Zobacz również
Jest to możliwe tylko dlatego, że udział silnika elektrycznego w jeździe jest ogromny. Aż do prędkości ok. 60-70 km/h Toyota porusza się głównie z wykorzystaniem energii elektrycznej. W warunkach jazdy miejskiej tym razem mamy zamianę ról - to jednostka spalinowa jest używana jako wsparcie, a nie główne źródło napędu. Silnik benzynowy wkracza doakcji głównie przy przyspieszeniach albo kiedy stan naładowania akumulatorów robi się za niski. Ciekawostką jest to, że jazda na wstecznym biegu jest realizowana tylko za pomocą motoru elektrycznego. Jeśli pracuje benzynowy, to tylko po to, żeby dostarczyć koledze energii elektrycznej.
Nowością Priusa nr 3 są trzy tryby jazdy. Obok zwyczajnego, czyli do pracy i do sklepu, mamy tryb „oszczędny", w którym reakcje na gaz są wyjątkowo przymulone (na zatłoczone ulice jak znalazł), a dodatkowo inaczej (oszczędniej) pracuje klimatyzacja oraz tryb „power", który przyspiesza reakcje silnika na ruchy pedału gazu. Prius może nie staje się nadzwyczaj dziarski, ale wykazuje się dynamiką, jaka była poza zasięgiem poprzedniego modelu. Możliwe jest też wymuszenie przez kierowcę jazdy na samych elektronach. Toyota deklaruje, że w trybie „EV" można się poruszać do 45 km/h, ale w życiu już przy nieco ponad 30 km/h Prius zaczynał piszczeć, że prędkość robi się za duża i wyłączał tryb jazdy na prąd. Jednak nawet to bez problemu wystarcza, żeby móc w korkach (czyli wtedy, kiedy silnik spalinowy jedyne co robi to marnuje paliwo) jechać Toyotą kawał drogi za friko. Nie zmieniło się i to, że w końcówce hamowania wciąż słychać „tramwajowy" jęk, jaki towarzyszy rozpędzaniu wirnika prądnicy.
Czyste osiągi są przeciętne, ale też w Priusie nigdy nie chodziło o osiągi. Na setkę trzeba poczekać 11,7 s, odczucia dynamiki przyspieszania przy prędkościach rzędu 60 czy 80 km/h są dość zwyczajne. Autostradowe 130 km/h Toyota załatwia bez wysiłku, chociaż w trasie - kiedy „jedzie" głównie silnikiem spalinowym - korzyści hybrydy niemal znikają. Tu jeszcze trochę brakuje do diesla. Prius nie jest też autem, jakie entuzjastycznie nastawiony kierowca zabrałby na swój ulubiony kawałek drogi, chociaż z punktu widzenia przyczepności i stabilności nie da się mu nic zarzucić. W zakrętach okazuje się dobrze wyważone i totalnie przewidywalne. Układ kierowniczy wie co to precyzja i jak na swoje elektryczne wspomaganie zapewnia niezłe wyczucie kontaktu kół z nawierzchnią. Wreszcie, komfort resorowania jest bardzo dobry - tłumienie nierówności okazuje się szybkie, ale nie twarde i uderzenia po kołach nie są przenoszone na nadwozie.
Auto ma elektrohydrauliczny układ hamulcowy, który pozwala łatwiej odzyskiwać energię podczas hamowania. Przy łagodnym hamowaniu, w pierwszej fazie używa tylko prądnicy, a przejście od niej do hamowania tarczami jest niewyczuwalne. Dodatkową zaletą jest to, że w chwili działania układu ABS nie ma charakterystycznego kopania w pedał. Same hamulce okazują się bardzo skuteczne - niezależnie od nagrzania tarcz, potrzebują około 39 metrów na wyhamowanie auta ze 100 km/h.
Nie bez znaczenia jest też niby zwyczajny fakt, iż swoją flagową hybrydę Toyota opakowała w nadwozie, które ma wszystkie cechy praktycznego hatchbacka. Przy wymiarach nadwozia zbliżonych do gabarytów Corolli, Prius ma bardzo przestronną kabinę, ze świetnym dostępem, wygodnymi siedzeniami, sensownej wielkości bagażnikiem (445 l), a ilość miejsca z tyłu jest kto wie czy nie większa niż w Avensisie. Kolejną ciekawostką jest fakt, iż po raz pierwszy zastosowano tworzywa sztuczne na bazie roślinnej (czyli takie, których produkcja i przetwarzanie są obciążone niższą emisją dwutlenku węgla) - są z nich wykonane listwy progowe, pokrywa przestrzeni bagażowej i obicia foteli. Na deser - bardzo dobra jakość wykonania i bogate wyposażenie, obejmujące siedem poduszek powietrznych, układ stabilizacji toru jazdy, automatyczną klimatyzację, radioodtwarzacz CD/MP3 i nawet takie elementy jak system keyless-go, czy wyświetlacz typu head-up.
Przy kasie Prius wciąż przegrywa rywalizację z każdym kompaktowym hatchbackiem, z drugiej strony jednak wciąż nie doczekał się hybrydowej konkurencji z prawdziwego zdarzenia - jeśli wyłączyć Hondę Insight, od której jest lepszy pod każdym względem. Biorąc pod uwagę cenę auta, technologię oraz efekty w postaci realnie bardzo niskiego zużycia paliwa, jest to prawdopodobnie najlepsza hybryda świata.
Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: Mariusz Barwiński






















Opel Vectra II
Mocne uderzenie