Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Toyota Mirai - lot z prądem

Rozpiętość skrzydeł jumbo jeta jest większa niż długość pierwszego lotu braci Wright – oto postęp. I tak jak 19 lat temu wykonała pierwszy lot z hybrydami, tak teraz Toyota wykonuje pierwszy lot na wodór. W teście Mirai, czyli po japońsku – przyszłość.

Toyota Mirai

Jedną rzecz trzeba powiedzieć jasno – Mirai jest w absolutnej awangardzie współczesnej techniki spod znaku czterech kół i kierownicy. Model Toyoty i Hyundai ix35 FCV to jedyne na świecie seryjnie produkowane samochody z ogniwami paliwowymi, przy czym Mirai został skonstruowany specjalnie właśnie „pod” ogniwa paliwowe. Trudno przecenić uznanie, jakie należy się Toyocie, bo o ile inni dopiero zapowiadają modele wykorzystujące tę technologię (np. BMW po 2020 roku), o tyle właśnie japońska firma już dziś ma tak „pewne” ogniwa paliwowe oraz zbiorniki wodoru, że decyduje się wypuścić wyposażone w nie auto na zwykłe drogi.

Zawieszenie Miraia to „kanapa” w bardzo dobrym sensie

Technika to absolutny top

Konstrukcja Miraia jest prosta – silnikowi elektrycznemu napędzającemu przednie koła energii dostarcza właśnie ogniwo paliwowe, w którym elektryczność powstaje w wyniku reakcji wodoru (zgromadzonego w zbiornikach na pokładzie) z tlenem (pobieranym z powietrza). Silnikowi towarzyszy cała masa osprzętu w postaci sprężarek, filtrów, pomp, falownika, wzmacniacza napięcia, zestawu akumulatorów (takiego samego typu jak w Priusie, które służą głównie do przechowywania odzyskanej energii) oraz jednostki, która steruje pracą tego wszystkiego. Sam wodór w stanie gazowym jest przechowywany w dwóch zbiornikach pod ciśnieniem 700 barów, czyli siedemset razy (!) większym niż atmosferyczne.

Kabina Miraia przypomina swoim stylem wnętrze Priusa – ekrany oraz elementy obsługi umieszczono w niej pośrodku deski rozdzielczej. We wnętrzu jest sporo światła, a jasne  elementy wykończenia wzmacniają wrażenie przestronności. Z tyłu są dwa miejsca przedzielone podłokietnikiem

 

Gdyby ktoś rozmontował Miraia, pozbawiając świat jednego z ultrawyjątkowych samochodów, to do tych zbiorników mógłby strzelać z broni maszynowej, nie czyniąc im szkody. Wreszcie, układ wydechowy tego auta jest zwykłym ujściem wody – jedynych „spalin” ogniwa paliwowego. Toyota mówi, że w zasadzie wydzielana woda jest zdatna do picia, co tylko podkreśla organiczną czystość Miraia, my jednak już w drugim zdaniu odradzalibyśmy to robić.

Stylizacja po japońsku dziwna

Stylizacja nadwozia jest jak fabuła bajek Hayao Miyazakiego – zakręcona w najlepszym japońskim stylu. Są tu elementy ciekawe, jak pokrywa silnika wisząca nad błotnikami i zachodząca na boki przednich słupków, oraz dziwaczne, jak przerysowane, wloty powietrza z przodu, komiksowe wybrzuszenia błotników czy trójkątne tylne lampy. Wygląda to trochę tak jakby każdy element nadwozia projektował ktoś inny, na dodatek bez kontaktu z pozostałymi kolegami.

Konsola to gładki, dotykowy panel z przełącznikami obsługi klimatyzacji i dźwignią trybów jazdy

 

W efekcie, stojąc obok Miraia nie jesteś pewien, czy z drugiej strony Toyota aby na pewno wygląda tak samo. Jest w tym oczywiście metoda, którą stosuje również np. BMW w wypadku modeli i3 i i8 – skoro Mirai jest przez swój napęd „inny”, to niech tę „inność” będzie widać. Kabina przypomina tę z najnowszego Priusa, ze wszystkimi ekranami i elementami obsługi umieszczonymi centralnie. Jakość materiałów jest o klasę lepsza niż w Priusie, a jasne elementy wykończenia poprawiają wrażenie przestronności. Siedzenia zostały zamontowane dość wysoko (samo ogniwo paliwowe znajduje się pod fotelami), a biorąc pod uwagę to, że zbiorniki wodoru oraz akumulatory są przed, nad i za tylną osią, z tyłu jest zaskakująco sporo miejsca. Bagażnik ma wystarczającą pojemność 361 litrów.

BP

Spokojnie, wygodnie i cicho

Po wciśnięciu startera tylko krótki sygnał oznajmia, że napęd jest uruchomiony. Wszystko odbywa się płynnie i w kompletnej ciszy – po wybraniu trybu jazdy Toyota „pełza” tak jakby miała klasyczny automat, a po wciśnięciu „gazu” przyspiesza miękko z typowym dla elektrycznych aut efektem, że jedzie pomimo braku jakiejkolwiek ścieżki dźwiękowej ze strony napędu. Moc 113 kW (154 KM) to niemało, chociaż bardziej istotny jest moment obrotowy silnika elektrycznego 335 Nm, rozwijany już od zerowych obrotów.

Na plastikowej pokrywie widnieje napis „Fuel Cell”, jednak jest pod nią tylko silnik  elektryczny (o mocy 154 KM), samo ogniwo paliwowe znajduje się bowiem pod fotelami. Po lewej – zawór tankowania gazowego wodoru

Przy pełnym przyspieszeniu, ważący ponad 1,8 tony Mirai przekraczając 100 km/h zatrzymywał nasz stoper przy niecałych 10 s, co jak na tę wielkość oraz moc auta jest wynikiem jak najbardziej poprawnym. Przy czym, typowo dla samochodów elektrycznych, przy prędkości do ok. 120 km/h subiektywne odczucia dynamiki są znacznie lepsze niż samo tempo rozpędzania. Reakcja na „gaz” (wodór jest w stanie gazowym, co daje nam pretekst do używania tego określenia) jest lekko opóźniona – mniej więcej tak jak w wypadku turbodiesli – bo ogniwo paliwowe wytwarza energię w miarę zapotrzebowania i rozwinięcie skrzydeł zajmuje mu krótką chwilę; to nie tyle wada, ile po prostu cecha układu. Chwilami słychać cichy szum pompy powietrza, czasem oddalone, cykliczne „klikanie” wtryskiwaczy wodoru, a przy mocnym przyspieszeniu charakterystyczny jęk silnika elektrycznego.

 

Kabina Miraia jest jednak znakomicie wyciszona – poziom hałasu okazał się niemal identyczny jak w testowanym niedawno jednym z wzorców komfortu, jakim jest o rozmiar większy od Toyoty Mercedes klasy E. Owszem – w skrętach czuć sporą masę auta, owszem – wyczucie układu kierowniczego jest jak w Priusie, czyli żadne, owszem – Mirai w żadnym wypadku nie jest narzędziem do szukania idealnego toru jazdy w zakrętach, a także owszem – jeśli ma to jakiekolwiek znaczenie, auto okazuje się mocno podsterowne. Ale dzięki temu jest też stabilne, bo niezależnie od warunków na drodze nie ma żadnego ryzyka, że tył zacznie żyć własnym życiem. Za to pod względem komfortu Toyota jest w dobrym tego znaczeniu kanapą – cicha, wygodna, spokojna i zrelaksowana.

Na co dzień po prostu świetna

I jeśli chodziło właśnie o to, by pokazać, że w miejskim ruchu, na zwykłej drodze oraz autostradzie „wodorowym” Miraiem jeździ się jak normalnym samochodem, to sukces jest pełny. Przede wszystkim z głowy kierowcy znika główny problem jazdy „elektrykiem”, jakim jest bezustanne, co parę minut, sprawdzanie aktualnego zasięgu. W normalnych warunkach zasięg Miraia wynosi przynajmniej 400-450 km, czyli jakikolwiek problem po prostu przestaje istnieć. Druga rzecz to czas tankowania, który w wypadku wodoru jest taki sam jak przy tankowaniu benzyny.

WARTO WIEDZIEĆ
 Roman Popkiewicz redaktor „auto motor i sport”
W Niemczech jest dwadzieścia stacji, na których można zatankować wodór i producenci aut  mówią, że to za mało. W Japonii 730 Miraiów ma do dyspozycji 78 stacji. Japonia i Niemcy to technologiczni liderzy i co oni zbudują dziś, to jutro będą budować inni. Tylko że stacje mają już od przedwczoraj. W Polsce wciąż nigdzie nie da się zatankować wodoru.

 

Ponieważ nie dorobiliśmy się jeszcze w Polsce ani jednej stacji z symbolem H2 przy dystrybutorze, koszty użytkowania auta podajemy na podstawie cen w Niemczech. I wychodzi na to, że przy średnim testowym zużyciu wodoru na poziomie 1,1 kg/100 km oraz cenie kilograma tego najbardziej pierwotnego pierwiastka na poziomie 9,50 euro są one w zasadzie takie same jak w wypadku auta podobnej wielkości, o podobnych osiągach i napędzanego silnikiem spalinowym. A ponieważ dziś wodoru produkuje się mało i jest on drogi – przy większej produkcji jego cena może tylko spaść – to nawet uwzględniając, że państwo do niego dopłaca jest to wynik lepiej niż bardzo dobry.

Zacieramy ręce na przyszłość

W wypadku aut z ogniwami paliwowymi do rozwiązania jest oczywiście stos problemów, od produkcji samego wodoru (dziś energochłonna i emisjogenna, ale w zachodnim świecie istnieje spora nadwyżka „czystej” energii, którą można by na to przeznaczyć), przez powoli rosnącą sieć stacji (producenci mówią, że byłoby więcej aut, gdyby było więcej stacji, ci od stacji mówią, że punktów tankowania byłoby więcej gdyby było więcej aut), po wspomnianą cenę wodoru.

Cena Miraia grubo ponad 300 tys. zł też jest oczywiście mocno ambitna, ale przy tych kilkuset sztukach, jakie trafią w tym roku do Europy nie ma większego znaczenia. Kilkanaście lat temu podobne znaki zapytania wisiały nad hybrydami, a dziś mamy hybrydowe supersamochody. Za kilka lat pojawią się kolejne „wodorowe” modele, a dla nas istotne jest to, że czysty napęd elektryczny znacznie lepiej niż hybrydowy nadaje się do przedłużenia gatunku, jakim jest auto sportowe. Wystarczy wstrzyknąć mu parę kilowatów więcej mocy. Słyszysz, Toyota?

Dane techniczne

Silnik elektryczny synchroniczny prądu przemiennego z magnesami stałymi umiesczony poprzecznie z przodu
Moc kW (KM) 113 kW (154 KM)
Przy obrotach (/min) 4500/min
Maksymalny moment obrotowy [Nm] 335 Nm
Zespół akumulatorów niklowo-wodorkowe
Przeniesienie napędu na przednie koła
Skrzynia biegów bezstopniowa
Przełożenie przekł. głównej 3,54:1
Nadwozie 4-drzwiowy, 4-miejscowy sedan
Układ jezdny Zawieszenie przednie: wahacze poprzeczne, kolumny McPhersona, stabilizator Zawieszenie tylne: belka skrętna, sprężyny śrubowe, amortyzatory Układ kierowniczy: przekładnia zębatkowa, wspomaganie elektryczne, przełożenie przekł kier. 14,8:1; 2,75 obrotu kołem kierownicy
Hamulce z przodu tarczowe wentylowane, średnica 296 mm
Hamulce z tyłu tarczowe, średnica 290 mm
Układy wspomagające ABS, VSC
Rozmiar kół i opon 7,0 J x 17; Michelin Primacy 3, 215/55 R17
Koło zapasowe zestaw naprawczy
Dł/szer/wys [mm] 4890 / 1815 mm / 1535 mm
Rozstaw osi [mm] 2780 mm
Średnica zawracania w prawo/lewo [m] 12,1/12,0 m
Masa własna [kg] 1851 kg
Poj. bagażnika [l] 361 l
CO2 (limit) [g/km] 0 g/km
Koszty eksploatacji na km (zł) przy 15/30 tys. km/rok 0,45/0,45 zł
Miesięczne koszty eksploatacji (zł) przy 15/30 tys. km/rok 568/1137 zł cena 1 kg gazowego wodoru w Niemczech – 9,50 euro; wszystkie ceny przeliczono po kursie euro 4,35 zł
Gwarancja podzespoły (lata) 3 lata lub 100 tys. km
Gwarancja lakier (lata) 3 lata
Gwarancja perforacji nadwozia (lata) 12 lat
Cena modelu testowanego (zł) 341 649 zł
Wyposażenie wersji testowanej Poduszki powietrzne kierowcy, pasażera, boczne z przodu i z tyłu, kurtyny powietrzne oraz airbag kolanowy kierowcy, układy ABS i VSC, system pre-crash, układy onitorowania martwego pola oraz ostrzegania przed ruchem z tyłu, system multimedialny z radioodtwarzaczem MP3 oraz systemem nawigacji, nagłośnienie JBL (11 głośników), porty USB i Aux, łącze Bluetooth, klimatyzacja automatyczna dwustrefowa, system keyless-go, ładowarka indukcyjna dla smartfonu, lusterko wsteczne elektrochromatyczne, podgrzewane wszystkie siedzenia oraz kierownica, kamera cofania i czujniki parkowania z tyłu, reflektory LED, system kontroli ciśnienia w oponach, czujnik deszczu, tempomat, obręcze kół z lekkich stopów 17’’.
0-30 km/h (s) 2,0 s
0-50 km/h (s) 3,5 s
0-80 km/h (s) 6,8 s
0-100 km/h (s) 9,8 s
0-120 km/h (s) 14,0 s
0-130 km/h (s) 16,8 s
0-160 km/h (s) 30,3 s
Prędkość maksymalna (km/h) 178 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 50 km/h 48 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 80 km/h 77 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 100 km/h 97 km/h
Odchylenie prędkościomierza (km/h) przy wskazaniu 130 km/h 127 km/h
Droga hamowania (m) ze 100 km/h na zimno (nie obciążony) (m) 37,0 m
ze 100 km/h na ciepło (nie obciążony) (m) 37,1 m
Wyposażenie dodatkowe Do wyboru jeden z pięciu lakierów nadwozia bez dopłaty

PODSUMOWANIE

Toyota Mirai

Ocena:
5
(, )
Z punktu widzenia przestrzeni, komfortu i „codzienności” Mirai jest jak zwyczajne auto. Pod względem osiągów przeciętny, za to wolny od głównej choroby aut elektrycznych – ma zasięg 400-500 km i tankuje się go w 3-5 minut. Mirai nie wwiezie „wodorowego” napędu pod strzechy, ale za wjechanie tam, gdzie inni na razie odważają się tylko zaglądać – należy się Toyocie maksimum gwiazdek.
Nadwozie
bardzo wygodny dostęp do wnętrza, dobra jakość wykonania, dobra widoczność
bagażnik o niezbyt dużej pojemności
Napęd
elastyczny silnik, dobre właściwości trakcyjne, jak na auto elektryczne – fantastycznie duży zasięg, czas tankowania jak w aucie z silnikiem spalinowym
przeciętne osiągi
Bezpieczeństwo
bogate wyposażenie seryjne, skuteczne hamulce, dobrze zestrojony – chociaż działający dość agresywnie – układ stabilizacji
skromny zestaw systemów wspomagających kierowcę
Komfort
wygodne fotele, bardzo niski poziom hałasu w kabinie, wysoki komfort resorowania
jak na tę cenę auta, sprzęt multimedialno-nawigacyjny przeciętnej klasy
Właściwości jezdne
dobra stabilność, dobry poziom przyczepności
mało bezpośredni układ kierowniczy, duża średnica zawracania
Eksploatacja
bardzo bogate wyposażenie seryjne, koszty przeglądów i ubezpieczenia w cenie auta
bardzo wysoka cena

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 35 400 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Rozpiętość skrzydeł jumbo jeta jest większa niż długość pierwszego lotu braci Wright – oto postęp. I tak jak 19 lat temu wykonała pierwszy lot z hybrydami, tak teraz Toyota wykonuje pierwszy lot na wodór. W teście Mirai, czyli po japońsku – przyszłość.</p><br /><br /><a href="/testy/Toyota-Mirai-lot-z-pradem,23079,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2016-10-12 14:59:04
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij