Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Test Datsuna 260Z: Dla uśmiechu

Prawie 40 lat temu tak wyglądał „ostatni samochód ojca, zanim ten przesiadł się do rodzinnego sedana”. Dziś japoński Datsun 260Z może być świetnym wstępem do rozpoczęcia zabawy z klasyczną motoryzacją.

Adam Majcherek 2015-02-21

W latach 60. ubiegłego stulecia Nissan chciał mocniej zaistnieć na amerykańskim rynku. Wówczas japońskie auta sprzedawały się tam głównie dlatego, że były tanie. Pierwszy prezes amerykańskiego oddziału Nissana – Yutaka Katayama – stwierdził, że chcąc skutecznie podbijać zagraniczne rynki, Nissan i w ogóle japońscy producenci muszą stworzyć coś oszałamiającego. Musi powstać samochód oryginalny, taki, który sprawi, że inni producenci usiądą z wrażenia. Po czterech latach prac, jesienią 1969 roku Nissan pokazał światu model 240Z – lekkie, tylnonapędowe coupé o przyciągającej oko stylizacji.

W 2001 roku prezes Nissana Carlos Ghosn przy okazji premiery modelu 350Z wspominał pierwszą „zetkę” jako „auto o europejskim wyglądzie, z charakterem amerykańskiego muscle cara, japońską niezawodnością i wzbudzające pożądanie na całym świecie”. Japończycy trafili w punkt, bo 240Z, tak jak pozostałe modele marki sprzedawany w Stanach Zjednoczonych pod nazwą Datsun, był dużo tańszy niż Chevrolet Corvette czy Jaguar E-Type Coupé. Wkrótce po premierze stał się bestsellerem, zapotrzebowanie szybko przekroczyło możliwości produkcyjne, a Nissan został najpopularniejszym japońskim producentem samochodów na amerykańskim rynku.

Długa maska, klasyczna linia nadwozia, niepodrabialny klimat – nie znajdziesz tego w żadnym nowym modelu za 50 tys. zł

Wcale nas to nie dziwi – świetnie stylizowane nadwozie, napęd na tylną oś, prosta, niezawodna konstrukcja, znakomite osiągi przy stosunkowo niedużym zużyciu paliwa – ten samochód musiał się podobać. W 1974 roku model 240Z został zastąpiony przez 260Z, utrzymujący stylistykę poprzednika, ale z nowszym, większym silnikiem. 260Z był oferowany nie tylko jako klasyczne, dwumiejscowe coupé, ale również w wersji 2+2, z odrobinę zmienioną linią dachu, większym rozstawem osi i kanapą dla dzieci wciśniętą za przednie fotele. To kolejny strzał w dziesiątkę – 260Z 2+2 był uważany za ostatnie auto młodego ojca, zanim ten przesiądzie się do rodzinnego sedana.

I właśnie z takim samochodem mamy do czynienia tym razem. To pierwsze auto w kolekcji Pana Macieja, które sprowadził do Polski. Poszukiwania odpowiedniego egzemplarza trwały kilka miesięcy, w końcu znalazł się samochód z nieźle zachowanym wnętrzem i z nadwoziem w przyzwoitym stanie, ale z niesprawnym silnikiem. Jak powiedział nam Tomasz Fechter z firmy FF Custom & Classic Cars, który zajmował się poszukiwaniem i renowacją tego egzemplarza, w większości przypadków awaria silnika nie skreśla auta jako bazy do odbudowy.

Silniki serii L to jednostki o nieskomplikowanej konstrukcji, części do nich są wciąż dostępne, bo montowano je potem jeszcze chociażby w Datsunie 280ZX i Nissanie Patrolu, więc remont nie nastręcza trudności. Najważniejsze, by kupić samochód bezwypadkowy i kompletny, żeby nie trzeba było potem mozolnie szukać i dopasowywać „galanterii” – znaczków, listewek i tym podobnych drobiazgów.

Kierownica z cienkim wieńcem leży w dłoniach inaczej niż te ze współczesnych aut Wersja z siedzeniami w układzie 2+2 ma powiększony rozstaw osi i kanapę, na której dobrze będą się czuć tylko dzieci Skromny bagażnik pomieści dwie niewielkie walizki. Ale przecież to sportowe coupé a nie rodzinne kombi
     

Egzemplarz Pana Macieja ma świetnie zachowane, oryginalne wnętrze, oprócz remontu silnika wymagał częściowej renowacji blacharki i położenia nowego lakieru. Na tym etapie koszt zakupu i odbudowy auta wyniósł 50 tys. zł. W związku z tym, że Datsun ma służyć do jazdy na co dzień, niebawem zostanie w nim zamontowany dyskretny sprzęt audio, z odtwarzaczem wizualnie dopasowanym do klimatu auta, ale obsługującym wszystkie współczesne formaty muzyczne i pozwalającym na podłączenie smartfona czy iPoda. Do tego pojawi się klimatyzacja, której w tym egzemplarzu wcześniej nie było.

Z coupé Datsuna wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. Pod koniec lat 90., gdy starych „zetek” już dawno nie było w ofercie, a o 350Z jeszcze nikt nie myślał, Nissan postanowił przypomnieć klientom o tej kultowej serii. Amerykański oddział zaczął skupować 240Z z rynku wtórnego, wybrał kilkanaście renomowanych warsztatów samochodowych i zlecił im przywrócenie aut do fabrycznego stanu. Potem auta trafiały do sieci dealerskiej i w 1997 roku każdy mógł się stać właścicielem nowego Datsuna 240Z z początku lat 70., kupionego w salonie i objętego gwarancją producenta. Pomysł był świetny, dealerzy zapalili się do tego projektu, ale zaporowa cena – 25 tys. dolarów – sprawiła, że odbudowano i sprzedano tylko 40 aut.

W katalogu z 1997 roku pojawiło się stwierdzenie: „W jeździe samochodem nie chodzi o to, by przedostać się z jednego miejsca w inne. Chodzi o to, by wszędzie dojechać z uśmiechem na twarzy. Bo życie to ciągła podróż. Ciesz się każdą przejażdżką”. I te słowa polecamy uwadze każdego, kto jeszcze się zastanawia, czy nie sprawić sobie podobnego klasyka.

Informacje o modelu

240Z: trzydrzwiowe, 2-miejscowe coupé, długość 4140 mm, szerokość 1626 mm, wysokość 1283 mm, rozstaw osi 2305 mm, masa własna 1025 kg.
260Z: trzydrzwiowe, 2+2-miejscowe coupé, długość 4445 mm, szerokość 1626 mm, wysokość 1283 mm, rozstaw osi 2604 mm, masa własna 1200 kg.

Silnik i osiągi
240Z: 6-cylindrowy, rzędowy, pojemność 2,4 litra, moc 150 KM przy 5600 obr/min, maksymalny moment obrotowy 198 Nm przy 4400 obr/min, 5-biegowa przekładnia mechaniczna, prędkość maks. 201 km/h, przyspieszenie 0–100 km/h ok. 8,5 s, średnie zużycie paliwa ok. 12 l/100 km.
260Z: 6-cylindrowy, rzędowy, pojemność 2,6 litra, moc 150 KM przy 5400 obr/min, maksymalny moment obrotowy 219 Nm przy 4400 obr/min, 5-biegowa przekładnia mechaniczna, prędkość maks. 204 km/h, przyspieszenie 0–100 km/h ok. 8,5 s, średnie zużycie paliwa ok. 12 l/100 km.

Zalety i wady
plus klasyczna linia nadwozia rasowego coupé
plus lekkie nadwozie, z napędem na tylną oś gwarantującym frajdę z jazdy
plus nieskomplikowana, trwała konstrukcja
plus niepodrabialny klimat
plus spora dostępność części
plus zakup można traktować jako inwestycję, zadbane egzemplarze już nie tracą, a zyskują na wartości
minus kiepski wybór w kraju, konieczność poszukiwania auta za granicą

Polecane silniki

  • 6-cylindrowy, benzynowy, o pojemności 2,6 litra, 150 KM – oferowany do modelu 260Z
  • 6-cylindrowy, benzynowy o pojemności 2,8 litra, 170 KM – montowany w jednym z kolejnych coupé Nissana – modelu 280ZX, często przekładany przez właścicieli do 240Z i 260Z

Historia modelu

  • 1965 Yoshihiko Matsuo – szef designu otrzymuje zlecenie zaprojektowania sportowego roadstera
  • 1967 w związku z zaostrzonymi wymogami dotyczącymi bezpieczeństwa Nissan podjął decyzję o zmianie roadstera w coupé
  • 1969 zaprezentowano produkcyjną wersję Datsuna 240Z (w Japonii oferowanego jako Nissan Fairlady Z)
  • 1974 premiera modelu 260Z w wersji 2 i 2+2-miejscowej
  • 1975 model 260Z zostaje zastąpiony przez 280Z
  • 1997 na początku roku Nissan uruchamia program Vintage Z-Car, w ramach którego skupuje z rynku używane 240Z, przywraca je do fabrycznego stanu i wprowadza do sprzedaży w salonach
  • 1997 po odbudowie 40 egzemplarzy Nissan zamyka projekt Vintage Z-Car

 

Okiem właściciela
Pan Maciej któregoś dnia stwierdził, że czas przystąpić do realizacji marzeń z dzieciństwa. Zaczął od taplania się w błocie – zajął się na poważnie rajdami przeprawowymi, w których startuje specjalnie przygotowaną, mocno zmodyfikowaną terenówką. Następne na jego liście były samochody, które ubóstwiał jako dziecko, a plakaty z ich wizerunkiem rozwieszał na ścianach w pokoju. Zaczął od poszukiwań Datsuna 260Z. Uznał, że to rozsądny cenowo model, by rozpocząć nim uprawianie nowego hobby. Wygląda na to, że połknął bakcyla, a „zetka” będzie pierwszym autem w sporej kolekcji. Na renowację czeka już Toyota Celica Liftback, a kolejny ma być Jensen Interceptor.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Dzisiaj marka Datsun została reaktywowana, ale to zupełnie inna bajka niż samochód, którym jeździliśmy. Klasyczny Datsun 260Z ma się nijak do współczesnych aut tej marki, a nawet do innych klasyków.</p><br /><br /><a href="/testy/test-Datsun-jazda-uzywane-klasyk,19001,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2015-02-20 09:45:41
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij