Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Wolfsburg brothers – VW Jetta i Seat Toledo

Gdyby ktoś zapomniał, kto kogo kupił - Volkswagen Seata, czy Seat Volkswagena - to porównanie VW Jetty 2.0 TDi z Seatem Toledo 2.0 TDi natychmiast odświeży mu pamięć.

2008-07-22
Test porównawczy VW Jetty i Seata Toledo Nowatorska stylistyka obok klasycznej elegancji, a w środku wspólne rozwiązania technologiczne – to „metoda” Volkswagena.

Gdy stoją obok siebie, wyglądają jak z dwóch różnych światów. Jeden jest eleganckim sedanem o opływowej linii. Z przodu chromowany grill, podkreślający jego elegancję, a na nim wielki znaczek VW - to teraz tak wygląda Volkswagen!?

Jego konkurent to nieco futurystyczny van, przyprawiony pokrywą bagażnika... Renault Vel Satisa. Taki pomysł miał Walter de Silva, szef stylistów Audi. Bo o Seacie już nie wypada mówić, że należy do grupy VW, lecz do Audi Brand Group. Choć i tak wiadomo, że to jest to samo. Dowody?

Różne karoserie kryją takie same podwozia - obydwa auta mają identyczny rozstaw osi. Pod różnymi pokrywami znajdują się identyczne, 140-konne turbodiesle. Napęd przenoszony jest na przednie koła za pośrednictwem takich samych, sześciobiegowych skrzyń. Wspomagania układów kierowniczych są identyczne, zawieszenia też... Nie, te ostatnie jednak trochę się różnią.

Czy to oznacza, że - poza stylistyką - wszystkie pozostałe elementy i zespoły obydwóch samochodów są takie same? O nie! Volkswagen na coś takiego by się nie zgodził.

Deskę Jetty "skomponowano" z miękkiego, solidnego tworzywa sztucznego. W Toledo jest bardziej kolorowo, ale za to twardo i jakościowo nieco gorzej.

Zegary Jetty, osadzone na desce utrzymanej w konserwatywnym stylu, są duże i bardzo czytelne. Z kolei wskaźniki Toledo, wtłoczone głęboko w nowoczesny kokpit, sprawiają wrażenie nieco mniejszych, a tym samym mniej czytelnych. Ale za to mają w sobie sportowego "feblika".

Fotele niby takie same - a jednak w VW siedzi się niżej i siedziska są dłuższe. W fotelach Seata siedzi się wysoko, jak na taborecie w poczekalni do lekarza, ale za to oparcia są lepiej wyprofilowane.

Na tylnej kanapie VW można się wygodniej usadowić - ma dłuższe i niżej osadzone siedzisko. A i na stopy jest nieco więcej miejsca niż w Seacie. W obydwóch samochodach są składane podłokietniki, jednak ten w VW jest miękki i zdecydowanie łatwiej go rozłożyć.

Za tylną kanapą Jetty rozciąga się potężny, 527-litrowy bagażnik. Dzięki dodatkowemu otworowi w oparciu tejże kanapy, można przewieźć narty. Bagażnik Toledo jest nieco skromniejszy (500 l), ale za to nadwozie typu van pozwala na przewiezienie zdecydowanie większego ładunku - oczywiście, po złożeniu oparcia (można dzielić ja na trzy części) lub całej kanapy. Pod względem możliwości przewożenia bagażu, Toledo jest zdecydowanie praktyczniejsze.

Obydwa samochody są napędzane takim samym silnikiem. To 140-konny turbodiesel z bezpośrednim wtryskiem paliwa, z pompowtryskiwaczami i chłodnicą powietrza doładowującego. Maksymalny moment obrotowy o imponującej wartości 320 Nm jest uzyskiwany między 1750 a 2500 obrotów na minutę. Silnik ten charakteryzuje się znakomitą elastycznością i dynamiką, i przy tym zużywa niewielkie ilości oleju napędowego.

Pod względem osiągów, różnice między Jettą a Toledo są minimalne - Seat rozpędza się do "setki" nieznacznie wolniej tylko dlatego, że jest po prostu cięższy od VW. Ale konia z rzędem temu, kto wyczuje różnicę 0,5 s podczas rozpędzania od 0 do 100 km/h. Poza tym, jakie to ma znaczenie w wypadku takich samochodów? Ważniejsze zdaje się to, że podczas przyspieszania w Seacie jest ciszej. W VW wyraźniej słychać głośną pracę pompowtryskiwaczy, co świadczy o gorszym wytłumieniu komory silnika Jetty.

VW Jettę i Seata Toledo wyposażono w taką samą, sześciobiegową skrzynię. To oznacza, że dźwignia zmiany biegów powinna prowadzić się identycznie. Jednak ta w Toledo sprawiała wrażenie minimalnie precyzyjniejszej, ale tylko dlatego, że była nieco krótsza.

Charakterystyczną cechą tej skrzyni jest bardzo krótkie prze- łożenie pierwszego biegu - zbyt krótkie jak na jednostkę napędową, która przy bardzo niskich obrotach i we względnie niewielkim zakresie owych obrotów uzyskuje tak wysoką wartość momentu obrotowego. Wkładając "jedynkę" przed startem, powinno się już myśleć o drugim i trzecim biegu. To jest mgnienie oka, gdy trzeba wrzucić "dwójkę", o ile chce się wykorzystać jak najefektywniej cały potencjał drzemiący w tym silniku.

Na początku wspomniałem, że pod względem układów zawieszenia samochody nieco się różnią. Otóż różnica ta nie dotyczy samej konstrukcji - w obu autach z przodu mamy kolumny McPhersona, z tyłu zaś układ wielowahaczowy - lecz charakterystyki. Jetta ma miękkie, bardziej komfortowe zawieszenie. U Toledo jest ono twardsze, sztywniejsze - o charakterystyce zbliżonej do tej, jaka jest typowa dla samochodów usportowionych.

W związku z tą różnicą Volkswagen powinien zdecydowanie lepiej wybierać nierówności na drodze, a w zakrętach wykazywać tendencję do "kładzenia" się karoserii na boki. Otóż zaskakująca jest stabilność z jaką Jetta pokonuje szybkie łuki i ostre zakręty. Jedyne zastrzeżenie budzi wrażliwość karoserii na boczne podmuchy wiatru.

Z kolei Seat jest wyraźnie twardszy, a jego nadwozie w mniejszym stopniu wychyla się na boki. Toledo mile zaskakuje podczas pokonywania poprzecznych nierówności. Oczywiście, nie reaguje tak komfortowo jak Jetta, ale też karoserią nie wstrząsają wibracje. Usztywnienie zawieszenia Seata to bynajmniej nie rezultat dążeń do nadania temu samochodowi sportowego charakteru, lecz efekt tego, że stosunkowo wysoka karoseria ma większe tendencje do bujania się na boki, niż niższe - i niżej zawieszone - nadwozie Volkswagena.

Jetta i Toledo mają taki sam elektrohydrauliczny układ wspomagania kierownicy. Charakteryzuje się on dobrą progresją, ale nie daje kierowcy pełnego wyczucia pokonywanych zakrętów.

Obydwa samochody mają takie same silniki i niemal identyczne osiągi, więc należałoby się po nich spodziewać równie skutecznych hamulców. Okazuje się jednak, że te w Volkswagenie są trochę lepsze, bowiem auto rozpędzone do prędkości 100 km/h zatrzymują na krótszym odcinku. Szczególnie dobry wynik Jetta uzyskała przy rozgrzanym układzie hamulcowym. Ale tak- że u Toledo wzrost temperatury tarcz zwiększał skuteczność jego hamulców.

O tym, jak dużą rolę przywiązuje się do bezpieczeństwa, świadczy wyposażenie seryjne obu testowych samochodów, między innymi w sześć poduszek - dwie czołowe, dwie boczne i dwie kurtyny. Jettę można jeszcze doposażyć - za dopłatą 1160 złotych - w boczne poduszki dla pasażerów na tylnych siedzeniach.

W testowych egzemplarzach znajdowało się również ESP; do Toledo można je mieć już za 2290 zł, do Jetty zaś - za 5450 zł. Nie wiem, czy dlatego, że w VW jest ono dwa razy lepsze. Wiem natomiast, że w VW włączało się ono nieco częściej niż w Seacie. Ale to wynika raczej z tego, że Jetta ma nieco większą tendencję do lekkiej podsterowności.

Wolfsburg nie dał Seatowi Toledo tak dobrych materiałów wykończeniowych, jakimi obdarzył VW Jettę. Pozwolił mu jednak na stylistyczną indywidualność. Ale czy to nie był błąd? Nie, bo Jetta kusi klasyczną elegancją, milej widzianą przez nabywców aut tego segmentu. Poza tym, VW w każdej dziedzinie okazuje się odrobinę lepiej dopracowany od hiszpańskiego brata. W rodzinie z Wolfsburga jedno z rodzeństwa jest zawsze trochę bardziej lubiane. Żeby nikt nie miał cienia wątpliwości, kto kogo kiedyś wykupił.

Tekst Jarosław Maznas
Zdjęcia Tomasz Jaźwiński



Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 71 390 PLN
Dostępne nadwozia: sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Gdyby ktoś zapomniał, kto kogo kupił - Volkswagen Seata, czy Seat Volkswagena - to porównanie VW Jetty 2.0 TDi z Seatem Toledo 2.0 TDi natychmiast odświeży mu pamięć.
    auto motor i sport, 2008-01-22 15:13:09
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij