Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Volkswagen XL1: Jeden litr na setkę

Nie trzeba mieć Ferrari, żeby znaleźć się w centrum uwagi. Wystarczy wyjechać na drogę Volkswagenem XL1 – modelem, który jednym kołem stoi w dalekiej przyszłości. Sprawdź, jak jeździ wyjątkowy XL1.

Konrad Maruszczak 2015-10-18
Volkswagen XL1 Z otwartymi drzwiami XL1 wygląda zupełnie odjazdowo. Nadwozie zwęża się nietypowo ku tyłowi – kwestia dobrej aerodynamiki

Spektakularne projekty biorą się z marzeń. Tak jak XL1, który jest spełnieniem marzenia Ferdynanda Piëcha o aucie, zużywającym litr paliwa na 100 kilometrów. Konstrukcję XL1 oraz jego stylistykę podporządkowano tylko temu celowi. Auto ma standardową długość (3888 mm), ale jest dość wąskie (1665 mm w najszerszym miejscu) i ekstremalnie niskie (1153 mm). Na dodatek, żeby powietrze płynące „przez” auto napotykało jak najmniejszy opór, nadwozie zwęża się ku tyłowi. Z góry XL1 przypomina kroplę wody – i to nie przypadek, bo kropla H20 wyróżnia się w przyrodzie najmniejszym współczynnikiem oporu powietrza. W XL1 wynosi on 0,189 Cx – tak niską wartość osiągnięto m.in. stosując kamery zamiast tradycyjnych lusterek zewnętrznych, osłaniając tylne koła oraz podwozie.

VW XL1 to 795 kg tworzyw sztucznych wzmacnianych włóknem węglowym (z nich zrobiono monokok), aluminium i plastiku. Żeby uświadomić sobie, jaką walkę stoczono o zmniejszenie masy, wystarczy wspomnieć, że zewnętrzne panele auta mają grubość 1,2 mm, a deska rozdzielcza wykonana z celulozy – 1,4 mm. W kabinie można się poczuć jak w zwyczajnym aucie, chociaż znajdują się w niej miejsca tylko dla dwóch osób, a fotel pasażera jest cofnięty w stosunku do fotela kierowcy. Wnętrze tchnie ascezą, bo zbytków tu nie ma – oprócz dotykowego wyświetlacza Garmin, który jest nawigacją i komputerem pokładowym w jednym, do obsługi pozostaje zaledwie kilka przycisków (nietypowo, bo przyciskami, reguluje się głośność radia) i pokręteł klimatyzacji. Do środka trzeba się gramolić przez otwierane do góry drzwi, wysiadanie też nie należy do łatwych.

Pedały są daleko odsunięte od fotela, a siedzi się tuż nad podłogą, czyli jak w aucie sportowym. Przed oczami kierowcy są całkiem zwyczajne, żeby nie powiedzieć nudne, zegary, pod ręką dźwignia zautomatyzowanej skrzyni DSG (o siedmiu przełożeniach). Palec na przycisk startera, dźwignia biegów wędruje w pozycję „D” i… jedziemy.

W trybie elektrycznym auto prawie bezszelestnie rusza i rześko się rozpędza – na prądzie bez problemu można jechać z prędkością dopuszczalną poza miastem. XL1 to hybryda typu plug- -in co oznacza, że można ją ładować z gniazdka elektrycznego. Teoretycznie prądu wystarczy na 50 km, w praktyce, jadąc z włączoną klimatyzacją, można spodziewać się zasięgu ok. 40 km.

Przy mocniejszym wdepnięciu gazu do pracy, i to słychać bardzo wyraźnie, bierze się 0,8-litrowy diesel o dwóch cylindrach. Nie tylko napędza on tylne koła, ale daje też odżyć akumulatorom. Pierwsze zdziwienie – kierownicą kręci się dość ciężko, bo cały układ pracuje bez wspomagania. Drugie – XL1 jedzie jak zwyczajny Golf albo Polo. Tylko zawieszenie jest dość sztywne, a wąskie, mocno napompowane (do ok. 3 barów) opony nie lubią dziur. Powyżej 70 km/h czuć pewną wrażliwość kół na skręty – to rezultat tego, że przednie „gumy” są ultrawąskie. Auto okazuje się jednak stabilne nawet w szybciej przejeżdżanych zakrętach. Po odpuszczeniu gazu XL1 dzięki opływowemu nadwoziu tylko minimalnie wytraca prędkość. Rozpędza się zaś jak zwykłe auto miejskie.

XL1 to na razie pokaz możliwości i jeżdżąca platforma badawcza Volkswagena. I spełnienie marzeń (byłego już) prezesa, rzecz jasna.


SZYMON PIASKOWSKI - redaktor „auto motor i sport”

Kupić nowego XL1 już nie można, bo wszystkie 200 egzemplarzy rozeszło się na pniu (w cenie 111 tys. euro za sztukę).
To polubisz - koszty paliwa
To rzadkie, żeby spalanie podawane przez producenta pokrywało się z rzeczywistym. Tu się udaje i to bez wysiłku.
Tego nie - kamery zamiast lusterek
Wyglądają bajerancko, to fakt, ale trudno w nich wyczuć odległość od innych aut i łatwo się brudzą (np. w deszczu).
Dane producenta VOLKSWAGEN XL1
Cena 111 000 euro
Silnik i przeniesienie napędu
Rodzaj napędu hybrydowy plug-in: turbodiesel, R2 + elektr. AC
Moc maks. zespołu hybrydowego 69 KM
Maksymalny moment obrotowy 140 Nm
Silnik spalinowy
Pojemność skokowa
Moc maksymalna
Maksymalny moment obrotowy

800 cm3
48 KM
120 Nm
Silnik elektryczny
Moc
Maksymalny moment obrotowy
Pojemność akumulatorów

20 kW (27 KM)
140 Nm
5,5 kWh
Przeniesienie napędu na tylne koła; 7-biegowa przekładnia dwusprzęgłowa
Osiągi
0–100 km/h 12,7 s
Prędkość maksymalna 160 km/h (ogr. elektr.)
Zużycie paliwa
Średnie 0,9 l/100 km
Emisja CO2 21 g/km
Nadwozie
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupé, długość x szerokość x wysokość 3888 x 1665 x 1153 mm, rozstaw osi 2224 mm, masa własna 795 kg (bez kierowcy), pojemność bagażnika 120 l, pojemność zbiornika paliwa 10 l.
 
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 36 390 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Gdyby ten samochód ukazał się dzisiaj, w cieniu afery w VW, wywoływałby mieszane uczucia. Na szczęście urodził się wcześniej i nikt nie podejrzewał go o spisek. Volkswagen XL1 wykręca głowy przechodniom lepiej niż Ferrari, ale od włoskiego superauta pali beczkę mniej. Zobacz, niezwykłego XL1.</p><br /><br /><a href="/testy/Volkswagen-XL1-Jeden-litr-na-setke,20956,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2015-10-16 15:30:12
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij