Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Volkswagen The Beetle w Meksyku

Właśnie wyjeżdża z fabryki kolejna generacja Beetle'a, potomka kultowego modelu Volkswagena. Czy nowy Garbus wywoła uśmiechy na twarzach i westchnienia - jak jego dziadek?

Mariusz Barwiński 2011-12-12
Volkswagen, The Beetle, Beetle Meksykańska miłość do Garbusów widoczna jest na każdym kroku. Aut raczej się nie złomuje. Gdy dokonają żywota, stają się meblem lub placem zabaw

Jest rozpoznawany na całym świecie - jak butelka coca-coli bądź łyżwa Nike'a. Prawie 22 miliony egzemplarzy tego samochodu przemierzało wszystkie drogi świata od ponad 60 lat. Ma 27 lokalnych nazw i niezliczoną ilość odmian. Potrafił pływać, latać i całkiem nieźle jeździć. Występował w filmach, komiksach i grach komputerowych. To Volkswagen Garbus. Najpopularniejszy "żuk" właśnie odrodził się w postaci kolejnego Beetle'a. Czy to udana metamorfoza, sprawdzamy na meksykańskich drogach półwyspu Jukatan, gdzie zjawiskowo bujna przyroda okazała się idealnym tłem dla naszego bohatera.

 

Najnowszy model nie chce już być autem wymalowanym w kwiaty lub pacyfki. Spoważniał, dorósł i może zaprosić do swojego wnętrza nawet gościa pod krawatem. Stonowane wnętrze, charakterystyczne dla ostrożnego stylu Volkswagena, w połączeniu z dynamicznym designem bryły stworzyło ciekawy zestaw. W środku - zaprzeczenie gadżeciarstwa typowego dla Mini (mocny konkurent). Wszystko jest na swoim miejscu, funkcjonalne i przemyślane jak w Fabii (żaden konkurent, raczej skromna siostra). Za jedyną ekstrawagancję może uchodzić lakierowana lub karbonopodobna, zależnie od wersji wyposażenia, czołowa listwa deski rozdzielczej; nawiązaniem do pierwszego Garbusa jest wbudowany w nią schowek. Z przodu siedzi się wygodnie, z tyłu - nie. Długą podróż na tylnym siedzeniu pozwala znieść świetny system nagłośnienia auta firmy Fender. Bagażnik o pojemności 310/905 litrów jest spory jak na takie auto i łatwo dostępny. Producent chwali się, że jednostka 1.2 TSI o mocy 105 KM zużywa zaledwie 4,3 l/100 km. My jeździliśmy modelem z 2-litrowym silnikiem TSI (200 KM ze skrzynią DSG). Auto powinno spalać 7,7 l/100 km, ale ciężko było osiągnąć taki wynik.

Meksykańska droga jest równa i prosta jak od linijki. Mijamy szpalery palm między jezdniami o nawierzchni gładkiej jak stół. Zaskakuje nas oryginalny sposób egzekwowania ograniczenia prędkości. Zamiast znaków i zestawu fotoradarów, zastosowano tu kombinację progów. Właściwie w poprzek jezdni ustawiono rodzaj podwójnej, betonowej fosy, której głębokość jest chyba zależna od wielkości ograniczenia. Czasami trudno przez nią przejechać nie rysując podwozia. Skuteczność stuprocentowa - wszyscy zwalniają prawie do zera. Uważać też trzeba na okazy przydrożnej fauny. Zdarza się, że drogę przebiega wielki jak dłoń pająk ptasznik bądź iguana rozmiarów kota. O szybę, o zgrozo, zamiast szarych komarów rozbijają się kolorowe motyle. Nie wszystko też wydaje się tym czym jest. Truchło na poboczu to nie martwe zwierzę tylko... stół biesiadny; mijając go płoszymy stado ucztujących czarnych sępów. Niewiele brakuje, by - wystraszone - zderzyły się czołowo z naszym Beetle- 'em. Design przodu auta mógłby wtedy ulec gwałtownej zmianie.

Modyfikacji bryły, choć nie tak radykalnych, dokonali projektanci. Wszak to w niej ma być zawarty cały historyczny "garb" Garbusa. Niełatwo zaprojektować coś oryginalnego, gdy nad biurkiem wiszą rysunki auta, które przez lata biło rekordy sprzedaży. Dodatkowym utrudnieniem było to, że poprzednik - New Beetle, zaprojektowany głównie cyrklem - nie zachwycił tak bardzo jak się tego spodziewano. Teraz przód auta ewidentnie nawiązuje do stylistyki Porsche, a cała sylwetka stała się bardziej dynamiczna. Wreszcie widać wyraźnie - gdzie auto ma przód, a gdzie tył.

Wracamy na drogę. Beetle - choć dużo bardziej "męski" od poprzedniej wersji - między wielkimi pick-upami lokalnych Mariachi wygląda jak osesek. Wzbudza jednak zainteresowanie i pobłażliwy uśmiech; po drodze mijamy dziesiątki jego dziadków i żadnego ojca. Stare "żuki" kryją się pod strzechami i na podwórkach lokalnych hacjend. Robią za place zabaw dla dzieci i za reklamy warsztatów. Stary Garbus ma w sobie to coś - jest ponadczasowy i ponadklasowy; i ciągle chyba aktualna jest opinia na jego temat sformułowana w 1971 roku na łamach "auto motor und sport": "Podczas gdy prawie każdy samochód jest klasyfikowany ze względu na pojemność, moc i cenę i w ten sposób pozwala wnioskować o socjalnym statusie jego właściciela, Garbus ma absolutnie ponadklasowy image. Może do niego wsiąść każdy nie obawiając się, że zdradzi on otoczeniu cokolwiek na temat spraw prywatnych właściciela..."

Czerwony Beetle na białym piasku, na tle turkusowego Morza Karaibskiego, wśród zielonych palm wygląda jak temat na fototapetę. Widać, że czuje się jak u siebie. W zagrodach współczesnych Majów - którzy są głównie rolnikami - niejeden stary Garbus dokonuje żywota, traktowany wręcz jak członek rodziny.

Przejechanie autem kilkuset kilometrów po Jukatanie to okazja do spotkań ze starożytną kulturą Majów. Tajemniczy ten lud stworzył m.in. imponujące miasto Chichén Itzá, oficjalnie uznane za nowy siódmy cud świata. Wiele podobnych budowli kryje się w gęstych lasach, a aura tajemnicy ściąga w te rejony tysiące turystów. I my doznajemy dreszczyku emocji, a nawet lęku. Pora wracać do auta. Ruszamy dalej.

 

VOLKSWAGEN THE BEETLE 2.0 TSI

VOLKSWAGEN THE BEETLE 2.0 TSI

Cena101 990 zł
KonkurenciCitroën DS3, Mini
Silnikbenzynowy, R4, 2.0
Moc/przy obrotach200 KM/5100 obr/min
0–100 km/h7,5 s
Prędkość maksymalna223 km/h
Zużycie paliwa7,7 l/100 km
Emisja CO2179 g
Silnikpojemność skokowa 1984 cm3, maksymalny moment obrotowy 200 Nm w przedziale 1700–5000 obr/min, skrzynia biegów 6DSG, napęd na przednie koła.
Nadwozie3-drzwiowy, 4-miejscowy hatchback, długość x szerokość x wysokość 4278 x 1808 x 1486 mm, rozstaw osi 2537 mm, masa własna 1439 kg, pojemność bagażnika 310/905 l.

Agresywna przyroda wpełza na drogę z obu stron. Odgłosy dżungli stają się złowieszcze, z rowu, który mijamy błyskają ślepia "obudzone" światłami reflektorów naszego auta. Lepiej nie szukać tu leśnego parkingu. Przyspieszamy. Na głównej drodze jesteśmy już po zmierzchu, który zapada tu momentalnie. Mijamy patrole, które straszą stroboskopami kogutów. Policyjne pick-upy wyposażone w karabiny automatyczne (w standardzie) przypominają o trwającej tu od lat walce z narkobiznesem. Szykany policyjne ustawione co kilkadziesiąt kilometrów oświetla ogień z płonących puszek smoły. Nas nie sprawdzają, wszystkie służby w okolicy zostały poinformowane o jazdach testowych zorganizowanych przez Volkswagena. Mamy taryfę ulgową, co nie dodaje jednak otuchy, gdy mijamy uzbrojony po zęby kordon policji.

Atmosfera bardziej przypomina tę z filmu "Desperados" niż meksykańskiej telenoweli. Kilkanaście kilometrów przed hotelem zrywa się ulewa. Dzisiaj jeszcze nie padało. Zwalniamy. Jazda w deszczu zenitalnym i oparach gorącej mgły jest niezapowiedzianą atrakcją. Zamiast lansu z łokciem za oknem, mamy prawdziwą walkę ze ścianą wody i zerową widocznością. Prawdziwy Meksyk!

Tekst i zdjęcia Mariusz Barwiński
amis 12/2011

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 36 390 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Na tym zdjęciu ewidentnie widać, że nawiązuje do pierwowzoru. Czy wywoła "uśmiechy na twarzach i westchnienia" to trudno mi powiedzieć. Myślę, że tak będzie. Uśmiech tych co pokierują 2 litrową wersją Sport.
    garfield, 2011-12-21 19:51:51
  • avatar
    zgłoś
    O Beetlu już powiedziano wiele, więc i ja dodam coś od siebie - brawo za artykuł dla redaktora Barwińskiego.
    ~Samuraj, 2011-12-21 19:47:17
  • avatar
    zgłoś
    Właśnie wyjeżdża z fabryki kolejna generacja Beetle'a, potomka kultowego modelu Volkswagena. Czy nowy Garbus wywoła uśmiechy na twarzach i westchnienia - jak jego dziadek?
    auto motor i sport, 2011-12-21 08:56:21
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij