Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Suzuki Swift po 50 000 km

Pod koniec wymagającej próby, testowany Swift okazał się znacznie żwawszy niż na starcie. Do mety auto dotarło trochę posiniaczone, ale w świetnej kondycji. Maluch Suzuki to zdecydowanie typ długodystansowca.

2011-11-28
Swift nie był miłośnikiem zagranicznych wojaży, najwięcej kilometrów zrobił po polskich drogach; tu – wyjątkowo – odpoczywa w Karlovych Varach

 

Gdybym usłyszał o tym od kolegi, włożyłbym to między bajki. Ale pomiary osiągów Swifta, z użyciem superprecyzyjnego sprzętu pomiarowego o "napędzie" satelitarnym, kłamać nie mogą. Porównując wyniki testowanego Swifta z początku i końca testu trzeba stwierdzić, że przejechanie 50 tys. kilometrów wyszło maluchowi Suzuki na dobre. 94-konna jednostka napędowa nabierała wigoru z każdym kilometrem. Na starcie do długodystansowej próby na przyspieszenie od 0 do 100 km/h Swift potrzebował 12,6 s. Na końcu testu setkę robił w 11,8 s.

Bardziej niż w górnym zakresie prędkości obrotowej, serce Swifta zyskało na sile w dolnym zakresie obrotów, co obrazują wyniki elastyczności na poszczególnych biegach. Poprawa wyników w tej dyscyplinie jest znacznie bardziej spektakularna niż w wypadku przyspieszenia. Na dobrym "ułożeniu się" silnika szczególnie zyskał piąty bieg, na którym na początku testu Swiftowi najbardziej brakowało poweru. Zamiast blisko 22 sekund na rozpędzenie z 60 do 100 km/h, na końcu testu Swift potrzebował 17,1 s. Na starcie do testu rozpędzanie auta z 80 do 120 km/h na piątym biegu trwało aż 26,2 s, natomiast na końcu - 19,9 s.

Wraz z poprawą osiągów malało zapotrzebowanie silnika na paliwo. Z początkowego zużycia na trasie, oscylującego wokół 6 l/100 km przy spokojnej jeździe, w drugiej połowie testowej próby w porównywalnych warunkach udało się zejść do 5 l/100 km. Do sprawnego (czytaj - dynamicznego) podróżowania 1,2-litrowa jednostka napędowa Swifta potrzebuje jednak około dwóch litrów benzyny bezołowiowej więcej na 100 kilometrów. Użytkowanie samochodu wyłącznie w mieście wiąże się ze zużyciem paliwa na poziomie 8,5 l/100 km. Średnie zużycie na dystansie 50 tys. km wyniosło 6,4 l/100 km.

W czasie 7-miesięcznego maratonu Swift zaliczył trzy obowiązkowe "pit stopy" w autoryzowanym serwisie i jeden ponadprogramowy, który nie kwalifikuje się do rubryki "naprawy i usterki". Do nieplanowanej wizyty zmusiło testowanego Swifta zbyt bliskie spotkanie na drodze z... prętem zbrojeniowym, który przez otwór w zderzaku "ranił" chłodnicę klimatyzacji. Chłodnica "wykrwawiła" się i przez jakiś czas trzeba było obywać się bez klimatyzacji. Wymiana uszkodzonego elementu kosztowała 1513 zł, z czego 336 zł wyniosła robocizna. Oprócz tej niemiłej przygody testowany Swift nie zaliczył najmniejszej mechaniczno-elektronicznej wpadki. Nawet żadna z żarówek nie odmówiła posłuszeństwa, mimo że niektóre świeciły się prawie non stop.

Koszt przeglądów technicznych wyniósł łącznie 2109 zł. Trzy razy wymieniono olej silnikowy i filtr oleju, raz (przy 45 tys. km) filtr przeciwpyłkowy i płyn w układzie chłodzenia. Podczas przeglądu przy 30 tys. km uzupełniono płyn w układzie hamulcowym. Klocki hamulcowe przetrwały całą próbę i - prawdopodobnie - nawet podczas kolejnego przeglądu technicznego nie będzie potrzebna ich wymiana. Co ciekawe i nietypowe, sprawność hamulców na końcu próby również poprawiła się w porównaniu ze stanem na początku testu. Nie aż tak spektakularnie jak w wypadku osiągów silnika, ale zauważalnie, czyli mierzalnie. Droga hamowania ze 100 km/h na zimno, pod koniec długodystansowej próby, wynosiła 37,7 m, a na początku 38,5 m.

Jednorazowo koszt przeglądu Swifta okazuje się dość wysoki i wynosi 506 zł, 831 zł i 772 zł za, odpowiednio, pierwszy, drugi i trzeci przegląd. Za ponad 2100 zł można polecieć na egzotyczne wakacje. Przy rozłożeniu tej kwoty na przebieg (50 tys. km w ciągu 3 lat), przeglądy techniczne Swifta w autoryzowanym serwisie koszt przejechania 1 kilometra zwiększają o... 5 groszy. Bywa, że z dnia na dzień paliwo na stacjach drożeje o taką kwotę.

Badanie techniczne i oględziny testowanego Swifta po przebiegu 50 tys. km, wykonane przez rzeczoznawcę samochodowego, też nie dały nam "pożywki" do materiału, podsumowującego zmagania małego Suzuki na długodystansowej próbie. Więcej "nabroiliśmy" sami; albo pomogli nam w tym inni lub nieszczęśliwe zbiegi okoliczności. Efekt był taki, że cztery elementy blaszane, przedni zderzak i lusterko zewnętrzne rzeczoznawca zakwalifikował do lakierowania. Pozostała część kilkustronicowej wnikliwej opinii daje się streścić w trzech słowach - wszystko jest OK. W detalach brzmi to następująco - opony zużyte równomiernie (wysokość bieżnika z przodu wynosiła 5,4 mm i 5,2 mm, odpowiednio, w prawej i lewej oponie; z tyłu - 5,8 mm i 5,7 mm), elementy układu kierowniczego i zawieszenia bez nadmiernego zużycia, rura wydechowa pokryta korozją. "Smaku" narobiły nam uwagi dotyczące tego, że przy łożysku podpory prawej półosi stwierdzono wyciek smaru stałego oraz że podczas kontroli geometrii kół odnotowano niewielką różnicę kąta wyprzedzenia sworznia zwrotnicy koła przedniego prawego oraz zbieżności koła tylnego prawego. Chociaż tyle! Prawda jest jednak taka, że aby zapracować na "usterkę" nr 2 wystarczy zbyt gwałtownie najechać na krawężnik lub zbyt szybko przemknąć przez dziurę w drodze, natomiast "usterka" nr 1 zdarza się w samochodach o zdecydowanie mniejszym przebiegu niż 50 tys. km.

Trudy testowego dystansu większego piętna nie odcisnęły także na wnętrzu Swifta. Dobry ogólny efekt psuły jedynie widoczne rysy na desce rozdzielczej, najbardziej rzucające się w oczy na radioodtwarzaczu. Spory element wykonany z materiału wykończonego na wysoki połysk wygląda efektownie, ale trzeba być bardzo ostrożnym - rysy mogą pojawić się na nim nawet po czyszczeniu go niezbyt delikatną szmatką. Suzuki Swift potrzebował na pokonanie testowego maratonu 7 miesięcy i na mecie przekazał sztafetową pałeczkę... swojemu nieco większemu bratu - SX4. Czy napęd na cztery koła sprawi, że SX4 upora się z testowym dystansem szybciej?

Tekst Maciej Ziemek,
zdjęcia Mariusz Barwiński, Jacek Hanusz
amis 12/2011

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 50 890 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Pod koniec wymagającej próby, testowany Swift okazał się znacznie żwawszy niż na starcie. Do mety auto dotarło trochę posiniaczone, ale w świetnej kondycji. Maluch Suzuki to zdecydowanie typ długodystansowca.
    auto motor i sport, 2011-11-28 09:10:00
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij