Volvo S60 jest jak wino - im starsze, tym lepsze. Przyprawione zmodernizowanym silnikiem wysokoprężnym D5 smakuje wyśmienicie... choć nie od razu.
Zobacz również
Tuż po uruchomieniu, 2,4-litrowy 5-cylindrowy diesel trzęsie autem niemiłosiernie, niczym w ataku konwulsji. I to niezależnie od tego, czy jest ciepły, czy zimny. Po chwili jednak wszystko wraca do normy, a do wnętrza dociera przytłumiony odgłos pracującego silnika.
Nowa jednostka występuje w trzech wariantach mocy. Najmocniejsza z nich, oznaczona symbolem D5 (są też D o mocy 126 KM i 2.4D o mocy 163 KM), trafiła pod maskę testowej „60".
W 185-konnym, 20-zaworowym silniku zastosowano m.in. nową turbosprężarkę, przekonstruowano układ zasilania, a w miejsce wtryskiwaczy 5-otworowych pojawiły się nowe - 7-otworowe. Zmiany te spowodowały wzrost mocy o 22 KM i zwiększenie momentu obrotowego, dostępnego już w zakresie od 2000-2750 obr/min, z 340 do 400 Nm. W czasie jazdy wystarczy, by wskazówka obrotomierza wdrapała się na około 1600 obr/min i do życia budzi się turbosprężarka, a silnik zaczyna ciągnąć energicznie do przodu. Bez zadyszki, bez objawów zmęczenia, można go wkręcać aż do 4500 obr/min - miejsca oznaczonego na obrotomierzu kolorem czerwonym. Pierwszą setkę auto osiąga już po 8,2 s. O odpowiednią elastyczność silnika dba skrzynia biegów o sześciu dość krótkich przełożeniach. Jej praca jest bardzo precyzyjna, a kolejne biegi wchodzą z przyjemnym oporem. Mankamentami są jednak zbyt długie drogi prowadzenia lewarka i... za wysoki tunel środkowy, przeszkadzający w zmianie biegów.
Wasze opinie na forum
Ten artykuł nie został‚ jeszcze skomentowany.Bądź pierwszy i wypowiedz się w dyskusji!




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
