Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Toyota C-HR Hybrid - pierwsza taka Toyota

Jeśli któryś bukmacher przyjmie taki zakład, radzimy postawić na to, że Toyota C-HR stanie się bestsellerem. Wrażenia z pierwszej jazdy modelem, takiego w ofercie Toyoty jeszcze nie było.

Toyota C-HR Toyota C-HR Hybrid

Nikt by się nie zdziwił, gdyby C-HR na nosie miał znaczek Lexusa. Wygląda futurystycznie, awangardowo – inaczej niż niemal wszystko to, z czym kojarzymy modele Toyoty. A oglądana z bliska sprawia wrażenie auta z nieco wyższej półki.

 

Po pierwsze stylizacja

C-HR w europejskim języku marketingu Toyoty oznacza „Coupé High Rider”, w polskim zaś „Compact Hybrid Revolution”, co świadczy o tym, że do każdego skrótu można dorobić jakąś filozofię. Nie trzeba jej natomiast dorabiać do samego auta, bo najnowszy model Toyoty na wszystkie pytania odpowiada sam – tym, czym jest. Dolną część nadwozia zaprojektowano inaczej niż górną.

W zakrętach Toyota zachowuje się jakby miała większy rozstaw kół i niższe nadwozie niż ma
Dolna jest muskularna, szeroka i ma wybałuszone błotniki, górna – niską linię szyb, linię dachu w stylu coupé i ostro ścięty tył. Czarne listwy na progach i zderzakach sprawiają, że nadwozie wydaje się bardziej płaskie. Przez całe auto, zarówno z zewnątrz, jak i w kabinie, przewija się motyw rombów, w języku Toyoty zwanych diamentami, bo tak zapewne jest bardziej premium. Deskę rozdzielczą narysowano w „stylu warstwowym”, z konsolą lekko wychyloną ku kierowcy oraz dużym ekranem, którego obramowanie wyrasta z listw ozdobnych – dzięki temu sam ekran nie sprawia wrażenia tabletu dostawionego poniewczasie. 

Duży plus dla Toyoty za tzw. wrażenie jakości, które nawet w egzemplarzach przedprodukcyjnych było znacznie lepsze niż w wypadku np. Aurisa i Avensisa. Toyota mówi, że kabina C-HR jest bardziej przestronna niż wnętrze Aurisa, chociaż zajmując miejsce z tyłu, nie wyglądało nam na to. Nawet inżynierowie Toyoty przyznają, że crossover poświęca nieco funkcjonalności, szczególnie z tyłu kabiny, na rzecz wyjątkowego designu i nie jest tak praktyczny jak mógłby być.

Albo też, na zasadzie szklanki do połowy pustej albo do połowy pełnej, można powiedzieć, że jak na auto o odjechanym wyglądzie jest aż zaskakująco praktyczny. Jak by nie patrzeć, w wypadku Toyoty – mającej ambicje być „naj” pod każdym względem, a szczególnie praktycznym – takie podejście to nowość.

BP

Po drugie jazda

Konstrukcja C-HR jest oparta na najnowszej platformie Toyoty, z której dziś korzysta Prius, a jutro i pojutrze będą wykorzystywały kolejne modele. W ofercie jest benzynowy silnik 1.2 turbo (dla ułamka klientów, którzy się na to zdecydują, również w autach z napędem na cztery koła) oraz hybryda, z identycznym zespołem napędowym jak ten w Priusie. 

Ponieważ aż cztery na pięć sprzedanych w Polsce C-HR-ów ma mieć właśnie napęd hybrydowy, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, do jakiego egzemplarza szybko wskoczyć na pierwszą przejażdżkę. I starając się nie popaść w laurkowy język, powiemy krótko – na drodze C-HR robi świetne wrażenie. 

Motyw rombów przewija się przez całe nadwozie oraz kabinę – od osłony wlotu powietrza w przednim zderzaku, przez przetłoczenia bocznej części nadwozia, aż po przełączniki, wewnętrzne obicia  drzwi, osłony głośników i tapicerkę siedzeń

 

Toyota w zakrętach zachowuje się jakby miała większy rozstaw kół niż ma, obciążenie nie „ląduje” głównie na zewnętrznych kołach, dzięki czemu kierowca wie, że auto jest bardzo stabilne. Układ kierowniczy działa z wyczuciem, które zaskoczy niejednego entuzjastycznego kierowcę, a nawet w serii zakrętów, kiedy obciążenie bez przerwy wędruje z lewych kół na prawe, z przednich na tylne, a także po przekątnej, nos Toyoty jedzie za kierownicą jak przyklejony.

Subiektywne odczucie dynamiki jest lepsze niż wskazują na to same moc zespołu hybrydowego (122 KM) oraz czas przyspieszenia do setki w 11 sekund – w ruchu miejskim auto ma więcej dynamiki niż potrzeba, natomiast w trasie przynajmniej tyle, ile potrzeba. Atutem crossovera powinna okazać się też ekonomia.

Porównując znormalizowane zużycie paliwa C-HR i Priusa, spodziewamy się, że w codziennym użytkowaniu będzie ono u crossovera o ok. 10% wyższe (np. ze względu na szersze opony, wyższy współczynnik oporu powietrza, większy prześwit), co w przeliczeniu na oktany powinno wynieść mniej więcej pół litra na 100 km.

TO POLUBISZ TEGO NIE
WRAŻENIE JAKOŚCI
Bardzo konsekwentne dopracowanie szczegółów oraz niezłe materiały wykończeniowe i efekt jest lepszy niż w innych modelach Toyoty. 
BRAK POKRĘTŁA GŁOŚNOŚCI Niby detal, ale regulowanie głośności przyciskami dotykowymi jest irytujące.

 

Po trzecie bestseller

Toyota chwali nowy model trochę tak, jakby wynalazła samochód, podczas gdy C-HR nie jest oczywiście pod żadnym względem rewolucyjny. To zwyczajny bestseller, którego wszyscy będą Toyocie zazdrościć.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Gdyby mieli diesla to bym sie nie zastanawiał a tak, jak ktos sporo jeździ to bez sensu
    ~ariel, 2017-01-21 18:06:03
  • avatar
    zgłoś
    Niezły środek, rzeczywiście futurystyczne auto pod każdym względem. Patrząc na sytuację ze smogiem, myślę, że będzie popularne w tym roku. Będę brał samochód w leasing i poważnie się zastanawiam właśnie nad tym modelem.
    ~bambino, 2017-01-21 14:09:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij