Zobacz również
Galeria

Na polskie drogi. Jest jednym z tych samochodów, których raczej nie da się pokochać od pierwszego wejrzenia. Ale ma swoje ukryte zalety, i to wiele. W teście – nowy Subaru Outback w wersji Comfort, z dwulitrowym turbodieslem pod maską.

Mimo sporego prześwitu, Outback jeździ jak zwykły samochód osobowy.

Do wprawiania w ruch testowego auta służy dwulitrowy turbodiesel typu bokser, który na światowe rynki wprowadzony został w marcu zeszłego roku. Silnik Outbacka ma taką samą moc, jak w poprzednim modelu, czyli 150 KM, wytwarza 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego i wyróżnia się bardzo kompaktowymi wymiarami oraz wysoką kulturą pracy. Nawet nierozgrzany, pozbawiony jest prawie całkowicie wibracji, co wynika z jego konstrukcji - przeciwsobny układ cylindrów znosi bowiem drgania pochodzące od pracujących tłoków. O dziwo, drgania całego nadwozia w czasie postoju potrafią wywołać wycieraczki pracujące w swoim najszybszym trybie.
W czasie jazdy jednostka Subaru bardzo dobrze odpowiada na komendy wydawane gazem. Oczywiście, pod warunkiem że turbosprężarka jest w pełni „rozkręcona" i tłoczy powietrze do komór spalania. Czyli od około 1600-1800 obr/min. Poniżej diesel bokser jest leniwy, dlatego, aby mówić o dynamicznej jeździe, należy trzymać go powyżej nich. Ponieważ Outback lubi obroty, a wraz z ich wzrostem brzmi coraz bardziej soczyście, przy ostrym przyspieszaniu spokojnie można go zapędzać powyżej granicy 4000 obr/min, choć już około 400-500 obr/min wyżej zaczyna wyraźnie tracić parę.
O ile poprzednik wyposażony był w pięciobiegową skrzynię biegów, o tyle nowe Subaru otrzymało o jedno przełożenie więcej, co podyktowane jest oczywiście względami ekonomicznymi. „Szóstka" w Outbacku to tak naprawdę nadbieg, ale wykorzystując go w trasie, ciężkie Subaru przy spokojnej jeździe zużywa niewiele ponad 5 l paliwa na 100 km. W zatłoczonym mieście auto wchłania zaś około 9 l oleju napędowego na 100 km, natomiast średnio - 7,4 l.
Do pracy mechanizmu zmiany biegów trzeba się przyzwyczaić. Nie, żeby był on mało precyzyjny. Wymaga po prostu przyłożenia konkretnej siły, dlatego nie każdemu przypadnie do gustu. Za to kierowcy docenią zestopniowanie przekładni, dzięki czemu „japończyk" notuje dobre wyniki w próbach elastyczności.
Poza napędem na cztery koła, charakterystycznym dla Subaru jak skrzydła dla samolotu, za terenowe zdolności jego najnowszego samochodu odpowiada jeszcze 20-centymetrowy prześwit, większy niż w wielu SUV-ach średniej wielkości. Outback nie tylko przyzwoicie radzi sobie poza asfaltem, ale i porządnie rozprawia się z tym, co polska codzienność rzuca mu pod koła. Nie robią na nim wrażenia ani zapadnięte studzienki, ani progi zwalniające, czy spore wyrwy w asfalcie. Subaru przejeżdża po nich tak, jakby były przynajmniej o połowę mniejsze, krótsze i płytsze. Jego układ jezdny dostrojony jest sztywno, co pasażerowie odczuwają nieco mocniej w momencie, gdy któreś z kół wpadnie na nierówności następujące po sobie. Na plus trzeba Outbackowi zaliczyć fakt, że z zawieszenia nie wydostają się praktycznie żadne stuki, a szumy toczenia, podobnie jak wiatru smagającego karoserię przy dużych prędkościach, są bardzo dobrze wyciszone.
Subaru ma świetną trakcję w każdych warunkach, zachowuje się pewnie przy jeździe z wysokimi szybkościami, a w zakrętach, mimo że przechyla się nieco na boki, zaczyna wyjeżdżać przodem tylko wtedy, gdy kierowca mocno przesadzi. Do poprawy nadają się natomiast hamulce i układ kierowniczy. Ten drugi ma przeciętną precyzję i elektryczne wspomaganie, które przesadnie stara się ułatwić życie kierowcy, pozbawiając go poczucia kontaktu kół z nawierzchnią. Tak po amerykańsku.
Nowy Outback jest bardzo przestronny i mało urodziwy. Ma dynamiczny silnik i jeździ jak zwykły samochód osobowy. Dzięki swojemu wysokiemu prześwitowi i odpowiednio dostrojonemu układowi jezdnemu, wydaje się wręcz idealnym autem na polskie drogi.
Brać? Jeśli już, to tylko z zamkniętymi oczami!
Tekst: Maciej Struk
Zdjęcia: Mariusz Barwiński
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!


















Opel Vectra II
Mocne uderzenie