Wstrzemięźliwy. Volkswagen ma prosty przepis na ekologię. Brzmi on - oszczędny turbodiesel oraz dopracowana aerodynamika. Oto Passat 1.9 TDI BlueMotion w krótkim teście.
Zobacz również
Na pierwszy rzut oka to zwykły Passat. Ale, by „niebieski" VW był bardziej „zielony", silnik 1.9 TDI otrzymał nowy komputer oraz skrzynię biegów o wydłużonych przełożeniach. Dzięki obniżeniu zawieszenia (przedniego o 15 mm, tylnego o 8 mm) i obudowaniu spodu auta panelami, Passat może się pochwalić teraz znakomitym współczynnikiem oporu powietrza (0,27). Dodatkowo zastosowano opony o obniżonych oporach toczenia. W efekcie BlueMotion, według fabryki, na każde 100 km potrzebuje średnio 5,1 l paliwa.
Tyle teorii. A praktyka? Testowy VW otrzymał „zimówki", miast opon ekologicznych. Wrażenia z jazdy odmianą BlueMotion są mocno zbliżone do tych z jazdy zwykłym Passatem 1.9 TDI. Jego silnik jest tak samo głośny, ma dużą turbodziurę poniżej 1700 obr/min i nie lubi, gdy zapędza się go powyżej 4000 obr/min. Na drodze auto zachowuje się pewnie, jak każdy Passat, jednak jego zawieszenie straciło trochę ze swojej sprężystości, co oznacza nieco niższy komfort resorowania.
Najlepsze w Passacie BlueMotion jest to, że na jednym siedemdziesięciolitrowym zbiorniku paliwa można pokonać ciurkiem grubo ponad 1000 km. Na 150-kilometrowej trasie z Boboszowa do czeskiego Zlina - z m.in. 60-kilometrowym odcinkiem autostrady oraz przejazdem przez góry - Volkswagen zużył jedynie 5,0 l/100 km! Przy bardzo dynamicznej jeździe poza miastem Passat spala nie więcej niż 6,7 l/100 km. W mieście zaś, w zależności od natężenia ruchu, auto „wciąga" od 6,5 do nawet 10,2 l/100 km - tyle zanotowaliśmy przy godzinnej jeździe w korku.
Ślinka cieknie? Auta z tym silnikiem już nie kupisz! VW przyszykował bowiem jego nowszą, cichszą i oszczędniejszą odmianę z silnikiem 2.0 TDI (110 KM) oraz układem wtrysku typu common-rail.
Tekst: Maciej Struk
Zdjęcia: Jacek Hanusz






















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"