Nie poskąpiono mu niczego. Obszerne wnętrze i bogate wyposażenie nie są już w samochodowym przedszkolu czymś wyjątkowym, dlatego Splash wyróżnia się w inny sposób.
Zobacz również
Wysoki wzrost i szczupła sylwetka to za mało, żeby współczesny samochód wydał się oryginalny. Coraz więcej małych aut lansuje się właśnie w ten sposób, dlatego po drogach jeździ coraz więcej aut „wyższych niż szerszych". Aby nowy model nie ginął w mrowiu podobnych sobie, Suzuki ubrało Splasha w modne ciuchy w żywych kolorach. Za kierownicą turkusowego, jasnozielonego, miedzianego czy czerwonego samochodu trudno pozostać niezauważonym. Krój nadwozia też jest niczego sobie. Przyciąga spojrzenia równie skutecznie co odważne kolory.
Jakby dla kontrastu, wnętrze nie zadziwia ani stylem, ani kolorystyką. W oko wpadają jedynie plastik udający metal i obrotomierz, który wyrasta z deski rozdzielczej jak peryskop z łodzi podwodnej. Szaroplastikowa tablica rozdzielcza nie jest piękna, ale wszystkie jej części pasują do siebie jak ulał, czyli jakość montażu jest OK. Większość przycisków, pokręteł i przełączników znajduje się dokładnie tam, dokąd kieruje intuicja.
Kabina Splasha ujmująco zaprasza do podróży - jest przestronna i bardzo starannie wykonana, a fotele obiecują wygodę. Dla czterech osób małe Suzuki jest komfortowym środkiem lokomocji nie tylko do miasta. Łatwy dostęp do wnętrza od razu się podoba. Drzwi otwierają się szeroko, a wysokie nadwozie z prostą linią dachu nie zmusza do zginania się wpół, aby zająć miejsce z przodu, czy z tyłu. Ponieważ wysokość siedziska foteli i kanapy jest podobna jak w zwyczajnym krześle, nawet częste wsiadanie i wysiadanie z samochodu nie stwarza problemu.
Chociaż po pojemności skokowej silnika, wynoszącej jedynie 1242 cm3, nie należy spodziewać się nadzwyczajnego temperamentu, 86 KM to zdecydowanie więcej niż w podstawowych wersjach silnikowych oferują konkurenci Splasha. W miejskim sprincie od świateł do świateł małe Suzuki nie odstaje od większych i mocniejszych uczestników ruchu. Biegi zmieniają się lekko, mechanizm ich zmiany niemal sam znajduje kolejne przełożenia, a wysoko umieszczona dźwignia wpada w rękę w naturalny sposób. Do 50 km/h Splash rozpędza się 4,3 s i potrafi taką prędkość osiągnąć już na pierwszym biegu. Na drugą połowę prędkościomierza, czyli powyżej 100 km/h, wskazówka przenosi się po 12,4 sekundy. W zależności od warunków i stylu jazdy, w mieście auto zużywa od 6,5 do ponad 9 l/100 km. Wszystko zależy od tego, jaka jest proporcja jazdy do stania w korkach.
Małe auta są wyższe o 15 cm niż 10 lat temu
Przed dekadą samochody segmentu A miały średnio 1,4 m wysokości. Chociaż w teorii były przystosowane do przewozu 4 a nawet 5 osób, w miarę komfortowe warunki podróżowania oferowały tylko na przednich fotelach. Z tyłu brakowało miejsca i na nogi, i nad głową. Teraz najmniejsze auta mają ok. 1,55 m wysokości, ale sporo jest też takich (jak Suzuki Splash czy Fiat Panda), których wysokość zbliża się do 1,6 m. W ciągu ostatnich 10 lat małe auta urosły znacznie także na długość - z około 3,5 metra do 3,7 m. Większy wzrost małych aut pozwolił konstruktorom wstawić do ich wnętrz fotele w kształcie krzeseł, które wymuszają pozycję bardziej wyprostowaną niż leżącą. Z kolei, większa długość aut umożliwiła oddalenie krzeseł od siebie, dzięki czemu nawet Splashem wygodnie podróżuje się w cztery osoby.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!






















Nissan X-Trail – debiut odświeżonego SUV-a
Zostań Miss Need for Speer Underground?