Miały zachwycać pasażerów liczbą miejsc, przestrzenią, funkcjonalnością. Teraz konstruktorzy minivanów pomyśleli także o kierowcy. Test Toyoty Corolli Verso.
auto motor i sport 1/2005
Zobacz również
Po pierwsze, nie wygląda jak autobus. Jest co prawda znacznie dłuższa i szersza od poprzedniczki, ale wyższa tylko o 1 cm. Efekt? Wygląda bardziej proporcjonalnie i - dzięki sprytnym zabiegom stylistycznym - nie straszy swoim wzrostem. Po drugie, w czasie jazdy nie zachowuje się jak autobus. Z jednym tylko wyjątkiem, ale o tym później. Po trzecie, za kierownicą siedzi się dość wysoko, ale wygodnie, a nie jak w autobusie - za umieszczoną niemal poziomo kierownicą.
Na pokład kierowca może przyjąć sześciu pasażerów. Sporo, chociaż dzisiaj taka „pakowność" to standard. Szerokie - tak samo z przodu, jak i z tyłu - drzwi ułatwiają dostęp do obszernego wnętrza. Dobrze wykonanego, chociaż z dość topornych materiałów. Nie ma też mowy o finezyjnej kolorystyce. Ot, po prostu, udająca chrom czy aluminium plastikowa, srebrzysta konsola środkowa z seledynowymi wstawkami, wykonanymi z półprzezroczystego tworzywa i - częściowo również w tym kolorze - zegary ze wskazówkami w agresywnym czerwonym kolorze. Reszta, jak noc, czarna.
Ze względu na rozmiary i wyprofilowanie, przednie fotele są najwygodniejsze, ale jeśli przypadnie nam podróżować w drugim rzędzie - też nie będziemy cierpieć. W porównaniu z przednimi, siedzenia z tyłu nie regulują się tylko na wysokość, można je za to niezależnie przesuwać i pochylać każde z trzech oparć. Siedziska w drugim rzędzie są równe i płaskie jak wersalka - prawie nie widać, że znajdują się tu trzy osobne fotele. Dość komfortowo podróżuje się na nich zatem tylko jadąc autostradą. Prawie absolutny brak wyprofilowań siedziska i oparcia sprawia, że w czasie jazdy po zakrętach można niepostrzeżenie przesunąć się na miejsce sąsiednie.
A teraz, uwaga konstruktorzy minivanów! Skoro już upieracie się, by montować w nich trzeci rząd siedzeń, wiedzcie, że taki sam upór muszą wykazać pasażerowie, by na nich wytrzymać. Nie mówiąc już o wygodzie wsiadania i wysiadania. Mimo to, te dodatkowe fotele są jednak pewnym atutem. Tym bardziej, gdy - jak w Corolli Verso - można je wozić złożone w bagażniku, bez szkody dla jego pojemności. Trzeba jednak pamiętać, że gdy owe fotele rozłożymy, pojemność tego co za nimi zostaje wynosi... 63 litry. O wiele za mało na bagaż nie tylko siedmiu osób, które wyjeżdżają na urlop, ale nawet na stroje kąpielowe i ręczniki siedmioosobowej grupy plażowiczów. W takich wypadkach, występujące licznie we wnętrzu auta schowki, kieszenie, uchwyty na puszki czy butelki z napojami - o łącznej pojemności blisko 100 l - na niewiele się zdają.























To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"