W ramach przeglądu po przebiegu 30 tys. km w Aurisie wymieniono olej silnikowy (koszt 360 zł) wraz z filtrem (46 zł), płyn hamulcowy (30 zł) i filtr przeciwpyłkowy klimatyzacji (180 zł). W sumie materiały kosztowały 616 zł, natomiast robocizna - 450 zł.
Niemal od początku trwania testowej próby widać było, że wnętrze Aurisa lśniące blaskiem jesnobeżowej tapicerki sprawia pewien kłopot - przy wiecznie brudnych ulicach czy skórzanych torebkach odkładanych na fotele bardzo ciężko utrzymać nie tylko dywaniki, ale także tapicerkę foteli we względnej czystości. Tym bardziej, gdy z samochodu korzysta więcej osób niż jedna. Na szczęście, prawie wszystko - z wyjątkiem dziur - można dziś wyprać. Zajmuje to w myjni sporo czasu i słono kosztuje, ale - decydując się na samochód z beżową tapicerką z tkaniny - warto uwzględnić ten wydatek w stałych kosztach eksploatacji.
Przed Toyotą Auris druga połowa testowego dystansu i dwa przeglądy techniczne - po 45 tys. i po 60 tys. kilometrów.
Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Mariusz Barwiński
„TO AUTO DLA MŁODYCH"
PRZEMYSŁAW FRYDRYSZAK - właściciel Toyoty Corolli, którą w ciągu trzech lat przejechał ponad 60 tysięcy kilometrów
Jak po kilku dniach podróżowania Aurisem ocenia go Pan w porównaniu z Corollą?
Auris wydaje się mniejszy, ale w środku od razu widać, że to auto nowszej generacji. Więcej w nim elektroniki. Wyświetlacz komputera zmienił miejsce i jest umieszczony centralnie przed oczami kierowcy, jego obsługa okazuje się łatwiejsza niż w Corolli. Nie trzeba przekładać ręki przez kierownicę, co w czasie jazdy nie jest bezpieczne. Dobrze, że rozszerzono funkcje komputera m.in. o wskaźnik kilometrów, które można przejechać na pozostałym paliwie oraz o informację wskazującą moment zmiany biegu. Gadżet, ale sympatyczny. Bardziej skomplikowana jest obsługa „panelu sterowania wentylacją" - w Corolli wszystkie przyciski są w jednej linii. Nudne, ale niesamowicie praktyczne. W Aurisie trzeba nauczyć się gdzie który jest i do czego służy, a żeby zobaczyć wyświetlaną opcję, trzeba się przechylić w prawo. Ale sam panel podoba mi się i dlatego mogę mu wybaczyć mniejszą niż w Corolli funkcjonalność.
Poza tym w Aurisie siedzi się nieco wyżej niż w Corolli, dlatego wsiadanie i wysiadanie jest wygodniejsze, ale widoczność do przodu - znacznie gorsza! W Corolli zza kierownicy widzę prawie całą pokrywę silnika, przód Aurisa trzeba sobie wyobrazić i przyzwyczaić się do manewrów „na ślepo". To auto seryjnie powinno być wyposażone w czujniki parkowania. Te z tyłu sprawdzają się bardzo dobrze.
Jakieś nowe gadżety, lepsze rozwiązania?
Podoba mi się, że dźwignia zmiany biegów w Aurisie znajduje się wysoko i blisko kierownicy. Sam mechanizm działa zdecydowanie precyzyjniej niż w Corolli. Niestety, na tunelu środkowym zabrakło miejsca na podwójny uchwyt na puszki z napojami, który świetnie nadaje się też do przewożenia np. telefonu komórkowego. Mniej praktyczny niż w Corolli jest podłokietnik między przednimi fotelami - jako podpórka pod rękę nie sprawdza się w ogóle, bo jest za niski.
W Aurisie znacznie więcej miejsca jest za przednimi fotelami, ale i tak z tyłu nie siedzi się wygodnie, chociaż wygodniej niż w Corolli. Boczne kieszonki w przednich drzwiach są podzielone, dlatego drobne przedmioty nie przemieszczają się w przód i w tył, jak w Corolli.
Nie rozumiem dlaczego zrezygnowano z wieszaka przy uchwycie nad tylnymi drzwiami (albo, co gorsza, zapomniano o nim). W Corolli korzystam z niego niemal codziennie, w Aurisie musiałem rzucać płaszcz na tylną kanapę. Poza tym, materiały we wnętrzu są - co najwyżej - takie same, jak w Corolli, jeśli nie gorsze. Szczególnie źle wygląda pokrywa górnego zamykanego schowka po stronie pasażera, która opada z nieprzyjemnym trzaskiem. To zdecydowanie najsłabszy element nowego wnętrza.
Czy Aurisem jeździ się lepiej niż Corollą?
Muszę przyznać, że po przebiegu około 60 tys. kilometrów we wnętrzu Corolli słychać więcej niepożądanych odgłosów. Na drodze Auris zachowuje się stabilniej, a kierownica obraca się lżej. Z drugiej strony, przy nierównościach poprzecznych Auris ma chyba zbyt „agresywne" zawieszenie. Na miejskich dziurach, które Corolla pokonałaby w miarę płynnie, Auris głośnym dudnieniem informuje, że nie odpowiada mu ten rodzaj nierówności. Do tego stopnia, że miałem obawy czy przednie koła znajdują się jeszcze na swoim miejscu. Były to sytuacje rzadkie, ale się zdarzały.

Wasze opinie na forum
- Użytkownik MotoMan 01.02.2009, 05:06
Ty Pawełku wolisz być chory i biedny niż zdrowy i bogaty - Twój wybór.
- Użytkownik pawel 30.09.2008, 10:19
po 100tys to pewnie bedzie nowe auto - wszystko w serwisie wymienia ;p Ja tam
- Użytkownik jacko 23.05.2008, 11:24
Hehe, olej silnikowy za 360 złotych? Pewnie był w bańce ze złota...
- Użytkownik Jaroslaf 08.04.2008, 15:33


















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"