Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Toyota Aygo Sport

Unikat na skalę światową. Odrobina szaleństwa jest zawsze zdrowa. Takiego na przykład jak zbudowanie zwariowanego samochodu na bazie modelu, który najmniej się do tego nadaje. Polski oddział Toyoty zaaplikował małej Aygo potężny zastrzyk sterydów, a my spuściliśmy ją ze smyczy - na zwykłych drogach.

2012-06-13
Toyota Aygo Sport Aygo Sport to gokart z drzwiami, dachem i klatką bezpieczeństwa

Drogi do niezwyczajnego auta o niezwyczajnych osiągach są dwie. Można pójść do salonu samochodowego, wyłożyć od 80 tys. zł do ponad 100 tys. zł za szybki samochód klasy GTI, ale z metra cięty i bardzo zwyczajny w swojej niezwyczajności. Takie auto jest znakomite do prawie wszystkiego, ale mało ekstremalne w jakiejkolwiek dziedzinie. Podobną kwotę albo mniejszą - w zależności od zakresu przeróbek - można zainwestować w samochód, który od czasu do czasu nie sprosta codziennym obowiązkom, ale za to potrafi zapewnić ogromnego "kopa" pozytywnej energii. Takiego, że z przyjemnością rano chce się wstawać z łóżka na samą myśl, co czeka przed domem czy w garażu.

Samochód jedyny w swoim rodzaju, o bardzo niezwyczajnym wyglądzie i równie niezwyczajnych osiągach, można zrobić nawet z bardzo zwykłego, miejskiego i taniego auta. Na przykład z Toyoty Aygo, która w salonowym wydaniu kosztuje od 32 500 zł wzwyż i nigdy nie będzie obiektem pożądania. Wystarczy sięgnąć po samochód używany, a koszty "operacji" opisanej dalej znacznie spadną.

W "standardzie" mała, 68-konna Toyota nie wygląda ani porywająco pięknie, ani zaczepnie agresywnie, słabo przyspiesza, kiepsko się prowadzi, ogólnie - nie skręca, nie hamuje. Ale wszystko może robić znacznie lepiej, tylko trzeba dać jej szansę. Wystarczy "przeszczepić" tu i ówdzie podzespoły od większego Yarisa, uzupełnić prawie wyczynowym zawieszeniem, "wypruć" wnętrze i urządzić je na sportowo. Potrzeba do tego nie tylko zaplecza w postaci garażu czy warsztatu i narzędzi, ale przede wszystkim zaufanego, znakomitego mechanika, który potrafi więcej niż tylko sprawdzić poziom oleju w silniku czy wymienić świece zapłonowe.

Za "dawcę organów" do przeróbki Aygo posłużyła Toyota Yaris z 2009 roku, czyli auto poprzedniej generacji po liftingu. Z przodu w całości zostały przełożone 1,3-litrowy silnik ze skrzynią biegów, półosie napędowe, stabilizator, wahacze, piasty kół i hamulce (tarcze z zaciskami). Z tyłu wykorzystano tylną belkę wraz z piastami kół i hamulcami (tarcze z zaciskami). Ponieważ nie wszystko chciało idealnie pasować, trzeba było zmodyfikować poduszki mocujące zespół napędowy, mocowanie chłodnicy i alternatora, który... nie mieścił się wraz z jednostką napędową w komorze silnika.

O 6 cm większy rozstaw kół Yarisa w porównaniu z rozstawem kół Aygo, dodatkowo powiększony przez - mocno odsadzone od piast - obręcze kół z oponami Yokohama S.drive AS01 o rozmiarze 195/45, sprawił, że nie obeszło się bez ingerencji w nadwozie, bo koła nie mieściły się w błotnikach i wyraźnie wystawały poza obrys auta, czego przepisy nie dopuszczają. W związku z tym trzeba było zaprojektować i wykonać nie tylko nakładki na nadkola, ale również nakładki na progi i nowe - znacznie szersze od oryginalnych - zderzaki. W sumie, szerokość Aygo urosła o spektakularne 12 cm, co na każdym zdjęciu widać gołym okiem. Po tej ingerencji w nadwozie Aygo nie wygląda już jak bezimienny maluch, ale jak "wurc", który zabłądził w drodze na oes.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE

Cenaok. 82 500 zł
Silnikbenzynowy, R4, 1.33
Moc/przy obrotach120 KM/5800 obr/min
0-100 km/h8,0 s
Prędkość maksymalna200 km/h
Zużycie paliwab.d.
Emisja CO2b.d.
Silnikpojemność skokowa 1329 cm3, maksymalny moment obrotowy 153 Nm przy 4850 obr/min, skrzynia biegów 6M, napęd na przednie koła.
Nadwozie3-drzwiowy, 2-miejscowy hatchback, długość ok. 3,42 m, szerokość ok. 1,74 m, wysokość ok. 1,45 m, rozstaw osi 2,34 m, masa własna 860 kg.

Seryjne 101 KM silnika z Yarisa, które w Aygo wystarczyłyby w zupełności, zostały jeszcze solidnie podrasowane w myśl zasady, że jak się bawić, to z orkiestrą. Masę koła zamachowego zredukowano o 30% i usunięto układ EGR, czyli recyrkulacji spalin. W układzie wydechowym pojawił się nowy kolektor wydechowy, powiększony o 20%, zrezygnowano z katalizatora oraz zastosowano otwarty przelot o średnicy 50 mm, strumienicę i dwa tłumiki przelotowe. Zwiększono średnicę układu dolotowego (z 54 mm do 70 mm), ale tylko przed przepustnicą - ta pozostała fabryczna. Seryjny filtr powietrza zastąpiono filtrem o dużej przepustowości i zamknięto w termicznej obudowie. Filtr powietrza zmienił miejsce i zza jednostki napędowej powędrował nisko w lukę między silnikiem a przednią belką wzmacniającą. Komputer sterujący pracą silnika przeprogramowano z trybu "eko" na tryb "race&fun". Całość modyfikacji dookoła-silnikowych zaowocowała wzrostem mocy do 120 KM, bardzo rasowym brzmieniem jednostki napędowej i wydechu oraz olbrzymią spontanicznością silnika we wchodzeniu na obroty. Złe wiadomości są tylko dwie. Po pierwsze, zużycie paliwa liczy się w hektolitrach, bo benzyna leje się do silnika strumieniami. Po drugie, samochód nie jest w stanie "zaliczyć" przeglądu technicznego, gdyż nie spełnia norm emisji spalin. Norm hałasu chyba też nie, ale tego prawie nikt nie kontroluje.

Podwoziowe zmiany dopełnia zawieszenie renomowanej firmy KW z serii Competition, czyli wyczynowe. Nowe amortyzatory i sprężyny powodują, że Aygo po "tuningu" jest niżej zawieszone i, praktycznie rzecz biorąc, obce mu są poprzeczne i wzdłużne przechyły nadwozia. Samochód jedzie jak po szynach i nawet w czasie dynamicznej jazdy przez zakręty podłoga pozostaje równoległa do asfaltu.

W wyczynowym stylu urządzone wnętrze - z klatką bezpieczeństwa, sportowymi fotelami, 4-punktowymi pasami bezpieczeństwa, a nawet z układem gaśniczym - pozwala kierowcy poczuć się w Aygo Sport jak w samochodzie, który za chwilę mógłby stanąć do prawdziwych wyścigów. Sportowa kierownica, flokowana deska rozdzielcza i potężny obrotomierz, zamontowany na szczycie konsoli środkowej sprawiają, że "banan" na twarzy chce być większy niż od ucha do ucha. Duża zielona kontrolka, umieszczona z boku obrotomierza, informuje w czasie jazdy, że prędkość obrotowa silnika osiągnęła 5000 obr/min i najwyższa pora pomyśleć o zmianie biegu na wyższy. Czasu na wykonanie zmiany nie ma zbyt dużo. Moment zawahania i już po chwili daje po oczach ostrzegawcze czerwone światło, które oznacza, że wał korbowy silnika obraca się z prędkością 6000 obr/min.

Do 100 km/h stuningowana Toyota Aygo przyspiesza w 8 sekund i można ją rozpędzić do 200 km/h. Takie osiągi stawiają ją na równi ze znacznie mocniejszymi samochodami w stylu 180-konnego Renault Mégane GT i zbliżają do osiągów Volkswagena Polo GTI (też 180 KM) czy Golfa GTI (nawet 210 KM). Zdecydowanie bardziej niż liczby imponuje styl, w jakim ten maluch nabiera prędkości oraz to, jak bezpiecznie i szybko można nim podróżować przez zakręty. Zmieniona geometria kół i wyczynowe zawieszenie dbają wyłącznie o to, aby szerokie opony jak najskuteczniej wgryzały się w asfalt. Układ hamulcowy - pozbawiony elektronicznych wspomagaczy z ABS-em włącznie, ale za to doposażony w hydrauliczny hamulec ręczny bez zapadki i w regulację podziału siły hamowania między osie - zaskakuje skutecznością, ale wymaga od kierowcy maksimum koncentracji. Nie można pedału hamulca wcisnąć do podłogi, bo zablokuje się koła. Nie można bezkarnie "bawić się" hamulcami w zakręcie, bo Aygo może wykonać nagły piruet. Potrafi też pojechać solidnie bokiem, ale trzeba je do tego wyraźnie zachęcić. Wszystko zależy od ustawień siły hamowania przód/tył i od poleceń kierowcy, wydawanych środkowym pedałem.

Stuningowane Aygo powstało w jednym egzemplarzu, z inicjatywy kilku bardzo pozytywnie zakręconych osób, w polskim oddziale Toyoty. Pomysłodawcy i wykonawca (jeden człowiek!) szacują, że koszt przeróbki wyniósł około 50 tys. zł. Sporo, ale gdy wziąć pod uwagę, że ten koszt obejmuje wyczynowe zawieszenie (wydatek ok. 12 tys. zł), całe wyposażenie wnętrza (za ok. 10 tys. zł), elementy zewnętrzne nadwozia (koszt ok. 4 tys. zł), tuning silnika i układów - dolotowego i wydechowego oraz podzespoły "przeszczepione" z Yarisa, cena nie wydaje się z kosmosu. Inni, też pozytywnie zakręceni, potrafią wydać tyle kasy tylko na sprzęt audio do samochodu, od którego mocy ani osiągów nie przybywa.

MAKSIMUM BEZPIECZEŃSTWA ZA MINIMUM KOSZTÓW

Sport samochodowy już dawno udowodnił, że auta wyczynowe - mimo braku systemów wspomagających prowadzenie i pozbawione poduszek powietrznych - potrafią zapewnić wysokie bezpieczeństwo w razie wypadku. Najważniejszy element układanki pod tytułem bezpieczeństwo stanowi rurowa klatka (koszt około 3000 zł), która pełni funkcję nie tylko ochronną, ale również usztywniającą konstrukcję samochodu. Dopiero do wzmocnionego i sztywnego nadwozia można zamontować sztywne zawieszenie (koszt - w tym wypadku - wyniósł około 12 tys. zł, ale można wybrać znacznie tańsze). Kubełkowe fotele (OMP WRC kosztują około 2300 zł za sztukę) i 4-punktowe pasy bezpieczeństwa (za OMP trzeba zapłacić od około 800 zł wzwyż za sztukę) - którymi kierowca "spina się" z fotelem i integruje się z autem - dopełniają całości.

"Główny inżynier projektu" uważa, że gdyby miał do dyspozycji wszystkie części, skonstruowanie kopii "nie powinno trwać dłużej niż dwa miesiące". Wszystko jest możliwe, bo Toyota Motor Poland dysponuje formami niezbędnymi do wykonania elementów nadwozia. Aygo i Yarisa nie brakuje w ofercie aut używanych. Nic tylko kupować, przerabiać i poprawiać fabrykę. Za kierownicą takiego auta cieszy każdy przejechany metr. Nie ma się też co obawiać, że na skrzyżowaniu spotkają się dwa identyczne. I o to chodzi!

Tekst Maciej Ziemek,
zdjęcia Mariusz Barwiński

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 35 400 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Unikat na skalę światową. Odrobina szaleństwa jest zawsze zdrowa. Takiego na przykład jak zbudowanie zwariowanego samochodu na bazie modelu, który najmniej się do tego nadaje. Polski oddział Toyoty zaaplikował małej Aygo potężny zastrzyk sterydów, a my spuściliśmy ją ze smyczy - na zwykłych drogach.
    auto motor i sport, 2012-06-13 11:08:14
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij