysoka kultura pracy silnika
silnik spełnia normę Euro 5
Bezpieczeństwo
długa droga hamowania
Właściwości jezdne
świetna trakcja
pewne zachowanie na drodze
nie najlepszy, mocno przewspomagany układ kierowniczy
Nadwozie
bardzo przestronne wnętrze
pakowny bagażnik
łatwa obsługa podstawowych funkcji
twarde plastiki użyte do wykończenia wnętrza
brak czujników parkowania w wyposażeniu seryjnym
Komfort
dobry ogólny komfort jazdy
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 152 041 PLN
Dostępne nadwozia: kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Na polskie drogi. Jest jednym z tych samochodów, których raczej nie da się pokochać od pierwszego wejrzenia. Ale ma swoje ukryte zalety, i to wiele. W teście - nowy Subaru Outback w wersji Comfort, z dwulitrowym turbodieslem pod maską.
    auto motor i sport, 2009-11-27 13:54:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij