Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Życie po życiu - Landwind X6

Przyszedł na świat jako Isuzu Amigo. Dorastał jako Opel Frontera. Zestarzeje się jako Landwind X6, produkowany w Chinach. Sprawdziliśmy, czy tak jak zalewu tanich tekstyliów należy obawiać się zalewu tanich aut "made in China".

2005-11-21
Landwind X6 Nawet na seryjnych oponach, po załączeniu napędu na wszystkie koła, testowany Landwind radził sobie w terenie bardzo dobrze.

Gdyby wciąż go produkowano, Opel Frontera liczyłby dziś ćwierć wieku. Do jego największych wad należały niedbałe wykończenie i słabe hamulce. W tych dziedzinach Chińczycy ani nic nie zepsuli, ani też nie poprawili. Niską jakość montażu widać gołym okiem - zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz auta. Widać też, gdzie oszczędzano. Wykładzina podłogowa, tzw. dywaniki, to w Landwindzie zwyczajne linoleum. W samochodzie o charakterze wyrobnika mogłoby mieć ono nawet swoje zalety, gdyby nie specyficzny, mało przyjemny zapach. Skojarzenie z wonią wypełnionego po brzegi kosza chińskich tenisówek w supermarkecie nasunęło się samo.

Testowany egzemplarz, napędzany benzynowym, 2,4-litrowym silnikiem o mocy 125 KM (rodem z Mitsubishi) poruszał się dość sprawnie. Do czwartego biegu przyspieszał całkiem żwawo. Jazda z wyższą prędkością okazała się niewskazana, nie tylko z racji niepewnego zachowania na drodze, ale z powodu prędkościomierza, który odmówił współpracy już w trakcie pierwszych 100 km testu. Pogoń za lisem, czyli drugim autem ze sprawnym prędkościomierzem, ujawniła, że do 120 km/h we wnętrzu Landwinda jest względnie cicho. Powyżej tej prędkości znaczny hałas "produkują" nie tylko sporych rozmiarów opony, ale wszystkie szpary w nadwoziu.

Później, w czasie intensywnej ulewy, prędkość jazdy trzeba było ograniczyć, bo w ślad za prędkościomierzem awarii uległa wycieraczka po stronie kierowcy.

Nawet bez tych defektów, prowadzenie Landwinda to spore wyzwanie. Za kierownicą można wprawdzie usiąść stosunkowo wygodnie, ale wszystko co jest związane z prowadzeniem auta wymaga wysiłku. Począwszy od zmiany biegów, skończywszy na "trafieniu" w zakręt. Mechanizm zmiany przełożeń jest mało precyzyjny, drogi prowadzenia dźwigni są długie, a "zapinaniu" kolejnych biegów towarzyszy opór. Zbyt duży, żeby powiedzieć że przyjemny. Układ kierowniczy jest niezbyt precyzyjny i - w testowanym egzemplarzu - miał spore luzy. Razem z zawieszeniem, które podczas pokonywania zakrętów pozwala nadwoziu Landwinda dość mocno przechylać się na boki, nie daje on kierowcy poczucia bezpieczeństwa.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE
Nadwozie4-drzwiowe, 5-miejscowe auto terenowe, długość x szerokość x wysokość 4745 x 1800 x 1750 mm, rozstaw osi 2760 mm, ciężar własny 1830 kg, dop. obciążenie 680 kg, poj. zbiornika paliwa 83 litry.
SilnikBenzynowy, rzędowy, 4-cylindrowy; pojemność 2350 cm3, maks. moc 92 kW (125 KM) przy 5250 obr/min, maks. moment obr. 195 Nm przy 3000 obr/min. Napęd na tylne koła lub 4WD.
Osiągi*Przyspieszenie 0-100 km/h 13,0 s Prędkość maksymalna 175 km/h Średnie zużycie paliwa 9,0 l/100 km
Cenawersji testowanej 108 900 zł

Nie czynią tego także ani wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa, ani wyniki crash-testu przeprowadzonego przez ADAC. Do wyposażenia seryjnego należy jedynie poduszka powietrzna po stronie kierowcy. Airbag po stronie pasażera wymaga dopłaty 1690 zł. ABS-u, ESP czy kurtyn powietrznych nie przewiduje się do Landwinda w ogóle. Przy zderzeniu czołowym Landwind składa się jak domek z kart - na 16 punktów do zdobycia uzyskał... jeden. Lepiej wypadł podczas kolizji bocznej, zdobywając 12 z 16 punktów. Na pierwszy rzut oka Landwind robi wrażenie dokładnie odwrotne - samochodu solidnego, chociaż surowego. Takiego, który może znieść naprawdę dużo.

Jak przystało na auto zarówno o wyglądzie, jak i charakterze terenówki (ręcznie dołączany napęd na wszystkie koła i przekładnia redukcyjna), sprawdziliśmy możliwości Landwinda równie ż na drogach nieutwardzonych, a nawet daleko poza nimi. Gdy już uporaliśmy się z dołączeniem napędu na przednią oś (trzeba wybrać rodzaj napędu 4H lub 4L dźwignią na tunelu środkowym oraz uruchomić blokady w piastach przednich kół), samochód zrobił na nas spore wrażenie. Wprawdzie prześwit wynoszący 22 cm do największych nie należy, a seryjnym oponom daleko do opon typowo terenowych, ale w trudnym piaszczystym terenie auto radziło sobie dobrze. Siła napędowa rozłożona na cztery koła zawsze pozwalała wyjść cało z opresji, podczas których Landwind z napędem jedynie tylnych kół był już bezradny. Dzięki surowemu wystrojowi, bez zbędnych welurowych luksusów, wnętrze Landwinda łatwo utrzymać w czystości - szybciej można je pozamiatać niż odkurzyć.

Póki co, Europie nie grozi chyba inwazja samochodów "made in China". Nie tylko dlatego, że jakość ich wykonania czy oferowany przez nie poziom bezpieczeństwa dalekie są od tego do czego przyzwyczaili nas rodzimi, japońscy czy już nawet koreańscy producenci, ale przede wszystkim dlatego, że auta te nie są aż tak bardzo tanie. Testowany egzemplarz kosztuje 108 900 zł. Tyle, ile trzeba zapłacić za renomowaną, bogato wyposażoną i dobrze przygotowaną do eskapad w teren Suzuki Vitarę. Ponadto, sieć salonów sprzedaży czy serwisów Landwinda póki co nie istnieje i gwarancję (dwuletnią) trudno byłoby wyegzekwować. Prywatny importer Landwinda do Polski pracuje nad pozyskaniem dealerów, ale na razie samochody można oglądać, zamawiać, kupować i odbierać tylko w jego siedzibie w Wielkopolsce. Zważywszy na gęstą sieć salonów samochodowych i serwisów wszystkich marek na terenie Polski, nie wygląda to zachęcająco. Na przykładzie tekstyliów Chińczycy pokazali jednak, że uczą się szybko. Z samochodami może być podobnie. Nawet jeśli Landwind X6 nie podbije Europy, z potężnym potencjałem Chin trzeba się liczyć.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 402 800 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Przyszedł na świat jako Isuzu Amigo. Dorastał jako Opel Frontera. Zestarzeje się jako Landwind X6, produkowany w Chinach. Sprawdziliśmy, czy tak jak zalewu tanich tekstyliów należy obawiać się zalewu tanich aut „made in China".
    auto motor i sport, 2008-02-05 09:23:10
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij