Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Toyota Mirai - Lekcja Chemii

Kiedyś do serwisowania samochodu wystarczał mechanik. Później przyszła era elektroników. Niedługo nie obędzie się bez wiedzy chemicznej. Jak jeździ wodorowa Toyota Mirai?

2016-07-29
Toyota Mirai

Tak, to jedno z pierwszych seryjnie produkowanych aut w historii motoryzacji zasilanych wodorem. Tak, wsiadając do Miraia czułem dreszcz emocji. Tak, miałem świadomość, że rok 2015 to ważny moment w historii motoryzacji, być może nawet przełomowy.

W końcu Toyota Mirai zamiast tradycyjnego silnika spalinowego ma ogniwa paliwowe, w których wodór, łącząc się podczas reakcji chemicznej z tlenem, wytwarza energię elektryczną. Takich ogniw zamkniętych w tytanowej puszce jest w Miraiu 370 (łącznie ważą 56 kg) i potrafią one wytworzyć prąd o mocy 114 kW. Kluczowe dla tego procesu było opracowanie kształtu kanałów, w których wodór i tlen zamienią się w energię elektryczną. Przypominają plaster miodu, tworząc przestrzenną strukturę. Nie dość, że takie kanały przyspieszają reakcję chemiczną, to na dodatek szybciej odprowadzają wodę, która jest jedynym produktem ubocznym procesu odwrotnego do elektrolizy. Energia elektryczna jest wykorzystywana do napędzania silnika elektrycznego, a ten w Miraiu pochodzi z Lexusa RX 450h. To on tak naprawdę porusza auto i to bezszelestnie.

Wodór w zbiorniku ma takie ciśnienie jak woda na głębokości 7 km

Ale zostawmy na chwilę źródło napędu tej Toyoty i zajmijmy się samą jazdą. W końcu Mirai to samochód. A jeśli tak, to liczą się także wygląd i komfort jazdy. Auto zbudowano na platformie podłogowej zapożyczonej z innych hybrydowych modeli Toyoty. Ma podobne wymiary, co platforma Priusa Plus i wzmocnioną konstrukcję. Z zewnątrz auto wygląda dziwacznie. Dla jednych jest przerysowane,dla innych odważne, dla nas – nawet niebrzydkie. Najbardziej zaskakuje jednak, że to sedan. W czasach boomu na SUV-y i crossovery?!

     
To polubisz Tego nie
JAKOŚĆ WYKONANIA
To chyba najlepiej wykonana Toyota w historii. Świetny montaż i bardzo dobre materiały.
TYLNE ZAWIESZENIE
Irytuje dźwięk jego pracy i nerwowe tłumienie nierówności. Przecież w innych Toyotach zawieszenie jest znacznie lepsze.

 

Jak wyjaśnił nam Yoshikazu Tanaka, szef projektu, tylko sedan gwarantował niskie opory (toczenia i powietrza) przy największych gabarytach auta. No tak, wodorową technologię w postaci ogniw paliwowych (ok. 150 kg) z zestawem akumulatorów (ok. 50 kg) i dwóch zbiorników wodoru (ważą 87 kg) trzeba gdzieś zmieścić, a nadwozie wielkości Priusa Plus może sprostać temu zadaniu. Wnętrze samochodu jest bardzo przestronne, wygodne i po prostu zwykłe – z dwuosobową kanapą z tyłu i asymetryczną deską rozdzielczą.

To na jej środku umieszczono wskaźniki, poniżej ekran dotykowy, jeszcze niżej dźwignię bezstopniowej skrzyni biegów. Irytuje zbyt śliska sztuczna skóra na fotelach, które na dodatek są tak wyprofilowane, że podczas jazdy w zakrętach łatwo z nich zjechać. Mirai nie został jednak stworzony na szybkie wiraże. Waży 1850 kg (bez kierowcy), a to aż o 500 kg więcej niż Avensis o podobnych gabarytach.

Taką masę czuć przy każdym mocniejszym ruchu kierownicą. To bardziej komfortowa salonka niż ostry sedan. Układ kierowniczy jest neutralny, choć wystarczająco precyzyjny, drażnić może jedynie tylne zawieszenie, a konkretnie odgłos jego pracy. Niby to sprawdzona belka skrętna, ale w tym przypadku nerwowo reagująca na każdą nierówność i nieprzyjemnie rezonująca na całe nadwozie.

PALIWO ZE WSZYSTKIEGO

Do plusów Miraia trzeba zaliczyć dynamikę. Trudno się dziwić, skoro do napędu służy tak naprawdę silnik elektryczny o mocy 154 KM, wytwarzający moment obrotowy o wartości 335 Nm. Nie powstydziłby się go nawet Land Cruiser z czterolitrowym silnikiem benzynowym (385 Nm). W Miraiu, który jest przecież mniejszy, moment obrotowy sprawia, że auto spod świateł rusza jak torpeda. I to w kompletnej ciszy. Gdyby wyłączyć radio i nawiew, do uszu kierowcy dobiegłby tylko delikatny syk. To dźwięk układu wydechowego.

I teraz najważniejsze pytanie – dlaczego wodorowych samochodów nie było wcześniej? Były prototypy, ale w silnikach spalinowych spalały wodór w stanie ciekłym, takim samochodem było na przykład BMW Hydrogen 7. Aby do napędu można było wykorzystywać wodór w stanie gazowym, inżynierowie Toyoty musieli zmierzyć się z najpoważniejszym problemem,
czyli z ciśnieniem.

Bagażnik ma skromne 361 litrów. Ale to właśnie z tyłu są zamontowane dwa zbiorniki wodoru

 

W zbiornikach oraz podczas tankowania jest on sprężony do 700 barów. To ciśnienie, jakie występuje w oceanach na głębokości siedmiu kilometrów, tymczasem tutaj musi je wytrzymać samochodowy zbiornik paliwa. Dlatego zbudowano go z kosmicznych materiałów, dzięki którym wytrzymuje nacisk ponad 7 kg na 1 mm2. Poza tym zbiornik musi gwarantować bezpieczeństwo podczas wypadku i właśnie dlatego przeszedł najbardziej wymyślne testy z ostrzałem z broni maszynowej włącznie.

Na dystansie 100 km Mirai produkuje 7 litrów czystej wody. Reakcja odbywa się w temp. ok. 67° C, stąd para wydobywająca się spod auta

 

Rodzi się pytanie, po co to wszystko, skoro mamy tradycyjne (nieźle to brzmi!) hybrydy? Ano po to, by w przyszłości mieć tanie źródło napędu, a wodór można wyprodukować niemal z wszystkiego – ropy, gazu, śmieci, metanu, biomasy czy wody. Jeszcze tego nie potrafimy, ale gdy 18 lat temu hybrydowy Prius wchodził do sprzedaży, też było wiele znaków zapytania.

Jak działa wodorowa Toyota Mirai?
Napęd TFCS to połączenie silnika elektrycznego, akumulatorów i ogniw paliwowych. W specjalnych kanałach przestrzennych 3D opatentowanych przez Toyotę, w otoczeniu pary wodnej, powstaje napięcie elektryczne. Trafia ono do silnika. Prąd napędza silnik elektryczny,  a ten koła. Zespół akumulatorów jest na tyle mały, że energia elektryczna wspomaga jedynie auto przy ruszaniu. Ale o to chodziło – większe akumulatory byłyby cięższe, a ogniwa paliwowe mogą dostarczać energię ciągle.

Na razie kilogram wodoru kosztuje w Niemczech 9,5 euro (ok. 40 zł); cena Toyoty Mirai wynosi za naszą zachodnią granicą 66 tysięcy euro (ok. 280 tys. zł). Korzystając jedynie z pięciu kilogramów wodoru, auto przejedzie do 700 km (tak twierdzi producent). Nam udało się osiągnąć spalanie 1,3 kilograma na setkę, a to oznacza, że koszt przejechania 100 km Miraiem jest porównywalny z kosztem w tradycyjnym aucie.

Tam gdzie tradycyjnie znajduje się silnik, Mirai skrywa sterownik mocy. To on kontroluje zasilanie silnika elektrycznego z ogniwa paliwowego i akumulatora Tankowanie trwa 3 min. Wodór trafia do zbiorników pod ciśnieniem 700 barów, dlatego „pistolet” ma czujniki na podczerwień. To one monitorują szczelność połączenia „Odpalając” wodorowego Miraia, wprawiamy w stan gotowości ogniwa paliwowe. Będa gotowe wytwarzać energię elektryczną w ciągu ułamka sekundy od wciśnięcia gazu

 

Kolejny kłopot to stacje. W Niemczech jest ich zaledwie kilkanaście. Do 2023 roku ma ich być 400. Swoje sieci budują Dania i Wielka Brytania. W Polsce firmy branży paliwowej też są zainteresowane tworzeniem „wodorowej” infrastruktury. Na razie to jednak plany. W Toyocie o tym wiedzą i produkcję aut planują bardzo ostrożnie.

 

Dane producenta Toyota Mirai
Cena 283 140 zł*
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika elektryczny AC
Ogniwa paliwowe 370 cel
Moc maksymalna 154 KM
Maksymalny moment obrotowy 335 Nm
Rodzaj napędu na przednie koła; przekładnia bezstopniowa
OSIĄGI
0–100 km/h 9,6 s
Prędkość maksymalna 178 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 0,76 l/100 km
NADWOZIE
4-drzwiowy, 4 -miejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 4890 x 1815 x 1535 mm, rozstaw osi 2780 mm, masa własna 1850 kg, pojemność bagażnika 361 l, pojemność zbiornika wodoru 5 kg.
* – cena auta w Niemczech, przeliczona z euro
Naszym zdaniem
Przełomowy napęd to jedno, ale Mirai to w końcu samochód. Dlatego ważne są te elementy, z którymi kierowca styka się na co dzień. Także pod tym względem auto wypada nieźle. 
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 35 400 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Kiedyś do serwisowania samochodu wystarczał mechanik. Później przyszła era elektroników. Niedługo nie obędzie się bez wiedzy chemicznej. Jak jeździ wodorowa Toyota Mirai?</p><br /><br /><a href="/testy/Toyota-Mirai-Lekcja-Chemii,22762,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2016-07-29 14:27:34
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij