Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.8

Tesla Model X P90D - elektryczny prysznic

Tesla uskrzydla – i nie chodzi o otwierane ku górze drzwi, dzięki którym przypomina ptaka, ale o odkrywanie nowych horyzontów. Oto 7-osobowy elektryczny SUV osiągający setkę w 4,2 s.

Tesla Model X Tesla Model X P90D / Fot. Hans-Dieter Seufert

Model X potwierdza wszystkie stereotypy. Ci, którzy uważają, że przyszłość należy do samochodów elektrycznych, że dzisiejsi producenci aut to hamulcowi rozwoju motoryzacji, a szef Tesli Elon Musk jest wizjonerem, znajdą tu potwierdzenie swoich poglądów.

Podobnie jak ci, którzy uważają, że w Dolinie Krzemowej jednak nie potrafią wymyślić samochodu na nowe czasy. Bo nie ma jednej prawdy o Tesli Model X, ale dzięki naszemu testowi pojawią się przynajmniej dane i fakty, dzięki którym można ten samochód ocenić.

Jedno jest pewne – Tesla jest fascynująca. Nie tylko z powodu fantazyjnie unoszących się drzwi, 17-calowego ekranu dotykowego, aktualizacji parametrów technicznych poprzez multimedia czy z powodu niesamowitych przyspieszeń. Nie tylko dlatego, ale również właśnie z ich powodu.


Warto wiedzieć


Roman Skąpski
redaktor
"auto motor i sport"

Tesli nie można kupić w Polsce, można ją sprowadzić, składając zamówienie na oficjalnej stronie www.tesla.com. Auto odbiera się z fabryki w Tilburgu w Holandii. Za granicą też się je serwisuje – nie jest to zbyt kłopotliwe, bo częstotliwość przeglądów zależy od... decyzji właściciela. Przegląd obejmuje stan hamulców, opon, filtra klimatyzacji itp., kosztuje ok. 600 euro i nie jest powiązany z gwarancją. Powinien być tym częstszy (np. co 2 lata), im intensywniej jest eksploatowane auto. Tesla ma stacje bezpłatnego ładowania akumulatorów we Wrocławiu i Katowicach, powstają stacje w Poznaniu, Łodzi i Gdańsku.

Na tablicy rozdzielczej żadnych przycisków – króluje 17-calowy ekran
Model X można kupić w czterech wersjach różniących się mocą i pojemnością akumulatorów – od 244 kW i 60 kWh pojemności w modelu X 60D do wersji X P90D dysponującej mocą 396 kW i pojemnością 90 kWh. Ten drugi model sprawdzamy w naszym teście. We wszystkich Teslach X jeden silnik elektryczny napędza przednią oś, a jeden tylną. Oznacza to, że samochód ma napęd na cztery koła.

Pamiętliwe drzwi: wiedzą, gdzie były

Jednak najpierw chodzi o drzwi. Otwierają się elektrycznie, zależnie od tego, jak je zaprogramowano – także po samym zbliżeniu się do nich. Na ciasnych parkingach albo w garażach unoszą się tylko do połowy wysokości.

Elektronika „zapamiętuje” kiedy zostały otwarte na pełną wysokość i jeśli Tesla po raz drugi zaparkuje w tym samym miejscu, drzwi same uniosą się maksymalnie wysoko. Wrażenie jest niesamowite.

Zajmowanie miejsc z tyłu okazuje się bardzo wygodne, czekają tam na pasażerów trzy osobne fotele. Każdy z nich można elektrycznie przesuwać, ale nie składać. Jeśli więc ktoś martwi się, jak przewieźć do domu wielki telewizor z płaskim ekranem, to uspokajamy, że właściciele Tesli na pewno już od dawna mają taki w domu i to wielki jak ściana.

Stylista Tesli Model X, Franz von Holzhausen, zaprojektował kiedyś VW Beetle’a Co Porsche 911 i Model X mają wspólnego? Bagażnik z przodu. Ten w Tesli ma pojemność 187 l; bagażnik z tyłu – 2180 l

 

Dodajmy jeszcze, że na dwóch fotelach w trzecim rzędzie na krótkich trasach mogą w miarę wygodnie podróżować także dorośli pasażerowie. I jeszcze, że nawet przy siedmiu podróżnych w bagażniku zostaje trochę miejsca. Ponieważ z przodu jest dość mały silnik elektryczny, pod pokrywą urządzono bagażniko pojemności 187 litrów.

BP

A teraz wskakujemy na fotel kierowcy. Wciskamy hamulec, drzwi automatycznie się ryglują; można je też zamknąć, korzystając z dotykowego ekranu. Poczucie przestrzeni we wnętrzu auta powstaje dzięki wielkiej panoramicznej szybie z przodu oraz za sprawą pustki na tablicy rozdzielczej.

Obsługa niemal wszystkich funkcji Modelu X odbywa się poprzez ekran. Nie ma nawet osobnego włącznika świateł – sterowane czujnikiem LED-owe reflektory włączają się automatycznie. Skonfigurowanie menu w komputerze trochę trwa, i nawet gdy ma się doświadczenie, obsługa dotykowego ekranu odwraca uwagę od drogi.

Z drugiej strony, ekranowi trzeba oddać, że działa świetnie i reaguje szybko. Jest wielki, „postawiono” go na krótszym boku, wyświetla mapy Google’a i dane o ruchu drogowym przekazywane w czasie rzeczywistym.

Jeśli porównać, ilu kierowców szuka dzisiaj takich informacji, grzebiąc w czeluściach swoich smartfonów, okaże się, jak sensowne jest wyposażanie samochodowych multimediów w możliwość odbioru tego typu danych.

Czas na jazdę, dźwignię biegów przesuwamy w pozycję „D”. Dźwignia pochodzi z Mercedesa (tak jak dźwignia multifunkcyjna obsługująca m.in. wycieraczki i kierunkowskazy; zadebiutowała już w 1975 roku).

Wyświetlacz informuje, że zasięg auta to 375 km, w praktyce, przy powściągliwej jeździe wyniósł 346 km. To wystarcza do swobodnego poruszania się. W ciągu pół godziny stacja ładowania może dostarczyć litowo-jonowym akumulatorom o pojemności 90 kWh energii potrzebnej do pokonania 270 km.

Multimedia w Tesli Model X

NAJWYŻSZEJ KLASY SPRZĘT, GODNY LUKSUSOWEJ LIMUZYNY. JEGO OBSŁUGA MA JEDNAK PEWNE WADY
Mapy są szczegółowe, a dane o korkach na drodze pojawiają się na bieżąco  Na ekranie przed kierowcą wyświetlają się fragmenty mapy z nawigacji co bardzo pomaga w obserwacji wskazań Pasażer może korzystać z bogatej listy tytułów oferowanych np. przez Spotify
Mapy na ogromnym ekranie nie tylko robią wrażenie, ale są bardzo czytelne. Ponieważ na 17-calowym monitorze jest wystarczająco dużo miejsca, by pokazał całą trasę przejazdu (z danymi o sytuacji drogowej przekazywanymi w czasie rzeczywistym), drogę od samego startu bardzo łatwo zaplanować. Zmienić skalę mapy czy dopasować jej fragment do całości da się jednym pociągnięciem palca. Tak jak w smartfonie nawigacja działa jednak w oparciu o internet, a jeśli jego zasięg jest słaby, wgrywanie mapy trwa długo. Gdy auto znajduje się w miejscu, w którym nie ma zasięgu albo w garażu podziemnym adresy można wpisywać w trybie offline, a kierowca otrzymuje uproszczone wskazania kierunku jazdy, aż do chwili, gdy auto znowu znajdzie się w zasięgu internetu.

Dzięki modułowi radiowemu w Tesli można też odbierać radio internetowe czy korzystać ze Spotify. Sprzęt jest też seryjnie przystosowany do odbioru cyfrowego radia DAB, inne źródła audio można odbierać przez bluetooth czy USB. W ofercie nie ma natomiast odtwarzaczy CD czy DVD ani popularnego interfejsu Apple Carplay łączącego z iPhonem. Do Tesli można dokupić jeden z najlepszych sprzętów audio na rynku, nieustępujący tym najdroższym, jak B&O czy Burmester. Ponieważ jednak obsługuje się go wyłącznie poprzez wielki ekran, kierowca musi zbyt często odrywać wzrok od drogi. Poza tym telefon odłożony na środkowej konsoli co jakiś był przyczyną zakłóceń płynących z głośników.   

Zapinamy pasy, noga z hamulca, auto cicho rusza. Jak każdy kolos o wymiarach pięć na dwa metry Tesla Model X niezbyt swobodnie porusza się po ulicach miasta. Ale właśnie już w mieście można uruchomić autopilota (egzemplarz testowy miał jego starą wersję 7.1). Dzięki niemu samochód zachowuje zadany odstęp od pojazdu poprzedzającego, samodzielnie przyspiesza i utrzymuje pas ruchu.

Można odnieść wrażenie, że Teslą kieruje nieco jeszcze niepewny, świeżo upieczony kierowca, który jakby przy okazji włączał wymalowane na jezdni linie w ustalony przez siebie idealny tor jazdy i który obok aut zaparkowanych wzdłuż krawężnika przejeżdża niemal „na styk”.

Miejsca mnóstwo; każdy fotel z osobna można przesuwać w przód i w tył Ten wysiłek się opłaca – na dwóch składanych fotelach w trzecim rzędzie da się w miarę wygodnie podróżować Fotele w drugim rzędzie nie składają się, można je tylko przesuwać. Przestrzeń na bagaż jest wystarczająca

 

Od czasu do czasu elektronika prosi, by trzymać ręce na kierownicy, ale nadal kieruje samochodem, jeśli kierowca nie posłucha prośby. Nietrudno sobie wyobrazić, że w mieście i na zwykłych drogach poza nim łatwo mogłoby dojść do wypadku. Lepiej jednak stwierdzić, że również w tak nowoczesnym samochodzie jak Tesla Model X samodzielna jazda sprawia o wiele więcej frajdy niż automatyczna.

Auto zawsze zachowuje się bezpiecznie, ma bardzo dobrą trakcję. Ale w zakrętach okazuje się niezbyt zwinne, bo jest ciężkie i ma skłonność do podsterowności. Tu dopiero widać, że dziesięcioleci doświadczeń w zestrajaniu układów kierowniczych i zawieszeń nie da się nadrobić z dnia na dzień.

Układ kierowniczy Tesli jest syntetyczny, przekazuje kierowcy znacznie mniej informacji i jest mniej precyzyjny niż układy Audi Q7 czy BMW X5. Poruszający się na 22-calowych kołach i wyposażony w pneumatyczne zawieszenie Model X daje odczuć pasażerom nierówności jezdni.

Poza tym jednak zapewnia wysoki komfort, objawiający się m.in. niemal całkowitą ciszą we wnętrzu. Jednak w Tesli zachwyca głównie układ napędowy, który zapewnia nieprzerwaną dostawę siły napędowej.

Startując spod świateł, masz wrażenie, że pępek wbija ci się w kręgosłup. I nawet na autostradzie przy prędkości 180 km/h lepiej solidnie napiąć mięśnie szyi, zanim mocno depnie się na pedał gazu. A przed nami jeszcze pomiary przyspieszenia na torze...

Pomiar 0-100 nie mówi nic

Oto trzy kilometry drogi pomiarowej. Noga na gaz. Gdyby to był silnik spalinowy, otworzyłyby się przepustnice w układzie dolotowym, zapaliła mieszanka paliwa z powietrzem, tłoki kolejno zostałyby popchnięte w dół, zaczął obracać wał korbowy, w ruch zostałyby wprawione koła zębate skrzyni biegów i dopiero moment napędowy powędrowałby do kół.

W Tesli X siła napędowa pojawia się jak po włączeniu światła – pstryk i jest. Tu nie chodzi o te 4,2 sekundy, w ciągu których auto przyspiesza do setki, ale o subiektywne poczucie siły i prędkości, z jaką to robi. Takie samo wrażenie miałby ktoś, kto by skoczył na dach pędzącego ekspresu.

Po 2-3 próbach przyspieszania X musi odpocząć, wentylatory dmuchają na urządzenia elektryczne zimnym powietrzem. Podczas pomiarów zużycie energii wzrosło do tego stopnia, że po 100 km akumulator kompletnie się rozładował. Na naszej trasie do badania zużycia energii przez auta elektryczne Tesla potrzebowała 26,9 kWh/100 km.

Oznacza to emisję 150 g dwutlenku węgla na 100 km (chodzi o CO2 powstający przy produkcji energii elektrycznej, którą zużywa auto), a to z kolei odpowiada 6,4 l benzyny na 100 km. Nie ma drugiego auta, które paląc tak mało, byłoby aż tak szybkie, wygodne i miało tyle miejsca w środku co Tesla Model X.

Nawet jeśli niektórzy ekscytują się tym autem ponad miarę, uważając,że to zbawienie dla świata, jedno jest pewne – SUV Tesli dla innych producentów jest jak zimny prysznic. Model X można kupić już dzisiaj, gdy konkurenci dopiero z zapałem rozprawiają o samochodach przyszłości, jakby chcieli zagadać wyzwania, które stawia współczesność.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Bardzo rzeczowy test. Napisany bez uprzedzeń zarówno jeśli chodzi o auta elektryczne jak i spalinowe.
    ~k1, 2017-01-04 10:41:38
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij