Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Toyota Yaris: Smak nowego - początek testu

Yaris to kolejna – po Avensisach i Aurisie – Toyota, która w maratonie na dystansie 50 000 km ma zamiar dowieść, że auta japońskie są absolutnie niezawodne. Jak dotąd, blamażu nie było.

2013-06-03
Test długodystansowy Toyota Yaris Testowy Yaris ma pięcioro drzwi i bogate wyposażenie, także to dodatkowe. Kosztuje 65 300 zł.

Gotowi do startu...
Odbiór auta na początku testu to bardzo przyjemny moment. Sprawdzamy, czy wyposażenie zgadza się z tym, co zamówiliśmy i podpisujemy dokumenty. Przez chwilę możemy się poczuć jak właściciele auta, chociaż Yaris będzie z nami tylko przez pół roku.

Dlaczego wybraliśmy silnik 1.3 zamiast 1.0? Na mocniejszą jednostkę decydują się przede wszystkim klienci indywidualni, słabszy motor napędza głównie auta flotowe. Dlaczego pięciodrzwiowe nadwozie? Z powodów czysto praktycznych. No i dlaczego Dynamic? Bo najlepiej wygląda i jest najlepiej wyposażony w standardzie. Dla nas, testujących, to zaleta, dla Toyoty być może wada, bo duża ilość wyposażenia zwiększa ryzyko wystąpienia awarii. No, chyba że ktoś jest tak pewien swego, jak Toyota .

Podczas studiowania cennika okazało się, że z wyszczególnionych w nim pozycji można korzystać bez ograniczeń. Można wybrać dowolną wersję silnikową z podstawowym wyposażeniem i odwrotnie – słabszy silnik i topowe wyposażenie. Od średniej wersji (Premium) poczynając, oferowany jest system multimedialny Toyota Touch. Dorzucając 2100 zł zyskuje się wygodną w obsłudze, fabryczną nawigację.

Taka „Jariska” – jak nasza testowa, w topowej wersji wyposażeniowej Dynamic i z silnikiem benzynowym 1.3 o mocy 99 KM – okupuje drugie miejsce w rankingu sprzedaży aut małych (tuż za Skodą Fabią). Okazuje się, że, mimo wysokiej ceny (58 600 zł), to najczęściej wybierana wersja silnikowa i jedna z bardziej popularnych odmian wyposażenia.

W standardzie znajdziemy między innymi systemy stabilizacji toru jazdy i trakcji (VSC i TRC), siedem poduszek powietrznych, dwustrefową klimatyzację, rozbudowany system muzyczno-informacyjny, komputer pokładowy, reflektory przeciwmgłowe, kamerę cofania i… korbki do otwierania okien w tylnych drzwiach.

Wersja Dynamic na tle innych Yarisów wygląda zadziornie, ponieważ ma obniżone zawieszenie i 16-calowe aluminiowe obręcze kół, spoiler nad tylną szybą oraz przyciemniane klosze tylnych lamp.

Egzemplarz, który trafił pod naszą opiekę ma dodatkowo system nawigacji satelitarnej (2100 zł), lakier metalizowany (2000 zł) oraz pakiet VIP&Sound (2600 zł), w skład którego wchodzą m.in. dodatkowe głośniki systemu audio, przyciemniane tylne szyby i elementy skórzanej tapicerki. Po dodaniu cen opcji do ceny auta wychodzi kwota 65 300 złotych. Z takimi pieniędzmi w kieszeni można już myśleć o konfigurowaniu auta kompaktowego. Jedno jest pewne – obfite wyposażenie zawsze uprzyjemnia kierowcom spędzanie czasu za kierownicą.

Silnik ma 99 KM, najlepiej czuje się w górnym zakresie skali obrotomierza.

Pierwsze kilometry upłynęły nam na wzajemnym poznawaniu się. Kabina, mimo krótkiego nadwozia, jest dość przestronna. Była już okazja, aby to sprawdzić podczas pierwszej dłuższej podróży. Żaden spośród czterech rosłych facetów jadących autem nie wysiadł z niego połamany. Wzorem pozostałych modeli Toyoty, Yaris nie ma wystającego z podłogi tunelu środkowego. Dzięki temu z tyłu pasażerowie korzystają z dodatkowego miejsca na stopy.

Z przodu w miejscu tunelu są schowki. Choć trzeba przyznać, że niektóre z nich okazują się mało praktyczne, np. ten płytki, znajdujący się na wysokości lewego kolana kierowcy. Wewnątrz, z wyjątkiem drobnych wstawek na drzwiach i na desce rozdzielczej, próżno szukać przyjemnych w dotyku, miękkich tworzyw.

Nie można natomiast mieć zastrzeżeń do jakości montażu. Nawet jazda po kocich łbach nie robi większego wrażenia na małej Toyocie. Fotele i kierownica odznaczają się sporymi zakresami regulacji, jednak oparcia przednich foteli ustawiane są skokowo, co utrudnia znalezienie najwygodniejszej pozycji do jazdy.

Po ruszeniu z miejsca uwagę zwraca dość bezpośredni w działaniu układ kierowniczy. Liczba obrotów kierownicą od lewej do prawej wynosi zaledwie 2 i 1/4. To spora zaleta, którą docenia się podczas manewrowania na ciasnym parkingu, tym bardziej że w innej niż Dynamic wersji wyposażeniowej są to aż 3 obroty. Szkoda tylko, że połączenie między kołami a kierownicą sprawia wrażenie dość sztucznego.

Porządnie zestrojono zawieszenie. Jest dość sztywne i choć auto toczy się na obręczach aluminiowych o sporej średnicy (16 cali), całkiem sprawnie tłumi nierówności nawierzchni. Obawiamy się tylko o kondycję obręczy, ponieważ nie chroni ich niski profil opony (195/50).

Moc silnika jest rozwijana bardzo liniowo. Moment, w którym naprawdę budzi się on do życia i staje się żwawy (4000 obr/min), zbiega się ze sporym natężeniem hałasu. Sześciobiegowa przekładnia o krótkim skoku dźwigni i precyzyjnym mechanizmie zmiany biegów zachęca, by z niej często korzystać. Jazda z niskimi i średnimi prędkościami obrotowymi silnika pozwala cieszyć się większym komfortem akustycznym oraz uzyskać niższe średnie spalanie, które jak dotąd ustabilizowało się na poziomie 7,8 l/100 km. Na rekordy – te minimalne i maksymalne – przyjdzie zapewne czas.

To, co psuje nam jak dotąd najwięcej krwi to brak automatycznego włącznika świateł mijania. Dawno nie spotkaliśmy nowego samochodu, który nie byłby wyposażony w taką funkcję lub nie miał (fabrycznie) świateł do jazdy dziennej. Te kosztują 1300 złotych ekstra! I nie chodzi wyłącznie o to, że zapominalstwo w przełączaniu świateł może kosztować 200 zł mandatu. Bardziej przeszkadza, że ekran multimedialny po włączeniu świateł automatycznie się przyciemnia i staje się nieczytelny. Można go rozjaśnić, jednak po zmroku razi. A to zmusza do kolejnej regulacji. Trzeba nauczyć się z tym żyć. Ciąg dalszy nastąpi…

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 47 400 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Yaris to kolejna – po Avensisach i Aurisie – Toyota, która w maratonie na dystansie 50 000 km ma zamiar dowieść, że auta japońskie są absolutnie niezawodne. Jak dotąd, blamażu nie było.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-04-01 16:24:06
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij